Dyskusja: Freelancer i wydatki
Jako, że większość freelancerów pracuje w domu mało się mówi o wydatkach i kosztach jego pracy, które zwykło się często traktować pobłażliwie mając w zwyczaju zrzucanie ich na budżet gospodarstwa domowego. A to właśnie ich zrozumienie pozwala uświadomić sobie fakt, że praca kosztuje, że bez zabezpieczenia interesów i bez czucia gospodarności nie przeniesiemy naszego freelancerskiego biznesu na kolejny level.
Opcja ascetyczna
Przy założeniu, że satysfakcjonuje nas płaca minimalna, bo od czegoś trzeba przecież zacząć, ponosimy następujące koszty (miesięczne):
- dojazdy: 100 zł
- telefon: 100 zł
- serwer i domena: 30 zł
- czynsz, woda, co: 100 zł
- prąd: 150 zł
- internet: 100 zł
- fundusz naprawczy: 200 zł (nie mniej niż 200 zł, faktycznie powinno być to 10% od kwoty każdego zlecenia).
RAZEM: 780 zł
Powyższe ceny są rzecz jasna mocno uśrednione. Ktoś może np. nie ponosić kosztów związanych z dojazdami, płacić wyższy lub niższy rachunek telefoniczny. Mogą mu też wyjść mniejsze opłaty za internet, a dużo wyższe za cześć czynszu przypadającą na pokój w jakim pracuje.
Przy założeniu, że „na rękę” ma nam zostać 1300 zł, musimy wykonać pracę o wartości 2080 zł miesięcznie.
W powyższej opcji nie ma mowy np. o wpłatach dokonywanych na fundusz emerytalny.
Opcja optymistyczna
W wersji optymistycznej uwzględniamy koszty z opcji ascetycznej, z wyjątkiem kwoty na nasz fundusz naprawczy, gdyż znacznie ją zwiększamy.
- wydatki przeniesione z 1 opcji: 580 zł
- możliwość utrzymania alternatywnego łącza net: 120 zł
- możliwość dokonywania aktualizacji oprogramowania: 200 zł (1 raz w roku, 200 zł to kwota miesięczna jaką trzeba odłożyć)
- fundusz naprawczy na min. poziomie: 400 zł
RAZEM: 1300 zł
Zakładając, że chcemy zarabiać 2000 zł musimy wykonać pracę o wartości 3300 zł miesięcznie.
W opcji optymistycznej pamiętamy o rezerwowaniu kwoty na nasz fundusz naprawczy i zwiększamy jej wartość minimalną do 400 zł miesięcznie (co daje nam na modernizację 4800 pln rocznie). Dbamy też o utrzymanie komfortu pracy w postaci alternatywnego, mobilnego łącza internetowego. Odkładamy też pieniądze na cel dokonania najpilniejszej aktualizacji (na koniec roku) choć jednego z naszych programów.
Opcja na wypasie
Strach liczyć. Gołym okiem widać, że jeśli chcemy, aby nasz dochód netto wynosił 3000 zł musimy wykonać pracę o wartości grubo ponad 6000 zł.
- wydatki przeniesione z opcji optymistycznej
- opłata składek emerytalnych
- środki na kursy i szkolenia
- inwestycje w sprzęt i oprogramowanie
- możliwość współpracy z handlowcem
- zarobki na poziomie 3000+ (do ręki)
Inwestycje w kursy i szkolenia, zakup sprzętu i oprogramowania mają się tu przekładać na poszerzenie zakresu świadczonych przez nas usług.
Teoretycznie już w przypadku pierwszej opcji korzystne jest posiadanie stałych odbiorców naszych usług. W przypadku drugiej i trzeciej opcji staje się to niemal, że konieczne, a jednorazowi i nowi klienci powinni zwiększać nasz kapitał, słowem konieczne jest ugruntowanie sobie stałej, bezpiecznej pozycji i stałych dochodów miesięcznych. Jakie usługi mogą dać stałe pieniądze? Jakie typy usług zwiążą nas z klientem na dłużej i zapewnią stały dopływ gotówki? Np. oferowanie przestrzeni na własnym serwerze, najmowanie własnego systemu zarządzania treścią itp.
