Projektuj troszkę szybciej. Proszę
Projektowanie to nie taśma produkcyjna. Korowodów jest tu co nie miara. Czasem trzeba rozwikłać jakiś problem. Czasem przychodzi projektować coś z czym jeszcze nigdy nie miało się styczności. W branży projektowej nie wystarczy mieć wprawy. Trzeba mieć jeszcze dzień, w którym dostąpi się zaszczytu natchnienia, weny i właściwego lotu.
Dużą przeszkodą w tym by realizacja projektu przebiegała w miarę sprawnie i płynnie jest ciężka komunikacja z klientami. Nie o tym dziś jednak mowa, a o elementach utrudniających jakie sami sobie fundujemy. Nieład zabiera nam cenne minuty jakie powinniśmy przeznaczyć na faktyczny przedmiot naszej pracy, czyli na realizację zlecenia.
Intro. Kawa, herbata, czy cola?
Należy pamiętać, by przed rozpoczęciem prac „na naszym biurku” znajdowały się już wytyczne dotyczące projektu, z załącznikami takimi jak logo, zdjęcia, materiały tekstowe, materiały audio i video itp. To pozwoli nam uniknąć trudów podczas tworzenia stron internetowych (jeśli akurat są przedmiotem zlecenia), przyczyni się też do tego, że nasze portfolio będzie bardziej równe, pod względem jakości prezentowanych prac.
1. Dokument z grupami warstw
Aby ułatwić życie i sobie, i programistom warto jest utworzyć sobie pusty dokument .psd z pogrupowanymi i sensownie nazwanymi grupami warstw. Pozwala to na zaoszczędzenie czasu, poza tym kształtuje nawyk działania na grupach. Ile to czasu traci się na układanie, łączenie, grupowanie warstw zostawiając to na ostatni moment? Bycie niechlujem w tym temacie pożera dobrych parę chwil jakie trzeba poświecić na przekopywanie się przez setki nie ułożonych logicznie i nie nazwanych warstw. Ci co pracują na grupach warstw z pedanterią Monka już dawno mogą rozkoszować się relaksem, a Ty męczysz się i męczysz z tym potrafiącym zanudzić do granic zajęciem.
Lektura uzupełniająca:
Po co grupować i nazywać warstwy?
Plik PSD wybitnym dziełem sztuki
2. Używaj szkicownika i rób adnotacje
Zanim odpalisz Photoshopa rozrysuj projekt. To znacznie przyspieszy proces projektowania grafiki. Pamiętaj, że jednego dnia towarzyszy Ci świetne skupienie, głowa aż kipi od pomysłów, a drugiego możesz odejść od stanowiska pracy kompletnie zawiedziony, bo brakowało Ci planu, koncepcji, a obszar roboczy dokumentu pozostał pusty.
3. Sporządź listę zadań
Najpierw ogólnikowo zanotuj etapy pracy przez jakie musisz przebrnąć. Określ czas realizacji poszczególnych etapów. Jeśli trzeba rozpisz go bardziej szczegółowo, krok po kroku. To działa cuda! Nawet jak nie uda Ci się zrealizować zamierzeń „na dziś”, to na 100% zrealizujesz jakąś część planu.
4. Naucz się nagradzać
Jeśli kusi Cię by przejść dwa poziomy gry, odwiedzić ulubione serwisy www, wejść „na chwileczkę” na gg, odpalić film to, jeśli to tylko możliwe odłącz kabel sieciowy i wyrób w sobie nawyk nagradzania się powyższymi po wykonania określonych etapów prac. To zaprocentuje. Pamiętaj. Najpierw obowiązki, potem przyjemności.
5. Gradienty, pędzle, akcje, style, kształty. Ikonki i czcionki
Czyli wspomagacze. Każdego z nas dopada czasem chęć zasysania ciekawie prezentujących się zasobów. Należy jednak pamiętać o natychmiastowym sensownym katalogowaniu tych zasobów. Najlepiej w analogiczny sposób jak na stronach jakie takie zasoby udostępniają. Czyli, jeśli zbieramy darmowe fonty od razu pakujemy je w katalogi: odręczne, ozdobne, szeryfowe, bezszeryfowe, graffiti itp. Jeśli zbieramy pędzle postępujemy tak samo: kwiaty, retro, chmury, brudy itp.
Inaczej zasypywanie dysku tego typu zasobami daleko mija się z celem. I zaręczam, że prędzej odnajdziecie ponownie daną czcionkę, czy pędzelek w sieci, niż przekopując się przez rozsiane po partycjach, nazwane od czapy foldery.
