Tytuły jak muskuły
Tytuł to wabik, który zdolny jest sprawić, byśmy kupili gazetę, książkę, czy przeczytali artykuł on-line. Czasem zapowiada on szumną lekturę, a okazuje się, że nas zwiódł, oszukał, ocyganił. Z tymi tytułami sprawa wcale nie jest taka prosta.
Prościej jest chyba skonstruować treść posiadając genialny tytuł. Zatytułować świetny artykuł to zadanie trudne, bo w nagłówku trzeba odzwierciedlić istotę treści. Pisanie artykułu na bazie wymyślonego wcześniej tytułu pomaga w trzymaniu się tematu. W innych przypadkach treść może się tematycznie „rozjechać”, w rezultacie sprawiać wrażenie „lania wody”, ten luźny przepływ myśli, w stylu wolnym, ciężko jest potem celnie zatytułować.
I. Przykłady tytułów mocno przyszpilających uwagę
Warto podpatrywać oficjalne media, warto odwiedzać strony główne wielkich portali zawierające masę samych haczyków, nagłówków, które sprzedają treść. Jakie tytuły przykuwają uwagę? Jak konstruować tytuły artykułów?
1. Tytuły sprzedające skandale
Tytuły prasowe i serwisy internetowe zajmujące się plotkami, skandalami, tworzeniem sensacji, świńskiego humoru, niestworzonych historii kryminalnych, historii nie z tego świata mają zadanie dość proste. Można to wywnioskować z lekkości z jaką przychodzi im konstruowanie nagłówków piorunujących, celnych, okrutnych, dosadnych, szokujących, czy dobitnych.
Firmują one materiały ubogie w treść, fantazjujące, pokazujące kompromitujące zdjęcia. Dlatego ciężko takim tytułom nadawać miano wzoru, ciężko jest ich ton przemieszczać na łono każdej z dziedzin o jakiej się pisze. Tytuły artykułów typu „krótka piłka” to tytuły zarezerwowane dla prasy bulwarowej, posiadającej zaplecze prawne i środki pozwalające na załagodzenie efektów szarpaniny sądowej.
2. Tytuły popularne, niosące w sobie poradę
Wzorem do naśladowania, jeśli o tworzenie trafnych i przystępnych tytułów chodzi jest np. Magazyn Men’s Health. Tytuły MH są treściwe, zapowiadają rozwiązanie konkretnych problemów, gwarantują rezultaty. Potrafią też zawierać w sobie luźne słówka typu „6PAK”, „balast”. Mężczyźni uprawiający sport, dbający o dietę wiedzą o co chodzi.
Spójrzmy na kilka losowych tytułów z okładek tego magazynu:
„241 dróg na skróty do życiowej formy”
„28 dni do sylwetki, której ona się nie oprze”
„10 patentów na lepszą pamięć”
Chwytliwe? Pożyteczne? Intrygujące? Jasne? Treściwe? Wiadomo, czego dotyczy treść?
Tytuły tego typu, materiały poradnikowe różnego typu, to treści, które robią furorę również w internecie.
II. Ścisłość tytułowa
„WRACA MODA NA KLASYKĘ”. Musicie przyznać, że tytuł jest ciekawy. W głowie świtają jednak pytania typu „W czym konkretnie? W modzie? W kinie? W muzyce? Motoryzacji?”.
Jeśli wśród Was są osoby kolekcjonujące zegarki, to pewnie wieści o nich będziecie oczekiwać po lekturze danego artykułu, będziecie sobie robić nadzieje, że może artykuł traktuje o modzie i dodatkach, co jednak, jeśli klikacie, a artykuł będzie o wzroście zainteresowania muzyką klasyczną?
Najpewniej zasilicie grono osób powiększających współczynnik odrzuceń.
Jeśli zaś do Waszych RSSów spłynie nagłówek doprecyzowany „Zegarki. Wraca moda na klasykę”, to musicie zerknąć koniecznie, wiecie, że to materiał Wam dedykowany i żywicie nadzieję, że otrzymacie satysfakcjonujące Was informacje.
Tak to wygląda od strony czytelnika. Druga z wymienionych opcji jest też wynikiem szacunku autora dla grupy czytelniczej.
III. Co może autor?
1. Może cieszyć się zwabieniem wielu potencjalnych czytelników tytułem ogólnym „Wraca moda na klasykę”, który jest pociągający dlatego, że jest znakiem zapytania. Gdyby potraktować go dosłownie, to musiałby odsyłać do treści o tym, że wraca moda na klasykę we wszystkim w czym może ona wracać. Czym jest to tajemnicze „coś”? Trzeba sprawdzić ilu, jakich sfer może dosięgać.
