Motywacja w tworzeniu dla siebie
Co sprawia, że z chęcią wykonujesz projekty dla siebie, masz chęci do eksperymentowania? Pod spodem znajduje się kilka podpowiedzi, które mogą kogoś popchnąć do pracy dla siebie i nad sobą.
Dorosłość wiąże się z nawarstwianiem się obowiązków i zapomnieniem o bumelantce. Pogoń za pieniędzmi i konieczność tworzenia rzeczy praktycznych skutecznie podbierają czas i energię na wykonywanie hobbystycznych prac. Ciężej też przychodzi nauka obsługi oprogramowania z jakim nie miało się wcześniej styczności, bo trudno jest przełknąć fakt, że znów ma się w czymś być żółtodziobem.
Jak rozbudzić siły niczym namiętność w starym małżeństwie?
1. Fotografować elementy układanki
Podczas robienia zdjęć w głowie pojawiają się wizje wykorzystania ich. To skutecznie może popychać do zmaterializowania ich w Photoshopie.
Wykorzystywanie w pracach personalnych własnych zdjęć daje nieporównywalnie większą kontrolę nad projektem od podstaw. Człowiek przestaje być więźniem serwisów stockowych.
2. Kombinować na własnej skórze
Warto jest się zjednoczyć i wraz z grupką znajomych umawiać się na cykliczne sesje fotograficzne. Posiadanie korzystnie prezentujących się zdjęć portretowych, zdjęć całej sylwetki zachęca do eksperymentowania z fotografiami, które stanowią podstawę dla artworków.
Warto jest się zmierzyć z kreowaniem siebie, pobyć bohaterem swoich prac. Zobaczyć siebie w określonych rolach i ramach.
3. Robić kreatywne psikusy
A gdyby tak spróbować kumpla podziurawić z uzi? Co się stanie, jeśli różowe kozaczki koleżanki zamieni się na gumiaki? Wirtualna wymiana ciosów za sprawą docinek zawartych na fotomontażach – to musi się podobać, tego rodzaju droczenie się. Diabeł kusi.
Wzajemne niszczenie się w ten sposób ubarwia szarość żywota i gra na gulu. Żądza zemsty bywa dalece mobilizująca.
4. Tworzyć oryginalne prezenty i pamiątki dla swoich znajomych
Można postarać się i włożyć trochę wysiłku w to co ofiarowuje się bliskim. Trzeba tylko śmiało wykorzystać swoje umiejętności do tego, aby dawać oryginalne prezenty. Robić plakaty, nadruki na koszulki i e-kartki własnego autorstwa.
5. Ucząc się nowych rzeczy bawić się w dokumentowanie życia…
Montując filmiki z imprez, dokumentując życie dziecka, można połączyć naukę praktyczną z pracą pożyteczną. Do tych filmików będzie się wracać z sentymentem.
6. Ucząc się warto jest przypomnieć sobie swoje początki
Początki były trudne. Każdy kto utrzymał się w zawodzie wraca do nich w opowieściach z sentymentem i wspomina je jako piękne czasy. Czasy, w których musiał zakasać rękawy, przełykać gorycz porażek i cieszyć się z chwil obrazujących postęp. Warto mieć to na uwadze.
7. Ucząc się nowych rzeczy warto wykonywać szybkie ćwiczenia
Warto chwycić za czytadła w stylu Killer Tips. Wykonywanie tego rodzaju ćwiczeń zapobiega zniechęcaniu się, do wykonywania ich nie trzeba mieć dużo wolnego czasu, ciężko jest się pogubić w poszczególnych krokach, bo jest ich niewiele, a same efekty przepracowanych ćwiczeń są bardzo obiecujące, co zachęca do dalszej pracy.
