Freelancer kompletuje znajomości i zespół
ZAPOBIEGA TO M.IN. KONIECZNOŚCI ODRZUCANIA ZLECEŃ, których terminy są nierealne do dotrzymania dla jednej pracującej osoby. Pomaga także poszerzyć zakres usług o np. fotografię produktową itp.
To, że freelancer nie prowadzi firmy, nie oznacza wcale, że kiedyś nie będzie jej prowadził. Nie oznacza to także, że poza pozyskiwaniem kontaktów handlowych, szkoleniem się w różnych dziedzinach i pracowaniem, zwolniony jest od poszukiwania współpracowników. Myśląc o tym już na tym etapie, w momencie szans spływających znienacka, będzie mieć już wokół siebie skarb, w postaci wypróbowanych ludzi.
Czemu freelancerzy nie myślą o zespole i dlaczego warto o tym pomyśleć?
Wiem, wiem. Część freelnacerów wychodzi z założenia, że chce robić wszystko samemu od A do Z. W wielu przypadkach takie podejście nie jest ani zdrowe, ani pozytywne. Część freelancerów pewnie nie chce też zawracać głowy ludziom teoretycznie nie proponując im niczego konkretnego. To też nie jest myślenie pozytywne, chociaż przebija przez to szacunek dla czasu innych ludzi.
Warto jednak czynić poszukiwania, poznawać ludzi po fachu. Spotykać się z tymi, którzy są do tego skorzy, rozmawiać, rozprawiać, wymieniać doświadczenia. Nigdy nie wiadomo co z takiej bazy kontaktów się urodzi. Być może my nigdy nie będziemy potrzebować tych ludzi, a któryś z nich będzie potrzebować nas.
Wyrabianie kontaktów wirtualnych i na miejscu
Możliwości do poznawania ludzi po fachu jest przecież sporo. Jedni polegają na rozwieszaniu ogłoszeń po Uniwersytetach, drudzy zdają się na wyrabianie internetowych kontaktów. Wśród ludzi, którzy odpowiadają na ogłoszenia, nie należy szukać jeleni. Trzeba postępować uczciwie i być szczerym. Nawet, jeśli do współpracy nie dojdzie to być może zyskamy kumpla, czy koleżankę o podobnych zamiłowaniach, to z kolei może dać nam solidnego kopa do działania. Wielu freelancerów nie robi tego, żeby nie zdawać się na ewentualność obudzenia w sobie negatywnych emocji, poczucia konkurencji itp. To też nie jest wyrazem pozytywnego nastawienia, więc i na to warto czasem wziąć poprawkę.
Czego warto się trzymać szukając ludzi do współpracy?
Wyrabiając kontakty do współpracy warto trzymać się kilku starych jak świat i sprawdzonych zasad. Dobierać sobie ludzi uczciwych, sumiennych, pozytywnie zakręconych i dotrzymujących słowa. Lepiej także zadawać się z osobami lepszymi od nas, niż skupiać się na przyuczaniu kogoś, łapaniu ludzi stanowiących tanią siłę roboczą, której będziemy się starać szefować. Doświadczenie wielu wolnych strzelców idących na współpracę pokazuje, że warto się wystrzegać ludzi wiodących przesadnie luźny tryb życia, wręcz kpiących sobie z istoty obowiązków.
Wyrabiając kontakty nie przesypiasz szansy
Na drodze każdego freelancera pojawiają się różnego typu szanse. Prędzej, czy później każdemu przyjdzie zrezygnować z czegoś, czego teoretycznie można by się podjąć, gdyby nie… brak zaplecza sprzętowego, wiedzy, kontaktów, czasu.
Dlatego warto zadbać o znajomości, żeby mieć gdzie zadzwonić po poradę, żeby mieć z kim skonfrontować podejście do spraw zawodowych, wzajemnie sobie pomóc, czy wspólnie wykonać jakieś zlecenie, zlecić podwykonawstwo. Warto zadbać o bazę porządnych kontaktów, gdyż często szukanie ich wtedy, gdy jest taka potrzeba niesie z sobą wiele niepotrzebnego stresu i spełza na niczym.
