Kulisy sukcesu pewnego freelancera
Zarabia 10 tys. złotych miesięcznie. Jest samoukiem. Pracuje mało i dla zabawy. Nie ma nieprzeciętnych umiejętności. Wiele zawdzięcza mocy pozytywnego myślenia.
Skromne początki, wejście zawodowe i sukces w 3 lata

Na początku była ciemność. Próbował wszystkiego, by wybrać to w czym czuje się najlepiej, co daje mu najwięcej przyjemności, co kosztuje najmniej wysiłku. W zasadzie na tym etapie wcale nie zarabiał. Ten etap można nazwać etapem poznawania obsługi komputera i testowania oprogramowania. Co więcej, szybko okazało się, że większość wiadomości jakie zdobył przed komputerem jako hobbysta jest bezużyteczna i trzeba zacząć się uczyć czegoś nowego. Zabrał się za naukę softu, umiejętność obsługi, którego nie dawała mu teoretycznie najmniejszych szans na zatrudnienie. Od tego momentu można zacząć odliczać czas do jego sukcesu.
Jego ścieżkę można podzielić na 3 etapy:
ETAP 1: ponieważ nie miał osoby, od której mógłby się uczyć, a nie zdecydował się na szkołę kierunkową, uczył się sam. Najzwyczajniej w świecie bawiąc się tym co robił. Na czym bazował? Na trzech pozycjach książkowych, tych które zebrały najlepsze recenzje. Najzwyczajniej w świecie nie bombardował umysłu setkami tutków z netu, nie spędzał godzin na forach, na czytaniu sprzecznych opinii i mądrości. W fazie wstępnej, zbyt duża ilość informacji nie wpływa korzystnie na rozwój, myślenie zaczyna być bolesne, nauka obsługi softu zaczyna się wydawać czymś nie do przeskoczenia, czymś co wymaga włożenia nierealnego dla nas wysiłku. On postąpił inaczej. Z należytym ładem, ascetyzmem przysiadł z tym co miał (3 książki), a przez internet dopytywał od święta.
Już na tym etapie zaczął pokazywać swoje prace i nawiązał konktakt handlowy, dzięki któremu zarabiał 2500 zł. Chociaż były to zarobki nieregularne, pozwoliły mu na modernizację komputera, bieżące zakupy interesujących podręczników itp.
ETAP 2: przyjął ofertę pracy. To tutaj pod presją nauczył się rzeczy, do nauki, których się nie garnął, o istnieniu których nawet nie wiedział. Mimo tego, że nie zarabiał więcej, to zarabiał regularnie. Na tym etapie zdobył kluczowy kontakt handlowy. Nabył też legalne oprogramowanie po czym stwierdził, że praca na etacie nie jest pracą dla niego.
ETAP 3: Dzięki dwóm pierwszym etapom miał już dość pokaźne portfolio. Miał zmodernizowany komputer, legalne oprogramowanie, przyzwoite umiejętności i dwóch stałych klientów, bo wrócił do współpracy z człowiekiem o jakim mowa przy okazji etapu 1, no i jego ex pracodawca nie potrafił się bez niego obyć. Po drodze poznał jeszcze jednego człowieka i z nimi wszystkimi współpracuje do dziś.
W drugim etapie i po dziś dzień dokształca się, tyle tylko, że wyłącznie na podstawie zagranicznych i płatnych video szkoleń. Sprowadza także książki i wydawnictwa albumowe zza granicy.
Zakres działania, klienci i zarabianie

Konkurencja: w zasięgu globalnym – olbrzymia, w zasięgu krajowym – spora. Za to na rynku lokalnym – nikła. Konkurencję na rynku lokalnym stanowią tylko trzy firmy. Ich usługi są droższe, a ich jakość jest gorsza. Jaki z tego morał? Nadal nie wszyscy chcą polegać na współpracy na odległość. Nie zawsze też rozszerzanie zakresu terytorialnego własnych usług ma sens. Czasem warto pole działania zawęzić do własnego podwórka, które można na własne oczy wybadać.