6. Dostęp do kilku serwisów stockowych
Są takie projekty na potrzebę, których znalezienie odpowiednich zdjęć to koszmar. Potrafi to wyrwać z naszego życia ładnych kilka godzin. Dla przykładu: zdjęć o tematyce ślubnej jest cała masa. Ale znalezienie wdzięcznej pary, a już znalezienie jej usadowionej na dorożce to wielki problem. Niestety nie ma dobrego sposobu na to by w tempie błyskawicznym dokonywać wyboru fotografii. Warto za to korzystać z kilku baz. Do tego korzystnie jest dokonywać zakupów zdjęć w jakości do druku. Zapobiega to temu byśmy nie płacili dwa razy. Nigdy nie wiadomo czy klient nie zechce od nas poza projektem strony www, promocyjnych materiałów, które pójdą do druku.
7. Web Ui
Czyli webowe elementy interfejsu użytkownika. Choć w sieci można odnaleźć dość pokaźną ilość darmowych elementów tego typu, o bardzo wysokiej jakości wykonania, wiadomo że najlepiej jest przygotować sobie własnego autorstwa tego typu zestaw. Czyli, buttoniki prostokątne, zaokrąglone, pola wyboru, listy rozwijane, elementy formularza itp.
8. Koszulki, samochody, kubki
Warto zaopatrzyć się, bądź samemu stworzyć wektorowe kubki, długopisy, samochody, koszulki itp., na których to można w sposób praktyczny zaprezentować stworzone na zamówienie wzory. Rzecz jasna, projekty tego typu wyglądają najlepiej w postaci zdjęć, na których widnieją wzory na realnych produktach, jednak i wektorowe wizualizacje, to dużo więcej, niż sam projekt oddany „pod wyobraźnię” klienta.
9. Templatki prezentacyjne dla wizytówek, logosów, kopert

Niektórzy projektanci nie zdają sobie sprawy z tego, że sposób w jaki prezentują przedmiot zlecenia jest równie ważny jak wykonane dzieło. Warto jest stworzyć sobie sample templatek, które pozwolą solidnie i w wielkim stylu zaprezentować projekt, bo opakowanie też się liczy.
10. Nie odbieraj wszystkich telefonów

Ludzie lubią sobie pogadać, a czas leci. Nie daj się co chwila rozpraszać, zajmować na dłuższą chwilę. Pamiętaj, że telefon zabiera Ci ręce. To samo tyczy się też przesiadywania na komunikatorach.
Czasem niepotrzebne telefony potrafią trwale rozproszyć nasze skupienie, a nawet zmienić plan naszych działań. Samemu warto zdecydować jak ważne dla naszych dzisiejszych założeń jest odebranie danego połączenia. Jeśli nie ma to znaczącego wpływu na kierunek i postęp prac, nie trzeba dawać sobie mącić w głowie. W końcu jeśli komuś zależy zadzwoni raz jeszcze. A najlepszą drogą do wszelkich ustaleń jest porozumiewanie się za pośrednictwem poczty. Raz, że ewentualne ustalenia mamy „na piśmie”, dwa mamy więcej czasu na reakcję, czego nie dają nam rozmowy telefoniczne, które odrywają nas, bądź towarzyszą nam podczas rozmaitych czynności. Można wtedy nie spamiętać ważnych szczegółów, można palnąć głupotę, bądź niechcący zgodzić się na coś, czego na spokojnie byśmy się nie podjęli.
Pamiętajmy też, że klienci również mają nawał pracy. Mówiąc coś, potem dla wygody, albo faktycznie o tym zapominają, my działamy pod ich polecenia, których potem się wypierają, dlatego najlepiej jest mieć wszystkie ustalenia na papierze, a o wszelkich korektach rozmawiać, kiedy to my jesteśmy skoncentrowani i skupieni właśnie na tym.
11. Rób mailing góra 2 razy dziennie
Nic się przecież nie stanie, jeśli nie robi się tego częściej. Sprawdzanie tego czy coś nie przyszło, co to przyszło, z czasem zamienia się w rozstrajające natręctwo. Warto nauczyć się rozróżniać sprawy pilne pod kątem naszego interesu, sprzyjające realizacji naszych założeń i nie wysupływać czasu wyłącznie pod dyktando klientów.
12. Zainteresuj się programem do śledzenia czasu projektu oraz kontroli finansów
Tym którym potrzeba bata nad głową warto polecić program do śledzenia czasu jaki wysiedzieliśmy nad realizacją określonych zadań. Bardzo popularnym programem tego typu, działającym w środowisku Windowsa, jest (niestety płatny) program Fanurio Time Tracking.
13. Co jeszcze? Może Font Picker?
Font Picker to bardzo użyteczna aplikacja za pomocą, której znacznie można przyspieszyć proces doboru odpowiedniego dla charakteru projektu fonta. Aplikacja działa na na komputerach PC i Mac, a do jej prawidłowego działania konieczna jest instalacja paczuszki Adobe Air. Demo aplikacji można wypróbować online. Program wyrzuca efekty dla wpisanego słowa, bądź frazy przy użyciu 343 czcionek. Ciekawą opcją jest możliwość eliminacji niepożądanych efektów (poprzez zamknięcie) i podświetlania efektów, które bierzemy pod uwagę.
