Projekt do druku chce zrobić seppuku
Pisałem ostatnio o czymś takim jak ulotki firmowe z perspektywy odbiorcy. Dziś chciałem podzielić się kilkoma punktami na temat tego, co zawsze denerwowało mnie przy okazji projektowania druków, z naciskiem na naciski ze strony klienta.
1. Klient i wybieranie darmowych zdjęć
Nigdy nie byłem za tym. Nawet przy projektach webowych, a co to dopiero przy projektach na potrzeby druku. Żeby była jasność, czasem uda się uchwycić jakieś porządne i jednocześnie darmowe foto. Jednak poszukiwania te pochłaniają o wiele więcej czasu, do tego wypada 10 razy sprawdzić warunki licencji.
2. Klient sam wybiera płatne zdjęcia
Oczekiwałem na nie zawsze ze spoconymi i splecionymi dłońmi. Zupełnie jakbym oczekiwał na wyniki wyborów prezydenckich (w momencie gdybym kandydował), lub na wyniki losowania Lotto (gdybym grywał).
Dlaczego? Często otrzymywałem fotosy nijak trzymające się przesłania, nie przyciągające wzroku, karkołomne, albo tak wyspecjalizowane, że ciężko z ich identyfikacją u mas. A przecież ulotki są po to by dotrzeć do jak najszerszego grona potencjalnych klientów.
3. Klient dostarcza logo – konieczność wektoryzacji
Parę razy mi się to zdarzyło i nie było mi wtedy do śmiechu. Dlaczego? Miałem pecha, patrząc na jakiegoś .jpg musiałem wykoślawiać dziwacznie litery, bądź odkrywać fakt, że rzecz nie powstała na bazie fonta, a została posklejana z prostokątów, kwadracików, trójkącików, niechlujnie. Jakby tego było mało na to wszystko narzucone było kilka efektów: obrys, wypukłość, cień. Miałem do dyspozycji RGB, zamieniałem to wszystko na CMYK, a potem dostawałem po głowie, że to inaczej wygląda kolorystycznie niż na innych projektach, które wcześniej były drukowane.
Chyba nie muszę wspominać o tym, jak ciężko było przekonać klienta o tym, że czynność będzie wymagała dodatkowej opłaty?
4. Klient poleca wypełnić każdą wolną przestrzeń
Kolejna bolączka. Jak już klient miał zapłacić za druk, to każdy fragmencik papieru musiał mieć zapaćkany do cna. Jak byłem przyduszony to paćkałem i jednocześnie zmuszony byłem myśleć nad tym, jak teraz rezultaty tego zapaćkania odratować? Jak sprawić by projekt nie był kupą? Musiałem stosować takie tricki, które na pierwszy rzut oka nie będą dostrzeżone przez klienta.
5. Klient wywraca projekt do góry nogami
Osz… Normalnie zmora. A4 w pionie? W pionie, w pionie! A kiedy pion się znudzi przejdziemy w parter, prawda? To takie katalogowe i nietuzinkowe. Zrobi się w poziomie i zagospodaruje się wolną przestrzeń po brzegach, to trzeba wrócić do pionu tyle tylko, że nie do poprzedniej wersji projektu, a może i do poprzedniej, ale uzupełnionej o elementy z wersji poziomej. I tak można sobie jeździć i obracać…
6. Klient bombarduje scanami historii firmy
Dla klientów bardzo ważnymi są uwiecznione firmowe wątki historyczne i należy to uszanować. Pół biedy, jeśli firma liczy sobie zaledwie 5 wiosen. Co, gdy powstała w latach siedemdziesiątych i klient dostarczy skany wycinków prasowych, wzmianek branżowych, czy zdjęcia załogi pracującej na hali produkcyjnej? Pożółkłe, poszarzałe, beżowe, załamane, zagniecione, podarte, poplamione. Wiem, że są to sentymentalne brylanty, rozumiem to. Tyle tylko, że klienci upierający się na wplatanie tego typu okazów nie potrafią pojąć, że to zabawa pracochłonna, a co za tym idzie kosztowna. Te całe rekonstrukcje, odrestaurowywanie. Zagwarantowanie im spójności graficznej z nowoczesnością projektu to stawanie na rzęsach, jeśli nie w głowie nam prowizorka. No chyba, że przygotowujemy projekt w stylu retro, którego tematyką jest powrót do przeszłości. Wtedy mamy w dłoniach prawdziwą bombę.
Podsumowanie
Za największą bolączkę projektowania druków uznaję prace dodatkowe takie jak zamiana obrazków z logo na grafiki wektorowe, czy dawanie drugiej młodości wiekowym materiałom firmowym. Dlaczego? Dlatego, że w większości przypadków nie to było przedmiotem zlecenia i ani ja nie spodziewałem się tychże schodów, ani klient nie spodziewał się, że przez te kwiatki przyjdzie mu za projekt więcej zapłacić.
