Cienka granica między inspiracją, a plagiatem
Poniższy wpis powstał na życzenie jednego z naszych użytkowników. Spróbujemy w nim znaleźć tą granicę. Granicę cienką jak nitka, granicę pomiędzy inspiracją, a plagiatem. Pod lupę bierzemy tu rzecz jasna projekty logo, projekty do druku i projekty stron www.
1. Definicja i druk
Pojęciem plagiatu określa się wierną kopię, przywłaszczenie, kradzież dzieła, czerpanie korzyści majątkowej z tytułu podpisanej własnym nazwiskiem własności intelektualnej innej osoby.
Czy musimy mieć do czynienia z wierną kopią? Myślę, że warto przyjrzeć się świetnemu postowi jaki tyczy się plagiatów: Extreme graphic design plagiarism i na podstawie tego oto obrazkowego wpisu pokusić się o jakieś wnioski.
Jak widać na większości opublikowanych w tym materiale obrazkach o ich podobieństwie i prawie do tego by mówić o kopii stanowi motyw przewodni prac, który został, albo dosłownie ściągnięty, albo nieco zmodyfikowany. Motyw przewodni stanowi więc tu pułapkę i sidła, bardzo silnie działa na wzrok i zdecydowanie świadczy o złodziejstwie. Z tym nie dyskutowałaby nawet osoba postronna. Nie pomagają tu próby przestawienia poszczególnych elementów zawartości, nie pomagają też zabiegi polegające na dodaniu własnych kształtów, innych fontów, mocniejszych, czy delikatniejszych kolorów i tekstur.
2. Kłótnia o układ treści
Toczenie wojny o podobny, albo taki sam układ treści nie ma sensu. W końcu nie istnieje tu niezliczona liczba kombinacji. Nie wypisuje się artykułów po spirali, zdania nie śmigają zygzakiem, nie przyjmują też kształtów grzybków, czy gwiazdek. Gwiazdki, grzybki i zygzaki rysowało się w przedszkolu.
3. Wojna o przejścia tonalne i kolory
Każdy z projektantów korzysta z gradientów, ale i z palet kolorystycznych. Istnieje masa narzędzi wspomagających proces tego typu, tak aby nasze kolory współgrały ze sobą, a nie się gryzły. Wpienianie się o zbliżoną kolorystykę nie ma więc sensu, jeśli inne, bardziej rozsądzające sprawę elementy grafiki nie zostały „ściągnięte z…”.
4. Znaczenie nawigacji poziomej, pionowej i znaczenie przycisków (www)
I tutaj znowu, jeśli bazuje się na powszechnych bibliotekach kształtów, korzysta się z prostokątów i prostokątów zaokrąglonych nie ma o co toczyć sporu. Dopiero nadanie przyciskom specyficznego, nietuzinkowego charakteru może być podstawą do tego by zwrócić uwagę komuś bezczelnie kopiującemu efekty naszej pracy, często nie siląc się nawet na zmianę kolorystyki, fonta, czy wypukłości i wklęsłości przycisku. Wiemy więc już, że dość specyficzne kształty i własnego autorstwa pędzle, rendery i tekstury, stanowią dość silny argument w walce o dochodzenie praw autorskich.
Te elementy to ślady dość skuteczne. Są jak odciski palców, dna autora, jego blizny i znamiona.
5. Najwięcej mówiący top strony (www)
Wyobraź sobie sytuacje, w której wchodzisz do pokoju. Stoją tam dwie osoby. Mogą mieć na sobie takie same garnitury, identyczne buty, a na lewych ich nadgarstkach mogą połyskiwać takie same zegarki. Czy dla Ciebie i dla osób, które przyglądają się Wam zza szklanej szyby będzie jasne, że owe dwie postaci, które macie przed sobą to bliźniacy, jeśli oboje będą mieli na głowach kominiarki?