Kolejny level
Jeśli dysponujemy wystarczającą liczbą odbiorców i przekłada się to na konkretne pieniądze śmiało można pokusić się o dostąpienie zaszczytu otworzenia własnej działalności gospodarczej. Gwarancja stałej współpracy, odpowiednie referencje i pozyskanie niezbędnych świstków to potwierdzających ułatwi nam drogę do pozyskania kredytu, czy też dotarcia drogą okrężną do dotacji unijnych.
- otwarcie działalności gospodarczej i wydatki z tym związane
- przeniesienie się do biura
- zatrudnienie pracownika
- obsługa księgowa i prawna
- reklama
- szereg innych, pozostałe, przeniesione z powyższych opcji
Podsumowanie
Umowny podział na opcje obrazuje ogólne koszty jakie generuje praca w charakterze wolnego strzelca. Stanie na ich straży to dodatkowy wysiłek jaki krąży w obrębie naszych kreatywnych poczynań. Zadbanie o to by się nam nie wymykały jest kluczowe dla zabezpieczenia naszych interesów i zdobywania kolejnych szczebli rozwoju.
Jak u Was kształtują się koszty? Czy udaje Wam się zachować płynność finansową?
No related posts.




18 komentarzy
6.24.2010
Zgadza się. Sam zanim nie puknąłem się w głowę przerzucałem ciężar opłat czynszu, prądu, łącza internetowego na mój dom. Nie traktowałem tego jako kosztów wkalkulowanych w moją zabawę graficzno-programistyczną. Nawet telefon traktowałem w kategoriami „przecież to mój, prywatny”. Na początku nie odkładałem też pieniędzy na pokrycie ewentualnych awarii i idących za tym kosztów napraw. Jedyne co mi w głowie świtało to to, że muszę odłożyć kasę na oprogramowanie, to było marzeniem i celem. I to udało się zrealizować. Obecnie jest z płynnością różnie, bo przelewy schodzą jak chcą. Osiągnąłem próg 3000+, ale on nie jest stabilny. Czasem ową kwotę trzeba rozbić na 2 miesiące, czasem jest tak, że to z owej kwoty muszę popłacić wszystkie rachunki.
6.24.2010
@deryl, dzięki za szczerość:) Ten artykuł powstał po to by zobrazować fakt, że bycie wolnym strzelcem to nie beztroska. Tym różni się od działalności gospodarczej prowadzonej w domu, że nie ma tyle formalnej, papierkowej roboty.
6.24.2010
Dokładnie tak. Większość ludzi właśnie tak robi – nie widzi tych – jakże realnych kosztów.
…. i właśnie dlatego jest to forma z którą współpracoWAŁEM
Dokładnie tak samo jest z kolejno wyrastającymi złotymi dziećmi które „zupełnie same i zupełnie za darmo wykonują świetną animację” za co dostają pracę w dużym i dobrym studio, czy dostają zlecenia. Nikt jednak nie bierze pod uwagę że takie czy inne dzieło powstawało kilka miesięcy, a osoba je wykonująca korzystała z wszystkich tych wcześniej wymienionych przez was rzeczy….. i kto za to zapłacił? … przecież samo się nie zapłaciło.
Sam pewnego dnia usłyszałem od firmy z którą współpracowałem, że przecież ja nic nie robię gdy komputer renderuje więc czemu liczę ich za czas renderowania
6.24.2010
… miało byc firma a nie forma.
