Facebook, Twitter i Google Plus. Plakaty propagandowe
Aaron Wood jest autorem dość interesujących plakatów propagandowych serwisów społecznościowych.
Odzwierciedlają one walkę o dominację w świecie portali społecznościowych i utrzymane są w stylu retro. W walce uczestniczą rzecz jasna trzej wielcy giganci: Facebook, Twitter i Google Plus.

Kreatywne plakaty propagandowe o tematyce social media zostały dobrze przyjęte wśród osób zafascynowanych tego rodzaju serwisami i ich walką o zwolenników.
Autor przygotował po dwa plakaty dla każdego z portali, które mają skłaniać społeczność do przejścia na ich stronę i po jednym plakacie odzwierciedlającym zwycięstwo w wyścigu o dominację w wirtualnym świecie.
Plakaty można nabyć odpłatnie: Social Media Propaganda Poster.
A ty? Za kim się opowiadasz? Po czyjej jesteś stronie? Do czego nawołujesz?
Powiązane artykuły:




10 komentarzy
8.10.2011
Plakaty bardzo fajne. Lubię rzeczy w stylu vintage. Można powiedzieć, że mamy styczność ze współczesną propagandą. Szkoda tylko, że są to rzeczy odpłatne.
Jeśli chodzi o to za kim się opowiadam i w czyje zwycięstwo wierzę, to nie jestem odpowiednią osobą na odpowiednim miejscu, by to rozsądzać.
Jak dobrze wiesz nie jestem fanem serwisów społecznościowych i chcę mieć jak najwięcej prywatności w sieci. W sumie tylko na Google + mam profil i to przez ciebie;)
Nie interesują mnie tego rodzaju rozgrywki, bo właściciele takich serwisów zarabiają a świat patrzy i się ślini.
Jeśli jednak mam obstawiać to niech to będzie G+.
Swoją drogą ciekawe jak to będzie z Buzz’em. Buzz był trochę na uboczu, w zaciszu, dawał odsapnąć na podstawie tego co mówiłeś. Zresztą było więcej tego rodzaju opinii.
8.10.2011
@deryl, a ja niezmiennie opowiadam się za Twitterem. Bardzo lubię tą zwięzłą formułę i to tempo.
Na drugim miejscu jest dla mnie G+. Na 3 Facebook.
Twitter daje mi dużo szerszy ogląd na newsy z kręgów moich zainteresowań. Nie zastąpi mi czytnika rss (bo to przesada) ale jestem ze swojego konta w tym serwisie nawet zadowolony.
8.10.2011
@Adam mnie na przykład strasznie interesuje jak dokonujesz tak wielu wpisów dziennie… ręcznie? Obserwuje twoje konto i czasem mnie ono wprowadza w konsternację, właśnie z powodu ilości twetów.
8.10.2011
@Piotr, a… np. w sobotę… tak chyba w sobotę to było. Akurat siedziałeś na Twitterze i też opublikowałeś bardzo dużo wpisów w krótkim czasie.
Ja nie korzystam z żadnych dodatkowych narzędzi, bo nie jestem gadżeciarzem. Robię to zwyczajnie. Przeglądam rss, community link feeds, mam pootwierane kilka okienek i klikam w buttoniki retweet na stronach.
Przyznaję, jestem trochę maniakiem Twittera. Teraz i tak zjechałem z ilości przesiedzianych tam godzin. Aktualnie Twitter pochłania mi min. 5 min dziennie, max. godzinę. Na początku siedziałem tam po 6 godzin dziennie (poważnie). To chyba w 2009 było, ale wtedy to czułem w tym magię, wszystko było dla mnie nowe i chyba był to bardzo owocny w newsy, konkursy rok.
Paweł Tkaczyk polecił mi np. narzędzie buffer app. Myślę, że warto się tą aplikacją zainteresować na przyszłość.
8.10.2011
A ja niezmiennie opowiadam się za Facebookiem. Wśród tych trzech serwisów to właśnie tam mam znajomych. Prawie wszystkich.
8.11.2011
@Konrad, chyba kiedyś to ty pisałeś o tym, że Facebook ma darmową reklamę wielkich firm i mediów. Zrobił się popularny. Faktycznie, Facebook przyjął się u nas i najłatwiej tam połączyć się ze znajomymi rodakami.
Twitter nie każdemu odpowiada, ludzie mogą tego nie rozumieć. Dla mnie ma największe znaczenie, bo mnie interesują głównie nagłówki ze świata i tempo przepływu informacji mi odpowiada. Dlaczego Twitter nie zastąpił mi RSS? Tam rzeczy dzieją się za szybko. Łatwo przegapić ciekawe rzeczy. Praca z czytnikiem jest wygodniejsza.
Wszystko zależy też od tego jak kto traktuje serwisy społecznościowe. Do celów towarzyskich Facebook jest super. Na Twitterze trochę dziwnie wyglądają prywatne wynurzenia wplecione pomiędzy nagłówki z mediów itd.
Najbardziej zastanawiająca jest dla mnie przyszłość G+. Bardzo jestem ciekaw tego jak wygląda w oczach przeciętnego użytkownika netu.
8.11.2011
Google+ z góry potraktowany został jako serwis dla tzw. geeków i nerdów. Myślę, że to za sprawą Google Wave, który zrobił firmie Google opinię firmy dla zaawansowanych użytkowników. G+ jest więc traktowany jak Wave. Myślę, że nieprędko znajdziemy tam swoich znajomych (ze świata realnego)(nawet, jeśli Facebook przestanie istnieć).
8.11.2011
@Konrad, jestem podobnego zdania. Trzeba zacząć od tego, że nie każdy ma pocztę w Google, nie każdy chce mieć konto od Google. Poza tym o G+ nie mówią (jeszcze) wszędzie gdzie się da. Przeciętny użytkownik takiego czegoś potrzebuje.
Wiesz, ja korzystałem i nadal korzystam z Buzza. Przypominał i nadal przypomina mi on swego rodzaju zacisze, coś jak zamknięte grupki na ircach itp. Buzza traktowałem jako odtrutkę na papkę jaką oferują serwisy masowe, głównie dzięki wpisom Pawła Wimmera. Trzymam go dla wpisów paru osób. Traktuję jako swego rodzaju filtr.
8.17.2011
Świetny materiał!
Co do G+ to bardzo pozytywne wrażenie wywiera na mnie to najnowsze dziecko Google i czekam na oficjalne otwarcie.
Pozdrawiam!
8.20.2011
@Sebastian Cencyk, plakaciki fajne. Cieszę się, że dopadłem wieść przed tymi wielkimi molochami blogowymi.
Co do G+ to podzielam twoją opinię. Podoba mi się. Chociaż dla mnie to za dużo. Dbam głównie o konto na Twitterze. W sumie to w ankietach zagranicznych ludzie najbardziej lubią Twittera. Ja też lubię Twittera, ale uwielbiam Flakera.