Briefix daje brief
Czy dzięki Briefiksowi sporządzanie briefu staje się zabawą? Istnieje szansa na zaciekawienie klienta.
Briefix ma nam ułatwiać skompletowanie wytycznych
Użycie tego internetowego narzędzia ma zminimalizować rolę komunikacji za sprawą poczty elektronicznej i rozmów telefonicznych w procesie kompletowania danych jakie ma zawierać porządny brief.
Brief z Briefiksem

Briefix to narzędzie, które posiada wbudowane gotowe zestawy pytań jakie trzeba zadać klientowi nim przystąpi się do prac projektowych.
Jak wiadomo, pytania te będą się różnić, w zależności od tego, czy klient zleca nam projekt logo, broszury, opakowania, web designu itd.
Doboru właściwych pytań dokonuje się przy użyciu metody „przeciągnij i upuść”. Pożądane zapytania umieszcza się na obszarze roboczym.
Gotowy szablon briefu należy zapisać. Briefix generuje link jaki możemy udostępnić klientowi na własnej stronie www, lub wysłać mu go na firmową pocztę wprost z Briefiksa.
Klikając w podesłany link klient skierowany jest do przygotowanych przez nas pytań o wytyczne. Udzielając odpowiedzi kompletują się wytyczne do projektu. Należy tu wtrącić, że Briefix ma bardzo ciekawą opcję umożliwiającą nam podglądanie postępu prac nad briefem jaki przygotowuje nasz klient.

Jeśli zauważymy, że klient utknął na którymś z kolejnych punktów wytycznych, mamy podstawy do tego, by zainterweniować, zapytać o to w czym jest problem i poprowadzić go przez kolejne etapy prac nad briefem.

Dzięki temu, że Briefix jest narzędziem wizualnym udzielaniu odpowiedzi na wiele pytań do briefu odbywa się za sprawą zaznaczania wybranych opcji. Kolory wybiera się z palet kolorów, preferencje typograficzne wybiera się z graficznie przedstawionych krojów pisma.

Na chwilę obecną Briefix nie jest jeszcze wyposażony w pliki j. polskiego. Tłumaczenia można dokonać samodzielnie w ustawieniach narzędzia.
Briefix jest narzędziem odpłatnym, więc trzeba mieć możliwość bezbolesnego wkalkulowania opłat za użytkowanie tego narzędzia w koszty zleceń.
No related posts.




29 komentarzy
7.18.2011
Fajne. Ale co z tego, kiedy większość klientów odpowie na 90% pytań „nie wiem” bo faktycznie nie wie, albo nie chce mu się zastanowić.
Ja staram się wysyłać do klientów maile z jak największą ilością pytań na początku. Nieraz ich liczba wynosi i dziesięć, z czego żadne nie jest skomplikowane („Jaka kolorystyka według Państwa odpowiadałaby projektowi? Według mnie to jest [bla]” albo „Czy chcą Państwo postawić na dużą ilość tekstu czy zdjęć/grafiki?”) a i tak na większość mówią „no, nie wiem, proszę zdecydować samemu”, a potem, naturalnie „miałem _zupełnie_ inną wizję”.
Briefy, o ile już je dostaję, to dzielą się na dwie grupy. Albo mail sklecony na kolanie, mający pięć zdań i słowa typu „zajebiste”, „gonimy te strony:”, „musi być moc” (autentyki) albo pięćdziesiąt stron w PDFie albo PowerPoint’cie z najróżniejszymi zlepkami Internetu (fajny font na Pudelku, fajne zdjęcie na jakimś arabskim blogu).
Prawda jest taka, że Briefix wygląda na świetne narzędzie, ale… nie w Polsce. Klientowi się nie chce myśleć, decydować, przeważnie się tego boją, unikają decyzji. Chcieliby wszystko co najlepsze, ale takie którego jeszcze nikt nie ma albo „dokładnie takie jak na [xxx.com] tyle że inne”.
7.18.2011
dokładnie takie jak na [xxx.com] tyle że inne…
Dobre, to gonimy tą stronę.