Przepraszam
6.24.2010
właśnie jestem na bieżąco po ostatnich podliczeniach, po których chwyciłam się za głowę
Wyszło mi, że mniej więcej od pół roku co miesiąc w sam sprzęt i oprogramowanie wkładam średnio 2,5k miesięcznie (a ciągle jest coś do kupienia). Bo to trzeba mieć backup, trzeba mieć dobry monitor (jeden i drugi
) No i coś o czym mało ludzi myśli – dwa komputery to konieczność. Nie wyobrażam sobie co by się stało gdyby nagle stacjonarny strzelił a nie miałabym laptopa – równie dobrze mogę od razu uciec do meksyku.
Jako mała firma dodatkowo mam jeszcze opłaty związane z zusem, księgowością, telefonem etc – tu całość zamyka się w ok 900 – 1000 zł
Na szczęście nie mam zbyt wielu spotkań z klientami, bo do kosztów prowadzenia działalności jeszcze jakieś ciuchy musiałabym dorzucić…
6.24.2010
jeszcze co do płynności – zauważyłam jedną prawidłowość. Czasem pracy mam tyle, że wstaję koło 8 i kładę się o 3. W międzyczasie nawet nie pamiętam o obiedzie. Wtedy też wypalam paczkę dziennie stresując się czy będzie mnie stać na opłacenie mieszkania, podatków itd. Nikt nie płaci.
A czasem jest taki okres jak ten, który się właśnie u mnie kończy – tydzień luzu, wstaję o 12, wysyłam kilka maili i zajmuję się własnymi projektami – i nagle się okazuje, że wszystkie zaległości przychodzą na konto.
Pracujesz i nie masz kasy, nie pracujesz i masz całkiem ładną sumkę na koncie. Co z tym należy zrobić? W okresie suchym znaleźć sobie wystarczająco dużo motywacji by pomimo braku marchewki pracować, a w okresie bogatym znaleźć w sobie wystarczająco dużo motywacji by pomimo pełnego konta pracować ;P
6.24.2010
Koszty działania na własną rękę są tak naprawdę większe niż się każdemu wydaje. Niestety taką cenę się płaci za luksus pracy na własny rachunek, nienormowany czas pracy i szefowanie samemu sobie.
6.25.2010
Czy są większe czy nie to mo zna dyskutować i się spierać, jednak to co ważne i o czym warto pamiętać to fakt że te koszty istnieją i nie można o nich zapominać.
), a także planowanie i przewidywanie. I w la snue to planowanie i przewidywanie jest chyba najważniejsze bo to dizęki niemu często możemy sobie oszczędzić wielu nerwów i kombinowania gdy „nie starcza do pierwszego” …
Czy to luksus… hmmmm… myślę że praca na własny rachunek (firma jednoosobowa, freelance) to bardziej swiadomy wybór niż luksus. Osobiście uważam że etat to nic innego jak współczesna forma niewolnictwa, ale myślę że to temat na zupełnie inny wątek.
@kmrozek – masz rację … czasem jest trudno się zmobilizować i zabrać do pracy,ale jste to dość oczywiste wyzwanie dla każdego kto pracuje na własny rachunek. Ustalenie sobie planu dnia, tygodnia etc., zdyscyplinowanie się i zmuszenie do wykonywania czasem niekoniecznie ciekawych rzeczy związanych z naszą działalności (np. płacenie rachunków i rozliczanie się z naszym kochanym państwem
Jest to o tyle trudne że praca na własny rachunek to dość niestabilny dochód najczęściej… jednak trzeba sobie jakoś radzić.
Najlepszą sytuacją jest stan w którym mamy kilka „stałych zleceń” które dostarczają nam – niezależnie od miesiąca – to tzw. minimum o którym piszesz w artykule, pozwalające nam przeżyć. Najczęściej jednak tak nie jest i nie mamy zbyt stałych dochodów…. i w takiej sytuacji znalazłem inne rozwiązanie (przetestowane przeze mnie i wielu moich współpracowników) w której staram się nie pozwalać sobie na zbyt częste stany „luzu” i wstawania o 12 w południe. Czyli… należy traktować każdy dzień jak konkretny dzień pracy, nawet jeśli nie ma (a zawsze jest) nic do robioty to nawet na siłę znajdowanie sobie czegoś do roboty, i wydawanie naszych pieniędzy tak jakbyśmy mieli, akurat tyle ile potrzeba – czyli nie za dużo i nie za mało.
