Design: praca z darmo to ryzyko
Decydując się na projekty za darmo poświęcamy najczęściej swój czas prywatny, pracujemy w czasie wolnym, po godzinach, za wyjątkiem osób, które w zawodzie startują i chcą nabrać doświadczeń, albo sytuacji, w której mamy przestoje i tworzymy, żeby z rytmu nie wypaść.
Fajnie jest pobyć osobą uczynną, społecznikiem „no-name”
Niemniej jednak bardzo denerwuje mnie projektowanie dla znajomych. Nim są oni bliżsi memu sercu tym gorzej, a teoretycznie powinno być lekko. No, bo tak:
- (ciężko jest zawołać o pieniądze, nawet gdyby się chciało),
- skoro robię coś za free to wprost nie trawię marudzenia i poprawek,
- nie znoszę jak ktoś „sugeruje” bym pracował pod presją czasu,
- nie lubię jak ktoś potem moje dzieło przerabia na gorsze,
- nie lubię jak ktoś zaniecha zrealizowany projekt,
- a już w głowie mi się nie mieści sytuacja, w której wiem, że ktoś jest w stanie sobie poradzić sam, a prosi mnie o pomoc, bo mu się robić nie chce, bo woli iść do kina, bo zajęcie jest nużące, czy stresujące,
- jeszcze gorsza jest sytuacja kiedy wiem, że osobnik jest majętny i zwyczajnie szuka frajera.
Mój czas wolny to mój czas. Nie mój interes to nie mój interes. Szczególnie te dwa ostatnie przypadki wpieniają i są szczytem bezczelności. Jak ja mam takim osobom poświecić czas, to ja wolę poleżeć na łóżku, bo czemu ja mam pracować, żeby kogoś od pracy, czy płacenia wyręczać?
Też mogę mieć hobby. Nawet zupę pomidorową i „łyżwowanie”.
„Projektowanie za darmo”, „niesienie pomocy”, brzmi to pięknie i takie być musi. Musi być dla mnie komfortowe. Mam tu kilka zasad:
- ja szefuję i nie daję sobie w kaszę dmuchać,
- najpierw moje obowiązki i przyjemności potem pomoc,
- pomagam osobom z otoczenia, u których cienko z forsą,
- pomagam znajomym, którym dam tym kopa i sporo frajdy,
- nie nanoszę poprawek, jeśli mi się nie chce,
- mam swobodę co do tempa wykonywania prac i terminów oddania zrealizowanego projektu,
- projekt ma mi dać przestrzeń do wyszumienia się.
Projektowaniem za free można sobie zaszkodzić:
- jeśli nas pochłonie i zaniedbamy swoje sprawy sycąc się wolnością (trzeba uważać, aby człowiek nie rozbił banku na 24 godzinny wolontariat 7 dni w tygodniu, bo tu popularność zdobywa się szybko, a WOŚP to nie tylko Owsiak, a i jemu się to opłaca, a Tobie?),
- jeżeli niespodziewanie darmowy projekt zamieni się w stresogenny koszmar,
- jeśli przez projekt za free ucierpi nasza świeżość w pracy zarobkowej,
- gdy oczekuje się wdzięczności ludzkiej, rewanżu, chce się mieć dłużnika ( rozczarowanie zgniecie Cię jak zonk),
- bo czasem zamiast zyskać kontakty można pogrzebać znajomości (poróżnić się na amen).
Podsumowanie
Ten wpis jest dość osobisty i skupia się na złych stronach projektowania, bo jaki sens ma pisanina o przyjemnościach? Jak jest fajnie to zwyczajnie fajnie jest i co tu dużo gadać? Ci co się mieli na mnie na śmierć obrazić to się obrazili. Sam też nie jestem święty, czasem zdarzało mi się coś wypomnieć, zamiast ugryźć się w język, a ponad wszystko nie potrafię prosić. Zanim zawrócę komuś głowę, sam muszę spróbować dać sobie z czymś radę. Jak nie podołam, to będę się skradać i czaić i wiem, że nie zapytam, jeśli nie mam czym zapłacić. No, człowiek jest wadliwy, a może by go spotkało coś miłego, w takim sensie, że by usłyszał „pomogę Ci, nie ma sprawy!”.
Powiązane artykuły:




61 komentarzy
8.30.2010
@Adam – „Mój czas wolny to mój czas. Nie mój interes to nie mój interes.” – powinnismy wszyscy miec to napisane na czołach – święte słowa…
…jednak z drugiej strony – projekty za free to najprzjemniejsza czesc tego interesu. Nie jestes tak ograniczony bo przewaznie sam decydujesz o wiekszosci spraw – wychodza rzeczy ktore Ci sie podobaja bo nikt zbytnio nie wtykal nosa…
Nie wiem jak Wam, ale wciaz strony stworzone „po znajomosci” sa tymi, ktore sprawily mi najwiecej radosci.
Nie mozna jednak przesadzic bo skonczysz z zebami w scianie… Sam mam 2 projekty ktore powstaly chyba 4 lata temu za free i sam nie wiem czemu ciagle ciagne support, mimo ze kontaktu nie mamy juz praktycznie zadnego
8.30.2010
Ciekawy temat, na czasie dla mnie. Kiedyś na początku robiłem wszystko za free, żeby się nauczyć, jak się teraz patrze na to co robiłem to rzeczywiście bezczelnością byłoby brać za to pieniądze. Ostatnio wszedłem w projekt za „dziękuję” dla czystej zabawy i sympatii dla właściciela serwisu. We współpracy kierowaliśmy się zasadami, które wypisał Adam, najważniejsza z nich: robię za free, więc nie narzekaj, skoro mówię, że ma być niebieski to będzie, jak zapłacisz to ci zmienię na różowy.