A jakie są Wasze doświadczenia? Największe problemy z jakimi się spotkaliście? Najbardziej zabawne sytuacje związane z projektowaniem do druku?
[fot. flickr.com/photos/juhansonin/1345844395/]
Powiązane artykuły:




23 komentarzy
9.6.2010
Czyli, co w przypadku takiego logo powstałego na bazie kształtów musiałeś robić?
9.6.2010
Bardzo zabawne:
Klient: zdjęcie az 50 zł?????? nie da rady jakoś przerobić, żeby się nie kapneli, że to ich?
Grafik: nie
Klient: A może tak pan tam wymaże te kreseczki i ten napis isztokfoto?
Grafik: wymazanie = 60 zł od zdjęcia
Klient: OK, niech pan wymazuje.
Historia prawdziwa
9.6.2010
Dostaję materiały w rozdzielczości 1024×768, gdzie przedmiotem zlecenia jest plansza o wymiarach 100x140cm, mówię, że potrzebuję w lepszej jakości, na to klient, że u Niego w monitorze dobrze widać i abym robił, a potem zdziwko, że jakość taka słaba.
Czasami są też niezłe cyrki w samej drukarni, jak wysłałem kolesiom plik w *.tiff (oczywiście CMYK i 300dpi), a Ci do mnie abym im to z CMYKu wysłał, a nie w jakimś TIFFie bo Oni nie mają PSa
9.7.2010
@deryl, takie logosy musiałem akurat odtwarzać pracując na etacie. Nie jest to robota łatwa i przyjemna. W przypadku logosa, które powstało z kształtów przychodziło mi to odtworzyć. Powstawały dylematy typu: czy zostawić niekorzystne zniekształcenia itp. Papranina na maksa, bo zazwyczaj te okazy były robione przez laika i aż dziw bierze jakimi kategoriami kombinatorki myślą. Nawet by mi to do głowy przy pracy nie przyszło. Ogólnie to bym musiał taki kwiatek tu pokazać i wyjaśnić o co chodzi, ale nie za bardzo mogę.
9.7.2010
@jask, hehehehe. To czyli co? Nie chciał dać 50 zł za 1 zdjęcie i wolał zapłacić 60 za wymazanie znaków wodnych? Zrobił to? To ja bym chciał mieć takich klientów miliony. Zwyczajnie foto bym kupował, a dychę brał do kieszeni. I tak bym dyszkę do dyszki składał za zalogowanie się w serwisie stockowym i ściągnięcie pliku;)
9.7.2010
Skapował się niestety
Wytłumaczyłem, że płaci za czas i usuwanie takich znaków mu się po prostu nie opłaci. Ale na samym początku zwalił mnie z nóg
9.7.2010
„Materiały” od klientów to temat na elaborat. Logo można przecież wziąć z firmowej strony a fotki z google images. „Jakie teksty? Aaaa proszę wejść w ynternet tam jest wszystko na nasz temat”.
Pracy z drukarniami też nie wspominam niestety najlepiej, poza jednym chlubnym wyjątkiem. Zasadniczo pomyłki w typie papieru, brak standardów jeżeli chodzi o kolory czy krzywe szycie. Najlepiej żeby im zapłacić za składanie materiałów. Szkoda, ze to „składanie” miało polegać na przerabianiu gotowych (i złożonych) materiałów pod ich maszyny. To jak się pytam po co nam standardy/palety kolorów? Jestem w stanie przyjąć drobne odchylenia od normy, ale bez przesady…
9.7.2010
@jask, a mi parę razy udało się zarobić szybkie pieniądze na różnego rodzaju cyrkach. Stawka 50-100 zł za 5-10 minut roboty to bajeczna stawka. Gdyby tylko tak mogło być przez okrągły miesiąc;)
9.7.2010
@daiquiri, zgadzam się z tym, że o materiały do druku ciężko (i to często) jest się klienta doprosić. No i faktycznie odsyłają do internetu, firmowej strony internetowej, gdzie wszystko co potrzebne jest, wystarczy sobie tylko coś wybrać, skondensować tą wiedzę tekstową, problem tylko w tym czy to do nas należy. No i zdjęcia, logo. Po to też odsyłają do www, a nie ma tam logosów przygotowanych do druku (tylko jakiś .jpg w nagłówku), to samo ze zdjęciami produktów, załogi.
Z drukarniami to też miałem przeżyć i przebojów. Jak siedziałem na etacie, szefostwo wybierało tanie, napalone na pośpiech i mierne drukarnie, sprawdzałem czy wszystko z mojej strony jest perfekt, prosiłem o to by ktoś z załogi jeszcze na to zerknął świeżym okiem, oddawałem do druku, a im tam parę razy udało się coś pięknie zgwałcić. Oczywiście było na mnie, ale się nie tłumaczyłem, bo niewinny nie powinien się tłumaczyć.