Na koniec najważniejsze. Jeśli pracujesz sam to nie ma Cię kto zastąpić.
[Foto: Deposit Photos]
Powiązane artykuły:




13 komentarzy
12.19.2010
Mądre zakończenie. Wiesz, miałem ze dwa razy sytuację, że z powodu choroby zlecenia leżały i leżały, sprawy się nawarstwiały i nie miałem ich komu powierzyć. W takich sytuacjach człowiek jest trochę w kropce. Co innego prowadzić drobny rodzinny handel, gdzie członkowie rodziny mogą Cie zastapić na kasie w sklepiku, butiku, budce, a co innego, jeśli świadczy się bardziej karkołomne usługi i nikt z bliskich nawet nie potrafi wejść w Twoją rolę. To faktycznie wielki minus pracowania solo.
Przyznaję, że wiele razy szukałem ludzi na ostatnią minutę i bardzo źle na tym wychodziłem, w większości przypadków. Były to sytuacje typu: mam 1-2 dni na decyzję, czy się czegoś podejmę czy nie. Zlecenie było super, ale wykraczało zakresem poza moje kompetencje. Szukałem więc na gwałt ludzi do współpracy i kupa nerwów temu wszystkiemu towarzyszyła. Poza tym, nawet jak kogoś znalazłem, to w trakcie współpracy było różnie, co podkopywało również i mój wizerunek w oczach klienta.
Wpis bardzo fajny. Pod rozwagę.
12.19.2010
@deryl, budowanie kontaktów z konkretnych grup zainteresowań w fazie wstępnej nie jest może i trudne, pytanie tylko co potem? Pomijam internet, bo tutaj niewiele udało mi się ich nawiązać, ale i w internecie i w życiu wszystko musi mieć sens, jakąś ideę, plan, ręce i nogi. Wiem, że nie jest łatwo wpaść na odpowiednich ludzi. Często mi się wydaje, że już je mam, ale są to zazwyczaj znajomości na odległość (może też i właśnie dlatego wydają mi się super, bo niewiele widzę, niewiele wiem).
W każdym razie podobnie jak i Ty parę razy się przejechałem, parę razy szukałem osób w pośpiechu. Parę też razy nie miał mnie kto zastąpić i to był kłopot.
Zdaje sobie sprawę z tego, że temat jest dość drażliwy, bo dużo ludzi twierdzi, że po to wybiera pracę w charakterze wolnego strzelca, żeby o wszystkim decydować samemu i nad wszystkim mieć kontrolę. Ma to jednak sporo wad, o czym chciałem wspomnieć.
12.19.2010
Mi też bardzo podoba się dzisiejszy wpis – jest zbliżony do dzisiejszego posta Setha Godina o robieniu list – http://sethgodin.typepad.com/seths_blog/2010/12/whos-on-your-list.html . Myślę, że pomyślę w najbliższym czasie poważniej o zrobieniu co najmniej listy takich freelancerów. ;]
12.19.2010
Co raz ciekawsze wpisy „produkujesz” – gratuluję.
Od siebie bym dodał że dzięki obszernej bazie kontaktów, często kontaktów pogrupowanych na konkretne specjalizacje zrealizować mogłem większą ilość tematów. Temat podzielić można na kluczowe zadania przydzielając wyspecjalizowanym osobom. Sama realizacja zyskuje na jakością jak i szybkości wykonania. Gdzie przede wszystkim zyskuje klient jak i postrzeganie Ciebie jako solidnego wykonawcy.
Oczywiście musimy działać na zasadach przyjacielsko-partnerskich jak równy z równym. Dzięki temu możemy liczyć, że w wolnych chwilach partner zapewni wykorzystanie wolnego czasu. Każdemu polecam współpracę, daje możliwość wykorzystania wielu szans, a często tworzy pomysły na wspólne przedsięwzięcia.