14. Oddaj projekt nawet, jeśli gotowy jest przed czasem
Przyjmijmy, że na realizację grafiki masz 3 dni. Miałeś dobry dzień, prace poszły Ci sprawnie? Grafika gotowa jest w ciągu 8 godzin. I wtedy w głowie pojawia się myśl, by przetrzymać projekt, bo klient i tak nie chce dać za niego tych kilku setek, bo twierdzi, że machniesz to w kilka minut i go oskubiesz. A teraz to niby fakt. Jego sprawa. Wykonałeś zadanie, to nie przetrzymuj realizacji. Możesz mu powiedzieć, że wykonaliście pracę w zespole.
Outro
Biorąc się za bary z powyższymi zagadnieniami poważnie można nie pozwolić na ulatnianie się bardzo cennych minut, dzięki oszczędności, których ma się potem więcej wolnych chwil na nagradzanie się czymś na co ma się ochotę. Wtedy kiedy na dziś i szybciej jest już po robocie.
Powiązane artykuły:







38 komentarzy
5.31.2010
Świetna robota! Font Picker mi się podoba. Masz tą aplikacje Fanurio? Warto w to inwestować? Podoba mi się punkt dotyczący telefonów;) wiem, że co do tego jesteś mistrzem;)
5.31.2010
@deryl, co do Font Pickera, to miałem go swego czasu na kompie i nie wczytywał mi wszystkich obecnych w systemie fontów. Fanurio mam już od dawna. Ale ja dostałem licencję. Czy warto inwestować? Ja nie używam, bo nie potrafiłem wyrobić w sobie nawyku wykorzystywania tego programu. Ale programik jest fajny. Prosty w obsłudze. Bez problemu pracuje sobie w tle.
A z tymi telefonami to mi pojechałeś;)
5.31.2010
Dyskutowałbym z punktem #14 – wydaje mi się, że nie z każdym klientem można tak zrobić – niektórzy w takim przypadku nie uszanują pracy którą wykonałeś i będą się targować. Miałeś zrobić w 3 dni, zrobiłeś w jeden, więc projekt jest dla nich warty 1/3 całości.
5.31.2010
@Tomasz Kowalczyk, dla większości klientów projekt nie jest wart ustalonej ceny, bo większość ludzi przedsiębiorczych to także wyzyskiwacze:) Masz rację z tym, że do każdego klienta trzeba podchodzić indywidualnie. Ja z czasem nauczyłem się postępować w ten akurat sposób. Oddawałem projekt, zajmowałem się innymi realizacjami i liczyłem na to, że szybciej nadejdą uwagi, lista poprawek, a ja szybciej zamknę całą sprawę.
5.31.2010
Fajnie napisany artykuł. Z mojej strony dorzuciłbym jeszcze jeden program, który ostatnio zaczęliśmy w mentax.pl wykorzystywać przy kontaktach z klientami: Axure (http://www.axure.com) – z jego pomocą bardzo szybko tworzy się interaktywne makiety – a co ciekawsze, może to robić nawet Koordynator Projektu, bez angażowania grafika, który dostaje na biurko gotową makietę.
5.31.2010
Dodałabym kolejny punkt: odłącznie się od portali społecznościowych. Ciągle nad tym pracuję, potwornie wciąga i zżera czas
5.31.2010
scanner całkiem fajnie zapodał axure. w firmie od niedawna kilka osób używa także http://www.justproto.com – również ponoć dobrze przygotowuje się na nim makiety.
co do #9 – takich templatek jest cała masa w sieci, ale też warto poświęcić np. jeden weekend na odpowiednią sesję foto lub przygotowanie takich plików w jakimś szopie lub illu, żeby potem się nie okazało, że inny projektant ma te same
opakowania nie można nie doceniać, nie raz ratowało tyłek
co do #14 – nie wiem czy to dobry pomysł tak ściemniać, bo jakby nie było to kłamstwo, a jak wiadomo ma ono krótkie nogi
ja wolę: a) jeśli znam klienta (w domyśle: i wiem, że nie pomyśli o cięciu wynagrodzenia) oddać przed czasem b) żeby projekt odleżał jeden dzionek, bo z czasem nabiera się do niego dystansu i może jeszcze jakiś fajny pomysł przyjść do głowy
5.31.2010
Co do punktu #10 – jak sobie wyobrażasz ignorowanie klienta? I potem co odpowiesz na pytanie, dlaczego nie odebrałeś? „Byłem zajęty, nie chciałem się rozpraszać”? Rozumiem Cię, ale prawda jest taka, że lepiej odebrać i powiedzieć „oddzwonię za chwilę” albo „proszę zadzwonić za godzinę”, niż nie odebrać. Pomijam fakt, że klient może uznać, że nie odebrałeś, bo nie pracowałeś, a grałeś w grę, stałeś w sklepie czy coś. Wytłumaczenie „byłem w ubikacji” działa tylko raz!
