4 plusy płynące ze spotkań z klientami, które łatwo przegapić
Spotkania sprawiają, że jesteśmy bliżej klienta i to stwarza okazje.
W jednym z poprzednich artykułów z działu „wolny strzelec” pisaliśmy o osobistych wizytacjach w progach klientów i wirtualnej obsłudze klientów. Na ten artykuł składają się 4 kwestie, które wskazują na plusy kontaktu oko w oko. Co możemy zdziałać?
1. Zapytać klienta o filozofię firmy
Uzyskiwanie odpowiedzi na nurtujące nas pytania może wnosić w nasze życie i styl pracy więcej dobrego niż przelew na koncie.
Jeśli klient wydaje się osobą otwartą, przyzwoitym człowiekiem, podziwiamy jego podejście, styl pracy, to warto jest pokusić się o zapytanie go o to jakimi zasadami kieruje się w biznesie, jakie motto mu przyświeca. Każdy lubi być w centrum uwagi, każdy lubi poczuć się podziwianym, a tego rodzaju pogadanka może być dla nas dalece inspirująca.
Warto zagadnąć o początki, o to w jaki sposób klient radzi sobie z trudnymi klientami, co go motywuje, czy miał jakieś trudne sytuacje i jak z nich wybrnął, jak daleko wybiega w przyszłość z planami biznesowymi, do jakiego stopnia jest gotów ryzykować w biznesie itd.
2. Zainteresować się dostawcami i odbiorcami klienta (hurtownie, sklepy)
Istnieje szansa, że nasz klient zna osobiście część swoich odbiorców i dostawców. Kto inny jak nie on na początku swojej ścieżki zajmował się odbiorem i sprzedażą towarów?
Nie można liczyć na to, że klient samodzielnie nas komuś ze swoich znajomych poleci, że załatwi nam zlecenia, bo to nie jego interes. Można za to zdobyć jego zaufanie i zgodę na powołanie się na jego godność, kiedy osobiście będziemy się starać pozyskać klientów klienta.
3. Z słuchania i łączenia faktów może powstać pomysł na rentowny serwis www
Mało to powstało firm nie zajmujących się niczym innym, jak pośredniczeniem pomiędzy działalnościami?
Czasem ciężej jest wpaść na pomysł rentownego serwisu www bezustannie przesiadując w sieci niż wychodząc i obracając się między ludźmi z realnego świata.
Czasem ciężej zauważyć lukę wędrując po tysiącach adresów www niż będąc w grupce kilku osób.
4. Częste wizyty w biurach klientów zwiększają szansę na etat
Nie każdy człowiek jest wolnym strzelcem z wyboru. Część osób wzięła sprawy w swoje ręce, bo nie mogły znaleźć pracy.
Pojawiając się w firmach klientów pozwalamy się poznać. Szczęściu należy pomagać. Być może ktoś zauważy nasze dobre strony i zdecyduje się kupić nasze umiejętności oferując nam pracę.
Czy nie ciężej o to wszystko bazując wyłącznie na relacjach wirtualnych?
Powiązane artykuły:




8 komentarzy
7.12.2011
Jednemu znajomemu od nas, który dużo jeździł po firmach faktycznie kilka razy proponowano pracę. W końcu się skusił. Tak to właśnie działa.
Ja nie mówię, z pokazywania się w różnych miejscach można wynieść wiele dobrego. Nie znam przykładu jaki można podczepić pod punkt traktujący o pomyśle na rentowny serwis, ale opisany ze sposobów też jest sposobem. Do netu trzeba mieć dystans. Czasem mi też się wydaje, że jest w nim już wszystko. Twój przykład można porównać z kimś kto był zagranicą i zauważył, że tam jest coś czego nie ma w Polsce, po czym to sprowadził, otworzył u nas. Rozumiem, że chodzi Ci o taką sytuację, że niekoniecznie musimy się znać na branży, mamy za to umiejętności, by ewentualne pomysły przenieść do sieci?
Co do punktu nr 1 to staram się z niego korzystać, bo wiele takie rozpytywanie wnosi. Ciężej jest składać takie zapytanie utrzymując relacje wirtualne, to fakt.
Punkt 2. O przyzwolenie na powoływanie się na klienta można się postarać również w kontaktach wirtualnych. Może czasem niezręcznie jest spytać. W każdym razie jeśli ma się zamiar powoływać na klienta, to koniecznie trzeba to zrobić. Kiedyś zrobiłem to bez wiedzy klienta i mu się to nie za bardzo spodobało hehehe…
7.12.2011
deryl, ja mimo wszystkich minusów osobistego kontaktu z klientem, w tamtym okresie miałem bardziej otwartą głowę, lepiej czułem relacje, bo były namacalne, miałem lepszy przegląd. Mi też proponowano pracę, bo z osoby nieznanej, stałem się klientowi znany, zaufany i godny zatrudnienia. Może nie była to oferta z naszej branży, ale zastanawiałem się nad przyjęciem jej. Inne punkty z tej zwięzłej listy też starałem się wypełniać.
7.12.2011
nie wątpliwie to są same plusy, pozornie zmarnowany czas, lecz nic cenniejszego.
waż tylko kim jest ów klient. …
7.12.2011
Spotkania osobiste i wizyty w firmie klienta mają dużo plusów ale dla mnie największą wadą jest brak czasu na częste osobiste kontakty z klientami.
Najczęściej staję się przed wyborem: pojechać do klienta: czyli 1 – 2 godziny czy wykonać telefon – 10 minut. W przypadku gdy zawsze jest coś do zrobienia lub gonią mnie terminy raczej wybiorę telefon.
7.13.2011
Ja raz skusiłem się, by dać się kupić przez klienta. Były piękne plany, słupki kipiały, rynki zagraniczne…. Ach…. te marzenia…
7.20.2011
@jzzz, kim jest taki klient? Wyjątkiem. Zwyczajnie ludzkim typem, ciepłym człowiekiem. A tacy się zdarzają. I taką współpracę wspomina się bardzo miło, bo jest to przyjemna odskocznia.
7.20.2011
@jahoo, fakt. Z czasem jest problem. Spotkania potrafią pochłonąć sporo czasu, który potem trzeba nadganiać. Spotkania odbywają się kosztem rzeczywistych zadań. Ale dają lepsze czucie klienta.
7.20.2011
@jask, wszystko zależy od szczęścia. Znam osoby, które zostały podkupione przez klientów i sobie to chwaliły zostając w tych firmach. Niektórym dało to coś innego, otworzyło oczy na parę spraw, dało nowe możliwości, przetarło szlaki.