Są oczywiście minusy takiej sytuaji ponieważ szybko można stać się niewolnikiem sytuacji w której ekstremalnie oszczędzamy i ciągle pracujemy…
Każdemu kto będzie chciał się posłużyć taką metodą, polecam – również na sztywno – ustalanie sobie urlopów dla samego siebie… znajdowanie minimum jednego dnia w tygodniu dla samego siebie poza działaniami zawodowymi etc. … i czasem zmuszanie się do korzystania z tych „urlopów”, ale z drugiej strony gdy ustalkimy sobie że urlopem jest np. niedziela to gdy przychodzi poniedziałek starajmy się – nawet jeśli chcemy sobie przedłużyć urlop na poniedziałek to nie pozwalać sobie na to i wracanie do pracy.
To chyba tyle na teraz bo z tego komentarza zaraz się odrębny artykuł zrobi
6.25.2010
@MF, masz rację i co do tego, że należy się pilnować odnośnie urlopu. Wspomniałeś również o tym, że klient płaci za czas jaki poświęcasz na rendering. Bardzo ważne jest to by pilnować wszystkich tego typu detali, ogarniać to, bacznie obserwować to jakie ruchy wykonują pieniądze na koncie, co pochłania ich najwięcej. Do wyceny trzeba podchodzić z wielką skrupulatnością. Słowem wszystko musi mieć nie tylko sens i dawać nam możliwość realizowania się, ale i się kalkulować.
6.25.2010
@RedKoala, zgadza się. Nie jest to taka sielanka jak to się osobom postronnym wydaje. Jest cały szereg kosztów jakie się ponosi w pracy na własny rachunek. Począwszy od tych finansowych, poprzez łączenie kilku funkcji i etatów w jeden, na nienormowanym czasie pracy kończąc. Ten luksus pracy „kiedy się chce” osoby postronne kojarzą z godzinką dziś, godzinką za 3 dni, a czasem fakty są takie, że nie ma zmiłuj i trzeba zarywać nocki, po męczących dniach pracy.
6.25.2010
@kmrozek, a ja kiedyś miałem jeden komputer i krążyły pogłoski, że uciekłem do Grecji;) Strachu i stresu było sporo, bo pech mi się przytrafił. Tak jak piszesz, bez 2 kompów, bieżących zrzutów nie ma nawet co wchodzić w podpisywanie umów. 2,5k miesięcznie na sprzęt i oprogramowanie? Dobrze, że możesz sobie na to pozwolić, ale to są inwestycje bardzo ważne. Na temat Zusów to się nie odzywam, bo tu Polska wychodzi na zakapiora.
Za palenie paczki dziennie to bym zganił,…ale nie mogę, bo sam niestety w tym temacie grzeszę:)
Jest coś na rzeczy, jeśli idzie o motywację w różnych okresach. Te gdzie nie wiadomo za co się zabrać, bo tyle jest do zrobienia, są stresujące i wyczerpujące, ale wchodzi się na obroty i jest odpowiedni rytm pracy. Okres wyluzowania jakoś nie za bardzo służy, bo rozstraja organizacyjnie, człowiek się zaczyna lenić i ciężko jest potem płynnie wskoczyć w nawał pracy. Podobnie jak to było za czasów ferii, wakacji, czy jak jest w święta. Najpierw człowiek zaczyna się nudzić to by jeszcze sobie popracował, ale po kilku dniach laby stają się normą, robi się przyjemnie i człowiek rękami i nogami się broni, przed powrotem do pracy:)
6.25.2010
Czasami ciężko jest wytłumaczyć Klientowi, że jak biuro w domu, to nie ma kosztów. Na oko licząc przez ostatni rok:
telefony: 300 zl miesiecznie
zakup sprzetu i softu: śr. 2000 zł miesięcznie (na szczescie spokoj na rok)
utrzymanie hostingu: 500 zł
internet: 600 zł
stocki, elementy, copilot: 500 zł
dojazdy, amortyzacja samochodu: 1000 zł
Na szczęscie w moim przypadku robię długie projekty i jak kasa wpadnie to jest za co jeśc przez dłuzszy okres czasu.