A grupowanie warstw jest równie ważne, jak samo projektowanie. Serio, wiele osób się z tego śmieje, ale jako grafik i koder wiem coś o tym. Często dostaję pliki .psd z taką sieczką, że mam ochotę od razu je spuścić w kosz. „Layer 851″? Naprawdę? I klikanie po stu warstwach, która od czego.
#14 – nie! Jeżeli pracujesz dla agencji to pół biedy, bo przeważnie uznają to za coś pozytywnego, ale jeżeli klient niezbyt wie, na czym praca polega? „Pan się chwile pobawi w fotoszopie i to jest gotowe, co, może nie”. A jak oddasz projekt tydzień za wcześnie, uzna, że praca nie była warta danej kwoty, i zacznie kombinować. Poza tym, jeżeli będziesz drugi raz współpracował z tą osobą, prawdopodobnie zaproponuje krótki termin „bo ostatnio było OK”.
Sam art fajny, jak zwykle, chociaż przyznam szczerze, że niektóre rzeczy to pobożne życzenia, jak na przykład #4. Nieraz gra tak korci, ten jeden mecz w „Gears of War 2″, albo kilka minut na odkrywanie nowych zakamarków w „God of War III” często bywają silniejsze od nanoszenia poprawek. Na szczęście ja bardzo lubię swoją pracę, i często wolę robić jakiś projekt (ale taki, z którego sam jestem zadowolony, nie taki, który klient spie… zepsuł) niż grać, oglądać filmy, spać, jeść. Tak, mam nadzieję, że z czasem mi to przejdzie i będę się wzbraniał od roboty jak każdy porządny Polak!
6.1.2010
Wszystko fajnie jeśli ma się dużo czasu. U mnie (szczególnie w tej części mojej pracy „na etacie”) wygląda to tragicznie. Terminy są tak krótkie, że prywatnie nigdy bym się na takie projekty nie zdecydował.
Przeważnie jest kilka dni, w których musisz się zmieścić z rozpoznaniem tematu, zebraniem materiału, znalezieniem jakiejś koncepcji no i przygotowaniem projektu. Potem oddajesz np taki folder do drukarni i modlisz się aby druk za kilka/kilkanaście tysięcy wyszedł tak jak sobie zaplanowałeś bo inaczej będą kredki.
Także stres, stres i roboty na 3 ręce. Nie to co „prywata” w domku na spokojnie, wieczorami przy piwku
Chociaż z drugiej strony, po 8h przed komputerem w pracy coraz częściej stwierdzam, że nic mi się już nie chce. Człowiek zaczyna doceniać wolny czas…
Pzdr
6.1.2010
@scanner, dziękuję za podrzucenie kolejnego przydatnego linka. Fajna sprawa:)
6.1.2010
@RedKoala, a no faktycznie. Ja mam o tyle luksus, że nie korzystam z N-K. Na FB zaglądam każdego dnia, ale tam nie wysiaduję. No i jeszcze w mikro-blogi można wsiąknąć. Ale jak muszę się na czymś skupić to kabelek sieciowy „ciach”. Inaczej czas przed kompem staje się bezproduktywny. Pozdrawiam:)
6.1.2010
@tomek, bardzo fajne narzędzie podlinkowałeś. Muszę to obadać w wolnej chwili. Co do templatek to zgadzam się z tym, że najlepiej jest posiadać własne, przygotowane do wielokrotnego wykorzystania, które koryguje się tylko pod kolorystykę projektu. A co do oddawania projektu przed czasem, to masz rację. Warto go oddać przed czasem, ale zostawić sobie jakiś 1 dzień, na to by spojrzeć na niego świeżym okiem. W przykładzie podałem 3 dni, okres może być dłuższy, chodziło mi tylko o to, aby nie trzymać wszystkiego do ostatniej minuty skoro jest już w naszej opinii przygotowane perfekt.
6.1.2010
@Tomek Buszewski, lubię różnicę zdań i konstruktywną dyskusję:) Jeśli chodzi o telefony, to ja mam akurat taki styl. Chodzi mi o to, aby nie dać przesadnie sobą manipulować. Ja miałem po 5-6 telefonów na godzinę od tego samego klienta i on mi „panie Adamie proszę dodać jeszcze to”, za chwilę dzwoni i „panie Adamie proszę tego nie dodawać, a zamiast tego dodać to”, za chwilę znowu „panie Adamie proszę dodać obie te rzeczy i jeszcze coś” itp., itd., i nie przesadzam. To można było załatwić w 1 dłuższej rozmowie po głębokim przemyśleniu tego, czego się oczekuje. A co do telefonów to miałem je i na zakupach, po przepracowanym dniu, miałem świadczyć support między półkami w spożywczaku. Niestety nie mam komputera na plecach:)
Odnośnie #14
Ooo, właśnie o to mi chodziło. Tu uwaga jest słuszna, z tym skróceniem terminu realizacji podczas odnowionej współpracy. A co do kombinatorki, to i ja wiem i Ty wiesz, że większość klientów kombinuje zawsze, bez względu na to czy projekt oddamy 2 dni wcześniej, czy na ostatnią chwilę, bo jeśli po terminie to już nam będą chcieli jechać po należnej kwocie. Temat rzeka.
