Co jest lepsze? Mieć klientkę, czy klienta?
Poniższy tekst napisałem patrząc z perspektywy faceta – wykonawcy dzieła, bo inaczej być nie może. Większość zleceń otrzymuje się od klientów facetów i o nich traktuje większość artykułów z kategorii „freelacer”. Dlatego ten zdominowany jest poprzez wrażenia ze współpracy z kobietami – dawczyniami zleceń.
Wiem, że Warstwy.com odwiedzane są przez kobiety – projektantki, dlatego liczę na to, że udzielą się pod owym wpisem na temat tego jakie są ich odczucia ze współpracy na linii projektantka – klientka, projektantka – klient. Interesuje mnie to, z kim pracowało Wam się lepiej? Czy wolicie, gdy Waszymi klientami są kobiety, czy faceci? Czym się taka współpraca różni?
Panowie projektanci. Was również zapraszamy do dyskusji na ten temat. Jakie są Wasze odczucia i jakie widzicie różnice we współpracy z kobietą i ze współpracy z mężczyzną?
Kobiety są większymi estetkami
Tyle się słyszy o tym, że dla kobiet istotny jest np. kolor auta, jego wygoda, bezpieczeństwo. Kobiety łatwiej radzą sobie z doborem garderoby. W codziennym życiu towarzyszy im znacznie więcej kolorów niż przeciętnemu facetowi (cienie do powiek, lakiery, szminki, błyszczyki, biżuteria, dodatki). Kobiety jak żaden facet potrafią też zadbać o detale i ozdobniki w mieszkaniu, życiu. To przekłada się również na projekty. Będą oczekiwały radosnej, pachnącej kolorystyki. Uznaję to za wielki plus pod warunkiem, że kobieta będzie zdecydowana.
Zagrożenie najczęściej będą tu stanowić elementy dekoracyjne. W zależności od upodobań klientki potrafią naciskać na użycie motywów kwiatowych, wstawienie gdzieś fotografii ukochanych zwierzątek, czy chociaż motylka. Nawet, jeśli prowadzą biuro rachunkowości i nijak (racjonalnie) to się ma do przedmiotu działalności.
Kobiety są równie wymagające, ale…
No właśnie. Większość facetów traktuje ich marudzenie tak jak w życiu – „przecież to tylko kobieta”. Coś jest na rzeczy, że kobietom pozwala się na więcej. Więc więcej jest się w stanie znieść.
Współpraca z kobietą jest zazwyczaj mniej stresująca. Oczywiście, facet (wykonawca dzieła) spina się, by nie palnąć głupoty, ale czym to jest w porównaniu z pilnowaniem kodeksu honorowego we współpracy na linii facet-facet? Mrzonką!
Powodów milszej współpracy można doszukiwać się w rzeczach banalnych takich jak: jej uśmiech, atrakcyjność, wysoka kultura osobista, delikatność, spokój, jak i w mających największe znaczenie (o czym poniżej).
Kobieta i inny stan porozumienia
Kobiety dbają bardzo mocno o atmosferę pracy i dobre relacje z otoczeniem. To jest jeden z powodów tego, że łatwiej przejść przez kolejne etapy realizacji zlecenia. Starają się skupiać na pozytywach współpracy, zależy im by były dobrze odbierane jako pracodawczynie. Są też bardziej optymistyczne oraz ekstrawertyczne, co korzystnie wpływa na porozumiewanie się, w szczególności właśnie, gdy to facet wykonuje zlecone przez kobietę dzieło, bo faceci to wiadomo, czasem lubią sobie pomilczeć, co nie zawsze korzystnie wpływa na porozumienie między stronami i ostateczny wynik powierzonych zadań.
Kobiety są chętne do nauki i słuchają uważniej, a faceci wiedzą swoje (i nikt ma im farmazonów nie wciskać). Wynika z tego, że kobiety są bardziej otwarte i chłonne świata, nowych wiadomości, wiedzy. Też potrafią być wymagające i reagować ostro, ale na 100% chętniej wysłuchają naszych tłumaczeń, czy porad na temat tego, dlaczego lepiej coś rozwiązać tak, a nie tak jak klientka chce, albo dlaczego ten etap pracy trwa najdłużej itp.
