Retusz fotografii. Co o nim myślicie?
Gdzie retusz jest fajny? Czy wyretuszowane zdjęcie to jeszcze zdjęcie? Żyjemy w czasach chirurgi plastycznej. Okazuje się, że nie jest ona wystarczająca. Dziwi mnie to, że na okładkach kolorowych pism umieszcza się coś co nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Czy wszystkie tego typu pisma mają przylepioną etykietkę science fiction? Nie. A chyba powinny.
Dużo się od jakiegoś czasu mówi o retuszu fotografii, o okładkach pism, z których straszą odczłowieczone istoty. Za wielki plus należy uznać to, że wzrasta świadomość ludzka, wzrasta więc i umiejętność odróżniania tego jak ktoś wygląda w rzeczywistości, a jak po ingerencji grafika komputerowego i Photoshopa.
Czym jest retusz?
Retusz to mniejszy cycek wyrównany do kształtu pełniejszej piersi, graficzny silikon. Retusz to skóra, która nie oddycha i pachnie gumową lalą. Retusz to elektroniczny botoks w ustach i błyszczący kurwik w błękitnych oczach. Retusz nie ma wągrów, nie jest piegowaty. Ma idealne kości policzkowe, malutki nosek i bujną czuprynkę. Retusz nie ma cellulitu. Ząbki ma białe jak śnieg. Jak mięsień lewej łydki jest mniejszy, to się go uzupełni cyfrowym implantem. Jak kobiecinka ma mizerny makijaż, albo kiepską sukienkę to się ją podrasuje i będzie cycuś. Tu pośladki są jak serduszka. Oby tylko nie zapomnieć o dodaniu pępuszka. Człowiek posiada przecież takie coś jak pępek.
Retusz jest dla mnie czymś na kształt cyfrowej chirurgii plastycznej. I szczerze powiedziawszy nie jestem przychylny tego typu zabiegom. Pal licho celebrytów, ci i tak przecież mimo upływu wiosen trzymają się pięknie. Często zerkam przecież na galerie fotograficzne, w których najbardziej pochlebne opinie przypadają zdjęciom, które nie są już takie, jakimi je „natura stworzyła”. Moim zdaniem retuszowanym zdjęciom powinna być przydzielona osobna kategoria „retusze fotografii”. Nie jest bowiem grą fair umieszczanie ich obok zdjęć, które nie zostały poddane ingerencji. To tak jakby, ktoś wygrał bieg i dostał medal za to, że faszerował się anabolikami.
Oglądając galerie zdjęć często zastanawiam się, o co w tym wszystkim chodzi? Czy o klimat fotografii, czy o boskie ujęcia, czy tylko o umiejętność przejaskrawienia obrazu, umiejętność korekty? Zdjęcia retuszowane robią dziś podobną furorę jak te pstrykane analogowymi archaicznymi aparatami, które w erze aparatów cyfrowych też nie wyglądają pospolicie tylko dziwnie. Więc chyba o te efekty ludziom chodzi, a nie bardzo o samo zdjęcie i zastygły na nim fragment rzeczywistości.
Wracając na moment do Pań, które prezentują swoje wdzięki (potem wyretuszowane) na rozkładówkach pism dla facetów, chciałem oznajmić, że mnie to nie wzrusza. Jakoś nie działają na moje zmysły, bo ciężko jest odczuwać pociąg do istot pozaziemskich, przecież to inny gatunek. Za to podniecające jest obrabianie fotosów, bo stanowi to proces dążenia do ideału.
Gdzie retusz jest fajny?
Retusz fotografii jest dla mnie fajny w reklamie. Reklama jest gałęzią straconą. Tu i tak wszystko jest odrealnione, tu i tak każdy się uśmiecha od ucha do ucha, tryska energią i witalnością. Nie sposób sobie wyobrazić reklamy, na której człowiek by pokazywał ząbki beżowe, uszka plastusiowe. Mało tego tu retusz jest zbawienny, gdy trzeba komuś do reklamy specyfiku na porost włosów te włosy przyprawić, pokazując go w wersji przed i po kuracji. To samo tyczy się przyrodzenia, które nie mogło, a teraz stoi, bo kolo łyknął to i owo.
Podsumowując
Pragnę powtórzyć swoje pytania. Jakie jest Wasze zdanie na temat retuszu fotografii? Gdzie retusz jest fajny? Czy wyretuszowane zdjęcie to jeszcze zdjęcie?