Jeśli chodzi o gry, filmy itp., to ja na szczęście nie jestem fanem gier, grałem tylko w kilka w mojej karierze gracza. A filmów też nie oglądam. Moim największym wrogiem jest za to internet.:)
6.1.2010
@Pancho, też tak miałem kiedy pracowało się na etacie. Ogrom zajęć, kompletna rozpierducha. Także wiem, że zadbać o to wszystko w wielkiej pogoni jest bardzo ciężko:)
6.1.2010
Takim klientom, którzy dzwonią i co chwile coś zmieniają można po prostu powiedzieć, że przyjmujesz jedną listę poprawek i zmian po przedstawieniu wstępnego, a każda kolejna będzie płatna. Odkąd tak robię, mam luz w tej dziedzinie. Albo koszt projektu wzrasta o 110% (nie zmyślam). Win-win w sumie.
Ja podaje głównie telefon domowy, stojący obok komputera, więc nie ma problemu z „supportem w sklepie”. Komórkę daje tylko tym klientom, którym mogę w tej sferze zaufać i wiem, że nie zadzwonią na komórę z byle głupotą tylko dlatego, że mają taniej „w sieci”.
Kombinatorka klientów posuwa się coraz dalej. Mam wrażenie, że oni ewoluują inaczej niż my! Poważnie, wypisywanie _każdej_ zmiany i jej w mailu, i potem w Excelu, żeby sobie zsumował pajac, to normalka.
Kwestia gier, czy filmów, albo internetu to dość ciekawa rzecz. Ja na przykład nie skupię się na pracy, jeżeli wiem, że do skończenia poziomu zostało mi kilka ruchów. Ale są też ludzie potrafiący się kompletnie wyłączyć z takich rzeczy i myśleć tylko o robocie. W moim przypadku ważne jest, żeby czasem sobie jednak odpuścić, bo będę myślał o jednym i tym samym, praca na tym ucierpi.
@Pancho – ale na etacie odpada Ci połowa obowiązków freelancera. Papiery, umowy, klienci.
6.2.2010
@Tomek Buszewski, dziękuję za kolejną wyczerpującą wypowiedź. Pisząc odnośnie zmory nagminnych telefonów uprzedziłeś trochę kolejny temat jaki wskoczy pod debatę. Twoje wyjście w tym temacie wydaje się rozsądne, więc nada się na jakiś cytacik:)
Co do „rozpraszaczy” odciągających od roboty, to fakt jedni są zatwardziali, inni potrzebują więcej swobody i rozluźnienia. A punkt o tym traktujący skierowany jest w kierunku tych, którzy mają tendencje do przesadzania co do odkładania wszystkiego na ostatnią minutę, bo skupiają się na przyjemnościach, by nie myśleć o ciążących obowiązkach. Odkładają wszystko na ostatnią minutę skutkiem czego (potem) zarywają nocki, aby się wyrobić. A wiadomo, jak się projektuje pod ciężarem nawarstwionej presji i stresu, to to korzystne nie jest, nawet jeśli tylko na zdrowie patrzeć. Są takie osoby, które lubią to ciśnienie, adrenalinę, bawią się przy kompie dopóki stres nie osiągnie szczytu i zabawa z grami itp., nie zamieni się w koszmar (bo już nie będzie pozwalać się rozluźnić). Do tego ślęczenie nad grami itp., nie pochłania minut tylko godziny. Ciało cierpnie, wzrok jest zmęczony, mamy mniej sił na realizację zadań związanych z koniecznością przetrwania.
No, a z tym, że etat zwalnia od obowiązków sekretarki, przedstawiciela handlowego, konsultanta, szkoleniowca, księgowego, to nie wypada mi się z Tobą nie zgodzic, bo coś o tym wiem:) Może @Pancho się wypowie.
6.2.2010
„Do tego ślęczenie nad grami itp., nie pochłania minut tylko godziny.” chyba Ty! Ha, wiem, że stereotyp grania, czy na konsoli, czy komputerze, to siedzenie godzinami i walenie jedną postacią w inne, ale nie u mnie. W dzień nie potrafię grać więcej, niż 30 minut za jednym posiedzeniem, i traktuję to bardziej jako rozluźnienie (dobrze sprawdza się po rozmowie o przesunięciach terminów wdrożeń), wieczorami trochę dłużej, bo wtedy przeważnie gram w bardziej wciągające tytuły.
W ogóle podziwiam ludzi, którzy potrafią na przykład osiem godzin pod rząd oglądać anime/filmy/seriale, grać, czy robić cokolwiek. Osiem godzin to ja spać nawet nie potrafię.