Z racji tego, że spodobało mi się bieganie z lustrzanką i też kiedyś chciałbym na tym zarobić, trochę się poruszać (siedzenie przy kompie jest trochę niezdrowe na dłuższy okres czasu), zanim wezmę za to pieniądze zrobię tysiące zdjęć za free.
8.30.2010
Wiesz jaki jest największy problem robienia czegoś za „free”? Zwykle ludzie wychodzą z założenia, że jak coś jest za darmo to jest do… niczego (powiedzmy). No bo w końcu za darmola nie dostaniesz nic porządnego i nie ma sensu podchodzić do „tego” poważnie. Zwykle nie można liczyć na porządnie przygotowane materiały (chociażby teksty).
Zasadniczo jestem spokojna, ale z równowagi (jak nic innego!) potrafi wyprowadzić mnie brak szacunku do mojej pracy/poświęconego czasu. Ktoś o coś prosi – ja się zgadzam, napracuję – a autor biadolenia o darmową usługę „zarzuca projekt”. Jeszcze to ja mam się czuć jak maruder, bo ciągle przypominam się o teksty lub o decyzję co do wyboru jakiejś kompletnej pierdoły. Wrrrrr! Takie osoby najchętniej skazywałabym na 5 lat oglądania mody na sukces z mandżurskim dubbingiem.
Generalnie chętnie podjęłabym się fajnego projektu za darmola – ale jak tylko pomyślę o tym, jak najczęściej takie projekty się kończą to mi się odechciewa. Ot co!
8.30.2010
Bardzo dobre zasady pomagania za free. Myślę, że muszę wydrukować sobie coś takiego i wręczać każdemu zainteresowanemu. Jak nie zaakceptuje to przykro mi
Brak asertywności potrafi na prawdę zaszkodzić, a z bywa z nią u mnie różnie.
8.30.2010
Projektowanie za darmo to głupota dla innych. Zawsze kończy się tak samo. Obie strony są wpienione do granic możliwości, „zleceniodawca” Cię nie szanuje, bo robisz za friko, wrzuca 348975 poprawek, jak wyrazisz własne zdanie to sobie posłuchasz o swoim lenistwie, chamstwie itd.
Jak za free, to tylko dla siebie, albo dla czegoś, czego będziesz aktywnym członkiem, i będziesz miał głos w każdej kwestii.
Kiedy proszą mnie obce osoby, uzasadniając prośbę brakiem środków, odkładam ich z marszu. Jak mnie nie stać na auto, nie idę prosić do salonu, i nie obiecuję „kasy, jak się coś rozkręci”, tylko odkładam forsę, albo obchodzę się smakiem.
8.30.2010
Miało być „projektowanie dla innych za darmo”. Roztrzepanie ftw!
8.30.2010
@Pancho, ja też najlepiej wspominam realizacje za free. Niektóre były udane. To inny wymiar projektowania. Inaczej się to serce wkłada. Ciężko jest to słowami opisać. Jak się coś robi pod wytyczne i za kasę, to ma się ten kaganiec na pysku. A udany projekt za free, to takie latanie bez smyczy. Przyznaję, że wśród darmowych realizacji mam takie, które nie zostały popsute (tak jak to w przypadku roboty za kasę chodzi).
Radocha jest. Choć, kurcze to jest tak niewygodne. A jeszcze jak mi się takie projekty zdarzały to akurat wtedy kiedy mi się świat na głowę walił, albo jak miałem tyle roboty, że normalnie nie dawałem rady z ciśnieniem.
8.30.2010
@jask, ja to się wstydzę swoich początków i tego za co kiedyś brałem pieniądze. Myślę, że jednak gdzieś tam po drodze byłem uczciwy i jakoś to światu zrekompensowałem.
W tekście zapomniałem wspomnieć o jednym, o wykonywaniu darmowych projektów testowych, których często się wymaga w momencie kiedy się człowiek stara o etat. Co o nich myślicie?
8.30.2010
Już od dłuższego czasu nie praktykuje darmowego projektowania dla znajomych. Co najwyżej dorzucam jakieś bonusy do zamówionego projektu.
Np. do logotypu dorzucam wizytówkę (robię jedna wersję i oddaje tak jak jest).
Co do poprawek. Już na samym początku współpracy staram się odpowiednio wypozycjonować. Objaśniam na czym polega moja praca i kto jest fachowcem, a kto klientem, oraz o możliwości odmówienia nienaniesienia niektórych poprawek.
Tyle.
8.30.2010
Projektowanie to coś czego nie widać. To nie waży i nie można tego dotknąć.
Przecież każdy może sobie odpalić komputer, ściągnąć PS z rapidshare i sobie coś tam poprztykać. Kiedyś chciał mi zlecić „pan prezes” zrobienie stronki (serwisem bym tego nie nazwał) i jak przyszło do rozmowy o finansach to mi powiedział: „przecież Pan powinien się cieszyć, że może mi Pan coś za darmo zrobić, będzie się Pan mógł tym później pochwalić”. Na końcu dodał, co mnie rozbawiło najbardziej: „mój syn by mi zrobił, bo lubi się bawić komputerem, ale nie ma czasu na takie pierdoły”. Gdybym miał wtedy broń… Pisałbym teraz z celi.
Inna sytuacja:
Ja: „wie pan ile kosztuje photoshop?’
Klient: „przecież można z netu sciągnąć za darmo”
Ja: „samochody też pan tak nabywa, kradnie pan?”
