3 banalne sposoby na oddzielenie czasu pracy od czasu wolnego
Drugi artykuł z serii mówiącej o czerpaniu radości z pracy i odseparowaniu czasu pracy od czasu dla siebie porusza kwestię trzech banalnych spraw.
Można iść o zakład, że wiele osób nie potrafi nad nimi zapanować. A zapanowanie nad nimi szybko przyniesie wymierne korzyści.
Nie łącz skrzynek pocztowych. Miej oddzielną do spraw zawodowych
Kiedyś nie było elektronicznych kont pocztowych i jakoś świat się nie zawalił. Nie używaj jednej skrzynki do załatwiania spraw związanych z pracą i spraw pozostałych.
Nie loguj się na skrzynkę przeznaczoną na listy związane z pracą po godzinach pracy, jeśli nie chcesz mówić, że pracujesz od świtu do nocy i wiecznie ktoś cię niepokoi.
Nie mieszaj prywatnego numeru telefonu do spraw związanych z pracą
Nie rozdawaj swojego prywatnego numeru telefonu. Chroń swoją prywatność. Każdy ma do tego prawo. Prywatny numer telefonu służy do kontaktowania się z najbliższymi osobami. Prywatna komórka to nie jest śmietnik.
Jeśli chcesz mieć spokój, to służbowy telefon komórkowy zostawiaj tam, gdzie zostaje firmowy telefon stacjonarny. W biurze.
Wszędzie tam, gdzie są namiary zawodowe na ciebie pisz o tym w jakie dni pracujesz i w jakich godzinach.
Wizytówka, profile firmowe w serwisach społecznościowych, własna strona www. Wszędzie tam, gdzie podajesz zawodowe dane kontaktowe umieszczaj informacje o tym w jakich godzinach pracujesz od poniedziałku do piątku i czy pracujesz w sobotę.
W jakich godzinach pracujesz w sobotę? Masz jasno określone stawki za pracę w dni wolne, za nadgodziny? Wiedzą o tym wszyscy zainteresowani?
Nie podawanie godzin pracy to poważna bariera komunikacyjna. Nie ma ich na wielu stronach firmowych. Ta niepełna linijka tekstu dodana do informacji kontaktowych to nic innego jak podstawowa zasada pracy.
Nawet jak ludzie tego nie uszanują (a znajdą się tacy), to z ustnego zwracania im uwagi niczego sobie nie zrobią. Odeślij ich do informacji o sobie. Słowo pisane więcej może, bo lepszą ma pamięć.
To co nie zostało spisane otoczenie zewnętrzne próbuje zmienić, próbuje na to wpływać. Na to, co zostało spisane nie ma wpływu. Ty masz nad tym kontrolę, tylko ty możesz takie informacje edytować.
fot. B Tal
Powiązane artykuły:




8 komentarzy
8.20.2011
Mnie najbardziej drażni fakt, że rozdawałem swój prywatny numer tel. Jasne, że numer można zmienić. Kłopot w tym, że ja jestem do swojego przywiązany. Cały czas też liczę na to, że jakoś pojednam się z kilkoma osobami z przeszłości. Ten numer to jedyny namiar jaki na mnie posiadają:)
Jeśli chodzi o podawanie godzin pracy, to na stronie firmowej to mamy. Z tym nie ma problemu, ale problem ze zrozumieniem klientów czasem jest. A ze zrozumieniem stawek za pracę np. w święta itp. to normalka.
Z mailami to mam wszystko dobrze przemyślane. Kiedyś miałem z tym kłopoty. Nie odbierałem telefonów w czasie wolnym i wiedziałem, że będą do mnie smarować jak wyłączę kom. I kusiło mnie, żeby sprawdzić co tam wymyślili. Sprawdzałem i się zaczynało hehe.
8.20.2011
@deryl, zdaję sobie sprawę, że temat był już poruszany w komentarzach niemniej jednak warto sobie takie rzeczy utrwalić. Poważnie, wiele to załatwia, ale to nie jest proste. Numer tel. i adres e-mail podajesz przecież w CV. Jak od razu nie zaznaczysz, że służbowej kom. nie odbierasz po pracy, to też będą sapać. Takie realia.