6.2.2010
@Tomek Buszewski, czy na etacie odpada połowa obowiązków? …to prawda, ale z drugiej strony dochodzi wiele innych spraw.
Pomyślcie tylko. Masz pomysł na projekt, męczysz sie nad nim kilkadziesiąt godzin lub dłużej. Siedzisz nad nim tak długo, że wydaje Ci się ok. Przesyłasz go do osoby odpowiedzialnej za markeing = zmiany. Wprowadzasz. Przesyłasz do PR = zmiany. Wprowadzasz. W tym momencie z twojego projektu prawie nic już nie zostało. Mówi się trudno. Jeszcze tylko jedna akceptacja. Wysyłasz do szefa = wszystko zmienia. (serdecznie ich pozdrawiam
W tym momencie zmiany idą tak daleko, że sam już swojej pracy nie poznajesz
I tak w kółko. Pół biedy jeśli chodzi o jakiś projekt graficzny. Ale jeśli chodzi np. o stronę www i połowy rzeczy naprawde nie da się zrobić ? :/
6.2.2010
@Tomek Buszewski, ja? Nie mam zainstalowanej żadnej gry:) Wcale nie gram. Za to potrafię zabłądzić w sieci. Czyli poruszać się to tu to tam szukając czegoś co da mi kopa, by stwierdzić, że parę godzin poszło na przemiał.
No widzisz, Ty się akurat pilnujesz z tymi grami, ale są osoby, które najpierw realizują przyjemności, a potem są w kropce:) Za to przed telewizorem bym te 8 godzin wytrzymał z rozkoszą. A gry? Tylko Pro Evo wessało mnie na długie chwile, ale to dawno temu i nieprawda;) i w charakterze ambicjonalnej zadry, trzeba było dokopać kumplowi, a było to bardzo trudne. Co do potrzeby snu, to u mnie z tym inaczej niż u Ciebie. Ja potrzebuję tych 8 h, bo inaczej jest kruchutko.
6.2.2010
@Pancho, a no widzisz, kolejny bardzo ważny aspekt. Ty wykonałeś swoją robotę, marketingowiec musiał dorzucić swoje 3 grosze, a w efekcie dokonał gwałtu i połowa koncepcji poszła do diabła itp. Tak to jest jak o finalnym produkcie decyduje więcej osób. W Twoim przypadku są to ludzie wewnątrz firmy. Ale projekt musi jeszcze się podobać klientowi, który też ma swoje grono doradcze…i każdy chce inaczej…
6.2.2010
@Pancho – takie rzeczy nie tylko na etacie. Już nieraz pracowałem tak, że przed dojściem do samego klienta projekt przeglądali jego podwładni. Na szczęście większość z nim można było zbesztać i nazwać idiotami.
@Adam – to ładnie, że potrafisz siedzieć tyle i robić jedną rzecz. Ja, jak powiedziałem, nie potrafię robić nic tyle czasu. Nawet jeżeli to jest najbardziej interesujący serial na świecie, po trzech, czterech odcinkach mam go serdecznie dość. Reszta tak samo.
Czy ja wiem, czy się pilnuję. Chyba po prostu znam priorytety, wiem co muszę zrobić, jestem obowiązkowy od zawsze, i uważam, że to moja ważna cecha. Jeżeli ktoś nie potrafi postawić pracy i obowiązków nad przyjemności, nie nadaje się do pracowania przy rzeczach, które wymagają oddania. Niestety, wiele osób właśnie tak robi. Zlewa wszystko, i na ostatnią chwilę przychodzi, poci się i wysyła piętnaście maili z wymówkami i przeprosinami.
Nie dalej jak w piątek miałem rozmowę z jednym z ludzi, z którymi teraz pracuję nad większym projekcie (jestem w tzw. „teamie”). Koleś miał na środę dostarczyć ilustracje, na których projekt się opiera, w piątek wysyła maila, że nie dał rady, bo mu się „coś przeciągnęło”. Rozumiem zdarzenia losowe, ale jeżeli wyskakuje mi coś ważnego, zawsze pamiętam, żeby wysłać głupiego SMSa, maila, czy cokolwiek, że „przepraszam, nie będę dostępny do jutra, pojutrza, następnego roku, bo coś tam”. I wtedy i ja mam spokojne sumienie, i ktoś, kto na mnie polegał, wie na czym stoi.
Chyba faktycznie urodziłem się w złej epoce i złym kraju
6.2.2010
@Adam, tak z innej beczki – przydałby się krótki poradnik „Jak grzecznie odmówić klientowi” lub „Jak grzecznie odmówić tworzenie n-tej wersji strony www”. Mam takich ludzi którzy raz na poł roku/rok chcą coś ode mnie – a ja najprościej w świecie nie mam ochoty już „współpracować”
6.2.2010
@Pancho, hmm…skoro masz takie propozycje to najwyraźniej klienci Cię kochają;) A tak całkiem poważnie to wiem o co Ci chodzi. Na 100% coś w tym temacie napisane zostanie, bo mam zamiar skrobnąć coś o „sytuacjach trudnych”.