2. Może też w treść tytułu wpleść słowo „zegarki”, przyciągnąć do siebie ścisłe grono użytkowników zainteresowanych tematem i liczyć na to, że i osoby postronne zdecydują się na materiał rzucić okiem. Bądź co bądź każdy z nas jakiś tam sikor posiada i od czasu do czasu go na nadgarstku zapnie.
IV. Dobry tytuł:
1. Jest możliwie krótki, określający treść, zaciekawiający.
2. Zawiera w sobie słowo klucz.
3. Prowadzi do treści jaką obiecuje.
4. (Atrakcyjnie brzmiący tytuł) powinien prowadzić do materiału potęgującego tą atrakcyjność, utrzymującego atrakcyjność, stopniującego napięcie.
5. Powinien potęgować zachłanność odczytania kryjących się pod nim treści.
fot. DepositPhotos
Powiązane artykuły:




6 komentarzy
3.4.2011
Nie jestem autorem, więc wpis nie jest mi dedykowany. Co nie oznacza, że artykuł nie jest przydatny, potrzebny. Bardzo ciekawa sprawa.
Dodam za to, że kupuję miesięcznik MH i jestem skłonny rzucić stwierdzeniem, że zacząłem go kupować właśnie przez te soczyste i wiele obiecujące nagłówki artykułów. Takie są fakty.
3.11.2011
Osobiście uważam, że problemem jest nie tyle nieciekawy nagłówek co nieciekawa treść. Często widoczne jest to w przypadku tego, co określiłeś jako „ścisłość tytułowa”. Takich zabiegów nie brakuje na np. portalach informacyjnych… co trzeci wpis informuje o katastrofie, nadchodzącej tragedii, zwolnieniach itd. Czytamy newsa z szokującym nagłówkiem, iż „Do końca kwietnia zwolnią 30% urzędników”, a potem okazuje się że tylko w Wólce Dolnej, a w dodatku urzędników którzy notorycznie brali „lewe” zwolnienia L4.
Oczywiście co grupa docelowa, to inny nagłówek. Mnie zaciekawi pozbawiony emocji tytuł „Lista zmian pakietu CS5 w stosunku do poprzednika”, a kogoś „Ona była widziana z NIM! Szok! Romans!”. Aczkolwiek na blogach/portalach typu warstwy fajnie czyta się intrygujące nagłówki…;-).
I tak na marginesie: atrakcyjne dla czytającego jest również pytanie w tytule, przykładowo „Czy wiesz, że ten wpis przeczyta każdy odwiedzający?”.
3.17.2011
@Daiquiri, „Czy wiesz, że ten wpis przeczyta każdy odwiedzający?”. Aż mnie korci, żeby ci ukraść ten tytuł:) Przyznam się szczerze, że ja sam nabieram się często na tytuły zapowiadające szumną treść. Artykuły, których tytuły zapowiadają zawartość poradnikową jeszcze jakoś dają radę. Inne niekoniecznie.
Zgodzę się z tym, że treść jest najważniejsza. O treści też będzie artykuł. Między artykułami o pisaniu robię wielkie odstępy, bo nie należą one do poczytnych, niestety. Niestety, bo mnie to akurat treści kręcą najbardziej.
3.17.2011
@deryl, jeszcze autorem nie jesteś, ale niedługo będziesz, za karę;) Mnie też, niektóre nagłówki skłaniają do grzechu zakupienia gazety. Każdy ma jakiegoś bzika. Ja mam bzika prasowego.
3.28.2011
Prawda Adamie tytuł i ogólnie pojęte nazewnictwo jest kluczem do dalszego zagłębienia się w lekturę.
W przypadku serwisów internetowych ważnym aspektem jest też pozycjonowanie, nie wiem dokładnie jak w chwili obecnej odnosi się do tego seo bo mam delikatne braki ostatnio, jednak kiedyś był to bardzo mocny element. Mówię tutaj oczywiście o nagłówkach.
Rozbudzające ochotę czytelnika nagłówki są dobre do pozyskania nowych czytelników, kiedy przekonamy się już do wydawcy/autora zaczynamy czytać daną gazetę czy też blog machinalnie bez patrzenia na nagłówki.
3.29.2011
@Konrad/puchuk, tzn. wiesz, ja wychodzę z założenia, że nie trzeba się na tym polu kompletnie spinać, bo wtedy zamiast pisać można się zablokować. Sam za dużo nie kalkuluję. Staram się, żeby tytuły były zwięzłe. Na blogu Misza np. nie ma nagłówków krzyczących, nie muszą też one zawierać słów kluczowych, a są stali odbiorcy, stali czytelnicy, bo treść jest należytego poziomu. Niemniej jednak tytuły potrafią wsysać do gry:)