Kobiety mniej kombinują i regulują należności
No i masz Ci los. Właściwie w relacji facet – facet odnośnie finansów powinno być „co do grosza” i „co do minuty”, bo w męskim świecie nikt nie powinien robić z gęby dupy, a każdy kto „cwaniaczy” jest w naszych oczach definitywnie przegrany.
Może jestem szczęściarzem, ale nie zdarzyło mi się by kobieta (zleceniodawca) nie uregulowała mi należnej kwoty. Owszem, były problemy natury wpłat terminowych, ale nie okazały się nieuczciwe. Może dlatego, że klientki stanowią mniejszość, ale raczej nie to jest powodem, a chęć pozostania uczciwą, chęć kształtowania podłoża pod ewentualną, przyszłą współpracę.
Relacja facet – facet

W tym materiale posłuży za zobrazowanie wyłącznie negatywnych cech współpracy. Konfliktów jest tu znacznie więcej. Przyczyny? Klient traktuje nas z góry, klient jest napastliwy, klient się nami bawi, klient kłamie. Klient nie zapłacił. Klient wie swoje.
I teraz tak. „Myślałem, że go…”, „gdybym mógł to bym mu…”, „co za…, jak skończę to wszystko mu wygarnę”. To słyszałem od kolegów po fachu setki razy, w miejscu kropek rzecz jasna były zwroty mięsisto-łacińskie.
Relacje między facetem projektantem, a facetem dawcą zleceń nigdy nie będą podobne tym jakie można zbudować z kobietami. Faceci, albo mówią i wymagają zbyt wiele (to jeden typ) osłów, którzy pragną pognębić, porządzić, przetrawić i wydalić. Albo nie mówią kompletnie nic. Co jest jeszcze gorsze… myśli, myśli, myśli, nic nie powie, nie skomentuje… chce mieć zrobione i guzik go obchodzi jak dojdziemy do tego czego oczekuje. Ma być!
W relacji gościu – projektant i gościu – klient, trzeba dobierać inne słowa, a co jeszcze ważniejsze uważać na to, żeby nie okazać swoich słabości, czy to negocjacyjnych, czy to targowych, czy to dotyczących uległości w sprawie poprawek itp. Raz, że to umniejsza naszej pozycji, dwa, że taki webster będzie próbował to prędko wykorzystać, jeśli jest parszywą gnidą, a raczej jest skoro się na rynku trzyma, gdzie mało kiedy uczciwym się jest i tkliwym. Niestety.
Relacja kobieta – kobieta
Nie mogę się na ten temat wypowiadać, bo kobietą nie jestem. Zdarzyło mi się jednak wypytać parę osób (kobiet) prowadzących działalności gospodarcze o to, czy miały przyjemność współpracować w dziedzinie grafiki z projektantkami. W końcu kto lepiej zrozumie kobietę jak nie druga kobieta?
Generalnie, klientki nie kierują się tym jakiej płci jest wykonawca dzieła. Parę razy zasłyszałem jednak, że są egzemplarze, które wolą współpracować z facetami, bo kobiety oczekują ulg (odnośnie trudów pracy) itp., ale to są stereotypy. W świecie kobiet też pojawiają się różnego rodzaju uprzedzenia.
W paru przypadkach zaobserwowałem zdecydowaną niechęć kobiet do kobiet i stwierdzenia pod kątem braku profesjonalizmu. Są to jednak rzeczy niezależne od płci. Prawdą jest jednak, że kobiety czasem potrafią wykorzystywać okazje opuszczanie stanowiska pracy bez ważnej przyczyny, potrafią także wykorzystywać w sposób niezdrowy swoje chody w kręgach kierowniczych, ale to już wykracza daleko poza obręb tego materiału.