7.18.2011
Akurat na tego rodzaju narzędzie to jestem otwarty. Fakt jest taki, że też dostajemy wytyczne szczątkowe. Jak mamy kupę zleceń to potem jest plątanina w mailach. I od strony zarządzania wytycznymi takie narzędzie jest na plus. Oczywiście brakuje mi tutaj kilku opcji, ale Briefix jest w fazie rozwoju, także pewnie autorzy już dostają sugestie. Mam tylko nadzieję, że to rozwiązanie się przyjmie, bo to też jest dla mnie ważne, żeby mieć pewność, że będzie istnieć, żeby go używać.
7.18.2011
@deryl: stosuj labele w mailach. Do nazwisk dopisz nazwy zleceń, pomaga.
7.18.2011
Hmmm… narzędzie może i zapowiada się ok, ale jak zwykle w polsce może się nie sprawdzić – dlaczego? Ponieważ jak już napisali koledzy powyżej – często jest tak że mimo naszych prób uściślenia czegokolwiek – i tak skończymy z niczym. Osobiście zawsze wszystko kończy się tak że w kilku mailach mam szczątkowe informacje… i nie wydaje mi się żeby to aplikacja zmieniła. Trzeba tez pamiętac że wielu klientów jest bardzo opornych na wszystko co nowe i inne niż ich ukochany mail, power point czy inny word.
7.18.2011
a właściwie to dla kogo ma być to narzędzie? dla klienta? dla wykonawcy?
czy ono może generować zysk?
7.18.2011
Jaki zysk – zyskiem – przynajmniej tak ja to rozumiem – ma być pomoc w generowaniu briefu.
7.19.2011
tia,
ma pomóc ale komu? temu co zleca – czy temu co wykonuje?
7.19.2011
A może temu kto wymyślił tę aplikację i oferuję ją odpłatnie?

Żart oczywiście – nie węszmy kolejnej afery rozporkowo – medialno – smoleńskiej
7.20.2011
Tomek,
obejrzałem to narzędzie – jest tam wiele ciekawych rozwiązań, lecz jest to narzędzie nie do utrzymywania relacji Wykonawca – Klient,
ta aplikacja może – ale tylko może być przydatna dla utrzymania relacji Wykonawca – Podwykonawca.
w przeciwienstwie do klienta który wie ile ma do wydanie, wykonawca wie co jest jego celem – mam na myśli cel związany z pomyślnym zakończeniem projektu.
wnioskuję
że narzędzie ma wiele ograniczeń jak w prowadzeniu projektu tak nie wspominając już w kontakcie z klientem.
7.20.2011
@Tomek Buszewski, witam w skromnych progach:) Oczywiście wiem o czym mówisz i to rozumiem, bo realia są takie jak je opisujesz. Zapodałem tego rodzaju wpis ze względu na to, że któryś z użytkowników poprosił mnie o to bym coś skrobnął o narzędziach, aplikacjach. Jak wiadomo jestem oporny na narzędzia, większość z nich nie jest mi potrzebnych. Briefix mnie zaciekawił, to wszystko. Ani go nie polecam, ani nie ganię. Pomysł jest dość fajny, to wszystko. Opisałem Briefiksa po łebkach, bo zdaję sobie sprawę z tego jakie są realia.
Co do opisanych przez Ciebie sytuacji. Zgadza się. Nie ma lepszej możliwości niż szczegółowe wypytywanie. Myślę, że część klientów nie rozumie pytania „Jakie są barwy firmy?”. Rozumiem to. Część z tych ludzi o to nie dba, część nie miało styczności z tego typu terminologią. Tylko potem są pewne problemy, bo jak kolorki jakich użyjesz różnią się na oko od tych jakie klient ma na wizytówce (czy innym materiale) to już mu to nie jest obojętne i się przyczepi.