9.7.2010
@Adam, wszystko o czym piszesz to szczera prawda, szczegolnie z tym „wolnym miejscem” – ciezko jest ludziom zakapowac ze wykorzystanie miejsca w 100% to przewaznie kiepawy pomysl… a troche czystej bialej przestrzeni to prawdziwy smaczek….
Piszecie, ze materialy od klienta do przewaznie najwiekszy problem, a ja dla odmiany mam teraz taka sytuacje w ktorej mam ich nadmiar i to w super jakosci. Przygotowuje okladke albumu muzycznego (cd + dvd + ksiazeczka). Zespol ma genialnego fotografa wiec zdjec naprawde pieknych jest wiele. Problem w tym, ze zamiast wybrac i skorzystac tylko z kilku chca zmiescic na jednej okladce i w ksiazeczce kilkadziesiat (jesli nie kilkaset). Wiec zamiast kilku pieknych fotek – bedzie mozaika od ktorej oczy szczypia. Az serce boli
9.8.2010
Właśnie, co do darmowych zdjęć. Jeśli zdjęcie, np. z Flickra jest na licencji CC z modyfikacją i wykorzystaniem komercyjnym (a można takie bezproblemowo wyszukać), to czy na stronie musi się znajdować odpowiedni zapis wraz z linkiem do każdego z tych zdjęć, czy wystarczy informacja, że „zdjęcia zostały pobrane z serwisu Flickr na licencji CC”, na zasadzie „raz a dobrze”? Będę wdzięczny za odpowiedź.
9.8.2010
@Pancho, ja to już nie pamiętam kiedy ostatni raz ktoś dał mi specjalnie na okazję realizacji własne, profesjonalnie wykonane zdjęcia.
Chociaż nie! Miałem takie w… marcu tego roku. To jest niebywałe mieć zaplecze np 100 zajebiście zrobionych tematycznych zdjęć. Same oryginały, niespotykane, a nie tam jakieś istocki, które może mieć każdy.
Smaku mi narobiłeś tą okładką. Muszę to zobaczyć:)
9.8.2010
3. Klient dostarcza logo – konieczność wektoryzacji
To jest bzdura i strata czasu. Nigdy czegoś takiego nie robiłem.
Jak pracujesz w firmie w której cenią twój czas to albo account wymusza na kliencie dostarczenie właściwego logo, albo wyciąga dobrą wersję bezpośrednio od twórcy.
Jeśli robisz jako freelancer to niestety trzeba sobie jakoś radzić z takimi sytuacjami. Ale jeśli robisz na etacie i masz dobrego accounta to w ogóle się takimi rzeczami nie przejmujesz
9.8.2010
To ja chce dwóch takich accountow! Na wynos proszę zapakować
9.8.2010
@Bartosz Oczujda, a mi właśnie na etacie kilka razy przypadło odtworzyć logo. Wiesz, były telefony z informacjami, że trzeba dostarczyć plik źródłowy logo, plik nadający się do druku, ew. dokumentacja na temat kolorów logo. I co? I nic. A mnie gnali, żeby to odtworzyć, bo przecież projekt jest, kasa będzie. Nie wspominam o przypadkach, w których w logo był Times, Arial, bo to pryszcz (pod warunkiem, że sygnet nie jest ekwilibrystyczny)… kurde, ja nie rozumiem firm. Płacą komuś za logo, nie dostają plików źródłowych, no chyba, że je gdzieś zapodzieją, albo nawet nie wiedzą, że takie coś mają.
Wbrew pozorom to nie są przypadki tylko z mojej przygody z grafiką. Starczy otworzyć jakąś z modnych ostatnimi czasy darmowych gazet miejskich. Te napakowane są reklamami firm i dokładnie widać kto nie dał logosów, zdjęć, czy całych modułów reklamowych w jakości do druku. Tylko, że w gazetach to się nie pierdzielą. Zadzwonią do takiego klienta, powiedzą, że materiał nie nadaje się do druku, zapytają czy za tyle i tyle zgodzą się wykonać projekt, jak nie to jak widać nie rezygnują z możliwości zarobienia, tylko drukują jak podleci. Na nich nie będzie, bo informowali o tym, że materiał się nie nadaje.