Relacja kobieta (wykonawczyni dzieła) – facet (klient)
W zasadzie mogę sobie taką relację wyobrazić. Może ona przebiegać w sposób w pełni rzeczowy i profesjonalny, a obie strony mogą wyjść z takiej współpracy w pełni usatysfakcjonowane.
Przy czym facet – pracodawca, podobnie jak kobieta – pracodawca, będzie się obawiał o to by projektantka nie oczekiwała ulg (głównie czasowych). Będzie też się obawiał i pilnował, by czasem nie zawładnęły nim aspekty takie jak czar, urok osobisty kobiety, czyli jej powierzchowność, oraz przyjemna osobowość, zamieniająca jego stanowczość i oziębłe podejście biznesowe w ciepłe kluchy, zdolne do przetrawienia straty.
Podsumowanie
Podsumowując wątek, który zbudził mnie pewnej nocy, myślę że powyższy temat jest bardzo ciekawy. Patrząc na własną ścieżkę w kontaktach z klientami stwierdzam, że zdecydowanie lepiej współpracowało mi się z kobietami.
Jestem bardzo ciekawy Waszych doświadczeń i opinii w tym temacie.
Powiązane artykuły:





24 komentarzy
7.5.2010
Kolejny udany, bardzo mocny wpis. Tylko czemu Ci się się takie tematy śnią po nocach?
Wiem, wiem mętlik w głowie.
Jeśli chodzi o klientów facetów i kobiety, to i ja zdecydowanie wolę KOBIETY. Lepiej się z nimi dogaduję.
Jeśli (znowu) o wspólną pracę chodzi to wolę pracować z facetami – kumplami, bo jest większy luz, rozmawiamy tym samym językiem itp.
Gdybym był klientem to jako wykonawcę dzieła bym wybrał raczej faceta. Chociaż? Mój problem by raczej tkwił w tym, że facetów z tej dziedziny znam. Kobiet, bardzo mało.
7.5.2010
@deryl, dokładnie taki temat na wpis obudził mnie w nocy. Właściwie pytanie: Z kim Ci się lepiej współpracuje, z kobietami, czy z facetami?
Za to, ja tam wspólną pracę z kobietami (w ramach załogi) wspominam bardzo pozytywnie. A zlecenie kobiecie bez problemu bym oddał.
7.6.2010
Klient, czy klientka, na jedno wychodzi. Liczy się przede wszystkim możliwość przyswajania informacji od Ciebie, rozumienia co się mówi, a nie olewania wszystkiego i trzymania się swojej racji.
No i dorosłość jest ważna, w tej chwili robię projekt dla niewielkiej grupy kolesi (każdy ~30 lat), zachowują się jak dzieci, przerzucają obowiązkami, padają teksty typu „B: spytaj A o hasło”, i zaraz „A: spytaj B o hasło”, znikanie na tydzień itd. Eh, muszę zobaczyć jak stoi płaca na etacie na układaniu żarcia na półkach w markecie, mniejszy stres.
Pracować mogę z kim bądź, chociaż raz usłyszałem, że w mojej obecności jedna z dziewczyn czuła „przyjemne erotyczne napięcie”, i totalnie nie wiedziałem o co chodzi (byłem znudzony, zarośnięty i z brudnymi włosami jak zwykle, totalnie nieatrakcyjny dla nikogo). A z facetami czasem luz jest aż za duży, szczególnie jak sobie wymyślą, żeby się rozerwać. W takich wypadkach zawsze zostaję sam z robotą (tak samo jak w szkole, praca w grupach, nienawidziłem).
7.6.2010
No proszę, doskonały artykuł. Znów

Z moich niewielkich doświadczeń ja-klient, muszę stwierdzić, że nie ma dla mnie żadnego znaczenia płeć kontrahenta. Nigdy nie zdarzyło mi się być gorzej potraktowaną ani przez mężczyznę, ani przez kobietę i odwrotnie
Pozdrawiam!
7.6.2010
Ciekawe spojrzenie na temat – i całkiem nieźle się wpisuje w ciągle żywą dyskusję o parytetach
…i nie jest to uzależnione od płci.