Zakres usług: wąski, tylko dwie usługi. Usługa główna droga i usługa dodatkowa. Usług tych nie oferuje 96% z Was. Usługa podstawowa generuje największe dochody. Druga z usług jest mu właściwie zbyteczna, wykonuje ją od święta. Generuje ona średnio 600 zł od projektu. Wbrew pozorom nie są to usługi wymagające kreatywnego myślenia.
Zleceniodawcy: trzech stałych klientów, z rynku lokalnego, kontakt osobisty wspomagany wirtualnym.
Zarobki: nie spadają poniżej sumy pięciocyfrowej. Zapewniają je 4 zlecenia, a czas realizacji jednego to 4 dni.
Czas pracy: około 6 godzin dziennie, 16 dni w miesiącu.
Cechy osobowe (zwycięzcy) i wyznawane wartości

1. Entuzjazm. Decydując się na podjęcie wyzwania skupia się na pierwszych trzech przemawiających za podjęciem realizacji, nie myśli o tym co przemawia przeciw podjęciu współpracy.
2. Ma instynkt łowiecki. Potrafi znaleźć się w odpowiednim miejscu w odpowiednim czasie. Jest świetny w small talku. Sprawia bardzo przyjemne wrażenie podczas nawiązywania powierzchownych kontaktów (traci dopiero przy dobrym poznaniu, do czego nie dopuszcza).
3. (Cecha negatywna) niezdrowy egoizm. Skupia się na nawiązywaniu tylko takich kontaktów, dzięki którym uzyska to czego potrzebuje. Ma dar skłaniania ludzi do pomagania sobie, bez problemu znajduje osoby, które go wyręczają.
4. Panicznie boi się o własne zdrowie (szanuje zdrowie). Dlatego unika zajęć stresujących, pracuje niewiele, obraca pracę w zabawę.
5. Nie obawia się spotkań z szychami. Nigdy nie obawiał się prezentować podczas nich prac, których większość z nas wstydziłoby się pokazać, bo każde z takich spotkań potrafi przekształcić w niezobowiązujące spotkanie towarzyskie. I już wtedy wyrobił kontakty, na których dziś zarabia. Postęp, jakość jego prac przyszła w trakcie, bo te kontakty go uwarunkowały, stworzyły podłoże pod nie.
Zbiór przydatnych informacji obalających parę mitów

1. Nie ma profilu w żadnym z portali społecznościowych, nie prowadzi marketingu internetowego. Nie traci na to czasu. Internet służy mu do czytania, pobierania, przesyłania plików. Jest za to w posiadaniu pięknie przygotowanego, namacalnego, wydrukowanego portfolio.
2. Gwarantuję, że nie przeczytał, żadnej książki z dziedziny marketingu, psychologi nowoczesnej, psychologii sukcesu, w każdym razie nie przeczytał biblioteczki wydawnictwa Złote Myśli, i radzi sobie bez takich poradników świetnie.
3. Wielu z Was jest od niego o niebo lepiej wykształconymi ludźmi. Jego inteligencja nie opiera się o rozległą wiedzę, nienaganne umiejętności interpersonalne. On najzwyczajniej w świecie precyzyjnie namierza szansę i błyskawicznie z niej korzysta.
4. Uciekł od kreatywności w stronę rzemiosła, powtarzalności, rutyny. Kocha to co robi, więc spadek motywacji, znużenie pracą mu nie grozi.
5. Świadomie wybrał pracę w charakterze wolnego strzelca. Trzeba to podkreślić, bo niektórzy działają jako freelacerzy ze względu na to, że nie mogą znaleźć pracy, a nie chcą siedzieć bezczynnie, więc biorą sprawy w swoje ręce, wyłącznie ze strachu przed robieniem byle czego np. ze strachu przed pracą fizyczną. Dla niego praca była więzieniem, więc, tak samo może być z freelancerem, który działa na własny rachunek z konieczności.
