Czy designer to artysta?
W poniższym artykule staramy się spojrzeć na dany temat z różnych stron, bardzo szeroko, podróżując po rozmaitych dziedzinach, zadając pytania, które mają na celu sprowokować dyskusję, bo… wszyscy jesteście artystami.
Kwestia wykształcenia
Malując na płótnie można tylko żyć nadzieją, że nasze obrazy znajdą nabywców, a nasze nazwisko stanie się światłe. Niewielu osobom z artystycznego kręgu to się uda, tylko garstka z nich znajdzie się w podręcznikach szkolnych, jako przodujący artyści danego pokolenia.
Artyści, ludzie z kierunkowym wykształceniem mają asy w rękawach. Wykształcone umiejętności np. umiejętność rysowania, świetnie mogą przenieść na styl i oryginalność prac użytkowych, jeśli zajęli się grafiką komputerową, i jeśli potrafią sobie w tej dziedzinie poradzić. Grafik komputerowy powinien, ale nie musi i wielu nie potrafi rysować. Nawet bez tej umiejętności jednak zdarza się, że lepiej odnajduje się on w grafice użytkowej niż osoba wykształcona kierunkowo, nastawiona na przemyt zbyt dużej dawki artyzmu.
Chce przez to powiedzieć, że prace malarza są wynikiem jego wyobraźni i wcale nie muszą trafiać do świadomości mas. Prace grafika sporządzane są według wytycznych i mają na celu trafienie w grupę docelową. Więc i osoba uprawiająca sztukę nie musi być predysponowana do robienia grafik odnajdujących się na rynku.
Szkołę malarstwa, rysunku, pewne style i zasady z powodzeniem można jednak przemycać w pracach np. webowych i wtedy można mówić o czerpaniu w nich z dobrych wzorców sztuki.
Dla osoby czującej misję, uprawiającej sztukę, konieczność zarobkowania na grafice użytkowej może być uwłaszczająca jego godności artystycznej, podobnie jak konieczność uciekania się do malowania karykatur na deptaku w okresie letnim.
Nośniki i narzędzia

To właściwy moment, by zacząć zastanawiać się nad tym czy przypadkiem nie zmieniają się nośniki i narzędzia pozwalające wyrażać się twórczo i dostarczać twórczość.
Kiedyś nośnikiem muzyki była płyta winylowa, czy taśma magnetofonowa, dziś płyta kompaktowa. Jak głośne były boje między zwolennikami fotografii tradycyjnej, a fanami wchodzących na rynek lustrzanek cyfrowych?
Dziś mamy cyfrowe pędzle, palety kolorów i obszar roboczy zamiast kawałka papieru, czy płótna. Mamy internet, a więc i mnogość galerii przypominających wirtualne wystawy.
Jeśli chodzi o rysunek, malarstwo, rzeźbiarstwo itp. o ich powstawanie uproszczone do nanoszenia pewnych kształtów, powstają one „z ręki” autora. Designer ma do dyspozycji zestaw narzędzi, figur, które upraszczają proces powstawania jego prac, podobnie jak filtry, akcje, wybujałe pędzle, gradienty, style.
Tradycyjnie? Na cyfrowo? Tradycyjnie
Co ciekawe, my graficy, designerzy, w pracach wstępnych wykorzystujemy tradycyjne narzędzia, kreślimy plany, sporządzamy rysunki, później przenosimy zeskanowane (czy sfotografowane) ich efekty w całości lub części na dyski twarde naszych komputerów i poddajemy dalszej obróbce.
Jeszcze ciekawsze, choć skromne są ostateczne rezultaty, które wieńczą i wypluwają dzieło. Są nimi: plakat, etykieta, folder, okładka, model. Troszkę to wygląda skromnie jak na taki ogrom pracy i zachodu. Tym bardziej, że w sieci istnieją tysiące artworków zasługujących na płótno.
Czyżby plakat nie mieścił się w sztuce?

Spójrzmy na plakaty z okresu PRL’u, zerknijmy na plakaty z okresu walki o przemiany ustroju. Są one nie tylko dawką przekazu, poglądów, informacji, dokumentem naszej historii. Powstały też przy użyciu pewnych technik, ilustracji obrazujących i odwołujących się do uczuć, opowiadających prawdę, pokazujących fałsz, wyrażających tożsamość, poglądy itd.
Przy okazji plakatu warto wspomnieć, że najczęściej staje się on dziełem artystycznym, wchodzi „do kultury”, kiedy dotyczy zjawisk społecznych, kwestii istotnych, historycznych, bolesnych. Ciężko przecież o to, by środowisko „pod apaszkami” zachwycało się kolejnym plakatem z biesiady, czy festiwalu piosenki.