Takie zlepki z różnych źródeł z internetu to jeszcze nie jest to. Wiesz, z jednej strony wolałem dostać takie coś (bo przynajmniej to duży trop). Z drugiej strony, z tego stylistycznego chaosu trzeba jeszcze coś ulepić, wypracować jakieś kompromisy. A to w sumie nie należy do nas. To klient ma być zdecydowany, to klient ma odsiać to czego być nie musi i dopiero na podstawie tego można zacząć coś konkretnie lepić.
7.20.2011
@jask, i jak sądzisz. Czy to ma szansę się sprawdzić w rzeczywistości firmowej?
7.20.2011
@deryl, nie mam pojęcia czy twórcom utrzymywanie tego narzędzia będzie się kalkulować, bo nie wiem jakie jest zainteresowanie tym narzędziem.
7.20.2011
@25FPS, myślę że jeśli ma się dużych klientów, którzy mają działy marketingowe może być z tym briefem lżej. Narzędzie jest bardzo proste w obsłudze, ale nie jest wolne od wad.
Ja już nie mam problemów z wytycznymi. Więcej problemów sprawia mi zrozumienie poprawek jakie przysyłają klienci. Tutaj ciężko jest wypracować jakąś jednolitą metodę ich dostarczania. Jedni piszą po pliku .png, innym nie załączą się obrazki do pliku Worda itd.
7.20.2011
@jzzz, ja nie bawiłem się wersją trial, mam płatną, także nie sprawdzałem do jakiego stopnia narzędzie jest ograniczone w wersji próbnej (o ile jest). Wiesz, podstawowy błąd Briefiksa jest np. taki, że gdy klient wypełniający wytyczne zdecyduje się nanieść poprawki na brief i znów kliknie w podesłany link, to zacznie zabawę od początku i powstanie nowy brief.
Kto ma na tym zarabiać? Autorzy narzędzia. Komu ma to służyć? Osobom otwartym na internet, gadżety. Ma to być narzędzie, które pozwala podglądać pracę nad briefem i ułatwiać zarządzanie wytycznymi w jednym miejscu.
Mimo kilku głosów krytycznych należy docenić pomysł i wpis potraktować jako ciekawostkę. W innym wypadku tak na dobrą sprawę można podważyć sens istnienia wszystkiego i Facebooka i Google+ i blogów o aplikacjach i nowinkach technologicznych i wszelkie newsy i testy. Przecież większość rzeczy jest niepotrzebnych, od profili w serwisach społecznościowych po super nowoczesne telefony.
7.20.2011
@Tomek Buszewski, to ja muszę twoją wypowiedź pokazać osobie odpowiedzialnej za prowadzenie korespondencji firmowej. Mnie nie słucha, może twoja wypowiedź będzie miała na nią wpływ.
7.20.2011
@jzzz: do relacji wykonawca-podwykonawca są maile a nie generatory opisów. Biorąc podwykonawcę warto popatrzeć nie tylko na najniższe stawki ale na to, czy rozumie co się do niego mówi. Jeżeli ktoś jest w miarę rozgarnięty i potrafi „nadawać na tych samych falach”, to żaden Briefix nie jest potrzebny.
@Adam: szczegółowe wypytywanie, tak. Ale, jak napisałem, mało kto chce odpowiadać! Dziwię się, bo ludzie naprawdę boją się decydować o swojej własnej stronie.
7.20.2011
@Tomek Buszewski, ja myślę, że większość klientów zabiera się do sporządzenia briefu (jeśli mu się da wskazówki). Tyle tylko, że jest to generowanie kolejnego papierzyska pod hasłem „Jezu znowu”
I tutaj się rodzi małe nieporozumienie. Nie wierzę, że z tradycyjnym briefem, ani z takim briefiksem ktoś tam nie jest w stanie sobie poradzić. A jak radzą sobie z wypełnianiem innych kwitów, wstawianiem produktów na allegro? Przecież to są proste rzeczy. Tylko klient łatwiej przebrnie przez coś (mniej lub bardziej intuicyjnego) jeśli ma na tym zarabiać, gorzej jest jeśli ma pieniądze wydać.