9.8.2010
@jask, a ja to już niczego sobie nie życzę:) Czasem myślę, że w jakieś dziwne miejsca do pracy trafiałem;) Chyba mnie do takich ciągnie, albo ja takie przyciągam do siebie;)
9.8.2010
Ja też nie rozumiem ludzi którzy nie mają plików źródłowych do własnego logo. Ale w sumie… gdybym zapłacił za logo 100 zł to też bym miał to w d…
Jak firma jest poważna to nie pozwala swoim pracownikom wykonywać prac pokroju wektoryzacji logo. Czas to pieniądz. Godzina pracy grafika w agencji to jakieś 150-200 zł. Załóżmy że wektoryzacja logo trwa 1-2h. To daje ok 400 zł, które traci twoja firma, bo klient nie pokryje tych kosztów…
9.9.2010
ja zawsze klientów cisnąłem, ew. w ogóle się nie podejmowałem robienia druku jak nie miałem odpowiednich materiałów … najczesciej jednak problem byl z logotypem zapisanym do corela, ktorego ni cholery otworzyc nie szło pod illustratorem i dłuuugo trzeba czekać na wersje .eps tudzież plik .pdf
a z ciekawszych rzeczy, pewna firma ma swój kolor, który składa się z o ile dobrze pamietam 13 warstw [w kazdym badz razie bylo ich sporo!], ni jak nie było tego ominąć … jeżeli robiło się z tego 1 warstwe, niestety kolor sie sypał i ot jaja, bo żadna drukarnia nie chciała się podjąć wydruku [dokladniej to chodzilo, o okleine aut]
inna ciekawa sytuacja – ot przygotowałem do druku wielce duży format, bo pewien klient wpadł na pomysł oklejenia całego budynku, któregoś razu dzwoni pani z firmy, ktora miala zajac sie drukiem i mowi mi, ze pewien element CALY nachodzi na miejsce w ktorym sa drzwi … bylem mocno zdziwiony bo budynek liczył sobie dobre kilka metrów wysokości a sam element miał około 5 – 6 m na szerokość i wys. zastanawialem sie czy ktos zmienil drzwi, czy coś innego się stało, po dłuższych wyjaśnieniach okazało się, że Pani mówiąc CAŁE KÓŁKO miała na myśli drobny fragmencik
9.9.2010
Nie moja branża, ale czytało mi się ten wpis świetnie! Masz pisane, nic tylko pogratulować
9.10.2010
@Tomasz Kowalczyk, nie mogę dać Ci w tej chwili jednoznacznej odpowiedzi, bo sam nie jestem pewien do końca jak to z tym CC jest. Skoro trzeba podawać autora, to umieszczając zdjęcia w artykułach mamy mniejszy problem. Chociaż i tak to durnota, bo inaczej wygląda info „fot. Janek Kowalsky, a inaczej flikr.com/dsfbkd24345/7574o3i40.jpg”. Nie rozumiem tych krzaków i dla mnie są głupie, mało wymowne, o estetyce już nie wspomnę.
Gorzej jest w przypadku projektów do druku, bo gdzie tam naniesiesz info o zdjęciu? A nawet nie musi tu chodzić o druk, tylko o montaż fotosów w nagłówku www. W przypadku druku to na szczęście +85% zdjęć darmowych nie nadaje się do tego typu prac. Gdyby się nadawały to autorzy nie by ich nie dali za free, tylko by na nich zarabiali pasywnie.
Wydaje mi się, że licencja CC to już spore ograniczenie. Trzeba szukać takich fotografii, do których autor załącza info o możliwości darmowego wykorzystania komercyjnie i nie, bez konieczności podania linka, autora. Tylko tutaj też jest kłopot, bo skąd ma być wiadomo, że ten ktoś nie udostępnia rzeczy podkradzionych, zakupionych?
9.10.2010
@Bartosz Oczujda, wiesz ile razy byłem zdziwiony odnośnie tych logosów? Kurcze, wydawało mi się, że ludzie, którzy nie przykładają uwagi do plików, za które płacą to jakieś 1 osobowe firmy, jadąc na miejsce spodziewałem się, że wejdę do garażu, jakiegoś baraku, a tu… firma wypas, moloch, świecidełka, szpan, przepych.
Z tymi stratami to masz oczywiście racje. Raz miałem przypadek, że stworzyłem logo praktycznie od podstaw. Robiłem je tydzień (odtwarzałem). Oczywiście nie w pełnym wymiarze godzin, tylko pomiędzy obowiązkami. I kurcze, jak już je zrobiłem, to tak się wściekłem, że go nie oddałem.
9.10.2010
@dayv, bardzo ciekawy przypadek z tymi drzwiami:) Z kolorem też:) Bardzo dobrze, że takie rzeczy sobie tu opisujemy, bo można wymienić się doświadczeniami, poza tym człowiek wtedy wie czego się jeszcze może spodziewać:)
9.10.2010
@szuman, dzięki za miłe słowa. Tym bardziej, że masz wielkie doświadczenie w pracy ze słowem, no i od dawna podziwiam Cię za płynność języka i wprawę w pisaniu.