8.20.2011
Pocztę mam oddzieloną ale telefony miałem dwa ale zmęczyło mnie noszenie cały czas dwóch aparatów więc zrezygnowałem z prywatnego – a jak klienci dzwonią po godzinach pracy po prostu nie odbieram – oddzwaniam następnego dnia.
Z godzinami to też różnie bywa. Niestety jak klient będzie się chciał skontaktować to zawsze w magiczny sposób zapomina o tym że ja już nie pracuję
8.20.2011
Bardzo cenne uwagi. Niestety i ja z początku podawałem pracodawcom/klientom prywatne dane kontaktowe – mail i telefon. Później kończyło się tak, że miałem telefony od rana do… rana – bo akurat pracodawcy/klientowi coś się przypomniało.
Szkoda, że nie napisałeś tego wpisu kilka lat temu, bo pewnie nie musiałbym uczyć się na własnych błędach
8.23.2011
@Kamil, w zasadzie już rok temu były na ten temat wzmianki w komentarzach. A 5 lat temu to ja sam robiłem tego rodzaju błędy. Teraz jestem bardziej uważny i to skutkuje.
8.23.2011
@jahoo, bo klienci mają dar do tego, żeby sprawy związane z inwestycjami w stronę www, druki itp. załatwiać w czasie wolnym dla siebie, po godzinach swojej pracy. A wtedy to i my jesteśmy po pracy.
Ja odpowiadałem, że jestem po pracy, że oddzwonię jutro itp.
Noszenie dwóch telefonów to jest upierdliwa opcja. Można pomyśleć o aparacie na 2 karty.
10.15.2011
Ja mam jeden telefon – kiedyś miałam 2 i strasznie mnie denerwowało myślenie o tym, gdzie jest który i pamiętanie, żeby oba zabrać ze sobą.
Z jednym telefonem jest ok – rzadko kiedy klienci do mnie dzwonią po godzinach pracy, raczej widzę, że coraz częściej ludzie szanują czyjś czas.
Tak naprawdę po godzinach to bardziej dzwonią banki albo sieci komórkowe z propozycją kolejnych ofert – i to jest bardzo wkurzające, bo potrafią dzwonić nawet o 21-szej.
Myślę, że rozdzielenie życia pomiędzy pracą, a domem to bardziej kwestia indywidualnej motywacji. Wystarczy powiedzieć rodzinie i znajomym, by nie dzwonili w godzinach pracy, chyba że to bardzo pilne, a klientom że pracujesz w takich godzinach i tyle. Tak naprawdę nie trzeba odbierać telefonów służbowych po pracy, mamy do tego pełne prawo, ale wiadomo, zdarzają się różne sytuacje i jeśli jest to pilna sprawa to klientowi czy szefowi trzeba pomóc, on to doceni. A jeśli dzwoni tylko po to, by trochę poprzeszkadzać mimo, że wie, w jakich godzinach pracujemy, no to się mówi uprzejmie, że proszę o kontakt jutro i tyle.
Mi się zdarza czasem do pracowników dzwonić po pracy, ale się dwa razy zastanawiam czy muszę i czy to naprawdę nie może poczekać do jutra. Jak jest sprawa nie cierpiąca zwłoki no to nie mam wyjścia. Ale nie robię tego często, więc jak już dzwonię, to oni wiedzą, że to ważne.
10.24.2011
@Monika Loryńska, dziękuję ci za wyczerpujące wypowiedzi. Doceniam to. Wspominasz o bankach i sieciach telefonicznych – faktycznie ostro przesadzają.
Co do telefonów to ja zdaję sobie sprawę z tego, że nie przeszkadzają one wszystkim. Niektórzy lubią ten młyn 24 na dobę, bo dzięki temu świecą, czują się potrzebni.
Fajnie, że Twoi pracownicy mają świadomość tego, że jeśli dzwonisz po godzinach to masz ważną sprawę. I o to chodzi. Ktoś inny może nadużywać tego co doprowadzić może do tego, że pracownicy faktycznie przestaną odbierać telefony po godzinach i nie odbiorą tych istotnych.