Po czym poznajemy drugiego człowieka? Po głosie i po twarzy. Głosem niech będą wymienione w powyższym punkcie autorskie shapesy, brushes. A za twarz niech posłuży nam top strony. To on dostarcza nam najwięcej danych, to on przeważa w momencie kiedy przychodzi nam coś rozpoznać, w czymś się rozeznać.
Nim top bardziej charakterystyczny, rozrośnięty artystycznie tym więcej argumentów dostarczyć nam mogą owe motywy na wypadek dokonania kopii. Zabawa z pędzlami, teksturami, umiejscowienie i efekty narzucone na warstwy, charakterystyka i umiejscowienie logo, użyte w topie zdjęcia, to wszystko stanowi nieodparte dowody złodziejstwa (jeśli rzecz stanie się faktem).
Są jednak topy proste. Na taki header składa się jednolite tło, lub gradient + logo. Elementem stanowiącym silny argument jest wtedy logo. Na minimalizmie i ascetyzmie też można się wyłożyć. Wystarczy parę zwinnych i charakterystycznych kresek podkreślających nietuzinkowość nawigacji pionowego menu i już ma się powód do wszczynania awantur.
6. Jak jest z plagiatami logo?

Ponoć logo to 90 % koncepcji. Czy powyższe (szeroko dyskutowane) wzory dostarczają przesłanek do tego, by twierdzić, że ktoś inspirował się kimś? Czy jest to inspiracja, czy już daleko idące naciągnięcie? Ten motyw, który z grubsza można nazwać kwiatowym. Otóż nigdy nie należy mówić hop. Choć tak nie jest, to w innym przypadku mogłoby być tak, że obie firmy są w jakimś stopniu powiązane z sobą. Jedynym czego projektant musi się wystrzegać w tym temacie, to konieczność ulegania naciskom typu „panie zrób mi pan podobnie, bo tak chcę”.
Należy pamiętać, że korzystając z prostych patentów, podstawowych form i pojedynczych dajmy na to figur takich jak koło, trójkąt, prostokąt itp., nie mamy do dyspozycji nieograniczonej ilości opcji koncepcyjnych. Można zostawić tu sam obrys, można nadać im wypukłości, trójwymiarowości, można coś w nie wpisać, bądź czymś je otoczyć itp.
W podobnym do tego u góry przypadku należałoby sobie zadać pytanie: Czy odbiorca posiadający swój sprecyzowany typ mógłby się pomylić, gdyby te logosy były metką na listku tabletek o podobnym przeznaczeniu? Albo, w jakim stopniu odbiorca może być zwiedziony, wprowadzony w błąd? Aby określić na ile jedna firma chce pojechać „na barana” drugiej, bardziej znanej na rynku i nośnej, uprawiając marketing żerujący na cudzej marce „na podłączka”.
7. Jak to z tymi inspiracjami bywa?
Czasem się człowiek zachłyśnie, a jego mózg wysyła mu sygnały, że dany pomysł to jego własne dzieło. Dlatego właśnie muzykom zdarza się pewnie użyć zasłyszanej gdzieś pośród setek tysięcy utworów melodii, dlatego tekściarzowi przychodzi uznać parę wersów za te własnego autorstwa. Z resztą przecież z ust muzyków często się słyszy, że nie słuchają tego, a tego, żeby się czasem nie sugerować.
8. Czym jest sztuka inspiracji?
Moim zdaniem inspiracja jest zbiorem najmniej kilku naszych wzorców, które są przefiltrowane przez umysł i kształtują coś na podobiznę własnego charakteru, czy stylu. Na podstawie tych wzorców (bo jakieś wyznaczniki trzeba przecież posiadać) z czasem klaruje się „ja”. Nie ma to nic wspólnego z bazowaniem na jednym konkretnym projekcie, czy skupianiem się na jednym konkretnym projektancie, artyście, bo nie dość, że jest to mocno ograniczające, to jednocześnie zwiększa zagrożenie tego, że pozwolimy sobie na zbyt wiele w tym temacie.