8. Tworzyć, żeby rekompensować
Wiele osób odbija sobie wykonywanie czynności nierozwojowych w pracy zarobkowej czynnościami eksperymentalnymi w projektowaniu dla siebie. Może to pomagać w zachowaniu radości ze sprawowanego zawodu.
fot. DepositPhotos
Powiązane artykuły:




14 komentarzy
8.23.2011
Jak ktoś jest grafikiem to i tak ma dobrze, bo nie może zapomnieć o tym, że istnieje coś takiego jak wyobraźnia.
Czasem o nią ciężko, bo dorosłe życie to nie są przelewki. Najgorzej jak coś człowieka trapi i zajmuje mu głowę.
Porównując pracę rutynową z pracą kreatywną to właśnie ta wyobraźnia jest kluczowa. Korzystanie z niej daje dreszczyk emocji i wyzwala. Blokada na tym polu w pracy kreatywnej strasznie dołuje, stresuje i staje się ciężarem.
W nauce korzystam z tych tipsów. To dobroć, teraz jest tego wysyp. Kiedyś nie było tak dobrze. Nawet jak się za książkę z Photoshopa z ćwiczeniami chwyci to zawsze czegoś nowego się człowiek nauczy, jakiejś drobnostki.
Fotosy z sobą w roli głównej fajnie się obrabia, bo każdy chce wyglądać super. Z psikusami trzeba uważać, żeby się ludzie nie obrażali ale takie popisywanie się też rozwija, a co najważniejsze jest do tego motywacja.
Swoją drogą. Nie słyszałem jeszcze by ktoś o swoich początkach powiedział, że były super łatwe i proste. Jest ktoś taki?
8.23.2011
Przypomniało mi się. Myślę, że do listy można dopisać tworzenie i prowadzenie własnych stron internetowych. To jest świetna opcja do robienia eksperymentów i rozwoju w różnych dziedzinach np. związanego z promowaniem, pozycjonowaniem. Poza tym, jak pewnie dobrze wiesz wiąże się też z tym robienie prasówki, gonienie za wiadomościami związanymi z tematyką strony. Jest to swego rodzaju motywacja i przymus do rozwoju.
8.23.2011
@deryl, a to takie małe podsumowanie sobie zrobiłem tego co skutkuje na własnej skórze. Mimo wszystko myślę, że w nauce nowych rzeczy do wielu osób przemawia perspektywa późniejszego zarobkowania na rozwoju. Także jak ktoś ma tego rodzaju marchewkę to będzie uczył się szybciej i chętniej. Takie coś też można wrzucić na listę.
Co do początków. Ja też nie słyszałem jeszcze, by ktoś powiedział, że miał prosty start. Tzn. niektórzy mieli łatwiej, ale to lepiej brzmi, że trzeba się było namęczyć, żeby być tam, gdzie się obecnie jest:)
8.23.2011
@deryl, można powiedzieć, że ja po części właśnie dlatego redaguję Warstwy. Robię to po to, żeby zmuszać się do wysiłku. Przeglądam różne źródła, czytam opinie i artykuły, więcej patrzę na różnego rodzaju prace, uczę się nowych rzeczy, krok po kroku. Poza tym mam szansę podsumowywać jakoś swoje przemyślenia, grupować je, wymieniać opinie z użytkownikami, poznawać wasze zdanie na różne tematy. To sporo jak dla mnie.
8.23.2011
Prawdziwa sztuka to znalezienie sił i motywacji, by zrobić coś dla siebie, a nie walnąć się z książką, muzyką czy filmem na kanapę po dniu, w którym osiem godzin spędziło się nad weryfikowaniem poprawek z maila, wysłaniem ich i otrzymaniem kolejnej, sprzecznej z poprzednią, listy np. „bo jednak wolałbym burgund”.
Ja na przykład chcę zrobić nowe folio, bloga, zrobić projekt dla znajomego dot. gier z serii „Halo”, przyjrzeć się LESS, ale nie mam kiedy. Wiem, że te rzeczy to czysty fun, ale po dniu takim jak dziś, spędzonym w 50% w Gmailu, 25% w Photoshopie i 25% w Notepadzie++ mam ochotę położyć się na podłodze, nie chce mi się nawet iść do łóżka.
