10 namiętności jakim oddając się w pracy grzeszymy
Jakiś przyjemny dreszczyk towarzyszy ludziom, kiedy wiedzą, że robią coś czego nie powinni robić. A jak jeszcze coś na tym zyskują albo oszczędzają to aż od tej namiętności kipi.
1. Namiętne kserowanie i drukowanie wierszy miłosnych, notatek i wszystkiego co podleci, bo się za to nie płaci.
2. Namiętne załatwianie spraw prywatnych z użyciem firmowych telefonów, bo idzie zaoszczędzić.
3. Namiętne przygotowywanie się do egzaminów, jeśli ktoś się jeszcze uczy. Dzięki temu po pracy jest więcej czasu dla siebie.
4. Namiętne wyjadanie i wypijanie wspólnych zapasów spożywczych, bo można się zapędzić. Wiadomo. Stres trzeba zagryźć.
5. Namiętne dyskusje. Jeśli nie ma z kim plotkować w realu to zawsze zostaje GG, Twitter i Facebook w tle. Najsprytniejsi potrafią połączyć rozmowy z pracownikami siedzącymi obok z rozmowami na czatach, komunikatorach itd. I (jak to się mówi) zaspokojenie ciekawości znajomych i dopieszczenie znajomych można odfajkować. A po robocie? Do samotni.
6. Namiętne „giercowanie„, żeby po pracy mieć czas na uprawianie innego rodzaju zajęć relaksujących.
7. Namiętne nadużycia związane z przeciąganiem otrzymanej szansy na wymknięcie się z firmy w celu załatwienia spraw własnych, bo nie chce się wracać. Pragnienie pójścia na wagary to zwyczaj prastary.
8. Namiętne zawieszanie się w sferze marzeń, bo wszędzie dobrze gdzie nas nie ma.
9. Namiętne oddawanie się lekturom. Podobno Polacy nie czytają. Czytają. Być może słupki statystyczne wyciągnięto ze sfery czasu prywatnego a nie ze sfery czasu pracy. Stąd chybione wnioski.
10. Namiętne robienie wszystkiego (nawet tego za czym się nie przepada), żeby tylko nie musieć robić tego co konieczne.
fot. DepositPhotos
Powiązane artykuły:




32 komentarzy
7.30.2011
Uprawiałem punkty 1-4 i 7-10, czyli nie robiłem tylko dwóch. Nie jest źle;)
7.30.2011
@deryl, oj oj oj muszę skoczyć po czosnek, krucyfiks i kropidło;)
7.31.2011
Fakt uprawiałem większość.
Znajomy się nawet zapędził i robił własne fuchy. Ale szef go przyłapał i wylał.
7.31.2011
1. nigdy … w domu mam lepszy sprzet a lubie wysoka jakosc
ale zeby bylo smiesznie w pracy namietne dyskusje sa o pracy moze nie do konca polaczone z projektami w pracy ale wymiana zdan o nowinkach nowosciach itd. ale jak by nie patrzec za tym tez gonic trzeba
wiec prawie jak praca


wiecjako praca w sumie
no i tez w wolnych chwilach ktorych ostatnio mniej stad mniej mnie na warstwach 
2. tego nie trawie … raz mi sie zdazylo bo zapomnialem swojego telefonu z domu i musialem zadzwonic do domu zeby mi ktos moj podrzucil …
3. ufff na szczescie mnie to nie dotyczy
4. herbata i kawa … ale i tak chyba mniejsze ilosci niz w domu przed i po pracy ;]
5. uuu tak tak tak i jeszcze raz tak – to o mnie
6. nie gram niestety w gry … takze hmm
7. tez nie trawie … u mnie kroluje zasada – im szybciej skoncze prace tym lepiej
8. na to jest czas przed snem
9. nooo ale tez lektura zwiazana z praca – wszystkie serwisy designerskie i blogi zwiazane z tym co robie w pracy w celu rozwoju
10. o nie nie nie nie nie … najpierw najtrudniejsze potem najlatwiejsze a na koncu rzeczy ktore mozna zrobic ;D zasada ABCDEF rzadzi!
8.2.2011
@dayv, to może w pracy postawienie słabego ksero i drukarki było celowe;) Co do telefonowania z firmowych aparatów to nie jest to fajne, ale tak się dzieje.