[Zdjęcie: Deposit Photos]
Powiązane artykuły:




34 komentarzy
8.13.2010
Ale żeś bombę zrzucił:) Fajnie opowiedziane, sensownie. Daje do myślenia. Padło tu tyle fajnych określeń, że nie wiem co cytować:]
Zastanawiam się właśnie nad tym czy ja bym chciał być w posiadaniu retuszowanych fotografii ze ślubu…hmmm…i tak sobie myślę i myślę i wychodzi na to, że jestem przeciwny.
Co do seksowności zdjęć retuszowanych, to dla mnie też one pachną kondomami. Ja lubię naleciałości czasu, lubię mądrość płynącą ze zmarszczek, lubię piegi, pieprzyki, drobne blizny. One są dla mnie seksowne. Tak jak trochę tłuszczyku tu i tam:)
Widzisz, dużo się mówi o tej rosnącej świadomości, że ta babka z okładki to wytwór wyobraźni grafika, a dziewczyny i faceci nadal mają kompleksy. Mimo wszystko. Realny świat przenika się z tym wyidealizowanym i czasem ciężko stwierdzić gdzie kończy się jeden, a zaczyna drugi.
8.13.2010
@deryl, ja też bym nie chciał mieć fotosów ze ślubu po retuszu w albumie. Co innego na kompie. Tu mógłbym się pobawić. Co to by niby było? Jak brałem ślub to byłem gumowy, plastikowy, a teraz jestem zwiędły i pomarszczony?
Widzisz, zwróciłeś uwagę na zmarszczki i mądrość płynącą ze znaków czasu na ciele ludzkim. Retuszowany manekin to wiecznie nie zapisana karta. Też kocham się w realizmie twarzy, dłoni, ciała.
A wiesz retusze mnie nie podniecają, bo to takie zastępcze życie. Posuwanie lalki też jest protezą normalnego życia;)
8.13.2010
Dla mnie retusz jest ok.
Niedawno jakiś specjalista od grafiki wypowiadał się w TV, powiedział, że dzisiaj wszystkie zdjęcia publikowane w czasopismach kolorowych są retuszowane. Jak komuś robią sesje zdjęciową czy coś podobnego, to jest to normalna praktyka i dopiero kiedy zażyczy sobie że takiego retuszu nie chce, to go nie robią. W TV też jest retusz, nazywa się makijaż.
Kto czerpie przyjemność z oglądania osób ze strupami na twarzy, siniakiem, lub innymi chwilowymi niedoskonałościami? Przecież nikt nie chce mieć zdjęcia w gazecie na którym jego usta mają bąbel, albo oko jest zaczerwienione, bo akurat wcześniej je pocierał.
Przeciwnym jestem za to zdjęciom gdzie z człowieka robią kosmitę, ale podobno sztuka retuszu polega na tym, aby był niezauważalny. Więc go widzimy, to ktoś odwalił fuszerkę.
8.14.2010
Jan niem mam nic przeciwko retuszowi, ale jak ze wszystkim, należy zachować umiar. Dyskretne poprawienie mankamentów, które jest niemalże niezauważalna jest ok. Nie lubię za to sytuacji gdy model/modelka wyglądają jak plastikowa lalka lub manekin.
Jest sporo miejsc gdzie retuszu nie powinno się używać.
Znam przypadek dziewczyny, która mocno wyretuszowane zdjęcie, wykorzystała w CV i w dokumentach (prawo jazdy i odwód). Generalnie miała przez to same problemy i kilka zabawnych sytuacji…
8.14.2010
Retusz to retusz – jest pryszcz to go usuwasz. No mi kobita z pryszczem kremu nie sprzeda
Retusz się kończy właśnie tam, gdzie zaczyna być widoczna ingerencja grafika. I tu zaczyna się malowanka.
Bo retusz sam w sobie nie jest zły – czasem kobita spojrzy w lewo, a potem przy robieniu plakatu produkt lepiej wygląda po prawej – i to jest właśnie retusz. Dobrze wykonany to kawał zajebistej roboty.
Mam wrażenie, że artykuł nie jest o retuszu, a o malowankach. o rozblurowanych plastikowych ciałach, o powiększonych głowach i oczach. I te zabiegi są chyba używane tylko dla określonego targetu, któremu ufo się podoba.