6.2.2010
@Tomek Buszewski, do epoki to ja też troszkę wstrzelony nie jestem;) A z tym projektem w teamie, czy wyrabianiem się, to rozumiem. Gorzej jak taki ktoś się ociąga, odda wyniki etapu prac mu przypisanych po czasie, a Ty masz wszystko rozplanowane w kalendarzyku i teraz musisz nadganiać te dni, w których teoretycznie miałeś pracować z materiałami jakie miałeś mieć, a ich nie dostałeś. A najlepiej jest jeszcze dostać burę za kogoś. Cała proza pracy.
6.2.2010
@Adam, …kochają… na śląsku niższe ceny są po prostu
Bywa, że klient mimo że miły itd to strasznie upierdliwy i projekt ciągnie się miesiącami lub po prostu strzeliłeś kiepski projekt i nie chcesz już dłużej tego ciągnąć w kolejnych wersjach/update’ach.
A tak swoją drogą to się trochę rozpisałem przed tą 16
„Warstwy” wciągają. Miłego weekendu (bez komputera) życzę !
6.2.2010
Kalendarzyków nie prowadzę, ale jeżeli to ja jestem liderem w zespole, i ja jestem odpowiedzialny za stronę, a ludzie pode mną robią ilustracje, wektory, ikony, flasha, to mnie się obrywa. I klienta nie obchodzi (bo i nie powinno), że Marek czy inny Przemek wolał oglądać „Samurai Champloo” przez cały dzień i pół nocy zamiast zrobić pięć animacji.
Z takich powodów nie lubię pracować z kimś, ale czasem jest to po prostu niezbędne (klient wymaga flasha, którego nienawidzę, jeszcze inny chce ilustracje przy krótkim terminie). Szkoda tylko, że ludzie, z którymi znam się parę lat, olewają i mnie, i robotę, bo wolą się bawić. A szukać kogoś innego – nigdy nie wiadomo, na kogo się trafi, poza tym masa osób dzisiaj ma zaporowe ceny (pisałem przy okazji rozmów o „szukaczach zleceń”, jakie marże sobie naliczają).
6.2.2010
@Pancho, wiem o czym mowa, jeśli o ciągnący się okres realizacji chodzi, a do tego skopany projekt graficzny. W sumie jak okres realizacji się potwornie dłuży to i oglądania i poprawiania świetnego projektu można mieć serdecznie dość.
Z tego, że Warstwy wciągają to bardzo się cieszę. Tobie też miłego weekendu.
6.2.2010
@Tomek Buszewski, nie lubisz flasha? Ja mam dokładnie to samo. Jeśli chodzi o współpracę to jasne, że każdy chce współpracować z zaufanymi ludźmi, których się zna, na których można polegać, którym można ufać. Przyjemnie jest dzielić się zyskami ze swoimi ludźmi. No, ale realia są jakie są. Szukanie ludzi, często na wariata, to strasznie stresujące i często bezowocne zajęcie. Troszkę czasu to wchłania i często nic z tego nie wynika. A stawki to wiesz, jedni sobie liczą sumy niebotyczne, a inni pod nosem zaniżają je do tego stopnia, że zjechanie do tego poziomu to istne szaleństwo.
6.2.2010
@Pancho – rozmowa z fajnymi ludźmi zawsze wciąga
Zawyżanie cen występuje często w połączeniu z dużym mniemaniem o sobie. Ktoś dostał dwa pozytywne komentarze na Digarcie, albo na jakimś forum, i wydaje mu się, że zjadł wszystkie rozumy. A flasha bardzo, bardzo nie lubię, bo według mnie, on kompletnie nie nadaje się do użytku na stronach internetowych. Co prawda jest efektowny, ale nie efektywny. Końskie rozmiary, problemy z indeksowaniem przez wyszukiwarki, wymóg wtyczki (wiecznie poprawianej), w końcu pamięciożerność. Niestety duża część internautów ma cechy ludzi chodzących po bazarach – podoba im się to, co świeci, mruga i najlepiej, żeby wygrywało melodyjkę.
6.3.2010
@Tomek Buszewski ja flasha nigdy nie lubiłem. Nie wiem jak jest teraz, ale kiedyś brakowało mi obsługi kilku ważnych tagów html, do tego dochodziły problemy, które wymieniłeś. Wkurzało mnie też to, że takie strony ciężko się uaktualnia, trzeba kombinować z treścią w plikach .txt, za dużo papraniny. Choć teraz są już jakieś flash cmsy, ale nie mam o tym bladego pojęcia. Wiesz, podobają mi się pod względem wykonania reklamy na frontówce onetu, ale pod względem wykonania, bo główną istotą ich przeznaczenia jest utrudnianie użytkownikom życia.