Niektórzy maja przyzwolenie na czytanie w pracy branżowych serwisów. W końcu lepsze to niż tracenie czasu na gry, gg itp.
8.2.2011
@Andrzej, nie lubiłem tego jak ktoś robił fuchy w trakcie pracy. Miałem styczność jeszcze z gorszą rzeczą, z podbieraniem pomysłów i projektów firmowych. I to dopiero było wkurzające.
8.2.2011
@Adam – no to już było chamskie. Ale i tak bywa…
8.2.2011
Wiesz generalnie to ja w pracy mogę sobie na luzie facebooka przerzucać, gadu-gadu, skype co chce … byle bym zrobił to co mam zrobic w terminie
także w wolnej chwili czemu nie
ale stram sie jak najmniej …
a moim zdaniem korzystanie z tel. firmowego do załatwiania swoich spraw jest już najgorszym chamstwem i moim zdaniem powinno sie to tepic … ciekawe jak takie osoby czuły by się jak by to ich pracownicy tak robili …
8.2.2011
Ktoś kiedyś wyliczał ile można czasu urwać z dnai pracy gdy się długo siedzi w kibelku w godzinach pracy :->
8.2.2011
@Antoni, kobiety mają tu chyba większe pole do popisu, bo trzeba się przypudrować, makijaż poprawić, plamkę na bluzce zaprać i takie tam.
Facet zbyt często i zbyt długo przesiadujący w toalecie? Hmmm… to brzmi trochę podejrzanie hehehehe…
8.9.2011
Przez tyle lat to się wszystkiego spróbowało. U mnie część punktów uzależniona jest od pory roku
8.10.2011
@dayv, no chyba, że istnieje przyzwolenie na prywatne rozmowy z telefonów służbowych? Dzwoniąc z takiego telefonu czasu się nie liczy. To faktycznie nie jest smaczne. Na szczęście bardzo łatwo tego oduczyć.
8.10.2011
@Piotr, niech zgadnę. Wiosną i latem popadasz w rozmarzenie, a jesienią i zimą więcej grasz w gry i więcej podjadasz?
8.10.2011
@Adam skąd wiesz
8.10.2011
@Antoni, patrz. O pospolitym kibelku zapomniałem. Tak jak wspomniał @deryl, to świetne pole do popisu dla kobiet.
Chociaż i facet może spróbować: pozmieniać uszczelki, wyczyścić syfon itp.
8.10.2011
@Piotr, jak to kiedyś zagadnął @jask przesiaduję w szafie. Ewentualnie szukaj mnie w pudłach po sprzęcie.
8.10.2011
@Adam ja myślę, że jest inaczej. Sam po części tego doświadczasz, a że kilka wiosen na karku nosisz to wiesz o co chodzi.
8.10.2011
@Piotr, teraz ja mogę zapytać „skąd wiesz”? Jest tak jak piszesz. Doświadczam, doświadczałem. Kserowałem, drukowałem, rozmyślałem, korzystałem z neta do celów osobistych.
Tylko to dzwonienie mi nie szło i to siedzenie na GG. Dzwonić to nawet nie lubię. Może to dlatego.
8.10.2011
@Adam u mnie ciężko było dzwonić w celach prywatnych, ale czasem na krótko się to robiło, siedzenie na gg… no cały czas było odpalone, czasem ktoś zaczepił, ale w moim przypadku nie ma nigdy za długiego siedzenia. Trzeba konkretnie i na temat o pierdach to można pogadać twarzą w twarz.
8.10.2011
@Piotr, ja to nienawidzę komunikatorów. Od lat mam je na Off. Praktycznie nie wiem po co to trzymam.
A wiesz, w pracy to też nie korzystałem. Za to (przyznaję) miałem zboczenie wertowania archiwum w wolnych chwilach. Czego tam nie było. Może właśnie dlatego nawet nie kusiło mnie tego rodzaju klikanie. Człowiek jest roztrzepany, komputery są współdzielone, człowiekowi zbierze się na szczerość i zapomni tego usunąć a potem się zastanawia dlaczego wszyscy są na niego naburmuszeni hehehehe. Archiwa to wiedza tajemna o ludziach:)
8.11.2011
TimeCamp – to jest to, co zatruje życie pracownikowi, pokaże pracodawcy co się dzieje w godzinach pracy. Swoją drogą samemu można się dowiedzieć, ile czasu poświęcamy w pracy grzesząc (co do sekundy) w przedziałach od dnia po miesiąc.