I nie byłoby problemu, gdyby młode dziewczyny nie próbowały dorównać tym plastikom. To, jak dla mnie, jest jedyny minus istnienia tego zjawiska. Jedyny ale kurde jak intensywny.
8.14.2010
@css3, jeśli chodzi o same galerie fotograficzne to dobrze zrobione zdjęcie broni się dla mnie samo, swoim klimatem, uwiecznioną chwilą, pomysłem.
Jeśli chodzi o tv mejkap, to on towarzyszy również podczas sesji fotograficznych. Potem jeszcze te fotosy są retuszowane. Trochę tego za dużo jak dla mnie. Makijaż już przykrywa wypryski na skórze. Zgodzę się z Tobą za to co do tego, że dobry retusz to taki, którego nie da się zauważyć na pierwszy rzut oka.
8.14.2010
@jahoo, świetny przykład podałeś odnośnie retuszu zdjęć w dokumentach:) Jeśli chodzi o CV to jeszcze można to przełknąć, ale jeśli chodzi o zdjęcie do dowodu osobistego, to tutaj faktycznie może być wielki problem ze strony urzędników.
Znam przypadek, w którym do urzędu (przy okazji wymiany dowodów osobistych) znajomy dostarczył foto. Nie było ono retuszowane. Miał 1 sztukę, ze starej wywołanej paczuszki i odbitki. Mimo tego, że było to to samo foto, na odbitkach, które dorabiał tło wyszło nieco jaśniejsze. Miał przez to wiele problemów, bo nie chcieli takiego zdjęcia przyjąć.
Jeszcze więcej może być problemów z retuszami, na których widać głęboką ingerencję.
8.14.2010
@kmrozek, nazwałem to retuszem, bo ciężko na to znaleźć odpowiednie słowo, tak aby każdy wiedział o co chodzi. Aż dziw bierze, że jeszcze jakieś określenie na to zjawisko nie weszło do języka:)
Te młode dziewczyny, które chcą dorównać plastikowi niby zdają sobie sprawę z tego, że to są wytwory Photoshopa, a jednak nadal do tego ideału z okładki dążą. Problem w tym, że chcą to urealnić, a to można co najwyżej uzyskać w rzeczywistości fotograficznej.
Jak wspominałem retusz nie jest dla mnie zły w projektach użytkowych, ale taki retusz, którego istnienia nie jestem pewny.
8.14.2010
@Adamie: cellulit (skórka pomarańczowa), nie cellulitis (poważna choroba skóry).
Retusz jest ok, kiedy np. likwiduje się zagięcia na zeskanowanej starej fotografii, czy coś w tym stylu.
Ja rozumiem, że to co często jest nieestetyczne się nie sprzeda, i stąd retusz w reklamie, ale tego fotoszopowania jest za dużo. Wydaje mi się, że to w jakiś sposób zniekształca postrzeganie rzeczywistości. Jak kmrozek wspomniała najbardziej wpływa to na młode dziewczyny, młode umysły, które są karmione tym wyidealizowanym, jednak zniekształconym, wizerunkiem świata od młodości. Z jednej strony retusz, a z drugiej strony rzeczywistość. To może nieźle namieszać w głowie.
8.14.2010
gdzieś dawno temu powstała w stanach gazeta, w której ani jedno zdjęcie miało nie być retuszowane. ktoś coś wie na ten temat?
Pamiętam coś takiego z dokumentu o akcji dorzucającej info do gazet i plakatów – w stylu „Palenie szkodzi Tobie i Twojemu otoczeniu” to przy zdjęciach „Te fotografie nie są odzwierciedleniem rzeczywistości, to tylko dzieło grafika” – czy cuś w tym rodzaju.
8.14.2010
@Helena, dzięki za wyjaśnienie różnicy między cellulitem, a cellulitisem. Zaraz to zmienię. A no widzisz. Edytor wskazywał na błąd więc dałem mu poprawić po jego myśli.
Co do retuszu starej fotografii to bez 2 zdań mogę się z Tobą zgodzić. Jeśli korekta ma polegać na zatuszowaniu zagięć, refleksów świetlnych itp., to czemu nie? Nie mam też niczego przeciw retuszowaniu fotografii na własny użytek, zdjęć które nie wyszły za dobrze. Warto wtedy o nie powalczyć, czy na nich ćwiczyć warsztat.
8.14.2010
@kmrozek, szukałem właśnie czegoś na wspomniany przez Ciebie temat. Na chwilę obecną niczego konkretnego nie znalazłem.