Obraził się…. Gość z branży transportowej.
8.30.2010
Co to starania się o etat i robienie za darmo. Kurde, jakoś nigdy żadna agencja się nie wygłupiła w ten sposób. A naprawde, do pracy u największych jeszcze mi daleko
8.30.2010
Projekty testowe to dla mnie kpina w przypadku gdy startuje sie na stanowisko pokrywające się z dotychczasowymi doświadczeniami. Od tego jest portfolio i rozmowa kwalifikacyjna, aby osoba rekrutująca mogla ocenić predyspozycje kandydata.
8.30.2010
@daiquiri, właśnie dlatego pisałem, że nie ma co oczekiwać szacunku i wdzięczności ludzkiej. Przecież najczęściej ludzie z dobrymi sercami bywają podpadnięci. Zauważ, że jest tu pewna kość niezgody. Ludzie uważają, że jak coś jest za free to jest do bani, to dlaczego nie chcą płacić? Może by chcieli zobaczyć metki, cenę, dostać coś za free wraz z dopłatą? Słowem, dużo jest ludzi kompletnie pozbawionych wyobraźni i bezczelnych do granic.
„Mody na sukces” z mandżurskim dubbingiem jeszcze nie testowałem, ale pomysł jest kuszący;)
8.30.2010
@Rósałek, umiejętność mówienia „nie” to bardzo ważna umiejętność. Kurcze, tylko wiesz, bardzo łatwo się o tym gada, a w rzeczywistości ludzie potrafią postawić człowieka w tak niezręcznej sytuacji, tak truć i biadolić, że ciężko się wykręcić.
Oczywiście, bardzo przyjemnie jest się czuć potrzebnym. Tylko tutaj trzeba być bardzo czujnym, bo ta granica pomiędzy byciem pomocnym, a byciem wykorzystywanym jest bardzo cieniutka.
8.30.2010
@Tomek Buszewski, my to już żeśmy trochę komentarzy na ten temat zostawili pod jakimś starszym postem. Podoba mi się Twoje spojrzenie: Jak za free, to tylko dla siebie, albo dla czegoś, czego będziesz aktywnym członkiem, i będziesz miał głos w każdej kwestii.
A jakie jest Twoje zdanie odnośnie darmowych projektów testowych jako etapu rekrutacyjnego na etat?
8.30.2010
Ja to nie widzę się w grafice, kiedyś się bawiłem. W każdym razie, jednego razu wystartowałem z cv do pewnej firmy i o dziwo odezwali się. Chcieli projektu testowego. Zrobiłem. Odrzucili. A potem elementy mojej pracy znalazłem w realizacji, a były to te ZA KTÓRE MÓJ PROJEKT KRYTYKOWANO! Potem znowu starałem się o etat i znowu proponowano mi zrobienie projektu testowego. Olałem sprawę, nigdy więcej!
8.30.2010
@jask, przez podobne dialogi i konwersacje lata temu nabawiłem się nerwicy i pierwszych siwych włosów. Kurcze, niektórzy mają taki tupet, że szkoda gadać.
Nie proponowali Ci projektów testowych? A byś taki wykonał, gdyby tak na oko wymagał siedzenia przez tydzień? Ja miałem taką propozycję.
8.30.2010
Problem leży często w tym, że zdarzają się ludzie, którzy portfolio (podobnie jak Photoshopa) „ściągają” z sieci. Dla mnie wystarczyłoby pokazanie źródła wybranej pracy z portfolio w postaci chociażby *.psd – uważam, że to dobry odsiew. Nawet jak pomysł kradziony to chociaż znajomość oprogramowania jest. A zwykle bywa tak, że jak ktoś ogarnia oprogramowanie na poziomie umiejętności skopiowania (kropka w kropkę) cudzego dzieła to nie ma problemu z twórczością własną i nie stosuje takich praktyk.
Projektom wstępnym/darmowym przy staraniu o etat mówię stanowcze NIE. Dlaczego? Bo (parafrazując szkolne powiedzenie) moje portfolio świadczy o mnie
. To samo dotyczy „wstępnych” projektów stron www dla potencjalnych klientów. Od tego jest portfolio – zbiór moich prac, dokonań. Tam popisuję się swoimi umiejętnościami, tam przedstawiam swój warsztat i nigdzie indziej.
Jak już ktoś wyżej wspomniał projektowanie (np. grafiki) jest takie nienamacalne. Posiedział ktoś przed komputerem i wysmarował coś, czego nie dotknę, do produkcji czego nie wykorzystano fizycznych materiałów. Nikt, przy zdrowych zmysłach, nie poprosi stolarza o wykonanie stołu na próbę, nęcąc przyszłymi i niebywale lukratywnymi zleceniami. Bo przecież stolarz musiał zaprojektować stół, kupić drewno, dokonać obróbki, zabejcować, pomalować i zrobić coś tam jeszcze. Ale o wstępny projekt strony poproszę bez dozy zażenowania.
A tak w ogóle niektórzy mylą dwa pojęcia „za darmo” i „bez kosztów własnych”. Czy Photoshopa, prąd, Internet, komputer i tym podobne mamy za darmo? Ktoś nam „odda” stracony czas? Kto pokusi się o wycenę umiejętności czy wiedzy?
8.30.2010
@Adam, bardzo podoba mi się to twoje zdanie: „Objaśniam na czym polega moja praca i kto jest fachowcem, a kto klientem, oraz o możliwości odmówienia nienaniesienia niektórych poprawek”. Dużą rolę odgrywa tu poczucie pewności siebie. Nie można rozmawiać o cenie, właściwie o niczym, jeśli sam stawiamy siebie w pozycji przegranej, żebraczej wręcz. Jak to klient wyniucha, to faktycznie ma nas na widelcu. Trzeba mieć mocne nerwy, stawiać sprawy jasno i twardo.