8.11.2011
@jask miasz doświadczenie z tym oprogramowaniem ? … czy pokaże mi czy pracownik śpi ?
mam teraz taki przypadek, że człowiek notorycznie przysypia przy komputerze :/
8.11.2011
Piotr, ten soft pokazuje wszystko co robi pracownik przy kompie. Poczytaj sobie specyfikację. Poniżej moje przyjście rano do pracy
Jeśli zaśnie na 2 minuty będziesz o tym wiedział, bo pokaże to jako czas bezczynności.
http://www.dropbox.com/gallery/11134559/1/a?h=74cbb1
Nie da rady dzięki temu zrobić podglądu komuś na monitor, ale takie rzeczy jak: otwarte aplikacje, przeglądane strony, stworzenie nowej warstwy w PS rejestruje. Teraz na przykład zlicza czas na warstwach. Po tygodniu czasu możesz sobie sprawdzić ile czasu poświeciłeś średnio na czytanie Adama.
8.11.2011
@jask kurcze naprawdę może być to dla mnie rozwiązaniem.
Dzięki za info… powiedz masz wiedzę jakie to są koszta?
8.11.2011
Piotr, pracownik cie znienawidzi za to
Rozlicza się abonamentowo, w zależności od ilości stanowisk. Zamów ofertę na ich stronie.
8.11.2011
@jask może nas znienawidzi… ale ostatnio mamy duże problemy przez niesubordynację. Straciliśmy dużego klienta prze błędy w pozycjach, teraz musimy książki posyłać do dodatkowych rewizji. No bo jak ma nanieść korektę jeśli dłubie w nosie i przysypia
8.11.2011
Piotr, instalując to narzędzie będziesz wiedział co do minuty ile w nosie dłubał. Ja na przykład dowiedziałem się, że w ciągu całego miesiąca ponad 1.5 godziny przesiedziałem na warstwach.
8.11.2011
@jask wiesz myślę, że jeśli się oficjalnie o tym powie, że jest tak a tak to to wszyscy zrozumieją. Ja nie wyciągam konsekwencji za takie sytuacje, bo każdy może mieć lepszy bądź gorszy okres i trzeba być człowiekiem, ale jeśli wprowadzi się takie narzędzie to myślę, że powinno to zniwelować pewne sytuacje. Muszę to rozważyć… nie jestem zwolennikiem rozwiązań „tajnych” i podglądania ludzi bo to jest chore, ale to wydaje się być uczciwe.
No nie wiem co o tym sądzicie ?
8.11.2011
Oczywiście, że tajne nie powinno być. To narzędzie robi pewne statystyki, jesteś za pomocą niego w stanie zobaczyć gorsze i lepsze dni oraz podsumowania. Tylko teraz nie można jedynie patrzeć się na te słupki. Takie narzędzie to coś w rodzaju kija jest, marchewką również można kusić.
8.11.2011
@jask Marchewka powinno się tylko operować takie moje zdanie, ale niestety jak na razie widać moja marchewka jest jeszcze za mała
Moją główną marchewa jest wiedza, bo na razie nie jestem w stanie zapewnić marchewy innej…
Odbiegnę trochę od tematu, ale w nawiązaniu
Generalnie zauważyłem bardzo duża przepaść pomiędzy moim pokoleniem a pokoleniem, które aktualnie zaczyna funkcjonować na rynku pracy. Odnoszę wrażenie, że młodzi ludzie wchodzący na rynek stawiają pracodawcom takie wymagania jak osoby już działające na rynku od dłuższego czasu. Czasem nawet chyba większe. To nie koniec bo ja jak na razie trafiam na osoby, które nie chcą się rozwijać i uczyć. Przychodzą do pracy w wydawnictwie uważając, że umieją wszystko (corel i photoshop). Wszystko się weryfikuje w ciągu jednego dnia, ale i tak nie pokornieją i wiedzą swoje.
8.12.2011
@jask odnośnie rozmowy
http://technologie.gazeta.pl/internet/1,104530,10003605,Czy_mozesz_korzystac_z_Facebooka_w_pracy_.html
8.20.2011
@jask, 1,5 godziny na Warstwach? Dziękuję
Jestem zadowolony z Twojego wyniku. Oby tak dalej
Dzięki temu warstwy trafią na listę stron zakazanych;)
Narzędzie trzeba obadać.