Sztuka składania życzeń klientom
Okazji do składania życzeń jest całkiem sporo. W poniższym przykładzie wskazuję na swój osobisty sromotny błąd w tej materii. Jak te życzenia składać, a jak tego nie robić? Czytajcie między wierszami.
Wprowadzenie
Na początku swojej zabawy w bycie freelancerem miałem lokalnego klienta, w którego firmie bywałem chyba częściej niż on sam. Właściwie zdążyłem już się tam na dobre zadomowić, bo współpraca trwała i trwała. Byłem chyba darzony zaufaniem, bo gdy nie było szefa, pracownicy wpuszczali mnie do jego gabinetu i zostawiali mnie samego, za zamkniętymi drzwiami.
Nasze spotkania przerywane były często sprawami pilnymi. A to pracownicy wpadali z kłopotami, a to Czesiek, kumpel ze szkolnej ławy wpadł na kawę, bo był niedaleko. Towarzyszyłem tym rozmowom, problemom, prowadziłem obserwacje i magazynowałem wnioski.
Życzenia kontra dyplomacja
Nadszedł czas świąteczny, a zlecenia nie udało się zamknąć. Nie dogadaliśmy się, przyszedł przestój. W Wigilię otrzymałem od szefa smsa o treści „Życzenia Zdrowych Wesołych Świąt Bożego Narodzenia oraz Szczęśliwego Nowego Roku składa R.”
Odpisać? Odpisać wypada. Tylko teraz tak:
- chłop ukradł mi patent na życzenia dyplomatyczne (bezpieczne),
- klient zwrócił się do mnie trochę bezosobowo (pewnie wyślij do wielu i po kłopocie).
Ze swojej strony wydumałem, że:
- mało to oryginalne,
- tak jakby nie do mnie, tylko na mój numer telefonu (a starczyło do życzeń dopisać „panie Adamie”),
- takie życzenia to ja wysyłałem osobom, o których nie wiedziałem niczego (a my się zdążyliśmy dobrze poznać),
- taka akurat formułka wypisywana na pocztówkach latami zdecydowanie mi się przejadła.
Mam ten defekt, że za wiele analizuję, a życzenia są dla mnie czymś osobistym, ciepłym i bliskim.
Napisałem, więc po swojemu. Wkurzałem się, bo się wahałem i wahałem, trwało to tak długo, że byłem o krok od zrezygnowania.
„Ciepłej, rodzinnej atmosfery w trakcie Świąt…”
Bo przecież przygotowania świąteczne to często same kłótnie, o to kto ma przygotować sałatkę, a kto trzepać dywany, a bogatego gwiazdora nie będę życzyć, bo czym są prezenty w obliczu miłości i rodzinnego ciepła w tak wyjątkowych chwilach?
Dodałem jeszcze „…wielu sukcesów w Nowym Roku Panie R.”, bo wiedziałem, że szykuje ekspansję i ma związaną z tym tremę.
Rzecz jasna nie pamiętam całości życzeń, korzystniej ubrałem to w słowa, ale…
Coś mi do łba strzeliło i dorzuciłem jeszcze „ŻYCZĘ PRAWDZIWYCH PRZYJACIÓŁ, O KTÓRYCH TAK CIĘŻKO„.
Nim pomyślałem, to już wysłałem, żeby znowu nie kreślić. I było już za późno. SPALIŁEM SIĘ ZE WSTYDU. Nie wiem co mną powodowało, najprawdopodobniej coś wyczułem podczas częstych wizyt w firmie, no i stałem się przez moment wylewny.
Co zasygnalizowałem klientowi?
1. Nie masz prawdziwych przyjaciół (ze złymi ludźmi się zadajesz).
2. Nie masz przyjaciół, bo nie jesteś ich godzien.
3. Zadawaj się ze mną, a będziesz mieć przyjaciela (z prawdziwego zdarzenia).
Co gorsze, nadal nie jestem przekonany do wysyłania życzeń sztampowych! Lubię znać choć jedno z pragnień klienta, czy osoby, do której posyłam życzenia i lubię to wpleść nawet w oklepaną treść. Twierdzę, że osoba, do której takie życzenia trafią zobaczy, że słucham tego co mówi i pamiętam o niej bardziej niż tego etykieta wymaga.
Trzeba ważyć słowa
Nie można jednak życzyć komuś kogo się zna bardzo słabo „przepysznej kolacji w gronie rodziny„, jeśli nie jesteśmy pewni, że adresat nie jest na tym świecie sam jak palec, albo woli spędzić Święto z kochanką wymykając się żonie (choć w tym drugim przypadku mam to bardziej gdzieś, bo to potępiam). Nie można też życzyć komuś miłości, bo przecież może być w trakcie rozprawy rozwodowej.
Wyślij do wielu w moim przekonaniu nie jest grzeczne
Nie znoszę tego jak klienci wysyłają mi wirtualne kartki za pośrednictwem Outlooka, nie smakuje mi to, że widzę do ilu osób takie życzenia popłynęły równocześnie. Czuję się wtedy jednym z wielu. Nikt chyba tego nie lubi. Co to za filozofia? Ciach, poszło i po problemie. A tu każdy lubi czuć się tożsamy, wyróżniony, wyjątkowy. Bez wyjątków.