Projektant jako osoba posiadająca talent
Grafik musi mieć wyobraźnię, kreatywny umysł. Musi być osobą przenikliwą, mieć w sobie pokłady wrażliwości i poczucia estetyki. Sama umiejętność obsługi programu tutaj nie wystarczy, jeśli zamierza on tworzyć dzieła, wymykające się daleko poza ramy briefu. Choć i do zwykłej pracy, czysto zarobkowej, ściśle ukierunkowanej już mu tych cech potrzeba.
Strony www, layouty jako grafiki czerpiące ze sztuki

Nie są wzornictwem i nie uznaje się ich za sztukę. Dziełami sztuki nie są, ale czy musi to oznaczać, że nie są wyrazem artystycznym? Patrząc w teczki wielu grafików, agencji, człowiek ma poczucie obcowania z czymś wyższym, z czymś więcej niż chłodna kalkulacja, precyzja. Prace te biją blaskiem artystycznego szlifu i tak jak w przypadku sztuki tak i tu stanowią pojedyncze, jednostkowe i nietuzinkowe egzemplarze.
Niemniej jednak webowe projekty graficzne traktowane są podobnie jak muzyczny sampling. Z tą jednak różnicą, że producenci muzyczni używają próbek będących wytworem innych artystów.
Webdesign sporządzany jest wedle wytycznych. Te też wytyczne mogą na dobre uwiązać chęci artystycznego wyrazu. Co jednak w przypadku, gdy w umowie znajdzie się zapis:
„Zleceniobiorca ma pełną swobodę odnośnie kształtu wykonywania prac”?
Czy to już wystarczy, byśmy byli artystami od layoutów?
Malarz też ma wytyczne
Kiedy malujący artysta udaje się we wskazane miejsce by namalować portret Pierwszej Damy za przyzwoitą sumkę, kiedy przychodzi mu malować osoby światłe, dzięki czemu nie tylko zaczyna zarabiać większe pieniądze, ale i zdobywa rozgłos, też niewiele ma on już wspólnego z kopanym przez los artystą nędzarzem. I jak się można spodziewać maluje z tego lepszego profilu, w wyznaczonym do tego celu krajobrazie, tak jak mu nakazano, co najwyżej piękniej, niż to się ma w rzeczywistości.
Szum wokół artysty robi się po przychylnych recenzjach krytyków

Tak jest w przypadku sztuki. Design dostaje po tyłku, bo takim recenzjom fachowców nie podlega. Choć digital art ma swoje konkursy, jury, nagrody, to jednak nie urasta to do rangi sztuki tradycyjnej, podobnie jest przecież z komiksem.
Być może jest to działka jeszcze zbyt młoda, by posiadać szeroko znane światu ( i przeciętnemu Kowalskiemu) autorytety w tej dziedzinie, brakuje też uwagi i okoliczności, aby design faktycznie mógł być cool, wypłynąć w mediach i zrobić furorę jak nowa odmiana muzyczna.
Kanony wzornictwa
Wspomnijmy wzornictwo ludowe, zdobienia charakterystyczne dla regionów. Przecież traktowane są jako dziedzictwo kultury, mówi się o sztuce ludowej.
Do współczesnego wzornictwa podchodzi się jednak z dystansem. Powodów można doszukiwać się w tym, że ciężko jest wejść dziś do kanonów, gdyż za dużą rolę odgrywają sprawy czysto rynkowe, marketingowa manipulacja, przeszczepianie zachodnich wzorców, papka. Dzisiaj wszystko nakierowane jest na rynek, sprzedaż, nie powstaje samoistnie i nie jest wolne tak jak wspomniane wzornictwo ukształtowane obyczajami, wierzeniami, normami społecznymi.
Designerzy produktowi…

W jednym z poprzednich artykułów zachwycaliście się designem Mac’a, a nietuzinkowość wyglądu ciepło przyjętych produktów jest wynikiem pracy i wysiłku twórczego, wyobraźni i inspiracji. Bez nich pomysłu by nie było. A to, że coś przeznaczone jest do sprzedaży, produkowane jest seryjnie, zrobiło rynkową furorę, nie jest już tak istotne. Projektant ma dzięki temu godne życie, znane nazwisko. Takie mamy czasy.
Co więcej, designerzy często czują się i mają prawo się czuć artystami. Podobnie jak kreatorzy mody, mistrzowie kuchni, czy projektanci spektakularnych ogrodów.
Znaczenie materialne i wyższe
Dzieło artystyczne dojrzewa z wiekiem. Istnieje szansa, że wraz z upływem lat jego wartość będzie wzrastać. Jest więc, choć ryzykowną, to zawsze lokatą kapitału.
Design za to, czy to w formie współczesnego wzornictwa, czy w przypadku artworków, layoutów stron internetowych dość szybko traci swoją wartość.