A z kim sie pracuje lepiej…. muszę się zgodzić z Tomkiem i Magdą – najlepiej pracuje sie z ludźmi z którymi można się dogadać i sprawić aby wilk był syty i owca cała
7.6.2010
Zazwyczaj współpracuję z mężczyznami i myślą, że są bardziej konkretni, a gdy współpracowałem z kobietami dużo wymagały, więc nie ma różnicy, czy to mężczyzna lub kobieta, liczy się człowiek.
7.6.2010
W swojej pracy z kobietami-klientkami bardzo często spotykam się z podejściem, że skoro ja jestem profesjonalistką to ja będę lepiej wiedzieć, i można mi zaufać w pewnych decyzyjnych kwestiach. Faceci nie są skłonni dawać mi tyle wolnej reki.
Z drugiej strony, są babki ogromnie nie zdecydowane, zawracają głowę i potem się rozmyślają.
A co do regulowania rachunków – to spotkało akurat graficzkę, z którą pracuję – to pewna pani, po zakończenia projektowania, odmówiła przyjęcia dzieła i zapłaty, na zasadzie „bo nie”.
Fakt, faktem kobietki lubią esy floresy – trzy miesiące po wdrożeniu strony dla salonu kosmetycznego pada ostrożne pytanie „A nie możemy tych literek w menu, tak jakoś bardziej ozdobnych zrobić?”.
Kobiety czasem chcą zbyt dużo. Klientka się uparła, że chce mieć bardzo rozbudowany edytor WYSIWYG w CMSie. I dzwoniła tysiąc razy, żeby się pytać jak coś zrobić. Mówię „to działa tak samo jak w Wordzie”, a ona mi na to, że nie umie obsługiwać Worda…
A co do facetów, to mam wrażenie, że oni nie zawsze traktują mnie poważnie jako front end developera. Tkwi we mnie przeczucie, że mogłabym mieć więcej zleceń gdybym była mężczyzną
. Kiedyś mój tato pochwalił się swojemu koledze, że zajmuję się stronami www – i tenże kolega zaproponował mi pracę. Na stanowisku handlowca sprzedającego miejsce na jego stronie WWW. Że niby świetna oferta dla kogoś takiego jak ja… Macki opadają.
@Tomek
„byłem znudzony, zarośnięty i z brudnymi włosami jak zwykle, totalnie nieatrakcyjny dla nikogo” – dla kobiet taki typ jest bardzo, bardzo atrakcyjny
7.6.2010
Moim zdaniem płeć tu nie ma żadnego znaczenia. Na codzień pracuję z kobietami i mężczyznami, zarówno w relacji wykonawca – klient, jak i współpracownik z współpracowniczką. Wszystko zależy od człowieka. Czasami można bardzo narzekać na współpracę z klientką bądź z klientem. A współpraca z kobietą w zespole nie raz doprowadziła mnie do furii. Zwłaszcza gdy wejdą w ruch kobiece ambicje i tekst, który uwielbiam: „to dlatego ze jestem kobietą?”. Przez pryzmat doświadczeń wolę jednak współpracę z facetami w relacjach współpracowniczych, w relacjach z klientami jest mi to obojętne.
7.6.2010
@Tomek Buszewski, oj ja też czasem miałem już tak dość, że realnie myślałem o porzuceniu zajęć projektowych na rzecz zajęć mniej zobowiązujących, a ponad wszystko mniej stresujących. Z resztą od jakiegoś już czasu obserwuję, że zaczynam lepiej sprawdzać się tam, gdzie nie trzeba zarzynać mózgu. Pasuje mi rutyna. Mogę cały dzień klikać przycisk „odbierz wiadomości”, mogę cały dzień pisać maile, czy uaktualniać strony. Rutyna i nuda. Umysł pracuje „na pół wyłączony” i jest mi z tym bosko.