8.24.2011
Punkt 8:
Może to pomagać w zachowaniu radości ze sprawowanego zawodu.
powinno być:
Pomaga w zachowaniu radości ze sprawowanego zawodu.
Pozdrawiam :]
8.25.2011
@Dawid Markowski, w szczególności, kiedy w pracy wykonuje się czynności nierozwojowe, rutynowe. Wtedy wyrażanie się w projektach dla siebie jest zbawienne, na wagę złota.
8.25.2011
@Tomek Buszewski, cały problem tkwi w tym, że po ośmiu godzinach roboty ciało jest już ścierpnięte, wzrok traci świeżość. A te projekty dla siebie wymagają jeszcze kilku godzin siedzenia w jednej pozycji. A jak człowiek przegina i przyciśnie jeszcze te 4-6 h to potem następnego dnia nie ma tej świeżości, bo nie ma takiej regeneracji.
W sumie ja to przez większość roku nie mam sił na nic ponad standard. Z utęsknieniem wypatruję tych tygodni, 2 miesięcy podczas, których wstępuje we mnie jakiś rodzaj dodatkowej energii. Umysł mam wtedy jasny, jestem cholernie ciekawski i zakręcony w temacie. Wtedy nie odczuwam zmęczenia itd.
8.25.2011
Wiesz co, nie chodzi tutaj o te osiem godzin. Bo ja, jeżeli projekt jest fajny, to potrafię siedzieć i dwanaście godzin z przerwami na kawę, prysznic (szczególnie w lecie) itd. Tu problem jest taki (może tylko u mnie) że jak ktoś mi co chwile sapie do ucha „za ile, na kiedy”, to nie dość że wydajność mi spada na pysk (a ta osoba, naturalnie, zamierzała mnie „zmotywować”) to automatycznie mam dosyć wszystkiego – od lecącej właśnie muzyki po moje krzesło. Tak samo odechciewa mi się potem robić cokolwiek dla siebie, bo jestem zmęczony psychicznie.
8.25.2011
W przypadku motywacji działają jeszcze pochwały i zachwyt. Podobnie jak z obiadem z trzech dań: chwalić gospodynię jeśli dobry, chwalić.
8.29.2011
@Webvilla, pochwały i zachwyt bez wątpienia dodają skrzydeł. To jest powracająca energia podobnie jak w kontakcie muzyk-publiczność. To świetnie mobilizuje do wytężonej pracy. Masz rację.:)
8.29.2011
@Tomek Buszewski, to mamy podobnie. Myślę, że wiele osób tak ma. Właściwie chyba każdy, kto angażuje serce w swoją pracę. Ta gra na nerwach i emocjach strasznie męczy psychicznie i wyjaławia. Wtedy człowiek tylko marzy o tym, żeby już wreszcie to zadanie zamknąć i mieć spokój. I to już pokazuje, że czerpanie radości z wykonywania danego zlecenia się wyczerpała. Bo co to za motywacja NIECH TO SIĘ WRESZCIE SKOŃCZY? Przyjemność tu wynika z pozbycia się kogoś z słuchawki, odebranych na poczcie wraz z produktem gotowym.
No i idąc dalej tym tropem po pracy człowiek nie ma już nastawienia do dłubaniny dla siebie. Powaga. Przez lata człowiek tyle tych negatywnych doświadczeń się nałyka, że się już do komputera podchodzić nie chce… tylko tyle co konieczne.
8.30.2011
Ja projekty dla siebie traktuje jako hobby i rozrywkę i to wystarcza mi do zmotywowania się
9.7.2011
@jahoo, to zazdroszczę Ci trochę podejścia, bo od paru lat mam problem z odnajdywaniem się w tym wszystkim i z odgraniczaniem tego wszystkiego.
W takim razie pozostaje mi tylko życzyć Tobie, aby było tak nadal.