Schematy
Przywykliśmy do tego, że dzieło artystyczne nie spełnia funkcji użytkowych. Inaczej obraz robiłby za oryginalny stolik pod piwo, pokrywę na sejf, czy kwietnik. Zrozumiałe.
Przywykliśmy do tego, że dzieło artystyczne musi być jednostkowe. A dziś (często) ma ono swoją formę, swój wzór, reszta jest już robotą maszyn i rąk robotniczych, wierną i precyzyjną kopią, podobnie jak reprodukcja, czyli dzieło pocieszenia.
Podsumowanie. (Deserek)
Zdaję sobie sprawę z tego, że wielu z nas jest samoukami. Być może dlatego, (albo przez skromność) nie jesteśmy świadomi tego, że uprawiamy sztukę, krążymy wokoło sztuki m.in. sztuki internetu, sztuki użytkowej i wzornictwa.
Mało tego, co zrobić ze stolarzem, zwanym rzemieślnikiem, jeśli nie tworzy on schematycznych krzeseł, czyli nie odtwarza, tylko tworzy indywidualne ich wzory? Czy musi być zwany odtwórcą, a nie może zostać utytułowany artystą? Przez co? Tylko dlatego, że tworzy siedzenie pod pupę, zwane dalej krzesłem? Dlatego, że wytwarza coś co zostało już wcześniej nazwane?
Zachęcamy też do przebicia się przez słowa definiujące artystę.
Zdjęcia:
flickr.com/photos/casol/2587321024/
flickr.com/photos/korosirego/3951032705/
flickr.com/photos/ir0cko/1604438445/
flickr.com/photos/groovenite/2265391774/
Powiązane artykuły:




44 komentarzy
9.19.2010
Wszystko wrzuciłeś do jednego worka, design WWW, plakaty, przedmioty codziennego użytku. Według mnie jeśli już dyskutować, to należy się skupić na jednej dziedzinie, np. web design. Ponieważ tworzenie designu stron WWW różni się znacznie od np. plakatu, gdzie plakat jest przekazem samym w sobie, a strona internetowa realizuje jakieś cele, zachodzi w interakcję z użytkownikiem itd.
Uważam, że web design to w 80% praca rzemieślnika, a w 20% artysty, z tym, że ta proporcja może się zmieniać.
9.19.2010
Zawsze będę mówił że jestem bardziej rzemieślnikiem niż artystą.
9.19.2010
Ja również nie czuję się artystą. Webdesigner to pracownik umysłowy – musi się wykazać podobnie jak artysta pewna pomysłowością i wyczuciem estetyki. Ale, żeby być typowym artystą trzeba czuć w środku to „coś”.
Najważniejsze, że lubię to co robię.
9.19.2010
A mi się ten artykuł bardzo podoba. W jednym tekście nie da się rzecz jasna ując wszystkiego, bo nikt by tego nie przeczytał. Nie da się też spojrzeć na specyfikę branży z każdej strony, bo by powstał tasiemiec, coś w stylu Mody na Sukces.
Ciekawie napisane, z niecierpliwością oczekuję kolejnych części cyklu.
Ze swojej strony powiem (chociaż tylko programuję, albo administruję), że mimo tego, że się z grafikami droczę uznaję ich pracę za przejaw artystycznego wyrazu. Wiem, że wkładają w to serce, mają talent. Ten talent jest potrzebny i nawet im tego zazdroszczę, bo ja strony napędzam, a odbiorca podziwia nie tą moją działkę, tylko kolory i rozpierduchę na ekranie jaką czyni grafika. Czasem żałuję, że to nie moje, czasem czuję, że wykonuję pracę w tle.
Bardzo też podziwiam ciekawą architekturę. To nie tylko umiejętność zagospodarowania przestrzeni i wyuczone umiejętności. To również sztuka i nietuzinkowość.
Poza tym zainteresowało mnie podsumowanie. Myślę, że mebel na indywidualne zamówienie, którego zdobienia, rzeźbienia wymagają nakładu pracy rąk też może być uznawany za sztukę, stawać się sztuką.
9.19.2010
@Adam Majchrzak – zgodzę się z Tobą jeśli porównujemy plakat do strony WWW tak zwanej wizytówki, ale większość stron internetowych to nie są pojedyncze dokumenty z kilkoma linijkami tekstu. Większość stron WWW posiada nawigację, formularze, multimedia, często ich celem jest np. dokonanie zakupu, albo kliknięcie w reklamę.
9.19.2010
Fajny tekst i ciekawy temat.Dla mnie prace projektantów należy rozdzielić na dwie kategorie: niekomercyjne i komercyjne. Te pierwsze to zdecydowanie sztuka z tymi drugimi jest trochę inaczej… Z jednej strony plakaty lub strony www są formą reklamy więc trudno je uznać za sztukę. Z drugiej strony reklamy tworzone dawno temu są często uznawane za sztukę. Więc kto wie może za jakieś 500 archeologowie-internetu będą oglądali prace dzisiejszych designerów i nazywać je sztuką.