6. Wybrał bogatą branżę, współpracuje z bogatymi ludźmi. Zleceniodawcy są mu w stanie płacić takie pieniądze dlatego, że jego usługi idą w pakiecie usług jakie oni oferują klientom i stanowią ok. 1/10 wartości zlecenia.
7. Osoby, z którymi współpracuje to osoby, które dawno temu zakończyły edukację, nie czują się więc mocne w obsłudze komputerów. On najzwyczajniej w świecie uzupełnił ich usługi o komputerowe wspomaganie prac projektowych. Jako, że wciąż znaleźć tu trudno osoby świetnie przygotowane i wykształcone, on zagarnął rynek, pomimo braku wykształcenia kierunkowego, ale posiadając doświadczenie i umiejętności praktyczne.
8. Oczywiście miał też sporo szczęścia.
fot. johanl, liberato, carbonnyc, fdecomite, ramona538
Powiązane artykuły:




45 komentarzy
12.27.2010
12.27.2010
Ciekaw jestem co owy freelancer takiego robi
że nie większość z nas tego nie robi
12.27.2010
„Ciekaw jestem co owy freelancer takiego robi
że nie większość z nas tego nie robi”
Jak to co – grubą kasę zarabia
12.27.2010
Może jakieś strzały: jak dla mnie ten Pan Freelancer retuszuje masowo fotografie. Może jakieś inne typy?
12.27.2010
@jask, mogę powiedzieć tylko tyle, że potrafi on czytać rysunki techniczne i to one są podłożem pod to co robi:)
12.27.2010
@Krzysiek, jego zarobki nie są małe. W życiu osobistym nie znam nikogo więcej, kto tak na luzaku wyciąga sobie więcej. Przy czym uważam, że kluczową składową jego sukcesu jest podejście do życia, jego osobowość, to w jaki sposób się uczył, to w jaki sposób podchodzi do ludzi.
Wiele osób, które robią od niego lepsze rzeczy przegrywa osobowością, podejściem, negatywnym nastawieniem.
12.27.2010
@dayv, byłem na 80% stron osób, które zostawiły tutaj komentarze. Większość osób wykonuje usługi typu: projektowanie www, identyfikacji. On by się za to nie zabierał, bo za dużo tutaj zgrzytów z klientami, za dużo poprawek, za dużo nerwów.
To, że ma 3 stałych odbiorców markuje też błędy, które popełnia, a o których często tutaj piszemy.
W każdym razie, w wielu sprawach go podziwiam i chciałbym mieć do nich takie podejście jak on.
12.27.2010
@adam, to już mniej więcej wiem czym się zajmuje. Miałem 2 typy, akurat nie trafiłem. Pozazdrościć lajtowego podejścia.
12.27.2010
Dobrze, że opublikowałeś tą inspirującą historię. Hmmm, przyznaję bez bicia, czasem zdarza mi się przegrywać w życiu przez moje wady charakteru. Za dużo myślę, rozdrabniam, główkuję. Zbyt często szukam dziury w całym. Za często daje się zdominować stresom, lękom. A najgorsze w tym wszystkim jest to, że człowiek jest tego świadom, a tak ciężko to w sobie zmienić. Ehhh…:) Całymi latami pukam się w głowę, przyłapuję się na tym, że robię źle. Niby to już dużo, ale wciąż nie potrafię wprowadzić pozytywnych zmian. Praca na lata…
12.27.2010
@deryl, każdy ma jakieś defekty, on także. Zacząłem go rozgryzać, bo zastanawiałem się czym się różnimy, dlaczego on odnosi lepsze rezultaty, jakie są tego przyczyny…
Nie wszystko z tego artu jest przecież pozytywne. A jednak wiele z przyjętych przez niego postaw się zdecydowanie sprawdza.
12.27.2010
Projektuje ogrody?