Co do projektów testowych, to szkoda, że tego nie uwzględniłem w samym tekście, bo jest to temat ciekawy. Oczywiście zgadzam się z Tobą co do tego, że jeśli stanowisko pokrywa się z dotychczasowymi doświadczeniami, to takie testowe wykony są kpieniem z nas, naszego czasu. Taki brak zaufania na samym starcie i wymóg pracy za darmo nie za dobrze może wróżyć na wypadek, gdyby doszło do zawiązania umowy. U mnie budzi to niesmak.
8.30.2010
@deryl, zrzuciłeś bombę. Wiesz, wykonanie projektu testowego, poświęcenie czasu za free, bez gwarancji przyjęcia do pracy i jeszcze odnalezienie elementów swojej pracy w dziele zrealizowanym to jest już k******o na maksa. Nawet sobie nie wyobrażam jak się można po takim czymś poczuć.
No, ale faktycznie, jak już ktoś zdecyduje się wykonać projekt testowy i udostępni źródła, to istnieje realne ryzyko wykorzystania ich. Debili nie brakuje.
8.30.2010
@daiquiri, starałem się już o tym pisać, że projektant też ma koszty. W opisach dotyczących problematyki fachu grafika często pojawiają się porównania do prac rzemieślniczych, porównania do handlu produktami namacalnymi. Szczerze, nie pojmuję tego dlaczego do pracy grafika podchodzi się z góry, jako do roboty, która nie jest warta swojej ceny.
Pewnie są osoby, które bazują na przerobionych, nawet darmowych .psd. Firmy też mogą wykorzystywać tego typu pliki. Ja już się w to nie zagłębiam, choć pewnie potencjalny pracodawca za pomocą projektu testowego również i to chce właśnie sprawdzić, spróbować wyczuć…
8.30.2010
@Adam „(…)choć pewnie potencjalny pracodawca za pomocą projektu testowego również i to chce właśnie sprawdzić, spróbować wyczuć…” – towar macany należy do macanta!;-) Od testowania są okresy próbne, umowy o dzieło/zlecenie i tym podobne wynalazki.
Mało jest poważnych pracodawców, którzy są w stanie za projekt testowy albo zapłacić albo podpisać umowę o „niewykorzystanie” np. grafiki z osobą poszukującą pracy, której kandydatura zostanie odrzucona.
@deryl – do takich cwaniaczków wysyła się FV/Rachunek z wezwaniem do zapłaty. Bywa, że pękają, przepraszają a czasami nawet płacą. W innym przypadku pozostaje nam wyrywanie sobie włosów z głowy. Niestety.
8.30.2010
@daiquiri, wiesz w tym akurat projekcie rozwiązałem coś w bardzo nietuzinkowy sposób. I za to spotkała mnie bura. Widocznie panowie potem doszli do wniosku, że jednak mój pomysł nie był głupi i go wykorzystali. W tym wypadku akurat chodziło o elementy nawigacyjne, panele logowania i ich umiejscowienie. Wyszło fajnie. I to właśnie zostało zerżnięte. Ogólnie cały projekt – realizacja była gorsza od mojego, więc jakoś tym sobie otarłem łzy. Gdyby ukradli mi 80% mojej pracy, to bym jeszcze raz do nich zapukał.
8.30.2010
Zgadzam się w pełni z wpisem. Podobnie sprawa się ma z robieniem za grosze … Ostatnio powiedziałem, że ani za grosze – ani za darmo nic nie robie … no może są małe wyjątki – ale tak jak pisałeś, bez presji czasu i tylko dla ludzi ktorym to jest naprawde potrzebne … a tak to srry … frajera niech szukaja gdzie indziej, bo ja chce odpoczac czasami od komputera, a nie siedziec przy nim 24/7/365
8.30.2010
@daiquiri, ja miałem propozycję zapłaty za projekt testowy w przypadku, gdy rozwiązanie się spodoba. Mi się tego typu humor uprawiany przez pracodawców nie podoba, bo niby co to ma być? Zabawa we władzę? By już lepiej zajęli się już czymś konstruktywnym, a nie takimi pierdołami, mającymi podkręcić ego, z którego uchodzi powietrze.
Zgadzam się co do tego, że od testów są umowy. Przecież dziś mało kto daje umowę na 5 lat, czy na czas nieokreślony. Każdy korzysta z tych okresów próbnych. Problem tkwi w tym, że od początku ma się człowiek wtopić w otoczenie, trzaskać jak robot. A tak nie zawsze się da. Nawet jak ktoś jest dobry, to różnie się ludzie przystosowują do nowego środowiska, nowej polityki pracy obowiązującej w firmie, odczytywania i klarowania poleceń, podziału obowiązków. Często nie jest to wina nowo powitanego pracownika, a popsucia, czy niewydolności wewnątrz firmy.
8.30.2010
Czytając Wasze komentarze mam szczera ochotę powiedzieć kilku moim pseudo klientom/znajomym „wyp€&#%^*+$”. Wole popierdziec w krzesło i mieć 5minut dla siebie niż słuchać tych pretensji za ta śmieszna kasę.