9.19.2010
Ej, szkoda czasu żeby się zastanawiać, co jest sztuką, kto artystą. Dla mnie ważne jest tylko to, żeby klienci-idioci nie postrzegali mnie jako typa, który robi wszystko ich każdego dyktando.
9.20.2010
Miałem raz w umowie zapisane „artysta-grafik”, bardzo się uśmiałem
9.20.2010
Siema, dla dyskusji zdrowo byłoby odpowiedzieć na pytania:
1) kto to jest artysta i co to jest sztuka
2) kto to jest designer i co to jest design
Teoretycznie większość z nas „czuje” te różnice, ale… Twój artykuł jest dowodem, że granice te są niezwykle płynne
Czy „Słoneczniki” Van Gogha wykorzystane np. na plakacie reklamującym auto nadal będą sztuką? Sądzę, że tak.
Wg mnie artysta jest w pełni artystą gdy wyraża siebie, swoje emocje i refleksje – niezależnie od medium, formy itp.. Jeśli webdesigner jest w stanie wyrazić się poprzez projekt strony to wg mnie ma prawo do mówienia o tym, że jest artystą. Natomiast na pewno nie można tego powiedzieć o kimś kto robi projekt ściśle wg wytycznych innych osób (np. określone cele), który jest wynikiem kompromisów różnych PM-ów. Jeśli dana rzecz traci to ‘osobiste coś’, wówczas wg mnie wtedy traci prawo do miana sztuki.
Inna kwestia, że rzeczy rzemieślnicze mogą być lepsze np. stylowo, technicznie od bohomazów nawiedzonego artysty, a zdaje się, że czasem jeszcze pokutuje takie rozróżnienie: artysta = OK, rzemieślnik = rutyna i nuda
9.20.2010
@Adam, to była umowa o pracę i taki zawód naprawdę istnieje na liście zawodów
9.20.2010
Oto lista zadań, które taki artysta grafik wykonuje:
http://www.praca.gov.pl/page/klasyfikacja_zawodow2.php?klasyfikacja_zawodow_id=1094
9.20.2010
Adam, wszystko to co się za pomocą komputera robi, no i oczywiście udział w plenerowych przedsięwzięciach
Jakkolwiek artystycznie by nie było władować w kogoś serię z ASG
9.20.2010
Może warto się zastanowić czy web designerzy w ogóle są potrzebni? Ludzie nie odwiedzają stron ze względu na ich ładny wygląd, tylko by realizować swoje cele. Jak chcemy pooglądać coś ładnego to oglądamy sztukę, grafiki, albo tapety na pulpit.
9.20.2010
@css3, webdesignerzy jako artyści czy jako rzemieślnicy? Dobrze wszystko się zakończy w projekcie gdy taki „rzemieślnik” dostanie dobre materiały od „artysty” i stworzy coś co podniesie słupki w statystykach i osiągnie zamierzony cel. Rzemieślnicy i artyści doskonale się uzupełniają.
9.20.2010
Słupki w statystykach, dzięki grafice? Nie przesadzajmy, popatrz np. na aplikacje Google, dominuje funkcjonalność, użyteczność, a grafika jest gdzieś na ostatnim miejscu, czasem mam wrażenie, że oni w ogóle grafiki nie mają, po prostu ktoś zaprojektuje ikonki i ewentualnie gradient do przycisku i to wszystko. Jeśli spojrzeć na listę najpopularniejszych stron, czy najczęściej odwiedzanych, lub tych które najwięcej zarabiają, cokolwiek, to nawet gdybyś się gimnastykował na wszelkie sposoby, nie dostrzeżesz zależności – popularność = ładny wygląd. Po prostu ma to małe znaczenie. Najważniejsza jest treść, potem funkcjonalność, następnie użyteczność, a gdzieś na końcu ładny wygląd. Bo przecież nikt nie będzie czytał bloga, tylko dlatego, że ma ładną grafikę, albo kupował w sklepie internetowym, bo mu się podoba jego design. Ba! ludzie wolą subskrybować RSS, nie interesuje ich w ogóle oglądanie designu.
9.20.2010
Nie ma artyzmu bez rzemiosła. Talent to rzecz przyrodzona, którą można rozwijać tylko poprzez warsztat. Człowiek staje się artystą poprzez lata ciężkiej, właśnie rzemieślniczej pracy i sądzę, że dziedzina, w której działa, ma wtórne znaczenie. Poza tym fakt, że projektant otrzymuje ścisłe wytyczne, wcale nie ogranicza go artystycznie, a raczej stanowi wyzwanie do stworzenia czegoś więcej. Podobnie jest z narzędziami – rozwój technologiczny nie zmienia istoty twórczości, raczej ją wzbogaca i pozwala rozszerzać na nowe dziedziny.