„znikanie na tydzień” – to jest piękne:) Nie wiadomo o co chodzi, nie wiadomo po co i dlaczego. Stresujący stan zawieszenia:)
O przyjemnym erotycznym napięciu to nie słyszałem. Trochę Ci nawet zazdroszczę, bo mi się nikt do tego nie przyznał;) Przy okazji, wielkie dzięki, za wielką szczerość bijącą z komentarza. Myślę, że proces tworzenia czegoś może być dla kobiety podniecający;) Przecież ostatnio głośno się mówi, że kobiety znacznie częściej myślą o tych sprawach niż faceci:)
7.6.2010
@jask, jeśli chodzi o współpracę, tworzenie zespołu to jest to temat bardzo ciekawy. Jednocześnie jest tematem rzeką. Czyha tu wiele pułapek. W tej branży zazwyczaj występuje załoga składająca się zaledwie z kilku osób. To jednak wystarczy by powstawały fronty. Trzeba bardzo ostrożnie dobierać ludzi. Trzeba też odpowiedzieć sobie na pytanie, czy w załodze mają panować czysto profesjonalne i oschłe zażyłości, czy może zależy nam na zbudowaniu załogi – jak w rodzinie? Wszystko to niesie z sobą zagrożenia.
7.6.2010
@Magda, czyli masz czystą kartę:) Bardzo dobrze, że nie masz uprzedzeń i przeświadczeń. Życzę Ci, aby w miarę upływu czasu było tak nadal:) Pozdrawiam serdecznie:)
7.6.2010
@MF, nie można się z tym nie zgodzić, że najlepiej współpracuje się z ludźmi, którzy mają życiowe, ludzkie i uczciwe podejście. Skupiając się na pozytywnych relacjach, są one bardzo zaskakujące i niezwykle uwznioślające. Sam też kilka takich miałem i dodawały mi wiary, siły, uskrzydlały. Od razu świat prezentował się w innych barwach.
Pozostaje mi życzyć Wam wszystkim, by pozytywne relacje stanowiły zdecydowaną większość:)
7.6.2010
@Dawid, czyli wszyscy jesteśmy za człowieczeństwem w relacjach z klientami. Tomek wspomniał o umiejętności słuchania NAS przez klientów. To jeden z elementów wpływających na to czy się dogadamy. Oby jak najmniej powodów mieć do narzekania.
7.6.2010
@Helena, czyli mamy pierwszą opinię, że nie wszystko jest tak kolorowe. Z Twojego wpisu wynika, że kobiety bardziej niż faceci zaufały Ci w kwestiach decyzyjnych. Z drugiej jednak strony pokazujesz, że mają wymysły i kaprysy.
Mogę zapytać, co zrobiłyście w momencie kiedy kobieta nie zapłaciła za wykonane dzieło?
Jeśli chodzi o tą propozycję pracy w roli handlowca, bo z doświadczenie w projektowaniu www fajnie do tego predysponuje, to jest dość charakterystyczne, dla ludzi chorobliwie zapatrzonych w swoją działalność, bo w tym momencie jest to rodzaj degradacji, podcięcia funkcji (skrzydeł) i usidlenie do wąskiego zakresu zadań (choć w praktyce pewnie by to wyglądało inaczej i jeszcze pracę do domu byś musiała zabierać)
Poważnie znudzenie, zarośnięcie i zabrudzenie jest atrakcyjne dla kobiet?
7.6.2010
@Adamie, ta przykra sytuacja z klientką wydarzyła się już dosyć długi czas temu, kiedy człowiek był młody i niedoświadczony, i nie podpisał umowy… Resztą możesz sobie dopowiedzieć. Bo co można zrobić bez umowy? Zostaje tylko nauczka, że zawsze, ale to zawsze podpisuj umowę.
Sam projekt graficzny i tak wdrożyłam, bo zbyt ładny jest żeby się zmarnował.
Kobiety lubią ten typ na buntownika, ew. na artystę (jak np. malarz Porwasz u Nienackiego – chudy, nieogolony, trochę niechlujny) . Mnie osobiście urzekają chudzi, zaniedbani geecy co przed komputerem spędzają 24/7.