12.27.2010
Ciekawy artykuł i ciekawa strona, niedawno tu trafiłem i ogarniam z przyjemnością wszystkie tematy od początku.
A odnośnie tego tematu to dowiemy się czym się zajmuję owy freelancer? Stawiam na projektowanie 3D na podstawie szkiców np. elementów wiekszej produkcji, blisko?
Pozdrawiam
12.27.2010
Fajny artykuł, daje do myślenia.
12.28.2010
@Adam, fajny tekst, gratuluję też tajemniczemu Panu.
…całość porusza też temat, który bardzo chętnie widziałbym na Warstwach tj realne ceny za konkretne usługi w naszej branży…
…wiem, wiem – wszystko zależy od tego jak kto się ceni – ale miło by było przeczytać o jakiś widełkach cenowych freelancera (grafika/webdesign itp)
Może coś w stylu „Co i za ile aby nie czuć się jak szmata”
Pzdr
12.28.2010
Wszystko fajnie, ale tego typu wpisy jedynie demotywują do dalszej pracy tych, którzy jednak ciężkim wysiłkiem dorabiają się kolejnych tysięcy. Nie wiem, ani nie domyślam się co robi ów freelancer, ale zamiast siedzieć i dalej pracować teraz zastanawiam się co robić, żeby robić mniej a zarabiać więcej. Trudno, wracam do pracy. ;]
12.28.2010
No i dobrze robi, że się nie zabiera
ja osobiście mówiąc to też już z tego poletka zabieram graty i uciekam … bo to dobre na początek …
prawdą jest też to co napisałeś – że większość osób z Warstw robi WWW i ID … bo od tego najłatwiej zacząć przygodę z zarabianiem na grafice
12.29.2010
Widać, że z bohaterem historii mam sporo wspólnego – jestem samoukiem, bez studiów i jakoś sobie radzę. I na pewno nie czytam książek motywujących, z urodzenia jestem optymistom(hehe). Myślę, że wszystko zależy od człowieka i jego umiejętności.
Jeżeli jesteś dobry to jakoś sobie poradzisz w tym trudnym świecie, a jak już pozyskasz stałych klientów, dzięki którym w miesiącu jesteś w stanie utrzymać siebie i rodzinę to jest już pięknie.
Myślę, że jest wielu takich osobników jak ten z historii i taka szansa leży przed każdym z nas.
12.29.2010
Ciekawa sprawa… Jednocześnie go podziwiam i wkurzam się, że poszło mu tak łatwo
12.29.2010
@Konrad – szansa leży zawsze, po prostu niektórzy boją się po nią sięgnąć
hmm w sumie ja to raczej czytam na temat zarządzania czasem i takie pod trening umysłu – więc nie wiem czy to są „motywujące” wd. was
Co do książek motywacyjnych – a takie istnieją? Bo może czytałem i mnie nie zmotywowały
@RedKoala – to jest skrót
wątpie, żeby non stop było łatwo i przyjemnie
12.30.2010
@Adam, nie projektuje ogrodów, ale projektowanie ogrodów to bardzo ciekawe zajęcie, nad którym warto się zastanowić.:)
12.30.2010
@mts, m.in. są to elementy 3d, które wchodzą na rynek w postaci produktów, albo elementów składowych produktu, produkowane są masowo, ale nim powstaną potrzebna jest ich „materializacja”, przedstawienie, wizualizowanie.
12.30.2010
@jahoo, dzięki. Chciałem, żeby był to artykuł typu story, o charakterze bardziej motywacyjnym. Nie chodzi mi o to, żeby komuś gul skakał z zazdrości, bo są tacy dla których jego pieniądze, to śmieszne pieniądze.
Chodziło mi o podkreślenie znaczenia sposobu myślenia.
12.30.2010
@Pancho, taki artykuł to nie jest głupi pomysł. I powiem tak, myślę o tym od dawna, zbierałem trochę informacji, wyciągałem średnią.