9.20.2010
web designer, designer interfejsu – jakikolwiek grafik, którego praca graficzna musi być określona w konkretnych ramach to rzemieślnik, który trzyma w klatce swojego wewnętrznego artystę.
Ten artysta musi być, żeby stworzyć coś, co ma potencjał się wyróżnić, zadziałać, być unikatowe i trafić w estetykę odbiorcy.
Ale klatka jest tak samo ważna, bo bez niej twór nie zadziała tak jak powinien, nie będzie przygotowany pod materiał, na którym operujemy (web, komputer, stand) i będzie go można włożyć do szuflady tak, by pokazać kiedyś wnukom i by pokiwały głową z aprobatą jednocześnie uciekając przed dalszymi opowieściami.
Co więcej, uważam, że programista też ma swojego wewnętrznego artystę. Kod to też dzieło – zamknięte w odpowiednich ramach, korzystające z odpowiedniego języka, a jednak – kod się tworzy. Ale to już inny temat
9.20.2010
@css3.pl ascetyczna użyteczność i minimalizm który sprawdza się w przypadku google, facebooka oraz wielu innych nie znajdzie zastosowania w przypadku stron wizerunkowych oraz firmowych. Strona internetowa jest formą reklamy i powinna wzbudzać pozytywne emocje w klientach.
Dlatego powinna być starannie zaprojektowana.
A odnośnie rss to chyba jesteś w sporym błędzie ponieważ według mnie używają go głównie geeki i osoby zorientowane w technologiach. A przecież nie wszyscy internauci dobrze się znają na komputerach.
9.20.2010
@Gośka – zgodzę się, że każdy artysta jednocześnie jest rzemieślnikiem, ale nie każdy rzemieślnik jest artystą. Rozmawiamy o kimś kogo można nazwać artystą, a jego prace sztuką. Oczywiście na upartego można powiedzieć, że programista i pani zamiatająca ulice, to artyści, bo każdy z nas jest trochę artystą, tak samo jak każdy z nas jest trochę kłamcą, czy idiotą, ale nie każdemu damy taką etykietkę. Czy web designer ma w sobie więcej z artysty niż przeciętny ktoś, czy w jego pracach jest więcej sztuki niż w innych wyrobach rzemieślniczych? Według mnie większość web designerów to rzemieślnicy, a ich prace to w większości wyroby rzemieślnicze, a nie sztuka. Być może częściej obcują z prawdziwą sztuką niż przeciętny zjadacz chleba, ale to za mało. Jeśli postawiono by mnie pod ścianą to w ostateczności gotów byłbym przyznać, że bliżej im do pięknie zaprojektowanego czajnika – czyli sztuki użytkowej – niż do rembranta.
9.20.2010
@jahoo – zgadzam się w jednym i drugim, ale jak sam zauważyłeś „reklama” a czym jest reklama jak nie manipulacją? Reklama ma niewiele wspólnego z wyrażaniem siebie. Reklama to zaplanowana strategia, chociażby dobranie odpowiednich kolorów (niedawno był o tym artykuł, dlaczego opakowania mają konkretne kolory), a w przypadku stron firmowych często kolorystyka jest narzucona CI (Corporate Identify). Wzbudzanie zaufania w kliencie, poprzez publikowanie np. wizerunków ludzi (pani z słuchawkami na uszach i mikrofonem) itd. To wszystko jest wyreżyserowane, mało tutaj przypadkowości, jak puszczają reklamę w TV telefonu komórkowego, gdzie pani epatuje cyckami, to jest to wizja artysty? nie sądzę.
Nie przeczę, że nie ma takich stron internetowych i pewnie w jakimś stopniu można bardziej poszaleć artystycznie niż w przypadku stron typowo funkcjonalnych, ale sztuką bym tego nie nazywał.
Ja osobiście mam złe doświadczenia ze stronami wykonanymi „artystycznie”. zwykle są we Flash, ładują się długo, są mało użyteczne, a jak nie są we Flash, to niczego nie mogę na nich znaleźć, nawigacja jakaś obca i szybko je upuszczam sfrustrowany.
9.20.2010
@Adam: tak jak napisałem medium, format nie są ważne wg mnie. Rzecz jest w tym, żeby wyrażało to określone emocje tego kto to tworzy. Nigdy nie robiłem intra flaszowego, żeby się wyrazić. Spełnia ono zdecydowanie funkcje użytkowe i raczej trudno przemycić w nim jakąś część siebie. Zakładając jednak, że na taki intro bym trafił to dlaczego nie?