9. Naleciałości


Naleciałości można się doszukać we wszystkim, wystarczy tylko mieć głębokie rozeznanie w temacie. Najwięcej ich jednak słychać, czy widać u osób początkujących. Nie jest to złe, taka fascynacja, bo jest to etap nauki, z której ma się potem wykluć pisklę własnego stylu. Należy się mieć jednak na baczności. Nikt nie lubi być do kogoś porównywany i krytykowany za to. Ta wątła granica leży tam gdzie osoba, która stała się przedmiotem inspiracji przychylnie patrzy na owe zjawisko i jest dumna, że stała się przedmiotem zainteresowania i inspiracji. Jak wspomniałem, granica ta jest bardzo delikatna i musi krążyć wokół naleciałości, nie może za to robić za kalkę, czy bazować na elementach wykonanych przez osobę, którą przypadło nam się zachłysnąć.
10. Kto kopiuje?
Ten dureń. Kopiują osoby młode i niedoświadczone, często pod naciskiem ich pseudo -zleceniodawców, którzy chcą dokładnie „coś takiego jak to”. Kopiują także wyczerpani z pomysłów desperacji. Do złodziejstwa skłonne są też osoby naiwne i pazerne na pieniądze.
Podsumowanie
Skupiając się na www, gdyby przyjrzeć się większości skopiowanych i nakrytych projektów stron w przeważającej większości zostały one powielone w około 70 %. Kopiści nie silą się zbytnio na zmianę kolorystyki strony i użytych w projektach fontów. To jeszcze o niczym nie przesądza. Modyfikacje dotyczą zazwyczaj układu treści i kolumn. Osoby kserujące projekt nie posuwają się do zmian użytych w projekcie kształtów, nawigacji i topu. Czyli zmieniają oni niewiele. Jest to akurat tyle, aby ich chwycić.
No related posts.




27 komentarzy
7.13.2010
Fajny stuff. Sprawa z logosami jakie pokazałeś była już tak roztrząsana jakby nie wiadomo o co chodziło. Dla mnie są to dwa zdecydowanie różne znaki. Przeciętny człowiek, klient, odbiorca nie będzie widział tego podobieństwa. A te logosy nie są znowu tak genialne, choć doczekały się fali kolejnych naśladownictw.
Za to nie widziałem wcześniej, że jest gdzieś header tak zainspirowany WDD. Hmm, dwa zupełnie inne projekty, a jednak chodzi o to samo.
Podoba mi się to jak ująłeś sprawę tego czym jest inspiracja oraz kiedy naleciałość jest „ze smakiem”.
Fajnie, że wpuściłeś parę zdań o muzyce, muzykach. Myślę, że tekściarze, wierszokleci, muzycy mają przesrany żywot, bo fragmenciki potrafią się w głowach faktycznie zagnieździć, odleżeć swoje i wypłynąć jako własne.
Pewnie wielkiej rzeszy ludzi plagiat kojarzy się ze zwykłym zerżnięciem czegoś, a przykłady zawarte w punkcie 1 dowodzą, że wcale nie trzeba się połasić na kradzenie całokształtu.
Mam zbliżone zdanie jeśli chodzi o strony www. Ludzie nie zmieniają kolorystyki, topu, nawigacji. A tak się akurat składa, że są to elementy najbardziej zgubne:)
7.13.2010
@deryl, dla mnie też pokazane wyżej logo nie jest plagiatem. Jest jednak inspiracją. Jeśli o muzykę chodzi to mam ochotę napisać kilka postów, w których bym ją zmieszał np. z kolorami itp. Kiepsko jednak były tu przyjęte tego typu wpisy.
Odnośnie inspiracji i naleciałości, to dokładnie tak uważam. Inspiracje to wypadkowa, zbiór pożądanych cech, tych które uznajemy za najlepsze. Naleciałości i inspiracje nie polegają na kopiowaniu i złodziejstwie. A o ich dobrym imieniu stanowi pozytywny głos osoby, która staje się przedmiotem inspiracji. To jest fair, to jest fajne.