A ja właśnie twierdzę, że podanie średnich cen, przedziałów za konkretne usługi nie jest pomysłem głupim i wcale ceny nie są aż tak indywidualne jak to niektórzy twierdzą. Od lat myślę, że powinien być pewien kodex, który powinien obowiązywać wszystkich projektantów, również ten cenowy, w którym każdy powinien trzymać się granicy cen minimalnych. Górne granice mnie nie interesują. Jeśli ktoś chce za logo 100 tyś. i znajdzie kogoś kto tyle zapłaci, to nikomu nic do tego i tylko projektantowi pozazdrościć ręki handlowej. Natomiast zbijanie cen poniżej przyzwoitości, robienie z pracy umysłowej, pracy za woreczek ryżu, sprawia że… trochę Chiny tu się robią…
12.30.2010
@Tomasz Kowalczyk, trzeba robić swoje, bo żeby żyć tak jak on potrzeba też tych negatywnych cech, negatywnych ale tych będących odzwierciedleniem siły: kombinatorka, cwaniactwo, pełen egoizm, twarda d…, twarde serce.
Jak ktoś taki nie jest, a tylko próbuje taki być to nie będzie szczęśliwy, bo nie będzie sobą.
12.30.2010
@dayv, pomyśl jeszcze nad tym czy warto uciekać. Masz przecież bardzo dobre podstawy. Trzeba mieć tylko jak i gdzie tym pokierować. Wiesz od ilu lat ja się wycofuję? Ciężko policzyć…
Tylko w moim przypadku jest tak, że mi to kompletnie zbrzydło i nie daje mi to już takiej satysfakcji. Potrzebuję wyzwań, czegoś nowego. (Będzie wpis o tym, bardziej osobisty). Problemem jest tylko to, że ciężko jest w natłoku spraw, obowiązków znaleźć spokój na naukę nowych rzeczy, tym bardziej, że czasy są tak popier…., że nie można nad niczym przysiąść w ciemno, presja społeczna ciśnie na klatkę, żeby wszystko miało sens, dało się przełożyć na pieniądze…
12.30.2010
@Konrad / puchuk, prawda jest taka, że taki poziom może uzyskać każdy. Może to wymagać więcej wysiłku, może trwać dłużej, być może niewielu osobom uda się pracować tak mało, być może będzie trzeba robić więcej niż 8 godzin dziennie. Najważniejsze to się nie poddawać, próbować, próbować, próbować, wyciągać wnioski z popełnionych błędów i w końcu musi zaskoczyć. Gdzieś to się każdemu ambitnemu wynagrodzi, zwróci, zaprocentuje.:)
12.30.2010
@RedKoala, łatwo, bo to była dla niego zabawa, zupełnie jakby klocki składał, czy kolejkę puszczał. W innym przypadku w życiu by się tego wszystkiego nie uczył. Skupiał się na zabawie, a nie na forsie. Poza tym dużo zawdzięcza ludziom, którym wskakiwał na barana, tym co mu pomagali bezinteresownie.
12.30.2010
@dayv, książki motywujące i te z półki psychologii sukcesu, to nic więcej niż to o czym sami wiemy, bo to wszystko siedzi w nas. Tylko my nie potrafimy tego używać, nie potrafimy tego nazwać. Autorzy tych książek robią to za nas. Jeśli człowiek nie uwierzy w siebie, to te książki nie pomogą.
Książki o zarządzaniu czasem, treningu umysłu można wrzucić do worka z literaturą sukcesu. I podkreślam. NIE NALEŻY SIĘ WSTYDZIĆ czytania tego typu pozycji. Ja też to czynię.
1.3.2011
Fajny ludzik z Playmobil, też mam jednego ze Space, tylko że całego czerwonego.
1.3.2011
Dobry artykuł. Strasznie dużo tajemniczości. Z drugiej strony demotywujące, że podsycasz tak klimat, a na koniec nie ma informacji co robi i kim jest
1.3.2011
właściwie, to bez pokazania palcem nijak nie da się obronić tez postawionych w felietonie.