Sory. Tak mnie jakoś ten temat przygnebil
8.30.2010
Projekty za free są spoko pod warunkiem, że faktycznie nic nas nie ogranicza. Gorzej jak obdarowywany (tak, bo nas czas i nasze umiejętności to dobro niematerialne) kręci nosem i wymyśla. Mi często zdarzało się (dawniej) robić za grosze dla znajomych. Nie było to za darmo ale blisko. Może w tym tkwił problem. Bo pół darmo to już jakieś pieniądze i ludziom się wydaje, że jak płacą to mogą wybrzydzać. Nieważne ile płacą.
Niektórym się też wydaje, że jeśli X lat temu zapłacili mi marne grosze za stworzenie całkiem konkretnej strony www opartej na joomla to mają zagwarantowany wieczysty serwis. Niedobrze mi się robi jak widzę kolejnego maila z „prośbą”.
Nie tak dawno natomiast postanowiłam dać coś od siebie. Zaprojektować logo dla pewnej organizacji. Prośbę znalazłam na Goldenline. Projekt wysłałam. Okazało się, że Państwo zrobili sobie darmowy konkurs. Nie wiem czy, że myślę ale wydaje mi się, że powinno to się odbyć trochę inaczej. Zgłasza się dobry człowiek i jego jednego się trzymamy, a nie marnować czas kilku(nastu) ludzi dobrej woli?
Przypomniało mi się jednak, że zrobiłam coś za darmo dla pewnego chłopca (nie tyle projektowo co organizacyjnie – instalacja wordpress u mnie, lekka modyfikacja template, domena…) i wszyscy byli super zadowoleni i wdzięczni. Wtedy człowiek ma satysfakcję, że zrobił coś dla kogoś.
8.30.2010
Problem z projektowaniem dla znajomych jest taki, że generalnie nikt nie spodziewa się, że odmówisz.
Oraz to, że ludzie oczekują, że rzucisz się w wir pracy od razu. A jak nie masz czasu zawsze możesz robić po godzinach. Tylko, że ja po godzinach lubię psychicznie odpocząć od pracy, a nie zaczynać nową.
Dla mnie to dwa wielkie minusy. Ale jest też druga strona medalu – tak jak pisze @Pancho: generalnie masz więcej swobody i możesz zrealizować bardziej śmiałe pomysły. I nawet jak nie do końca się zgadzacie zawsze łatwiej przekonać znajomego niż klienta.
8.30.2010
@Adam Majchrzak: „A jakie jest Twoje zdanie odnośnie darmowych projektów testowych jako etapu rekrutacyjnego na etat?”. Masz na myśli te projekty, które nawet jak Cię nie zatrudnią, to i tak zostaną rozebrane i rozrzucone po pięciu innych designach? Niezbyt pochlebne zdanie mam :]
@RedKoala: „Problem z projektowaniem dla znajomych jest taki, że generalnie nikt nie spodziewa się, że odmówisz.”. Serio? Może znajomi mają Cię za kogoś, kto robi wszelakie przysługi za frija?
8.31.2010
Właśnie trafiłem przypadkiem na ten wpis, bo i u siebie napisałem post w podobnej tematyce.
To jest tak jak piszecie, „praca” dla znajomych bywa ciężka, bo rzadko kiedy ktoś się spodziewa, że odmówisz… nawet jeśli na początku współpraca wygląda „robisz za darmo, masz wolną rękę”, czasem znajomy zmienia się i zaczyna od Ciebie wymagać jak od dobrze opłaconej agencji, a nie od znajomego, który pomaga za darmo, albo symboliczne piwo
8.31.2010
@Adam M.: Może oni chcą sprawdzić model współpracy testowo, portfolio jest, ładne, ale co skoro delikwent się spóźnia, nie odbiera tel, jest pretensjonalny i toporny na wszystko. Test testem, ale nie za darmo
Nie trzeba przecież zlecać komuś od razu robienia wielkich rzeczy, zawsze się coś znajdzie na czym można kogoś sprawdzić. Pamiętajmy o tym, że praca to jest stosunek obustronny – pracodawca ma być zadowolony i pracownik również, czasy niewolnictwa się skończyły. Na studiach w pracy w gastronomii byłem niewolnikiem, starczy.
8.31.2010
@dayv, kurcze są takie przypadki, w których ciężko jest odmówić. Kuzyn, poprosi Cię o site, dziewczyna o bloga. Kumpel ma szansę załapać robotę, czy gdzieś zapunktować, dzięki Twojej pomocy, wiesz że gość jest ok, to czemu nie pomagać? Zawsze istnieje ryzyko, że potem ktoś tam wypłynie, a samemu się wyjdzie na frajera. No, ale takie jest życie.
8.31.2010
@Pancho, wiesz ja do tego podchodziłem różnie. Czasem też mi się nie chciało za grosze robić, ale były momenty, kiedy te grosze były ważne, bo nie miałem niczego na oku i musiałem przeboleć.
Mnie już to w sumie nie przygnębiają takie tematy. Kiedyś napiszę o tym dlaczego nie.
8.31.2010
@HelloKate, nie no takie szopki typu konkurs na projekt za free to przesada. Rozumiem, że nie było to podane wcześniej i dlatego się zdecydowałaś? No, bo w takim przypadku kiepsko trochę wypada ten co prosi o wykonanie czegoś za darmo. Najpierw zbada to czy ktoś się zdecyduje, a jak przynęta załapie to ciągnie dalej taki pierdolnik. Słabe to jest, bardzo słabe, chcieć coś za free i jeszcze chcieć przebierać w milionach wzorów.
Widzisz, temat dzieci, to zupełnie inna sprawa. Ja do dzieciaków mam słabość. Nie są niczemu winne, potrafią się prawdziwie cieszyć. Tutaj to ja się poddaje.