9.20.2010
Ja nadal twierdze, że designer to raczej rzemieślnik niż artysta. Nie odmawiam oczywiście rzemieślnikowi „wkładania siebie” w swoje prace. Jednak czy ktoś zatrudni malarza(artystę!), żeby na podstawie specyfikacji namalował obraz w zadanych ramach czasowych? Wiem, że i tak bywa, aczkolwiek zwyczajowo artysta odzwierciedla swoje emocje na płótnie, a potem szuka nabywcy. Z designerem jest zupełnie na odwrót – najpierw nabywca potem dzieło.
Nie zmienia to jednak faktu, że rzemieślnik też musi mieć w sobie nutkę artysty, żeby jego prace nabrały charakteru. Chociaż to, co odróżnia designerów-rzemieślników od tych, którym się wydaje że nimi są – jest poczucie smaku i stylu.
Myślę, że rzemieślnik też ma w sobie pokłady artystycznego kapitału, ale dawkuje go zupełnie inaczej niż artysta. Czy bycie rzemieślnikiem jest takie złe? Gdybyśmy wszędzie „wciskali” artystów, to (nie obrażając owych artystów) ciężko byłoby nam nawet umyć rano zęby… projektant mógłby tak wyżyć się artystyczne nad wyglądem i budową kranu, nie zważając na funkcjonalność, że odkręcenie wody graniczyłoby z cudem.
Nie wszystko co nas zachwyca musi być od razu sztuką. Mi się podoba świat pełen rzemieślników przyprawionych artystyczną posypką. Łatwiej mi w nim żyć.
9.20.2010
Wg mnie rzecz jest w tym, że po prostu zdecydowana większość z designerów to rzemieślnicy, a i większość projektów narzuca na nich ścisłe ramy specyfikacji, z których nijak się nie wyrwą…. ale czy np. tworząc okładkę i cały layout płyty dla określonej kapeli, która daje mi wolną rękę nie mogę myśleć o tym jak o sztuce? Jestem w stanie dzięki temu wyrazić bardzo wiele swoich myśli, zrobić to na wysokim poziomie technicznym i inspirować innych
Po prostu większość z nas nie posiada takich okazji, możliwości. Ja też jestem daleki od opinii, że rzemieślnik jest ble, a artysta OK – to bardzo płynne rozgraniczenie, ale większość designerów łapie się do tej pierwszej grupy wg mnie.
9.20.2010
Artysta czy nie, ważne, że lubię to co robię i świetnie się bawię w pracy.
Oczywiście zdarzają się projekty, gdzie klient nie pozwala na twórczą swobodę ale wciąż cieszę się, że nie zmieniłam branży
9.20.2010
@css3.pl, ten artykuł jest zapowiedzią cyklu, także spokojnie. Ogarnia temat z grubsza, ma otworzyć dyskusję i pozwolić spojrzeć na temat z możliwie najszerszej perspektywy.
I plakat i projekt strony realizuje cele. Plakat podpowiada np. gdzie i o której mamy być, co się tam wydarzy. Identycznie jest z projektem webowym, jak klikniesz tu to znajdziesz się w w dziale xyz, jak klikniesz tam to otrzymasz…
W przypadku projektów webowych im dalej od stylu korporacyjnego, tym więcej kreatywności i mniej sztywnych norm.
Temat jest szerszy, bo chcę, żeby każdy mógł się odnieść do interesującej go działki.
9.20.2010
@misz, a ja właśnie w Twoich np. headerach widzę więcej wkładu artystycznego niż czystego podążania za wyuczonymi schematami. Header rzemieślniczy to dla mnie coś w stylu kalkulacji, pyk i jest logo, i jeszcze zostaje rezerwa na baner, albo zaplanowany panel logowania, drobny detal.
Może to tylko moje zdanie, ale ja uważam, że Ty się w headerach wyżywasz, bo tam można wcisnąć siebie. A reszta zwyczajnie być już musi (nawigacja, kolumny, stopka), bo takie są prawa internetu.
9.20.2010
@Agressiva, myślę że sztuka internetu jest wciąż młoda. Przyjdzie pora, to nastąpią pewne podsumowania, może jakieś pozycje książkowe, podsumowujące okres designu w Polsce przypadający na lata…Wtedy kilka osób poczuje się docenionymi, będą także pokrzywdzeni. Właściwie to już jest czas, żeby takie pierwsze podsumowania robić i dokumentować. Może nasza społeczność nie jest aż tak wielka, może zwyczajnie nie ma komu tego robić.
A wystarczy przenieść się w świat hip hopu. Na początku był wyklęty i śmieszny. Media nie puszczały rapu. Powoli przebijał się do masowej świadomości, pojawiła się kasa, opłacalność, bramy do telewizji i radia się otworzyły. Teraz, chociaż hip hop wrócił do podziemia, jest już na miarę możliwości udokumentowany i poprzez reportaże i relacje i poprzez pozycje książkowe.