A propos współpracy zawodowej – ostatnio znacznie lepiej mi się pracuje z graficzką niż grafikiem. Choćby dlatego, że dziewczyna znacznie bardziej potrafi się trzymać moich wytycznych – nawet jeśli ja mam mniejsze doświadczenie z web designem, a facet zawsze „wie lepiej”.
7.6.2010
@Helena Świderska, zapytałem o tą sytuację gdzie klientka nie zapłaciła za gotowe dzieło, bo będzie tu artykuł o sytuacjach trudnych i szukam pomysłów dotyczących ściągalności należności. Wspominasz, że wtedy nie było umowy, ale i umowa nie gwarantuje tego, że zapłatę otrzymamy, a przecież pracę wykonaliśmy. Znane są mi przypadki, w których stosowne umowy były, a klient nie zapłacił. Jest to wielki kłopot, bo nie zawsze kwota jest warta szarpania się po sądach. Kto ma na to chęci? Niektórzy nie mają też na to czasu, albo zdrowia.
Jeśli chodzi o współpracę, to masz rację. Kobiety potrafią być bardziej obowiązkowe, przykładne i posłuszne. Trzymają się wytycznych. Faceci bardziej lubią broić, chodzić własnymi ścieżkami, czy wiedzieć swoje. Są bardziej przekorni. To wynika chyba już z samego wychowania.
A ten wątek wokoło mężczyzny umorusanego bardzo mnie zaintrygował, bo wydawało mi się, że jest inaczej. Wiem, że co kobieta to opinia. Jednak facet powinien być facetem, a są tacy, którzy przesadzają z tym dbaniem o siebie. Są bardziej wychuchani i wycackani jak przeciętne kobiety:)
7.6.2010
Jeżeli klient nie płaci, zawsze warto mieć jakiegoś haka. Hasło, dodatkowe konto czy coś takiego. Dwa lata temu powiedziałbym, że to nadużycie, ale dziś chyba konieczność, tym bardziej że „cwaniakowanie” to domena dużej ilości Polaków :/
O kobiecych gustach można dyskutować latami, tak jak każdy mężczyzna ma inne upodobania co do wyglądu kobiety, tak samo jest i odwrotnie. Dla przykładu – masa kobiet wzdycha do Hugh Laurie’go w roli Gregory’ego House’a, a dwie moje koleżanki zgadzają się jak nigdy, że ubrany w nieuprasowane koszule i tygodniowy zarost jest wprost odpychający. Podobnie mówią o mnie, ale co zrobić, przecież nie zacznę się golić!
7.7.2010
@Tomek Buszewski, tworzę materiał krążący wokoło sytuacji trudnych i brak regulowania należności jest jednym z istotnych jego punktów. Ciężko jest znaleźć trafny i skuteczny sposób, który można każdemu polecić, bo zadziała. Kiedyś, przy okazji transakcji internetowych stosowało się konto wirtualne, na potrzeby zlecenia. Tam leżały sobie pieniądze, które wracały na konto zleceniodawcy (jeśli zlecenia nie wykonano, albo nie przyjęto projektu), albo przekazywane były na konto wykonawcy (w momencie ukończenia prac). To nawet dobre, bo te pieniądze tam są. W przypadku stron warto (tak jak piszesz) mieć hasło np. do panelu, czy hasła w przypadku gdy wykupujemy serwer. Jeśli klient nie zapłaci, to delete i po sprawie. Tylko nikt nam nie wynagrodzi wkładu czasu, nerwów i nikt nam nie pokryje kosztów jakie ponieśliśmy.
Kumple jednak mieli i podbite wydruki grafiki strony głównej i podstron i podbite wytyczne i umowę. Trzymali też wszystkie maile, wyciągi z banków, wyciągi z rachunków telefonicznych i to niewiele dało. Problemem są też często kwoty zleceń i tu po części projektanci sami są sobie winni. Jeśli kwota jest niska to nie ma o co toczyć batalii.