To co dla jednego będzie sukcesem, dla innego może być… może nie porażką, ale zwykłym sprzedawaniem siebie. Niekoniecznie wartym podążania tą samą ścieżką.
(wszak drogie prostytutki też tną mnóstwo kasy, ale niekoniecznie im zazdrościmy, nie wspominając o nazywaniu sukcesem tego co osiągnęły)
1.3.2011
Świetny tekst. Trzeba się przebranżowić…
Wizualizacje 3d – świetna sprawa, wiele radości i kupa frajdy ze stawiania produktu..
1.6.2011
no to ja sie nie wstydze czytania tych ksiazek
a co do wycofywania sie – jestem pewien
nie powiem, ze to bedzie przeskok milowy, bo dalej zostane przy grafice … ale juz nie glownie na potrzeby internetu – chyba ze mi sie target klientowy nie zmieni bo ciagle „proste stronki” juz mi wychodza wszystki otworami ciala … brak wyzwan = tak jak mowiles brakiem utraty pasji, a to juz problem …
1.6.2011
@dayv, wszystkie zmiany wymagają czasu. Wiem to po sobie, że ciężko jest się przebranżowić, bo trzeba najpierw się nauczyć nowych rzeczy. A ta nauka też już raczej musi być poparta jakimiś szansami na zlecenia, tzn. fajnie jest, jeśli ma się już na tym etapie realne szanse na klientów, jakieś chody w tym kierunku. Wtedy cel jest silny, motywacja większa.
1.6.2011
@Patrycjusz Brzeziński, tylko soft jest bardzo drogi, szkolenia również. No i sprzęt wypada mieć mocny.
1.6.2011
@christobal, oparłem się o konkretny przypadek i nie oznacza to, że ja się pod takim postępowaniem podpisuję. Najzwyczajniej w świecie zastanawiałem się nad tym jakie są składowe „sukcesu” danej osoby i wyszło z tego to co napisałem.
Jedni potraktują to jako historyjkę motywującą, dla innych będzie ona dołująca. Kwestia priorytetów, nastawienia, wyznawanych wartości, ułomności charakteru i wielu innych spraw.
Co więcej, przez ten tekst przebija jakieś przesłanie. Nie zawsze wygrywa ten co jest najlepszy w tym co robi. Znam wielu kompletnych przeciętniaków, którzy są bardzo sprawni w sprzedaży, nawiązywaniu kontaktów, zgarnianiu zleceń. I o podkreślenie tego też mi chodziło. Sprawiedliwości nie ma i nie będzie.
1.7.2011
Bardzo ciekawy art.
@Adam Majchrzak co do wzmianki o stworzeniu kodeksu freelancera, cen minimalnych, etc. co powiesz na realne stworzenie tego typu akcji i jej rozpowszechnieniu? (blogi, fora branżowe, goldenline, etc.)
Dużo się już mówiło o stworzeniu czegoś takiego jednak do dzisiaj nic tego typu nie powstało – może czas najwyższy?
1.7.2011
@Mateusz Lomber, intensywnie myślę nad pewną pozycją, która by ogarniała najlepsze praktyki odnośnie naszej branży, pracy w charakterze freelancera. Po to właśnie zadaję tutaj pytania, żeby sprawdzić jakie ludzie mają problemy, jakie problemy nas łączą.
Mówię poważnie, mam parę pomysłów, które można ogarnąć, ale sam nie dam z wszystkim rady, bo najzwyczajniej w świecie nie starczy mi sił, czasu. Poza tym będzie to tylko moje zdanie a ja nie jestem nieomylny.
Społeczność mamy zajebistą. Zbieram się na odwagę, aby złożyć tu parę pomysłów, zebrać chętne osoby, podzielić jakoś sensownie pracę dla chętnych. Ciężko jest się wychylić, ale będzie trzeba. Doprecyzuję wszystko, jeszcze parę spraw przemyślę, bo są to zadania społeczne i nie wiem czy znajdą się chętni, żeby pociągnąć te sprawy. Zobaczymy. Na chwilę obecną nie chcę spalać pomysłów, nie chcę rzucać słów na wiatr. Wiem za to jedno. Wszystko jest realne, możliwe, jeśli tylko działa się w grupie. O to mi cały czas chodzi.
