SleeveFace i jesteś bożyszczem
SleeveFace to bardzo ciekawa forma wyrazu za sprawą, której każdy z nas choć przez chwilę może stać się jedną z brylujących (nie tylko) przed laty gwiazd. Możliwość wzięcia udziału w tak fajnej zabawie bez wątpienia zawdzięcza się formatowi okładek płyt winylowych, na których płaszczyźnie bez problemu mieszczą się naturalnej wielkości główki artystów.
W galeriach SleeveFace’u dominują rzecz jasna zdjęcia, które pozwalają nam odpowiedzieć sobie na pytanie typu „jak to jest wyglądać jak Krzysztof Krawczyk?”, a precyzyjne efekty jakie uzyskują ludzie, bawiący się SleeveFace Artem są niezwykle zabawne i zadziwiające.
Wbrew pozorom SleeveFace Art nie jest banalnym sposobem na nudę. Znalezienie tej jednej jedynej płyty, do której uda nam się wstrzelić z fryzurą, posturą i strojem, przypomina żmudną robotę z poszukiwaniem sampli muzycznych na kultowym czarnym wosku. Samo fotografowanie naszych efektów, również może sprawiać problemy, bo być może potrzeba będzie charakterystycznego tła, a już na pewno zadbać będzie trzeba o to, aby pstryknięciom nie towarzyszyły odblaski.
Czy SleeveFace Art to szansa wyłącznie na to, by z pyska wyglądać jak idol sprzed laty? Nie! Udowadniają to liczne przykłady. Dopasowaniu ulegają rozmaite części ciała. Są także wyjątki od reguły i do zabawy w „przykładańca” wykorzystuje się covery gazet, czy nawet płyt cd. Zależy co i jak komu leży.

Zapraszamy do galerii grupy bawiącej się SleeveFacem: http://www.flickr.com/groups/sleeveface/pool/, w której znajduje się cała masa perfekcyjnie wykonanych „prac kamuflujących”.
A jak tam jest z Wami? Bawicie się w fotograficzne sesje tego typu?
[Zdjęcie użyte we wstępie pochodzi z galerii: http://www.flickr.com/photos/mauren/sets/72157603947965768/]
Powiązane artykuły:




6 komentarzy
5.28.2010
Super sprawa. Inspirujące, więc trzeba spróbować. Mam na stanie z 50 vinyli, czas je odkurzyć. Wolę słuchać muzy z wosku, ale nie mam działającego gramofonu. Więc pobawię się fotografią.
5.28.2010
@deryl, ja też mam na szczęście skład winylowych perełek. Kiedyś próbowaliśmy już się bawić w te klocki, ale poważnie, ciężko jest zrobić to perfekt. Nie udało mi się wstrzelić. Stąd mam zadrę;)
5.29.2010
to jest sztuka. i już.
5.29.2010
@sebek, zgadzam się z Tobą. Trzeba się ostro zakręcić za płytami i włożyć trochę wysiłku w idealną pracę tego typu:)
5.29.2010
Ja „niestety” dorobiłem, się tylko zbioru płyt CD, stąd nie osiągnę niczego specjalnego, ale może kiedyś zdecyduję się na poszerzenie mojego sprzętu grającego o gramofon, wtedy pomyślimy. ;]
5.30.2010
@Tomasz Kowalczyk, widziałem tego typu fotki, do których wykorzystano cd. To chyba jeszcze troszkę więcej wysiłku wymaga, ale ludzie z wykorzystaniem cd do tego typu zdjęć też dają radę:)