7.13.2010
Fajne podsumowanie.
A co do pkt. 3 czyli kolorów, to nie wiem czy wiecie, ale firma T-Mobile jest właścicielem koloru Magenta. Co prawda dotyczy to tylko sieci telefonii komórkowych. Ale ten przykład pokazuje że jeśli chodzi o plagiaty, to prawo potrafi by czasem bardzo pokręcone.
Dowód: http://www.colourlovers.com/blog/2007/11/04/beware-t-mobile-owns-the-color-magenta/
7.14.2010
Można się naciąć. Kiedyś robiłem projekt, chodził mi po głowie pomysł. Byłem nawet odcięty od internetu (blueconnect to nie internet), poczyniłem, pokazałem. A klient mi przedstawia stronę, o której zapomniałem całkowicie a kiedyś mi się podobała. No i mowi: „panie, co mi pan tu printscreenujesz?”. Tak było podobne, że sam bym się do sądu podał.
7.14.2010
Druga sprawa jest tak, że należy odróżniać plagiat czy mocną inspirację od obowiązujących trendów w danym czasie. Chodzi tu np o duże stopki, wyszukiwarki z autosuggestem, układy, ajaxowe koszyki, galerie itd. Poskładając to razem do kupy zawsze znajdzie się coś co jest podobne. Jakiś czas temu wiedziałem wszedzie te takie latające wyspy z balonami, krzakami, ludzikami. To już podchodziło pod mocną inspirację. Jednak przy kolejnej prawie nieróżniącej się wyspie przy kolejnym projekcie w komentarzach zwykle: „awesome, great job etc”.
A z tym kolorem magenta to mnie zabiło
7.14.2010
Temat-rzeka. Tak naprawdę wszystko rozgrywa się u samego twórcy, bo mało (bardzo bardzo) osób pozwala sobie na plagiat 1:1, czy coś w stylu 0.9:1 (rozumiecie, nie?), większość to inspiracje. I wychodzi kwestia, kto jak czuje różnicę między plagiatem a inspiracją. Są debile, którzy pożyczenie układu strony i kolorystyki traktują jako inspiracja. Klientowi to zwisa, twórca oryginału też mało kiedy ma jakieś pole manewru, bo jednak praca nie jest na tyle podobna, by iść do sądu, i dużo tu zależy od twórcy kopii. Jemu albo to zwisa, i cieszy się z forsy, albo robi mu się niefajnie, i dostrzega swój błąd. Niestety takich ludzi jest mało, bo i do „inspiracji” posuwa się grupa kretynów <20 lat, zarabiających na zabawki, imprezy, a utrzymujący się z forsy rodziców.
Niestety w Internecie często sama inspiracja się zaciera. Na przykład wspomniany przez jaska motywy z dużymi stopkami. Kto wyszedł z tym pierwszy? Kto to wymyślił? Nie wiem, wątpię, czy ktoś wie. I nasuwa się problem "inspiracji od samych zainspirowanych". Czy wtedy to dalej jest inspiracja, czy korzystanie z jednego ze standardów? Takich przykładów są setki.
Pozostaje jeszcze problem ilości osób. Jeżeli popatrzymy na malarzy ubiegłych pięciu stuleci, to ich liczba jest… mała. Mówię tu o ludziach, którzy faktycznie się liczyli. A teraz zobaczcie na liczbę dobrych agencji powstałych w ostatnich pięciu latach. Kilkakrotnie większa. Nie można więc liczyć na to, że wszyscy pracujący tam są tak samo kreatywni i mają tak samo dobre pomysły, i zawsze wyjdą z czymś oryginalnym.