I tutaj powstaje kolejne nieporozumienie. Ludzie chcą coś kupić (zamówić usługę) dostać produkt najwyższych lotów bez problemów. Zupełnie jakby skoczyć po nowy telewizor. Nikt nie lubi się za bardzo napracować nad wydawaniem pieniędzy, a taki brief to czas (wysiłek, praca). Bez sensu, bo potem często bywają spięcia. Słowem, jak klient nie zrobił briefu to może i nie wie czego chce, i potem nie chce płacić:)
7.20.2011
@deryl: teoretycznie, masz rację. Ale, zobacz choćby to kupowanie telewizora. Przed pójściem do sklepu dawniej rozpytywało się znajomych, dziś przeszukuje się Internet. I to nie jakoś pobieżnie, tylko często proces trwa nawet i kilka dni (dawniej dłużej, szwagier mieszka na wsi, trzeba w PKS!). To też jest praca, też tracisz czas. Ale ja tak tego nie postrzegam. Dla mnie to jest inwestycja – im lepiej się przyłożę, tym lepszy będzie efekt.
Tak samo gdy robiliśmy remont w mieszkaniu. Mogłem powiedzieć „róbcie, co chcecie”, ale wolałem sam połazić po sklepach, marketach, pooglądać, porównać, wypytać. Zajęło mi to sporo, ale teraz nie mogę powiedzieć „płytki do poprawki” (swoją drogą, zwrot „do poprawki” działa na mnie gorzej niż płachta na byka), bo, do jasnej cholery, zainteresowałem się swoimi rzeczami!
I teraz można porównać te dwie rzeczy – przygotowanie briefu, trwające, w porywach, jeden dzień i chodzenie za telewizorem czy moim remontem. Nie ma tłumaczyć, że „klient się nie zna”. Ja też nie wiedziałem praktycznie nic o armaturze itd, jak kupowałem telewizor, to nie wiedziałem praktycznie nic o panelach LCD. Kwestia „dowiedzenia się” w dzisiejszych czasach kiedy każdy komputer jest podpięty do sieci jest naprawdę błaha.
7.21.2011
Wszelkiego rodzaju briefy i ustalenia są później przydatne do rozstrzygania sporów, gdy klient powie przy końcu projektu (gdy jest gotowe 48 PSD, po 10 kompozycji w każdym), że nie o to mu chodziło. Ja niestety prawie zawsze spotykam się z sytuacją:
Przychodzi PM i mówi: „Zrób stronę”.
7.21.2011
Cóż Panowie,
klient chce mieć towar/usługę,
a w dzisiejszych czasach to ma być od ręki – dokładnie tak jak hipermarkecie na półce – gotowe pakiety.
jeśli nie masz tego towaru idzie dalej chyba że się go przekona że można go „sprowadzić”
ale pocóż wszelkie takie aplikacje skoro klient sam nie wie co chce mieć.
więc ta aplikacja jemu nie jest potrzebna – nie będzie widział sensu użytkowania a tym bardziej płacąc za nią.
czy nie lepszą rzeczą byłoby się bliższe zapoznanie z klientem, aby móc poznać jego oczekiwania?
swoją drogą robienie kilku projektów przez człowieka jest niczym innym jak porażką – gdyż to my jako egzekutorzy projektów nie wstrzeliliśmy się w oczekiwania klienta,
wydaje mi się że zamiast szukać uproszczę lub jak to woli ułatwień tam gdzie ich na pewno się nie znajdzie – to lepiej jesz optymalizować sposób realizacji tanego projektu – tak aby dany projekty był realizowany przez przez kilka osób w tym samy czasie – przez to czas realizacji byłby o wiele krótszy – począwszy od etapu opisywania założeń, poprzez projetowanie, realizacji poszczególych modułów.
pozdrawiam,
7.23.2011
Osobiście wysyłamy naszym Klientom briefy krótkie i zwięzłe. Po odpowiedziach udzielonych przez Klienta dopytujemy o detale mailowo bądź poprzez rozmowę. Sprawdza się w pełni.
Pytanie jakie powinniśmy sobie zadać: czy Klient ma czas na taką „zabawę” w Briefiks?