1.7.2011
@Adam Majchrzak i @Mateusz Lomber
Jak coś to jestem chętny do pomocy, wspólnymi siłami stworzymy bardzo dobrą pozycję dla ludzi z branży. Kontakt macie tak więc jak zapadną szczegóły to zapraszam.
1.7.2011
@Konrad / puchuk, miło mi to słyszeć. Od razu człowiek wiary nabiera:) Ułożę sobie to wszystko w głowie i się do Was odezwę chłopaki, to wtedy zderzymy pomysły, zapatrywania i coś się wysmaży konkretnego:)
1.7.2011
Moim zdaniem problem jest również z wyceną projektów. Bo np nie wiem czy moja propozycja cenowa danego projektu jest niska w porównaniu z innymi freeancerami czy może za wysoka. Klient również nie wie czego może się spodziewać. Jest to bardzo niekorzystne dla obydwu stron.
Magazyn 2+3d spróbował w poprzednim roku sprecyzować projekt wzorniczy pod kątem finalnego kosztu. Może warto poczynić kroki aby powstał przykładowy cennik dla projektów graficznycznych.
Link: http://www.2plus3d.pl/artykuly/cennik-3d
1.8.2011
@Adam
Nie chodzi o sprawiedliwość. Chodzi o możliwość weryfikacji tego co napisałeś. Li tylko.
1.8.2011
@christobal, to jest historia realna, z życia osobistego, bo osobiście znam się z tym człowiekiem od lat. Niektórzy odbierają ten tekst ze zniechęceniem, komuś może wydawać się fikcją, jeszcze ktoś inny tu powie, że są to psie pieniądze. A mi chodzi tylko o to, żeby pokazać, że można. Być może ten tekst nie powinien się tutaj pojawić, bo dotyka on moich osobistych relacji. Najzwyczajniej w świecie jest to porównanie mnie z tym kimś, wskazanie na to czego mi zabrakło, pokazanie własnych defektów na tle kogoś. Nie wstydzę się tego. Zespół pewnych cech stawia mnie na pozycji gorszej. Zespół pewnych priorytetów stawia mnie na pozycji gorszej pod względem finansowym, ale w ogólnym rozrachunku nie czuję się przegrany, bo o coś innego mi chodzi.
Nie mogę tu przecież rzucać nazwiskami, nazwami firm, rachunkami, fakturami, żeby czegoś dowieść. Nie o to mi chodzi.:)
Mimo głosów przychylnych i nieprzychylnych puszczę jeszcze drugą historyjkę z życia tego typu. Tylko ta będzie bardziej przyziemna. Od dłuższego czasu pracuję nad przebranżowieniem się, zostawieniem grafiki dla siebie i kombinuję jak to wszystko w życiu z sobą zgrywać. To nie jest sprawa prosta. W przykładzie, który opublikuję znalazłem po części rozwiązanie, jest w nim to czego potrzebuję. Zdaję sobie sprawę, że znów ludzie podzielą się na tych, którym rzecz się nie spodoba i na tych, którzy coś w tym może dla siebie zobaczą.
1.12.2011
@Patrycjusz Brzeziński, tak jak obiecałem pojawi się post mówiący o wycenie. To będzie pierwszy etap. Chłopaki się tutaj zdeklarowali z pomocą zrobienia czegoś więcej w tym kierunku. Będziemy działać. Zarysy już są.
1.14.2011
Bardzo ciekawy artykuł. Też pracuje w pewnej firmie, zajmuję się grafiką i myśle o prywatnej działalności coraz częściej, tylko samemu jakos brakuje mi odwagi zabrać sie za coś takiego…