7.7.2010
Skutecznego sposobu nie ma. Prawda jest taka, że ile jest zawodów, w których klient płaci kiedy coś jest zrobione, tyle jest problemów. My mamy swoje, malarze pokojowi – swoje (bo co, jak klient powie, że zapłaci za tydzień bo coś tam, to ma zdzierać farbę zębami?), krawcy – swoje (pruć materiał?), szewcy – swoje (DAWAJ OBCAS BABO!). Tak można wymieniać jeszcze długo (i nabić najdłuższy komentarz na blogu!). I żadna umowa tutaj nie pomaga, bo przeważnie kwota rzędu dwóch tysięcy złotych nie jest warta zachodu, wleczenia się po sądach, prawnika, wyciągania dowodów itd. Tym bardziej, że to się przecież będzie ciągnęło, sąd to nie budka z kebabem, że „realizacja sprawy” trwa 5 minut.
7.7.2010
@Tomek Buszewski, taaak, no i dzięki tobie mam nowy ulubiony cytat: „sąd to nie budka z kebabem”. Pięknie to wybrzmiewa:) i wszystko mówi.
7.9.2010
Kolejny ciekawy artykuł
Osobiście wolę współpracować z facetami, jako że wydają mi się oni bardziej konkretni. Kobiety niestety często same nie wiedzą czego oczekują. Choć oczywiście nie ma co generalizować.
7.9.2010
@Agi, dziękuję za miłe słowa i pierwszy komentarz w ramach Warstw. To miłe. Czyli w Twoim konkretnym przypadku premiowana jest współpraca z facetami. Myślę, że w obecnych czasach wszystko się mocno kotłuje i faceci również nie do końca mogą wiedzieć czego chcą. Cześć z nich, podobnie jak część kobiet.
Pozdrawiam i zapraszam do dalszego komentowania oraz odwiedzania Warstw. Będzie nam bardzo miło:)
7.9.2010
Generalnie wygląda to tak: na współpracownika wybrałabym kogokolwiek, na klienta zdecydowanie kobietę, a na szefa raczej faceta.
Faceci-szefowie mniej intrygują, potrafią walić z grubej rury zamiast owijać w bawełnę. Podoba mi się to, że dokładnie wiedzą to co chcą, nie ma godzinnego rozważania „za” i „przeciw”. A ty jako podwładny dokładnie wiesz co należy do Twoich zadań.
W przypadku relacji ja-klient zdecydowanie jednak wolę kobiety. Może dlatego, że są bardziej obrazowe w przekazywaniu tego jak ma wyglądać projekt. Percepcja kobiet różni się bardzo od męskiej. Zamiast widzieć daną rzecz jako całość, my rozkładamy wszystko na szczegóły. Dzięki temu kobiety-klientki są bardziej precyzyjne w określeniu tego co oczekują, a my oszczędzamy na czasie spędzonym na późniejsze przeróbki.
Ostatnio zgłosiła się do mnie klientka, której zależało na tym, aby sklep z ubraniami wykonała właśnie kobieta. Zastanawiałam się później czy rzeczywiście byłaby różnica gdyby zrobił to facet…
7.9.2010
@RedKoala, „Percepcja kobiet różni się bardzo od męskiej. Zamiast widzieć daną rzecz jako całość, my rozkładamy wszystko na szczegóły”. Bardzo ważne zdanie, dla mnie jako dla faceta.
Napisałaś też, że klientka chciała, żeby sklep z odzieżą wykonała kobieta. Dlatego zgłosiła się do Ciebie. To też jest bardzo ciekawe. Zauważyłem, że klientom zdarza się, że do projektów na inne konkretne, specyficzne cele widzą kobietę, albo mężczyznę. I tak, jeśli będzie to salon samochodowy może się zdarzyć, że klient będzie twierdził, że to facet-projektant będzie miał celniejsze podejście do sprawy. Za to, jeśli przedmiotem zlecenia będzie wykonanie dzieła dla kwiaciarni, salonu wizażu, czy wspomnianego sklepu odzieżowego, klient może uważać, że w tej sytuacji lepiej sprawdzi się kobieta, bo to klimaty kobiece.
Bardzo celne uwagi. Dzięki:)