9.20.2010
@deryl, każdy chce, żeby jego praca była doceniona. Szczególnie kiedy coś faktycznie jest ciekawie rozwiązane, a ty aż kipisz od zajawki i chcesz by ktoś podzielał twoje zadowolenie. Rozumiem, to że dla klientów strona jest tym co widzą, źródła kodu im niewiele mówią. Dla nich stronki to takie grafiki co mają ręce i nogi. Fajnie jednak, że doceniasz robotę grafików. Od nich też coś zależy, np. to czy projekt przejdzie, bo przecież od tego .png w dużej mierze zależy to czy będziesz miał zajęcie.
9.20.2010
@css3.pl, nie zaprzeczam. To jest głęboki temat, sam webdesign można oglądać z wielu stron, a samo przeznaczenie (cel) projektu, też wpływa na wartość jego postrzegania przez odbiorców. Mam przez to na myśli to, że strona, która ma za zadanie przestrzegać przed czymś może oznaczać o wiele więcej, niż sklep internetowy, który ma co najwyżej nawoływać do sprzedaży za pomocą dostępnych wabików. Te dwa przykłady różnią się sposobami trafiania do osób zainteresowanych. Ten czysto materialny jest znacznie bardziej płytki, a więc i rzadko oglądany od strony artystycznego wyrazu.
9.20.2010
@jahoo, też myślę, że za 5, 10, 20 lat, jakieś prace widniejące dziś jako świeże wpadną do szuflady sztuki. Jesteśmy świadkami rozwoju internetu, obserwujemy to co się w nim dzieje, co robi wrażenie, kto wywiera wpływ. Właściwie to już się to dokumentuje, powstają książki albumowe, które pokazują trendy grafiki internetowej.
W internecie dość ciężko jest mi za to znaleźć nową pracę na widok, której od razu bym krzyknął, że to jest z miejsca klasyk. Nie trudno mi za to określić, kto z Polskich projektantów już wpisał się do historii krajowego webdesignu.
Podział na projekty komercyjnie i darmowe, to jeden z ważniejszych podziałów. Te darmowe, na użytek własny, ale o przeznaczeniu około artystycznym mogą wiele wnieść, namieszać, czy przetrzeć jakieś nowe ścieżki.
9.20.2010
@jask, no bo można się poczuć nieswojo czytając taki zapis:) Dla jednych bycie grafikiem to to samo co bycie kierowcą. Zawód jak każdy inny. Dla niektórych jednak „artysta-grafik” będzie zapisem, którego będą sami wymagać;)
9.20.2010
@Tomek, w sumie to Twoim głosem, jako jeden z nielicznych podpisujesz się pod tym, że projekt grafiki strony internetowej może być przejawem artystycznego wyrazu.
To może właśnie Tobie zadam pytanie odnośnie zrobionego ze smakiem intra flashowego. Czy one może ono urastać do rangi sztuki?
9.20.2010
@Tomek Buszewski, może gdyby klienci zrozumieli, że ich zazwyczaj niekorzystne dla projektów anomalia przekładają się potem na niejasny odbiór projektu przez swoją grupę docelową, to daliby więcej swobody odnośnie tego, by projekt pozostał spójny, w takiej tonacji jakiej sytuacja wymaga. Tak by potem klienci klientów nie byli bombardowani setkami przeczących sobie informacji. Szare masy nie są głupie. I kolorystyka i informacje wysyłają im bodźce i kurcze…wtedy wiedzą, że coś tu nie gra, tylko nie wiedzą co…
9.20.2010
@jask, dość szeroki zakres wykonywanych prac. A Tobie ile procent z pozycji wyszczególnionych na liście przyszło w ramach umowy wykonywać?
W sumie nieraz to dobrze, że wpisze się stanowisko dość „szeroko”. Czasem to jednak może wywołać trochę nieporozumień podczas poszukiwania kolejnej pracy. Tak szeroko ujęty zakres obowiązków może nie trafić w sprecyzowane wymogi kolejnego pracodawcy, bo w połowie rzeczy można tu nie mieć kompletnie doświadczenia.
Co nie zmienia faktu, że fajny miałeś przypadek.:)
9.21.2010
designer = projektant . projektowanie to w pewnym stopniu kreacja..a dobra kreacja to już w pewnym stopniu sztuka.. webdesigner myślę, że powinien znać się na polu warsztatowym ale i rozwijać się w kierunku twórczym. Osobiście wolę od słowa artysta > projektant . Projektant swoim zakresem – ma w jakimś stopniu w sobie artystę. Artysta malując obraz nie musi mieć projektanta w sobie.. „Artyzm”niektórych web-projektów podnosi ich wartość.