Reasumując, plagiatów w "poważnym" designie praktycznie nie ma, bo ludzie jednak sobie na to nie pozwalają. "Inspiracje" są, i były i będą. I wszystko zależy od samych "inspirujących się", jak daleko mają zamiar się posunąć.
Ale bełkot, chyba zalewające mnie endorfiny trochę przesadzają.
7.14.2010
@Bartosz Całkiem sprytnie to wymyślili z tą magentą. W życiu bym na to nie wpadła
Co do samego tematu inspiracji często zdarza mi się podpatrzeć jakiś element u innych i poeksperymentować z tym na swój własny sposób.
Ślepe naśladownictwo jest zupełnie bez sensu. Natomiast kreatywne podejście do sprawy jak najbardziej popieram.
7.14.2010
@Bartosz Oczujda, dzięki za info. Bardzo ciekawy przykład. Właśnie na takich motywach można się wyłożyć, bo kto by pomyślał, sprawdzał i szukał tego, czy jakiś kolor ma „własnego pana”, właściciela? Hmm, w sumie w dzisiejszym świecie wszystko jest na sprzedaż…
A gdyby ktoś z nas był teraz obrzydliwie bogaty i zarezerwował by sobie dowolny kolor, nie ważne czy czarny, czy biały, to ciekawy jestem co by musiał zrobić ktoś inny, żeby popełnił przestępstwo?
7.14.2010
@jask, te baloniki, skrawek wyrwanej ziemi z jakimś domkiem, szybujące gdzieś w chmurach są motywami, które faktycznie pojawiają się dość często po dziś dzień. Właściwie patent został już rozklepany na wszelkie możliwe sposoby.
To są takie trendy, podobnie z tym jak od dłuższego czasu ludzie robią montaże i bawią się światłem, spiralami, czy typografią 3d. Tego nie można nikomu zabronić, bo ludzie widząc coś, kombinują jak dane efekty zostały uzyskane, ale robią to z własnych materiałów, a chodzi o podobny, zbliżony efekt. Fajnie jest jak czasem temat wydaje się już wyczerpany i wyssany do cna, a tu nagle pojawi się ktoś kto wymiata świeżością. Jakiś czas wstecz popularne były artworki, których motywem przewodnim były litery 3d sporządzone w Xarze 3d, a wykończone w Ps’ie. Efekty były słodkie, ale mi się przejadły. Potem zobaczyłem jednak prace, w których litery 3d służyły za futurystyczne meble dla modelek i znów byłem w 7 niebie:)
7.14.2010
@Tomek Buszewski, ja i tak za jedną z najgorszych rzeczy w tym wszystkim uznaję wywoływanie nacisków na młodych i tanich projektantach, żeby komuś tam „wykonać coś takiego jak to”. Po części rozumiem młodego projektanta, bo potrzebuje forsy, ale ani te grosze co zarobi, ani nic innego nie jest warte ciągnącego się smrodu, jeśli taki projekt zostanie wzięty pod lupę i uznany za nagięcie.
7.14.2010
Sam niedawno dostałem prośbę „tak jak tu, może jakiś inny kolor czcionki czy coś, ale ogólnie ma być tak samo”. No nic, trzeba było zakończyć współpracę.
7.14.2010
no i te cienie oddalone
http://www.inteligo.pl
wszędzie je widzę
7.14.2010
@Adam Majchrzak – ogólnie to oni nie mają tego koloru na własność. Patent obejmuje jedynie branżę w której działają czyli telefony komórkowe. Więc nie ma co się bać, że ktoś wykupi dla siebie np, czerń
7.14.2010
@Tomek Buszewski, w takich sytuacjach nie pozostaje nic innego jak odmówić. No chyba, że komuś nie zależy na reputacji, albo jak ktoś chce mieć potem problemy, bo je lubi. To już jego sprawa:D Z chłopakami zawsze pytaliśmy klientów o to co im się podoba, żeby mieć podpowiedź co do preferencji. Na nic więcej się zgodzić nie można, jeśli chodzi o naciski.