8.31.2010
@RedKoala, jest coś w tym, że znajomy nie bierze pod uwagę tego, że masz prawo odmowy. Tylko wiesz, do tego dochodzi wyczucie. Ja akurat ze znajomymi rozmawiam szczerze o tym, że mam zajob w pracy, czy o tym, że jestem struty, bo mi się prywatnie nie układa. Jeśli ktoś w takim momencie prosi mnie jeszcze bym mu za darmo tyrał, to kompletnie mu brak wyczucia, bo w tym przypadku to raczej powinien sam zapytać, czy może mi jakoś pomóc. Wszystko działa w dwie strony.
8.31.2010
@Tomek Buszewski, generalnie zanim zrobię coś dla znajomego, zadaję sobie dwa podstawowe pytania:
1. Czy człowiek ten dzwoni do mnie wyłącznie wtedy kiedy czegoś potrzebuje (za free)?
2. Czy ten człowiek jest mi w stanie bezinteresownie poświecić tyle samo czasu ile ja mam mu poświecić (np. 20 wysiedzianych nad czymś godzin)?
Wtedy takie znajomości są dla mnie bez sensu, bo to świadczy o interesowności znajomości u jednej ze stron. A co z supportem? Jak stronka się sypnie, to do kogo on zadzwoni? Na 100% do mnie i znowu będzie chcieć za free. Po co mi to?
A te testowe projekty. Wspomniałeś o rozbieraniu ich. Czyli wychodzi na to, że się je traktuje jak skup surowców wtórnych, z tą różnicą, że w skupie płacą.
8.31.2010
@Michał, no dokładnie. Robiąc coś dla znajomego trzeba brać pod uwagę fakt, że jest się uwiązanym również pod względem bezinteresownej dalszej pomocy na wypadek awarii. Chyba, że od razu zaznaczy się, że nie ma o tym mowy i wszelka dalsza pomoc jest płatna. Wtedy to jest fair.
8.31.2010
@jask, nie wiem jakie użytkownicy mieli doświadczenia z tymi projektami testowymi. Ja miałem takie, że wymagały one długiego ślęczenia przed ekranem, a do tego bym musiał wykonać je przy pomocy oprogramowania, o którego obsłudze nie było w wymaganiach stawianych w ogłoszeniu o pracę.
8.31.2010
Ja nigdy nie pracuję za free. Uważam że jeżeli chcę się mieć porządnie wykonany projekt to trzeba za niego odpowiednio zapłacić.
Strony dla znajomych też robię ale wtedy udzielam im sporego rabatu i traktuję jako normalne zlecenie.
8.31.2010
Konkursy za free dla jednostek to bajka. Zabawnie zaczyna być gdy firmy próbują robić takie numery z całymi agencjami czy tam studiami
. Start do przetargu, projekt, schematy, duuużo axure, dużo ps, dużo flasha, dużo kasy w źródła i dupa. A firma pracownikom zapłacić musi. Kurde, czasami etat nie jest taki zły
9.1.2010
@jahoo, w sumie masz dobre podejście, bo to są dodatkowe kłopoty i obciążenie. Czasem z tego nic dobrego nie wynika.
9.1.2010
@jask, a właśnie o karierze na etacie będą traktowały kolejne wpisy w ramach nowego działu. O freelancingu napisałem już trochę, czas ugryźć tą bajkę z trochę innej strony.
9.1.2010
@Adam Majchrzak oczywiście, że nie było podane. Inaczej nie traciłabym czasu. Poczułam się zwyczajnie wykorzystana.
„Mój” dzieciak niestety nie jest w stanie się cieszyć ze swojego bloga… ale mam nadzieję, że mu się przyda i rodzice odpowiednio wykorzystają stronę
9.3.2010
@HelloKate, a to takie buty. Kurcze, chyba się pokuszę i napiszę „Design: praca za darmo to ryzyko 2″, bo świeże kwestie pojawiły się w komentarzach, a i mi przypomniały się jeszcze pewne rzeczy jakie znam z autopsji.
9.7.2010
Niezwykle prawdziwy wpis – może osobisty, ale dotyczyć może też innych jak np. mnie.
Często aż korci mnie aby zrobić coś dla idei, dla kogoś komu potrzebna jest pomoc, wsparcie w postaci prostej strony, ulotek, logotypu etc.
Nie ukrywam, że kilka takich pozytywnie rozstrzygniętych realizacji miałam, ale niestety miały miejsce też sytuacje, które poróżniły mnie ze „zleceniodawcą” i znajomość z początku sympatyczna przestała zwyczajnie istnieć, bo jak Adam napisał tamta osoba dzwoniła tylko wtedy gdy czegoś potrzebowała (w dodatku „na wczoraj”) co z czasem zaczęło mnie strasznie zniechęcać i odbierało wszelką przyjemność.
Szkoda, ale nauczyło mnie to tego aby więcej nie popełniać tych samych błędów. I poza wyjątkiem jednej osoby więcej nie podejmę się pracy za darmo.
Kilka dni temu odbyłam rozmowę z osobą, która jako, że sama działa charytatywnie to tego samego spodziewa się od innych. Ciężko mi było uświadomić jej, że robienie czegoś za darmo niesie za sobą spore komplikacje – jak wnioskuje moje argumenty z życia wzięte nie trafiły do tej osoby.
Dla mnie osobiście pobranie opłaty (nawet niewielkiej) za wykonane usługi jest pewnym zabezpieczeniem – że moja praca zostanie doceniona i rezultat poświęconego czasu nie zostanie rzucony w kąt (a przynajmniej nie od razu) oraz uniknę sytuacji kiedy telefon dzwoni non stop i wiecznie jestem proszona o kolejne rzeczy, mimo, że mam wiele innych obowiązków i zobowiązań.