Wiem o czym mówisz, ludzie kochają świecidełka, bimbadełka, pierdoły, bieganie wzrokiem jak kot za kłębkiem wełny. Na szczęście są już takie triki w Jquery, że można klientowi jakoś dogodzić, bez konieczności paprania się z fla.
6.3.2010
Witam,
Nie do końca zgadzam się z punktem #14. Moim zdaniem, jeżeli szybciej dokończymy jakąś pracę nie powinniśmy oddawać jej wcześniej klientowi.
Sądzę, że lepiej w tym czasie wzbogacić ją o jakieś UX np. JQuery i oddać odrobinę lepszą, niż mialby tego spodziewać się klient.
Jeżeli okazuje się, że nie za bardzo jest już co w pracy „doszlifować” mimo wszystko sądzę, że warto poczekać z oddaniem pracy. Może się okazać że następnym razem będzie wymagal znacznie krotszego czasu realizacji ( już nie wspominając o niższych stawkach ).
Pozdrawiam.
6.3.2010
@Dawid, czyli myślisz podobnie jak Tomek. Ja za to podchodzę do spraw bardzo indywidualnie. I przy tym punkcie i przy punkcie dotyczącym telefonów. Zazwyczaj miałem tak, że albo nie było roboty, istna susza, albo nagle miałem tyle, że wymagało to dobrego planowania i decydowałem się szybciej przekazywać efekty prac. Co innego jak ktoś ma 1-2 zlecenia miesięcznie i kasuje za to ładną stawkę, pozwalającą na luzaku się utrzymać. Wtedy to co innego.
6.3.2010
„Sądzę, że lepiej w tym czasie wzbogacić ją o jakieś UX np. JQuery i oddać odrobinę lepszą, niż mialby tego spodziewać się klient.” tego nie rozumiem. Faktycznie, jeżeli klient zamawia u Ciebie xhtml + css, to Ty, jeżeli masz czas, dodajesz jeszcze jQ, za darmo? Wybacz, ale to głupie. To jakby malarz, najęty do pomalowania jednego pomieszczenia w mieszkaniu, z grzeczności i „bo zostało mu trochę czasu” pomalował jeszcze pozostałe pokoje.
6.4.2010
@Tomek Buszewski, aaa teraz dopiero połapałem się o co chodzi. To cytat z Dawida. Bo my to toczyliśmy dyskusje o flashu i próbach zastosowania jakiegoś zamiennika, tak aby był bajer, ale bez tych swfów (choć to rozszerzenie miało się zmienić z tego co czytałem, ale nie jestem z tym na czasie).
Co do tych wymogów, to wątpię, aby klient orientował się w tym co pracuje pod kopułką. Dla niego stronka ma działać w sposób jaki sobie tego zażyczył od strony użytkowej i mało go obchodzi to co za to odpowiada. A jak mu się zafunduje coś ponad to czego wymagał to ja wiem czy to doceni? Można mu powiedzieć, „a tu ma pan jeszcze smaczek jQ”, niby się uśmiechnie, ale jak się nie zna to może sobie pomyśleć „jasne, bo życie jest piękne, a wszyscy tacy uczyni i kochani”…
6.4.2010
Prędzej pomyśli sobie „o, można kolesia naciągnąć!”. I potem posypią się maile „a może doda Pan jeszcze [coś tam]?;)))”.
Wrzucić coś dodatkowo można, kiedy robisz stronę dla znajomych, dla kogoś, kto wiesz, że nie będzie korzystał z Twojego dobrego serca. Na pewno nie nie dla obcego klienta, bo 99% takich patrzy, jak obciąć koszty.
SWF dalej obowiązuje, i niestety, nie zawsze można go zastąpić przez jQuery. W zimie pracowałem z kobietą, która zażyczyła sobie prezentacji produktów (ponad 50 sztuk) w formie czerwonego dywanu – każdy element miał mieć rączki, nóżki, wychodzić na środek, kręcić się, miały być błyski fleszy
6.4.2010
@Tomek Buszewski, na czerwonym dywaniku? A to gwiazdorska zachcianka:) No to faktycznie z jQ nie dało się tego udźwignąć. Pisząc o jQ miałem na myśli głównie nawigację, jakieś drobne dopełniacze. Nigdy nie trawiłem nawigacji flashowej. Projekt, o którym wspomniałeś to ciekawe zadanie, dość specyficzny pomysł. Podobnie ciekawa musi być geneza tego jak się w umyśle tej Pani narodził, to musiało być olśnienie;) Jeszcze na to sypnąć płatkami róży:)
6.5.2010
Ah, lepiej nic nie mówić, bo z tego projektu to miałem więcej śmiechu niż z pierwszego sezonu „Black Books”
6.6.2010
@Tomek Buszewski, hmm projekt o jakim wspomniałeś mógł być fajny, gdyby zrobić z tego jakiś filmik – bajeczkę wyświetlaną w odtwarzacz, w ramach strony. Takie życie w życiu. Stronka jest o czymś, a co mówią o niej same gwiazdy;)