7.14.2010
@jask, ja akurat jestem fanem cieni. Kurcze, fajnie że zapodałeś tego linka, bo akurat nie korzystam z usług tego banku, a stronka jest całkiem przyjemna:D
7.14.2010
@Bartosz Oczujda, ja sobie wyobraziłem fakt, że ktoś łoży kupę kasy i zaklepuje biały, najlepiej w branży poligraficznej, prasowej. Kataklizm. Wiem, że nikt by do tego nie dopuścił, to czysta fantazja:D
Ja z przyjemnością się wypowiem odnośnie zapotrzebowania na ikonki. Po pierwsze ten zestaw społecznościowy uwzględniający polskie serwisy + kilka najważniejszych zagranicznych (z których my Rodacy korzystamy, bo akurat jest sens).
Bardzo brakuje ikonek o charakterze biznesowym, pasującym do haseł (typ działalności): usługi, handel, produkcja. I brakuje ikonek pasujących do haseł branżowych: transport, nauka, podróże itp. Myślę, że takie akurat zestawy są bardzo pożądane nawet, jeśli byście takie ikonki upowszechniali komercyjnie.
Z ikonkami to tak bywa, że jeszcze nie natrafiłem na zestaw, który by był kompletny. Kurcze jak jest prawie wszystko, to potrzebuję i ikonki tel. stac. i tel. kom. i już mi jednej brakuje. Nawet jak nabędę paczkę ikon płatnych gdzie jest 160 szt. to nie zawsze mi jakiejś w tej paczce zabraknie:D
W każdym razie popieram apel Bartka. Zgłaszajcie swoje propozycje na temat tego jakich ikonek Wam trzeba za pośrednictwem Twittera: @pixelrockit i odwiedzajcie pixelrockit.com
7.14.2010
@Adam, dzięki że popierasz naszą ikonkową akcję, ale pomyliły ci się tematy, to jest post o plagiatach
7.15.2010
@Bartosz Oczujda, często tutaj skręcamy tematycznie. Jakoś można z tego wybrnąć. Np. pod hasłem „Chcesz oryginalnych, jedynych w swoim rodzaju ikonek? Poczekaj na te od pixelrockit! Dobre, bo polskie”
To, że trochę się nam skręca poza obręb tematu dostarcza mi czasem pomysłów na nowe wpisy. Jak pojawią się ikonki to chętnie to nagłośnię.
7.15.2010
Uff nareszcie, warto było czekać
Czytając komentarze na tym blogu co jakiś czas przewija się stwierdzenie typu „młodzi psują rynek”, to fakt, tak się dzieje. Ja wiekowo zaliczam się do „grupy kretynów <20 lat" jednak staram się robić to co robię porządnie mimo że dużego doświadczenia nie mam. Dlatego chciałem zaproponować następny temat
: "lista porad dla młodych wilków którzy mimo wszystko, na przekór wszech obecnej "belejakości" i niestaranności starają się swoją robotę wykonywać dobrze".
7.15.2010
@propozycja, to nie jest tak, że mamy uprzedzenie do młodych ludzi. Są chłopaki i dziewczęta co mają po 16 lat i robią wielkie rzeczy, a jedzie się po nich jedynie z czystej zazdrości. Nie raz widziałem rysunki czy modele samochodów 3d zrobione przez 14-16 letnich Japończyków, którzy już teraz mogą być pewni pracy dla wielkich agencji.
Każdy kto jest młody powinien się cieszyć, cieszyć i jeszcze raz cieszyć. Młodzi mają więcej możliwości. Od dobrych komputerów od maleńkości począwszy, po internet i masę publikacji video, książek, na szkołach i kursach skończywszy. Żyć nie umierać. Podsumowując, to nie jest tak, że wszystko co złe jest winą młodych, bo w nich jest zajawka, siła i w ich rękach jest przyszłość.