12.19.2010
Bardzo ciekawy artykuł. Sam mam kilku znajomych grafików, koderów czy też programistów, którzy w każdej chwili procesu twórczego pomagają radą dotyczącą projektu czy też pomysłu dot. kreacji.
Uważam też, że budowanie zaufanej liczby kontaktów jest procesem czasochłonnym i jednocześnie narażonym na porażki, ponieważ mimo wszystko nie możemy w 100 % zaufać nowym kontaktom, a w końcu nie chcemy narazić swojej reputacji na szwank.
Dużymi bazami kontaktów dysponują agencje interaktywne czy też reklamowe, do których spływają setki CV w ciągu roku i do nich w ostateczności możemy się zwrócić o pomoc w celu udzielenia kontaktów. Najlepiej do agencji, z którymi mieliśmy już przyjemność współpracować.
12.19.2010
Podbudowałeś mnie Adamie
Widzę że robiłem dobrze, szukając wcześniej grafików, specjalistów od PHP, zanim miałem zlecenia, żeby potem tylko skontaktować się z wybraną osobą, a nie dopiero jej poszukiwać.
12.22.2010
@Tomasz Kowalczyk, dziękuję za namiar na fajny post. Każdemu polecam bycie przezornym i budowanie sieci kontaktów na wszelkie ewentualności.
12.22.2010
@Artur Bołtuć, właśnie to podkreślam od dłuższego czasu, tzn. szepczę między wierszami o tym, że w jedności siła i to dotyczy wszystkiego. Niestety, obserwuję zupełnie odwrotną sytuację, co jest bardzo dziwne w erze serwisów społecznościowych itp.
12.22.2010
@Konrad / puchuk, myślę, że właśnie przez to, że łatwo się przejechać, ludzie wolą robić wszystko samemu, decydować o wszystkim, teoretycznie mieć kontrolę nad wszystkim. Jednak jeśli ktoś ma lojalne kontakty, zaufanych ludzi może znacznie więcej. A i życie zawodowe jest bardziej barwne, takie wśród swoich ludzi.
12.22.2010
@Paweł, bardzo dobrze robiłeś. Szukanie podwykonawców na ostatni moment jest bardzo stresogenne.
12.26.2010
Gdy pierwszy raz wtopisz powiedzmy 10k, bo sprawdzony kooperant zawali sprawę, uśmiechniesz się i pomyślisz, przypadek, pech, zdarza się najlepszym, etc.
Ale gdy kolejny raz wtopisz 10k, bo zaufany kooperant coś zrobił nie tak, ograniczysz zespołowe zlecenia lub… założysz firmę i zatrudnisz ludzi na etat.
Etatowi przychodzą na 8.00-9.00 i masz ich na oku. Możesz sprawdzać postęp prac, możesz poganiać, chwalić jeśli dobrze idzie, możesz modyfikować na bieżąco harmonogram prac a przede wszystkim masz codzienny wgląd w projekt i możesz gasić pożar zanim się rozszerzy…
5.2.2011
Fajny wpis najbardziej podoba mi się kwestia nie szkania jelenia co na naszym rynku jest dość powrzechne – zrób szybko i tanio patrząc z punktu osoby która przyjmuje jakieś zlecenie. Na szczęście są jeszcze uczciwi kooperanci, a osobiście dodam iż uczciwa praca i budowanie zaufania bardzo owocuje.
5.7.2011
@Makk, dzięki za komentarz. Wiesz, ja miałem okazję poznać tak uzdolnionych gości, że głowa mała. Nie było mnie jednak stać na stałą współpracę z nimi. Byli to głównie programiści, zajebiści programiści. Byli tak rozchwytywani, że nie sposób ich było ściągnąć w swoje szeregi:)