Czekam w takim razie na część 2 tego artykułu. Niewątpliwie dla nas i naszej branży jest to ważny temat.
9.8.2010
@Agressiva, dzięki za obszerną i szczerą wypowiedz. Myślę, że wielu z nas ma te problemy. Grafik, informatyk, to w dobie internetu ludzie potrzebni. Więc dobrze jest mieć takich kumpli, kumpele, warto trzymać takie numery telefonów, bo można coś zyskać. Podobnie jak warto jest mieć znajomego prawnika, lekarza…by żyło się łatwiej, taniej, mieć prawo pierwszeństwa.
To jest trudny temat, bo czasem powiesz „NIE”, a potem to Cię gryzie. Co więcej niektórzy potrafią stworzyć takie sytuacje, żeby Cię właśnie to gryzło i zjadało. Nie rozumiem za to obrażania się, bo to głupota. Sam nie jeden raz mówiłem kumplom „owszem, mogę Wam pomóc, ale przeszczepcie mi swoje ręce, bo w tej chwili mam ich o 4 za mało”. Są też tacy „bezczelniacy”, którym coś wykonasz i nie dość, że proszą o pomoc, przyuczenie, to jeszcze wymyślają kolejne realizacje. Wtedy ja się obrażam.;)
9.8.2010
Nigdy nie robię za darmo. I nigdy nie przyszło by mi do głowy żeby prosić kogoś o pracę za free.
Tego samego oczekuję od innych ludzi.
Oczywiście od tej reguły są wyjątki.
Zrobił bym za darmo projekt dla organizacji charytatywnej. Ale tylko i wyłącznie na moich warunkach.
9.8.2010
@Bartosz Oczujda, zapytam z czystej ciekawości. Są dwie bardzo duże fundacje przy znanych i komercyjnych stacjach telewizyjnych. Co byś zrobił gdyby jedna z nich poprosiła Cię o wykonanie strony za free? Pytam, bo tu dochodzi jeszcze pewien ważny aspekt klasowości i kasowości fundacji, zaplecza…
9.8.2010
No właśnie, aspekt kasowości. Z racji tego, że te fundacje są przy dużych stacjach to raczej problemów finansowych nie mają, więc odmówił bym.
Część ludzi zapewne zrobiła by to za free. Po to żeby później umieścić takiego klienta w portfolio. To nie dla mnie, nie interesują mnie marki w portfolio. Projektuję dla kasy, to moja praca, z tego żyję.
Wiadomo, liczy się tez satysfakcja, ale ja chcę czerpać satysfakcję z fajnych projektów, nie z logosów znanych firm w moim folio.
9.8.2010
@Adam – ostatnio miałam sytuacje kiedy byłam zmuszona odmówić organizacji działającej charytatywnie nie zarabiającej kokosów w tym co robią ale są pewnym monopolistą w swojej branży w moim mieście (zaznaczę jeszcze to, że fundacja dla nich jest czymś jakby hobby, a pracę zarobkową mają inną).
Jedyne co mnie zgryzie po odmowie to to jakie podejście mają ci ludzie – niczego nie rozumieją, nie chcą zrozumieć ile człowiek musi wpakować w projekt pary, czasu i umiejętności, i że projektowanie jest dla wielu sposobem na życie (co oznacza, że dzięki temu jest się w stanie utrzymać) – tutaj moje poglądy pokrywają się z @Bartoszem Oczujdą.
Już nie mówię o poświęcaniu czasu wolnego jaki mam po wyjściu z pracy, który najchętniej spędziłabym na leżeniu brzuchem do góry.
„Zrobił bym za darmo projekt dla organizacji charytatywnej. Ale tylko i wyłącznie na moich warunkach.” – w mojej wyżej opisywanej sytuacji przeszło mi to przez myśl, ale zdałam sobie sprawę, że tak kolorowo nie będzie. Każdy ma jakieś wymagania, wizje, etc.
9.9.2010
W ogóle o nie rozumiem, dlaczego miałbym pracować dla kogoś za free?
Czasem odnoszę wrażenie że tylko w tej branży ludzie dają się na takie rzeczy namawiać. Pójdź do hydraulika i powiedz żeby ci za darmo naprawił kanalizacje… Podejrzewam że zostaniesz wyśmiany…
To nie jest wolontariat. Każdy z nas obrał sobie taką ścieżkę kariery aby na niej zarabiać. Kupić dom, samochód, pojechać na wakacje… Nie po to żeby projektować dla ludzi, którzy „nie mają budżetu”.
Następnym razem jak ktoś zaproponuje ci zlecenie za free, odmów. Wykorzystaj ten czas na własne projekty lub na naukę. Ja tak zrobiłem i to teraz pięknie procentuje
9.9.2010
@Bartosz – podoba mi się Twoje podejście, jesteś twardy i asertywny.
„Wykorzystaj ten czas na własne projekty lub na naukę” – otóż to, w wolnej chwili wolę inwestować w siebie. Chociażby przygotowanie layoutu wyimaginowanej firmy, dla czystej przyjemności i treningu jest dla mnie bardziej opłacalnym zajęciem niż przyjmowanie jakichkolwiek darmowych zleceń.
9.9.2010
@Agressiva dzięki za słowa uznania
Inwestycja w siebie, to najlepsze co można zrobić z wolnym czasem.