6.25.2010
@jask, akurat nie miałem styczności z opinią, że jak na biuro zaadoptowany jest pokój mieszkalny, to nie ma kosztów, ale fajnie, że o tym wspomniałeś. Z tego wynika, że i klienci powinni przenieść swoje biura do domów, bo wtedy nie trzeba za najem płacić;)
Jak dłuższe projekty, to rozumiem, że bez zaliczki ani rusz?
6.25.2010
Nie biorę zaliczek, od paru lat pracuję z grupą zaufanych klientów i oni są moim źródłem utrzymania. Głównie agencje. Nowi zdarzają się bardzo sporadycznie i w tych przypadkach to są akurat pierdoły na pół dnia pracy. I to właśnie oni: „dlaczego, przecież pan siedzi w domu, my faktury nie potrzebujemy, o jejku, jakie koszta? przecież to czysty zysk. Za dwie godziny? Aż tyle?” No i trzeba tłumaczyć, że sam soft kosztuje, że stocki, że jechałem przecież do Pana, że czas na ustalenia to też praca. Firma z kapitałem zakładowym 10mln, a kłócą się o 20 zł. Wytłumaczenie: gdybyśmy chcieli więcej zapłacic to wzielibysmy firme. No i biorą czasami. A firma zleca to mnie i dokłada + 200%.
6.25.2010
@jask, dziwne jest to rozumowanie klientów. Sami rano jadą do pracy, wiedzą że muszą zatankować, sami widzą jakie rachunki telefoniczne przychodzą, a nie rozumieją, że nie tylko oni muszą za wszystko płacić, że każdego obowiązują te same zasady gry.
A z tym, że jak freelancer zaśpiewa sobie za dużo grosza, to wolą to dać firmie to super, że zwróciłeś uwagę. Dokładnie chodzi mi o to, że i tak Ty to wykonasz, firma się z Tobą rozliczy i załatwi robotę papierkową. Słowem, zapłacą firmie więcej pieniędzy praktycznie za to, że tylko naocznie, ale nienamacalnie zmieni się wykonawca dzieła.
6.25.2010
Widzę, że na warstwach rozgrzała gorąca dyskusja
Ja miałam to szczęście przy zakładaniu własnej działalności, że udało mi się dostać dotację z UE. Także akurat starczyło na oprogramowanie i trochę sprzętu. Bez tego szczerze powiedziawszy nie wiem jak dałabym radę z takimi wydatkami.
@jask świetny przykład działania klientów. Należałoby ich chyba wysyłać na szkolenia pt „Jak współpracować z freelancerem”
6.25.2010
@RedKoala, popieram to, żeby walczyć o dotacje z UE. Wbrew pozorom i przy sporym zaangażowaniu można takie pieniądze pozyskać, jak nie w mieście, w którym się mieszka, to krążąc po województwie. To zawsze jakieś pieniądze. Poza tym trzeba przejść jakieś przymusowe szkolenie i mieć świetnie przygotowany biznes plan, z tego co akurat ja się orientuję. Do tego warto też mieć wspomniane we wpisie świstki od firm, które wyrażają chęć współpracy itp. A jak się powiedzie, to trzeba działalność przez rok utrzymać:) Tak się sprawy mają z grubsza, co nie?
6.25.2010
@adone dokładnie tak Trzeba się trochę przy tym nalatać i ładnie uśmiechać do Pań. Cała akcja zajmuje też sporo czasu (to pewnie też zależy od tego gdzie się składa), w moim przypadku to były jakieś 3 miesiące. Ale wszystko to jest warte zachodu.