Nie spodziewałem się, że czekasz na ten artykuł. Dzięki, że wytrwałeś i tu wróciłeś. I dzięki za sugestie. Pozdrawiam
7.15.2010
Bardzo fajny artykuł
Z inspiracjami, plagiatami i kopiami zawsze jest sporo problemów. Każdy skądś czerpię inspirację, ale zarazem chce chronić swoją własność intelektualną przed osobami które nie tworzą tylko kopiują. Ale z drugiej strony zastrzeganie wszystkiego na prawo i lewo też nie jest dobrym rozwiązaniem.
w temacie zastrzegania i praw autorskich polecam obejrzeć video: http://blog.ted.com/2010/05/lessons_from_fa.php
7.17.2010
@propozycja – wyjątek potwierdza regułę, niestety
Ilu jest kolesi którzy kradną, albo robią wszystko na jedno kopyto i byle jak, żeby zarobić na doładowanie, bo im nie starcza na SMSowanie.
A jak, młody wilku, chcesz poradę, to Ci mogę sprzedać jedną, bardzo ważną – nie daj się zniechęcić. Za dużo osób stara się wkręcić w jakieś prace czy to graficzne, czy muzyczne, ale po zmasowanej krytyce zgorzkniałych „mistrzów” po prostu rzucają wszystko, i zamieniają hobby na oglądanie telewizji albo walenie nocami w „World of Warcraft” za forsę od rodziców.
7.17.2010
@Tomek Buszewski, podpisuję się pod Twoją wypowiedzią.
Jestem również za tym, żeby nie starać się od razu każdej umiejętności zamieniać na pieniądze. Jak ktoś maluje graffiti to też najpierw musi zasmarować ładnych kilka kartek, potem niech najlepiej zapaskudzi swój pokój, tam niech uczy się panować nad puszką, końcówkami, kolorami. Wyjdzie plastelinka, czy pizza? Trudno. Nie na widoku. Potem można przenieść się do piwnicy i potrenować na ścianie własnej piwnicy. W kolejnym kroku można ruszyć gdzieś gdzie ściany są zasłonięte na oględziny publiczne i tą czynność trzeba powtarzać, aż się człowiek nie poczuje jak ryba w wodzie. Wtedy można ruszyć w miasto (legalnie).
7.27.2010
Podoba mi się bardzo ten artykuł. Gdy sam szukałem szablonu na www kusiło mnie aby skopiować, wręcz ‘podkraść’ pomysł z innej strony. Skończyło się na darmowym szablonie i przerobieniu go minimalnie pod siebie. Wystarczy chęci i trochę wolnego czasu, a można zrobić wszystko:) No chyba, że komuś się nie chce i będzie się obijał to wtedy skopiuje pomysł. Nie twierdzę, że mi się udało zrobić coś profesjonalnego, ale przynajmniej samemu:)
7.28.2010
@Maćko, cieszę się z tego, że artykuł ci się spodobał. Jeśli ktoś chce prowadzić stronkę, a nie ma wiedzy z dziedziny grafiki i programowania, to może się też zdecydować na zakup płatnych szablonów. Zawsze taniej wychodzi od tych robionych na indywidualne zamówienie, a często można uzyskać support odnośnie edycji thema.
Zgadzam się z tym co piszesz. Można też wysiedzieć kilka godzin i dostosować jeden z wielu darmowych szablonów. Taka wiedza się na przyszłość przyda.
12.22.2011
@Adam Zmontowałem pewne spostrzeżenie w taki mały artykuł.
W pewien sposób odnosi się do tego o czym tu pisałeś.
http://blog.naszeulotki.pl/2011/12/22/czym-wspolczesnie-jest-inspiracja/
12.27.2011
@Piotr Nasze Ulotki, odpowiadam z delayem ale zawsze. Czytałem artykuł, bardzo mi się podobał. Rozpowszechniłem wieść w serwisach społecznościowych po czym skomentowałem artykuł na Twoim blogu.