Przy okazji jednak wpadłem na parę artykułów w mniej, lub bardziej poważnych mediach, które zdecydowały się na zrobienie m.in. okładek bez retuszu:
http://www.koktajl24.pl/Polskie-gwiazdy-bez-retuszu
http://www.zeberka.pl/art.php?id=5380&b=1&s=&strona=7
http://www.rp.pl/artykul/305062.html
http://www.wiadomosci24.pl/artykul/photoshop_wrog_czy_przyjaciel_129322.html
http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,96856,6853111,Koniec_Photoshopki_.html
8.14.2010
To jeśli komuś się nie podoba retusz komputerowy, to pójdźmy o krok dalej, albo nie, po prostu spójrzmy na to z innej perspektywy. Odpowiednie oświetlenie (nienaturalne), makijaż (też nienaturalny), czy tego należy się pozbyć? Bo to może diametralnie odmienić nasz wizerunek na zdjęciu.
Idziemy dalej – współczesna bielizna, czy nie ma na celu ukrywać albo eksponować kobiecych wdzięków? np. biustonosze z wkładkami, które nadają inny niż w rzeczywistości kształt piersi, uciskowe majtki, gorsety. Antyperspirant – jeśli ktoś śmierdzi, to niech śmierdzi, niech tego nie ukrywa. Depilowanie włosów na ciele – wiadomo, że jedni mają większe owłosienie inni mniejsze, jak kobieta ma wąsy, albo owłosione nogi, to niech je nosi, niech będzie naturalna, a nie robi z siebie lalkę. Sztuczna opalenizna. Doklejane włosy – jak masz ich mało, albo nie są gęste, to nie udawaj, że masz ich dużo, to jak użyć Photoshopa w którym można klonować i doklejać kosmyki włosów. Kolor włosów, kolor oczu – co za różnica, czy zmienisz je w Photoshopie czy za pomocą farby i soczewek? Sztuczne paznokcie, wybielane zęby, prostowanie uzębienia (aparat nazębny), popularne ostatnio zabiegi plastyczne – korekta piersi, usuwania blizn po porodzie, korekty uszu, nosa, korekta zeza, Itd, nie chce mi się wymieniać, ale można tak długo.
My nie chcemy być naturalni, my jesteśmy przerobieni, sztuczni, tylko że już tego nie dostrzegamy.
8.14.2010
@css3.pl, no i właśnie dlatego powstał ten artykuł. Chodziło mi o przemycenie pewnych wartości, uwag, zwrócenie uwagi na obłęd, szał, łatki które stają się normalnością, albo się nam z tą normalnością pieprzą, bo nie mamy czasu się nad tym zastanawiać. Ludzie chcą wyglądać dobrze. Każdy chce się czuć dobrze w swoim ciele. Nadrabiać wyglądem. Tylko, że z naturą i tak się przegra.
A tu jest miejsce, żeby się nad tym zastanowić. Nie mówię, że nie podziwiam umiejętności graficznych projektantów. Chcę jednak równowagi, chcę i retuszu (który muszę akceptować) i naturalności. Dzięki temu człowiek jest w stanie rozróżniać prawdę od fikcji.
Niektóre z opisanych przez Ciebie objawów „bycia przerobionym” są dużo bardziej „groźne” niż te manewry z fotografią, bo to o realne zabiegi chodzi.
W poniższym komentarzu wkleiłem linki do okładek bez retuszu. Czy wyglądają aż tak koszmarnie?
8.14.2010
I jeszcze jedno, odnośnie tych zdjęć w gazetach „bez retuszu”. Zdjęcia „bez retuszu Photoshopa”, ale nie „bez retuszu”. Bo panie na tych zdjęciach są po wielu zabiegach odmładzających, ujędrniających, nawilżających, stosują regularnie kremy i chemię. Mają wyregulowane brwi, depilację owłosienia (wąsy), zafarbowane włosy. Niektóre być może miały zabiegi plastyczne twarzy, albo botox. Pomijam w ogóle to, że zdjęcia robili profesjonalni fotografowie, którzy już samym oświetleniem potrafią wydobyć to co najlepsze.
Naturalne zdjęcia? Te panie były naturalne jak nosiły pieluchy, potem już nikt ich naturalnymi nie widział i nie zobaczy, nawet po śmierci, bo w trumnie to dopiero pudru walą.