A jak Wy podchodzicie do spraw związanych ze składaniem życzeń? W jaki sposób to czynicie najczęściej? Jakie okazje traktujecie za warte tego, by takie życzenia posłać? Czy popełniliście jakieś błędy związane z wysyłanymi życzeniami?
fot.
flickr.com/photos/tnarik/366393127/
No related posts.




16 komentarzy
9.30.2010
Wiesz, klient nie musiał się czuć urażony, choć mógł sobie coś tam pomyśleć. Jednak w to wątpię. Życzenie „prawdziwej przyjaźni” nie jest przecież niczym złym.
Również nie cierpię życzeń „wyślij do wielu”. Nie reaguję na nie. No chyba, że mi zależy to napiszę zwykłe „dziękuję. Ja również”, bo to tak samo miałkie jak takie występki. Odpowiadam staraniem na staranie. Olewam łatwiznę.
Lubię jak firma przygotowuje kartki klasyczne, nawet z nadrukowanymi życzeniami i pofatyguje się na pocztę. Rzecz jasna najcenniejsze są pocztówki ręcznie wypisane, takie sobie zostawiam, ale to ginący gatunek.
Gardzę gotowymi kartkami z sieci, jakimiś gotowymi życzeniami. Tak jak piszesz, nie ma tu łączności, to nie koresponduje, a nawet krzty szacunku w tym nie widzę. Jak mam dostawać takie życzenia, to wolę nie dostawać ich wcale.
9.30.2010
@deryl ten pomysł z „namacylnymi” kartkami i pisane ręcznie to jest coś co warto spróbować. Plus wydrukować swoje kartki świąteczno firmowe – aby to nie była kartka z bombkami z kiosku ruchu tylko zaprojektowana przez nas. Życzenia masowe przez maila…omijam.. trochę przykre .. i nieznaczące…ale trzeba zrozumieć że niektórzy nie mają czasu ( lub ochoty ) na większe wysiłki. Ja jeszcze nie wysyłałem żadnych kartek. Ale bardziej myślałem o jakimś pamiątkowym przydatnym gadżecie z logo firmy. Kalendarz / pendrive itp Smacznego jajka !
9.30.2010
@dotworker, ja myślę, że jeśli tylko w firmie są na takie rzeczy pieniądze, to powinno się chociaż na Święta Bożego Narodzenia taką karteczkę posłać. Z jednej strony wykonujesz to osobiście (więc odpadają koszty projektu), a z drugiej jak klient wie, że to wykonałeś sam, na tą okazję, to raz, że podkręcasz swoje kompetencje i profesjonalne podejście, dwa, to bardzo miłe, że coś nie jest z kiosku, tylko przygotowane na specjalną okazję, dla specjalnych, uczciwych klientów.
9.30.2010
Różnie z tym bywa, ale ja dostaję to rzadko. Raz ktoś wysłał mi na urodziny życzenia (w tamtym roku), na Święta dostałem od trzech osób.
Dwa maile to były kopie (jedna nawet nie „ukryta kopia”), więc po prostu odpisałem „Wzajemnie”. Ten trzeci mail był wyraźnie pisany do mnie, bo kończył się „i dużo dobrych gier na PlayStation”. W takim wypadku zawsze trzeba napisać coś swojego, coś fajnego, najlepiej chyba zahaczając o coś śmiesznego, co wydarzyło się koło Was podczas współpracy.
Wolałbym tu unikać „pragnień” klienta, bo może to odebrać jako drwinę („mały buc, myśli że to zabawne, że nie stać mnie na ten dom”). W naszym przypadku fajnie jest dodać „życzę więcej cierpliwości do freelancerów
”, jako humorystyczny dopisek (każdy klient kiedyś pewnie pomyślał „kurde, co za „).
9.30.2010
@Tomek Buszewski, „i dużo dobrych gier na PlayStation”, właśnie o to mi chodziło. Dobry przykład podałeś, jest ściśle pod Ciebie. I to jest przyjemne, o to mi właśnie chodziło. Po moim wpisie faktycznie można było pomyśleć, że życzę tego nieosiągalnego domu. A mi chodzi dokładnie o to o czym wspomniałeś, o te „…PlayStation”. I tak facetowi, który namiętnie wali w tenisa, można życzyć by wyszedł zwycięsko z wielu rozgrywek. Trudno za to, życzyć komuś namiętnego wędkowania, skoro nie wie się czy ten ktoś wędkuje. A często tak bywa, że życzymy ludziom tego czego sami pragniemy i potem są prawdziwe jajca, bo gość nie rozumie o co nam tak właściwie chodziło hehe i co chcieliśmy mu przez to powiedzieć:)
„życzę więcej cierpliwości do freelancerów” trochę to przekorne, ale mi odpowiada:) Ogólnie, gdyby wokół roboty nie było tyle ciśnień, zamętu i robienia wokół interesu apokalipsy, to by było łatwiej. To wszystko jest przesadzone i zabawne. Tyle hałasu się robi dla banknotów, że jak się na to spojrzy z boku, to to jest jakaś pomyłka kompletna;)
9.30.2010
@deryl, jeśli wysyłam kartkę elektroniczną to tylko wtedy gdy mam czas przygotować ją sam. Nie chcę korzystać z gotowców, bo to faktycznie śmierdzi tym mocniej, że cały czas krążę jednak wokoło swojego zawodu i mi nawet przez to nie wypada.