Ja akurat wykorzystałem ten czas na naukę programowania (Actionscript 3) i dzięki temu pracuję przy bardzo ciekawym projekcie programu, który będzie pomagał wykrywać wady rozwojowe u dzieci
9.9.2010
@Bartosz…
Z moim rozwojem w stronę webmasteringu i projektowania stron było podobnie. Mimo studiowania ochrony środowiska większość czasu wolnego spędzałam przed kompem (nie raz chodząc spać ze wschodem słońca i koszmarnie denerwując tym rodzicieli), dzięki temu ponad 3 lata temu dostałam pracę w agencji interaktywnej. Uważam, że wyszłam na tym o wiele lepiej niż gdybym bardziej skupiła się na studiach
Taką pracę za darmo dla samej siebie mogę nazwać pełną satysfakcją,
9.10.2010
@Bartosz Oczujda, bardzo cenne są Wasze opinie i przydadzą się do drugiej części wpisu. Ten punkt tam powróci, wzmocniony cytatami.
Hmm, sam się zastanawiam i wychodzi mi na to, że również wolę tworzyć wizerunek marki startującej lub mniej znanej (jeśli to daje satysfakcję). Na marce wypromowanej widnieje pewien ciężar gatunkowy, który trzeba udźwignąć, ulepszyć, coś podobnego do ciężaru jaki spoczywa na barkach muzyków, którzy nagrywają drugą płytę, po spektakularnym sukcesie pierwszego krążka.
9.10.2010
@Agressiva, zgadza się. W projektowanie za free też trzeba wpakować wiele pary, tak samo trzeba się natłumaczyć, naużerać. To jest wyczerpujące dlatego trzeba to dawkować ostrożnie i rozciągać czas realizacji, tak żeby nie chodzić po ścianach, bo to już niczego z pomaganiem wspólnego nie ma. To zwykłe katowanie siebie. O ile zdecydujemy się na taki projekt. W sumie, po to właśnie poruszyłem ten wątek, bo takie zlecenia przychodzą nagle, człowiek nie ma wtedy czasu na przemyślenie wszystkich „za” i „przeciw”.
9.10.2010
@Bartosz Oczujda, ja już się na projekty za free nie porywam, bo za dużo zdrowia zostawiłem na tym wszystkim. Czysto o moim podejściu do samego projektowania jeszcze napiszę, bo bardzo ewoluowałem.
Przyznaję, że podchodziłem do projektów za free z sercem, empatią, to niestety w większości przypadków nie zaprocentowało. Masz rację co do tego, że najlepiej ten czas poświecić na naukę, własne projekty, czy nawet @Agressiva wspomniała, na leżenie do góry brzuchem. Grafik czy programista to nie cyborg.
Coś jest na rzeczy w tym, że naszej branży to projektowanie za free się uczepiło. Objawy tego widnieją nie tylko w tym konkretnym wpisie, ale i w wielu innych (kpiny klientów), mało tego na zagranicznych blogach też się to przewija. Nie wiem skąd bierze się takie przekonanie, że usługi projektowe (graficzne) są usługami drugiej kategorii. Może właśnie dlatego, że nie są namacalne, są dalej w hierarchii potrzeb ludzkich. Inaczej, architektowi też nie powinniśmy płacić, ale dom to dom, to każdy rozumie.
9.11.2010
@Adam Czekam na drugą część artykułu
Myślę że z takimi zjawiskami jak projektowanie za free czy tzw. spec-work, trzeba po prostu walczyć. Pokazywać młodym ludziom że praca za free to zła droga… Uświadamiać klientów że w pracę nad ich projektami wkładamy dużo siły i czasu. Pokazać im że projektowanie nie polega na ściągnięciu nielegalnej wersji Photoshopa i zrobienie layoutu według tutorialu…
Jeśli my tego nie zrobimy, to rynek niestety sam się nie poprawi.
9.12.2010
@Bartosz Oczujda, tak właśnie sobie pomyślałem, że aby trafić z jakimś wpisem do klientów to będzie trzeba taki sporządzić i odpowiednio go zatytułować, w takim sensie, że skierować go do klientów. Inaczej są to tylko opinie projektantów, którzy mówią o swoich problemach, za które żaden klient nie poczuje się odpowiedzialny.
Słowem, będzie trzeba sporządzić jakiś artykuł czysto pod klientów poszukujących usług i wytłumaczyć na czym w przybliżeniu wygląda projektowanie, jego etapy i dlaczego nie warto decydować się na produkty za free, czy prawie za darmo. Hmm, w końcu szczery artykuł tego typu na Warstwach (gdzie niczego nikomu się nie oferuje) będzie bardziej neutralny od temu podobnych na stronie firm, gdzie oferta zawsze jest cycuś.
9.19.2010
Za darmo zrobiłem kiedyś stronę dla swojej byłej szkoły podstawowej. Nie tyle z braku zajęć jak z sentymentu do niej. I przyznam że choć miło było poczuć się tak przydatnym przez jakiś czas to później już oczekiwania ich co do niekończących się darmowych rozbudów jej zaczęły mnie ewidentnie osłabiać…
Warto więc wg mnie już na początku określić zakres naszej pracy.
10.10.2010
@Flash, jasne że warto określić zasady współpracy tak, żeby nie trzeba darmowych projektów doglądać do końca życia i o jeden dzień dłużej. Najkorzystniej jest zrobić to w formie pisemnej.
Z doświadczenia wiem, że umawianie się na słowo nie zdaje egzaminu. Ludzie zwyczajnie tego nie zrozumieją. Będą robić podchody, przymilać się, przyduszać Cię i zmiękczać. To zwyczajna interesowność, której nie można się do „końca świata” uginać.