8.14.2010
A czy retusz fotografii jest na miejscu, jeśli chodzi o konkursy fotograficzne? Na te przychodzą prace, które nie są poprawiane i takie, które są ostro podrasowane.
8.14.2010
@css3.pl, zgadzam się z Tobą. Wracając jednak do przesadnego retuszu, pisałem ten artykuł z zamiarem upomnienia się o to, że praca grafika komputerowego też potrafi dokładać cegiełkę (w negatywnym tego słowa znaczeniu) do tego całego chorego pierdolnika. Takie są wymogi rynku, taka jest moda, taki jest teraz styl. A styl i modę też tworzą ludzie, dla ludzi, a nie jakieś tam istoty nadprzyrodzone. Lansowanie tak plastikowego wizerunku nie ma najmniejszego sensu. Jedyny plus jaki w tym dostrzegam to unaocznienie różnic między jakością okładki zawierającej naturalne zdjęcie, a jakością okładki odwzorowującej cyfrowe możliwości.
8.14.2010
@deryl, zależy jakie są kryteria i czy zostały dość szczegółowo opisane. W jury siedzą spece, w razie czego wyniuchają co bardziej smrodliwe falsyfikaty, w przypadku gdyby fotki tego typu nie mogły „startować”. Jeśli chodzi o konkursy fotograficzne, to ja jestem za naturalnością fotografii.
8.14.2010
@Adam, a nie przyszło ci do głowy, że tam gdzie mamy do czynienia „plastikiem” nie jest to zamierzony efekt, a wynik braku profesjonalizmu? Słyszałem wypowiedzi profesjonalnych grafików, wywiady, itp, gdzie wyrażali się o takim retuszu negatywnie, chodzi o retusz, który zwykły czytelnik potrafi dostrzec i o taki, który robi z ludzi kosmitów.
Nie pomnę już gdzie, ale jest taka strona internetowa, która publikuje wpadki grafików, są tam często okładki znanych pism, plakaty do filmów, reklamy, itd. I wpadki te nie są zamierzone. Może podobnie jest z tą sztucznością. Grafik robi retusz, ale spieszy się, albo brakuje mu umiejętności, albo ktoś z jego szefów – kto nie ma gustu karze poprawiać zdjęcie tak długo, aż staje się ono plastikowe.
8.14.2010
Jestem za. O ile mówimy o retuszu który poprawia wszytko to, co możnaby ukryć za pomocą dobrego make up’u. Czyli sińce pod oczami, pryszcze, przebarwienia skóry. Natomiast wszelkie zmarszczki, znamiona nadają człowiekowi charakter i jestem przeciwna ich retuszowaniu. Tak samo nie wyszczuplałabym ciała, zmieniała rysów twarzy czy dodawała zarys mięsni tam gdzie raczej jest coś, co przypomina flak.
Spójrzmy na taką Madonnę – na wielu kampaniach reklamowych prezentuje się co tu ukrywać – wspaniale. Retusze robione są na najwyższym poziomie, Madonna wygląda dalej jak ponętna 20-latka. I wszystko byłoby ok, poza faktem że jako potencjalna klientka bym się na to nie nabrała. Dokładnie wiem jak wygląda Madonna w rzeczywistości, czyli skóra, kości i zapomnij o napiętej skórze. Widząc takie kampanie czuję się oszukana, a firma, którą Madonna promuje raczej traci w moich oczach na wiarygodności.
Podam jeszcze jeden przykład. Tak a propos pań z rokładówek. Dobrych kilka lat temu mój bardzo dobry kolega pokazywał mi z zachwytem sesję Dody dla któregoś z magazynów. Próbowałam mu wybić to z głowy pokazując, co i gdzie mogło być poprawione. A on dalej nie słuchał i tylko zachwalać super-gładką skórę na tyłku bez śladu cellulitu czy rozstępów. I tak zachowuje się niestety większość ludzi: przyjmują iluzję magazynów bez jakiejkolwiek refleksji. Wolą uznać plastikowy wizerunek za prawdziwy, niż przyznać że dany pioenkarz/aktorka/modelka to też osoba z krwi i kości z prawem do bycia pięknym, ale nie koniecznie idealnym.