7.24.2011
@jask, wspominałeś kiedyś, że w firmie macie to jakoś sensownie rozegrane. Ja kiedyś pisałem o tym, że jak mieliśmy klientów lokalnych to poza briefem robiliśmy druk wszystkich podstron i jechaliśmy do klientów, żeby przybili na nich pieczątki (że uznają je za zatwierdzone). I wiesz co? Nawet to nie zdało egzaminu hehehe.
7.24.2011
@jzzz, to już nie są te czasy, że firm było mało to i klient brał to co mu dawali. Nie wiem jak taki Briefiks by się odnalazł w naszych realiach. Myślę, że część z klientów przebrnie przez te kilka narzędziowych kroczków.
Może poza naszymi granicami jest inna kultura pracy, może tam się takie rozwiązanie przyjmie? Kto wie?
Jak wspominałem, zapodałem tego newsa w ramach ciekawostki. Nie wierzę, że i u nas nikt o napisaniu takich rozwiązań nie myślał. Przynajmniej do informacji takiej osoby wieść będzie użyteczna, bo takie coś już funkcjonuje.
7.24.2011
@WNCREATION, osobiście jestem zatwardziałym fanem papierzysk i mało które narzędzie jest mi w stanie zastąpić kartkę i długopis. Nawet szkice stron zawsze robiłem sobie na kartce i do dziś nie potrafię inaczej.
Czy Briefix jest potrzebny? Można się bez niego obyć, bo jakoś do tej pory wszyscy sobie bez niego radziliśmy.
7.24.2011
Adamie,
ciekawą rzeczą jest to że aby przyjąć zlecenie na wykonanie czegokolwiek musimy być dość blisko klienta nawet nie dalej jak na wyciągnięcie ręki…
to samo tyczy się współpracy zespołowej, najlepiej jak zespół mieści się w 2-3 sąsiadujących pomieszczeniach… od biedy wystarczy że są w jednym budynku.
ciekawe co właściwie stoi na przeszkodzie aby z jednej strony przyjąć zlecenie – omówić brief na odległość to po pierwsze
a po drugie aby zespół był rozproszony na bliżej nie określonym obszarze
myślę że to ma związek nie tyle z kultura pracy co bardziej z pewnymi przyzwyczajeniami i stąd właśnie kwestia w doborze odpowiednich narzędzi…
pozdrawiam
8.2.2011
Brief bywa całkiem pomocną sprawą. Ale największym problemem, szczególnie w moim przypadku jest to, że klientów to przerasta oni nie wiedzą co tam wpisać, pytania pt jakie ma Pan/Pani wymagania, wizje, etc kończą się odpowiedzią Nie wiem i zaufam Pani doświadczeniu. Miło, ale czasami przydaje się wskazówka. Jak tylko trafia się na bardziej rozumnego człowieka, który ma pewną wiedzę na temat tego co chce to współpraca idzie o wiele szybciej i sprawniej. Czy ten program będzie dla mnie przydatny? Nie wiem, jak do tej pory miałam przygotowany plik z podstawowymi pytaniami, który wysyłałam klientowi (szczególnie w przypadku kiedy nie było możliwości omówienia zlecenia face2face).
Pozdr.
8.2.2011
@Agressiva, w zasadzie to fajnie jak klient obdarzy zaufaniem. Tylko do tego wszystkiego musi jeszcze podtrzymać te zdanie przy wręczaniu plików z propozycją i zdawaniu prac.
8.2.2011
@jzzz, co do odległości dzielących wykonawcę od klienta i poszczególne osoby realizujące projekt.
Wciąż utrzymuję, że połączenie kontaktu osobistego (posiadanie takiego komfortu) z kontaktem wirtualnym to najlepsza metoda. Wtedy jeśli wirtualnie nie idzie się porozumieć to można podjechać. Czyli klient lokalny tu pasuje jak ulał.
Co do zespołu. Mniejszych kłopot z synchronizacją prac jest w firmie. Nie lubię współpracy przez telefon.