Jeśli nie mam gotowego obrazka autorskiego, wolę wysłać maila tekstowego, jakiś bukiet słów. Tylko nie jestem przekonany co do tego, że mail jest właściwą drogą, podobnie jak sms. Więcej jest dla mnie warta rozmowa przez telefon, złożenie życzeń z uściskiem dłoni, czy też kartka pocztowa. Jeśli wysyłam kartkę kupną, to staram się o taką, żeby sam wypisać życzenia. Życzenia mogą być nawet z takiej nadrukowanej, ale ja chcę sam wypisać swoją, a nie tylko podpisać. Do rodziny też wysyłam tradycyjne kartki. One chociaż przez jakiś czas leżą podparte na półkach, na segmentach. I to jest fajne. Bardziej namacalne niż mail, czy sms.
9.30.2010
Po co sobie w ogóle takie rzeczy brać do głowy ? Najlepiej odpowiedzieć wzajemnie lub taką samą formułką. Przejmowałbym się tylko wtedy kiedy moja najbliższa rodzina by mi złożyła takie „tandetne” życzenia, a nie klient, czy dawny znajomy lub znajomy znajomego…
9.30.2010
Ja zwykle staram się przed świętami wysłać maila / zadzwonić i „pożegnać się” na okres świąt lub innej przerwy w kontaktach. Tak forma wydaje mi się najodpowiedniejsza, bo sygnalizuje fakt, że pamiętamy o kimś i zaznaczamy, że zależy nam na poinformowaniu o naszej niebytności. Nie wysyłam SMSów, bo nie uważam tego za jakiś szczególnie reprezentatywny sposób komunikacji. Szczególnie na Święta Bożego Narodzenia dostaję zwykle masę wiadomości tekstowych o typowo „internetowej” treści, co tym bardziej potęguje moją niechęć do pisania własnych.
9.30.2010
Ja zazwyczaj projektuję kartkę okazyjną i wysyłam ją wraz z życzeniami. Życzenia pisze sam bo nie cierpię głupich wierszyków ściąganych z internetu.
10.1.2010
@jahoo, myślę, że w dobrym tonie jest przysiąść na chwilę i samemu napisać te parę słów od serca. Ważna jest świadomość tego, jak wiele osób korzysta z internetowych gotowców. Internet to nie jest jedyny egzemplarz zagubionej księgi życzeń. Trochę to słabo wygląda jak sam dokładnie wiem skąd ktoś dane frazesy spisał, albo co gorsza zrobił kopiuj i wklej.
10.1.2010
@Tomasz Kowalczyk, no i właśnie dlatego poruszyłem ten temat, żebyśmy wszyscy nie zapomnieli, że są życzenia z prawdziwego zdarzenia i życzenia nic nie warte (jak banknoty z gry Monopol).
Smsy, „wyślij do wielu”, a nawet mail, to takie coś co się przydaje, ale słabo te formy widzę, jeśli o specjalne okazje chodzi. Podobnie jest w rodzinie. Lepiej jak syn przyjedzie z Anglii do matki na Wigilię niż połączy się z nią przez Skype, albo wyśle jej jakiś tam podarunek, czy parę setek.
10.1.2010
@gnacik, jasne że nie warto nad tym się pochylać, albo płakać nad tym. Zawsze jednak przyjemnie jest poczuć, że ktoś o Tobie pamięta i się postarał.
A ja właśnie od rodziny dostaję najczęściej takie oklepane formułki:) No, ale wybaczam im to, bo to zawsze rodzina.
10.2.2010
Ostatnio na Wielkanoc jedna z agencji z podwyższonym biciem serca powysyłała żywe kurczaki do klientów
10.2.2010
@jask, poważnie?:) Ale jajca:) Pomysł super. Ja to bym się z takiej kurki ucieszył. A dokładniej mówiąc z pisklaka żółciutkiego:) Kurde, moje marzenie by się spełniło! Kiedyś trzymałem jajko pod kaloryferem, naświetlałem je lampą biurową, leżało otulone w szaliki. Liczyłem na to, że coś mi się z tego wykluje. No, ale nie doczekałem się potomstwa z dziobem;) hehehe
10.3.2010
Adam, no nie wiem czy taki super. Suchej nitki na nich nie zostawili. Wpisz w google: „Znana agencja wysyła żywego kurczaczka”.
10.3.2010
@jask, przeczytałem artykuł. Faktycznie nie było to smaczne. Mi się udzieliły wspomnienia, bo kiedyś jak się było szczeniakiem, to takiego kurczaka chciałem mieć.
Trzeźwo na to patrząc, to i transport i to co z takim kurczakiem począć potem kompletnie dyskwalifikuje zamysł.