Tylko czy ludzi są tak naprawę gotowi na pokazanie „nagiej prawdy”? I tu jest chyba problem, bo wydaję mi się, że przed nami jeszcze długa, długa droga…
8.15.2010
@css3.pl, jeśli chodzi o duże gazety (te gdzie robi się kosmitów) to moim zdaniem osoby edytujące fotografie są profesjonalistami, tylko niewiele mają w tej materii do powiedzenia. Trendy idą zza oceanu, ewentualnie rżnięte są z Włoch, Hiszpanii, Anglii itp. Gazeta obiera sobie pewne tytuły za wyznaczniki stylu, klasy i na tych patentach pomyka. Tam są przesadne retusze, to i u nas takie retusze są. Wszystko to po to, aby wciąż i wciąż idealizować i upiększać, wyróżniać się i gwarantować sprzedaż.
Błędy się zdarzają i samym grafikom. Faktycznie potrafią zostawić pół ucha, jakąś dłoń położoną na ramieniu bezpańską. Czasem nie ma pępków, wszystkich palców. Są takie wpadki, ale to raczej z pośpiechu wynika.
8.15.2010
@RedKoala, Madonna jest koszmarna. Wiele razy w tv pojawia się opinia, że żeby dostrzec jej wiek, to starczy spojrzeć na jej dłonie. Wiem, że ona ostro trenuje i swoje już odwaliła. Zastanawiam się czy ona jest mi coś w stanie sprzedać… i dochodzę do wniosku, że nie. Nie przemawia do mnie.
W sumie to nie wiem czy ludzie są gotowi na naturalizowanie tych wszystkich plastikowych rzeczy. Najdziwniejsze w tym wszystkim jest to, że kiedyś tego plastiku nie było i też było dobrze, a żadnych rewolucji nie potrzeba, bo jakie jest życie wokoło nas to każdy widzi.
W reklamie to się nie zmieni. Tam będą wyciskać cytrynę do końca. No chyba, że padnie jakieś fajne hasło, którym zachłyśnie się świat (a może się tak zdarzyć). Za to nadal nie rozumiem po co robić z kobiet sztuczne poczwarki? Może szukam jakiegoś drugiego dna, a tu po prostu chodzi o to, że gładka skóra socjetki zdobiącej okładkę gwarantuje zbyt magazynu?
8.15.2010
@Adam po to się to robi żeby nakręcić cały biznes. Żeby szara Kowalska czuła kompleksy, im więcej tym lepiej. Same zyski, kupi więcej kosmetyków, powiększające staniki, może nawet na silikony się pokusi. Do tego botoks, solarium i inne cuda. Żeby być piękniejszym, i coraz młodszym. A ludzie idą za tym jak barany, i zamiast młodość zatrzymać przez ćwiczenie duszy i ciała to walą szpachle
Szkoda, wprawdzie każdy robi jak chce ale ja nie lubię takich malowideł, ani na okładkach ani w rzeczywistości.
8.15.2010
@enigma, nie jestem na tym punkcie specjalnie przewrażliwiony, bo to nie mój świat. Ostatnio jednak jakoś mnie to uderzyło.
Generalnie jestem człowiekiem topornym, nie działają na mnie reklamy, gadane, bardzo ciężko jest mi coś sprzedać. Jak widzę reklamy to oglądam je od strony technicznej, zastanawiam się w jaki sposób miały podziałać na ciała i umysły mas. Od tej strony wydają mi się one interesujące. Tylko od tej.
8.16.2010
@css3.pl zapewne chodzi ci o stronę Photoshop Disasters: http://photoshopdisasters.blogspot.com/
8.16.2010
@szmergiell, lubię tego bloga, choć nie zawsze można przyuważyć o co tak na serio chodzi, gdzie jest defekt. Choć czasem w content wpadają prawdziwe okazy:) Pozdrawiam
Przy okazji tego, że komentarze do tego artykułu pojawiają się i na Flakerze i na Buzzie, chciałem dodać, że ja tym wpisem nie staram się definiować tego czym jest retusz fotografii. Napisałem tylko o tym w jakiej formie jest on dla mnie drażniący i gdzie go nie toleruję.
Liczę na to, że na ten temat wypowie się też choć jedna osoba, która zawodowo zajmuje się fotografią, żeby mieć szerszy ogląd w danym temacie.
8.16.2010
Kasia Nosowska – ERA RETUSZERA: http://www.youtube.com/watch?v=wUcIbPOMisY
8.17.2010
@deryl, bardzo lubię ten klip. Myślałem nawet o tym by go wstawić w posta.