9.21.2010
@css3.pl, jestem wielkim fanem produktów Google i sam wiele razy zastanawiałem się dlaczego nie porywają się one na wysublimowaną grafikę tylko stawiają na dizajnerską ascezę. Choć czasem brakuje mi tu czegoś poza tekstowymi odnośnikami. Np. Buzz, jest fajny, ale niezbyt powala mnie czytelnością. Słowem lubię, tam gdzie jest to konieczne, mieć wyróżnione punkty zaczepienia. Lubię mieć pocztę, w której nie muszę się opierać o same odnośniki tekstowe. To samo tyczy się paneli klienta np. konto bankowe. Tam lubię trafić w linki z zamkniętymi oczami:)
9.21.2010
@Gośka, witam:) Artyzm z rzemiosłem może się przeplatać. Raz widzę w pracach więcej solidnej roboty rzemieślniczej innym razem prace potrafią jej się wymykać i są bardziej zwariowane. Dobrze to ujęłaś, bardzo mi się podoba ten komentarz.
9.21.2010
@kmrozek, programistów postrzegam podobnie:) No, bo tak. Siada on do klepania kodu i podobnie jak poeta musi napisać skrypt, który będzie możliwie jak najkrótszy, a spełni jak najwięcej funkcji. Takie jego przesłanie.
Jak pisarz siada do tekstu, to podobnie jak programista ma do opisania pewne założenia. I pisarz i programista piszą w określonym języku, korzystają z określonej „bazy słów”.
Główna różnicą jaką widzę między pisarzem, a koderem jest to do kogo mają trafić. Pisarz trafia bezpośrednio do człowieka, a programista „do maszyn”. Wiersz można interpretować różnie, a kod „nie może się mylić”.
9.21.2010
@daiquiri, bardzo podobają mi się Wasze wypowiedzi. Spodziewałem się tego, że zdania będą podzielone. Podobnie jest przecież z obrazem, książką, filmem, płytą. Dla jednych jest bublem, a dla innych sztuką. Cały współczesny świat jest dość dziwny, bo nacechowany forsą i marketingiem.
I tak, mógłbym Was zapytać, którą z wydanych w tym roku płyt muzycznych uznajecie za sztukę? Domyślam się, że będzie bardzo mało takich płyt, albo nie będzie ich wcale. Za to nikt pewnie nie powie, że piosenka „Dziwny jest ten świat” Niemena nie jest sztuką.
9.21.2010
@Tomek, okładki płyt mogą być sztuką. Ja to widzę tak. Jeśli dostajesz do ręki egzemplarz materiału, masz go przesłuchać, zapoznać się z członkami zespołu i na podstawie tego odzwierciedlić to jaki jest ten materiał, jaki jest zespół, to czemu zwać to wyłącznie rzemiosłem (chociaż już jakieś ramy są)?
9.21.2010
@HelloKate, jak praca sprawia frajdę, to jest czymś nieprzymuszonym. To już bardzo wiele w przypadku pracy, bo mało ludzi robi to co lubi. A praca, którą się robi to szczęście i wolność. Co ciekawe i duży przypływ forsy robionej na tym co się lubi potrafi założyć na oczy zaślepki i popsuć całą zabawę tym co lubimy.
9.21.2010
@dotworker, twoje podejście też jest bardzo ciekawe. Fajnie jest kiedy webdesigner nie znający się na rysunku, malarstwie, w pewnym momencie spróbuje swoich sił w tych dziedzinach. Będzie to miało wpływ na jego warsztat i umiejętności podczas projektowania.
Generalnie już sama geneza takiego projektowania jest ciekawa. Designer zaczyna przygodę z grafiką tylko na bazie cyfrowych technik, potem powraca do przeszłości, by po pewnym czasie zaadoptować techniki tradycyjne w pracach cyfrowych.
9.22.2010
@dotworker – zależy co rozumiesz przez „projektant”. Dla mnie web designer to osoba od grafiki, kolorów, typografii, posiadająca dobry gust, z żyłką artystyczną i wyczuciem tematu. Zaś projektant to osoba od użyteczności, posiadająca wiedzę na temat projektowania interakcji i architektury informacji i całego user experience, której zadaniem jest makietowanie, prototypowanie, określanie funkcjonalności, itd.
Ja wiem, że w wielu firmach – przede wszystkim tych małych – jedna osoba robi wszystko co opisałem i tak na prawdę na niczym się dobrze nie zna, ale mimo wszystko są to oddzielne profesje.
9.27.2010
@css3 – no tak w większych firmach, każda osoba = jedna dziedzina. U mnie jest „mała” firma tak więc w sumie jestem poprzez to tzw. multi-skill-erem , Muszę łączyć , panować nad kilkoma dziedzinami. I dążyć aby wszystkie były na wysokim poziomie.. jak parametry postaci w RPG