8.17.2010
ja się z (co najmniej) jednym nie zgodzę – piszesz, że zdjęcia retuszowane powinny mieć osobną kategorię, bo zestawianie ich ze zdjęciami nieretuszowanymi nie jest fair. A czy zastanawiamy się czy malarz używał jednego pędzla czy może całej gamy różnych? Oceniamy efekt, nie narzędzia. Jeśli ktoś zrobi z kobity plastikową lalkę – Ty jako odbiorca sam to ocenisz „na nie”.
Jestem przeciwnikiem usuwania budynków/ludzi z fotoreportaży, ale podkręcianie kolorów, przyciemnianie itd to czy nawet kadrowanie jest ingerencją w wykonane zdjęcie (retuszem) a to przecież podstawowe narzędzia…
8.17.2010
Pamiętam zdziwienie jednego guru z pewnego fotograficznego forum:
- to nie prostowałeś tego zdjęcia? i czemu nie usunąłeś tego kubła na śmieci? nie rozjaśniłeś nieba?
- nie, bo bym skłamał. Tak było w rzeczywistości, tak więc jest i na zdjęciu
- jak uważasz, ja jednak bym wyprostował itd.
A od gościa nie masz szans doprosić się oryginałów jego prac, choćby do celów edukacyjnych. I taki trend obserwuję właśnie. Ma być kolorowo, się błyszczeć, migotać i najlepiej, gdyby jeszcze śpiewało. Konieczne coś z repertuaru Lady Gaga.
8.18.2010
@tomek_koszulkowo, trzeba więc doprecyzować. Nie mam nic przeciwko podstawom edycji fotografii. Dokładnie w tym zakresie o jakim wspominasz. Za to jestem za tym, żeby mieć umiar. Chodzi mi o pokazywanie świata takim jakim jest, uwieczniania tego co mamy przed sobą, łącznie z zachowaniem kolorystyki w jakiej widzi ludzkie oko. Fotografia wcale nie musi być idealna, czasem uroku dodają je te refleksy, naturalne ciepłe barwy (a nie kompletnie przejaskrawione), czasem nieostre zdjęcie mówi więcej niż te na siłę wyostrzane.
Patrząc z perspektywy czasu uważam, że dobrze zrobiłem używając w tytule wpisu słowa retusz. Nie jestem pewny tego czy fotograf musi, a nawet czy powinien być mistrzem Photoshopa. Dla mnie ma on czuć fotografię, ma potrafić chwytać chwilę, a nie włączać akcje w Photoshopie. Pod płaszczykiem retuszu kryje się zbyt wiele rzeczy, zaczynając od kadrowania, poprzez ujmowanie budynków, czy dodawanie czegoś (fałszuje rzeczywistość i wprowadza w błąd), po tworzenie plastiku.
Dla mnie dobra fotografia to: http://www.januszmiller.com/
8.18.2010
@szuman, napisałeś właśnie o tym o co mi się rozchodzi. Ja nie odbieram ludziom chęci do zabawy w edytorach graficznych. Dla mnie jednak przesadzanie z tym odbiera fotografii zbyt wiele. Odbiera jej wolność, duszę, naturalność. Wypucowane zdjęcia są fajne, jako ciekawostka, jako rzecz pokazująca moc cyfrowej obróbki. Dla mnie to jednak już z fotografią nie ma zbyt wiele wspólnego. Fotografia jest dla mnie fragmentem obrazu, który jest zgodny z tym co fotograf widział stojąc za aparatem. I na 100% nie widział obrazu w przeżartych barwach, no chyba że był na środkach odurzających.
Chciałem nadmienić, że ja nie atakuję tutaj ludzi, którzy tak robią. Wyrażam tylko swoją opinię, bo dla mnie to jest trochę bez sensu, tym bardziej, że takie zabiegi stają się wyznacznikami dobrych zdjęć.
8.22.2010
Dobry retusz nie jest zły pod warunkiem, że nie robimy takich rzeczy:
http://www.glennferon.com/ czy retuszy pokroju grafików z CKM, bo są to plastikowe produkty.
8.23.2010
@RAFi, no właśnie zastanawiałem się czy nie „zalinkować” w tym wpisie do Twojego sławetnego posta o potworach z CKM (żeby ludzie mieli ogląd na to co miałem na myśli).:) A tą stonkę co podrzuciłeś normalnie uwielbiam:) Prawdziwe wynaturzenie:)