Etatowy grafik komputerowy w firmie produkcyjnej
Chociaż nic nie jest oczywiste, to etat grafika w przedsiębiorstwie produkcyjnym wydaje się dobrą opcją dla osoby wolącej pracę w grafice wektorowej i w 3d, dla osoby, której robienie layoutów stron www zbrzydło do cna i dla osoby, która ma dość spowiadania się z usług i pokutowania za nie na klęczkach przed klientem.
Przedmiotem sprzedaży nie jest grafika
Klient (hurtowy i detaliczny) nie zamawia usług w postaci projektu graficznego. Zamawia namacalny i opakowany produkt.
Grafikowi, który porządnie wykonuje swoją robotę może dzięki temu ulżyć, przy założeniu, że nie ma konfliktów wewnątrz firmy i wszyscy działają tam dla dobra marki.
W każdym razie psucia, wyginania, przeinaczania jego dzieł przez nadgorliwych klientów nie będzie. Ma to z głowy i żalu w sercu nie musi targać.
Wypłata grafika
Wypłata grafika nie jest uzależniona od zaakceptowania projektu graficznego przez odbiorców produktów firmowych, a od przyjęcia na rynku opakowanego produktu.
Grafik nie odczuwa tak na własnej skórze presji związanej z zarabianiem na swoją wypłatę, bo jego usługi to trybik w etapach poprzedzających wprowadzenie na rynek produktów gotowych firmy.
Jego wynagrodzenie pokrywane jest ze sprzedaży wprowadzonych na rynek produktów i jest kroplą w morzy firmowych wypłat.
Czasem grafik jest potrzebny tam, gdzie jego rolę ciężko jest sobie wyobrazić
Producent śmieciowego jedzenia, firma wypuszczająca odzież z nadrukami – tutaj od razu widać zasadność utrzymywania etatu grafika komputerowego.
Są jednak firmy, które wprowadzają na rynek nowatorskie i zaawansowane technologicznie rozwiązania sterowanie, którymi wspomagane jest komputerowo.
W takich przypadkach ważne jest, by chronić wiedzę o produktach, więc dokumentacji nie wypuszcza się poza obręb firmy. Grafik zajmuje się tutaj np. przygotowywaniem interfejsów. Może też zajmować się przygotowywaniem modeli 3d. Słowem, zadania ma dość interesujące.
Budujące jest tu także to, że produkty które opakowuje, wizualizuje grafik są wytworami firmy w jakiej pracuje. To może wpływać korzystnie na poczucie sensu i lepsze czucie projektów.
Kontynuacja pracy i rozwój projektowanych dzieł
Grafik musi sprostać wyłącznie ustaleniom zapadającym w firmie jaka go zatrudnia. Ostateczny wynik jego prac nie zależy od gustu klienta. Ten otrzymuje opakowany produkt.
Jako, że każdy projekt można zrobić lepiej to etatowy grafik otrzymuje szansę udoskonalania opakowań, które unowocześnia się okresowo, które ulegają przeprojektowaniu, aby nadal wyróżniały się na handlowych półkach. Poza tym projekty utrzymane są w jednym stylu graficznym.
Jest to świetna opcją dla osób, które lubią mieć jednego szefa, jednego klienta. Jest to dobre rozwiązanie dla osób, które potrzebują wiedzieć czego się spodziewać, co będą projektować. To korzystne dla twórców grafiki, którzy marzą o rutynie pod tym względem.
fot. zoetnet
Powiązane artykuły:




6 komentarzy
10.4.2011
Warto dodać, że taki grafik ma piecze nad całą identyfikacją firmy: materialy promocyjne, opakowania, foldery, można dużo wymieniać… Naprawdę duże pole do popisu. Kto lepiej zna potrzeby graficzne firmy produkującej, jak nie grafik w niej pracujący?
10.4.2011
No niby wszystko fajnie, jest tylko jedno poważne ale. Jak trafimy na kadrę nie wiedząca co chce mogą zacząć się kłopoty.
Dam za przykład mojego kolegę, który projektował okucia do mebli. Zazwyczaj odbywa się to w ten sposób; wpierw spotkanie całej ekipy omawianie tematu ochy i achy jak to ma wyglądać co ma przypominać do czego ma się odwoływać. Notatki szkice etc. Potem przychodzi szara rzeczywistość kolega zaczyna projektować przechodząc do projektów 3d. Wpada kierownik i pyta się jak projekty, a tak i tak. Po czym pada stwierdzenie to może dodajmy to, ok dodamy. Potem wpada inny przełożony i pada pytanie no i jak, no tak a tak… to może dodamy to a to a odejmiemy to a to, ok tak zrobimy. Kiedy wszystko jest gotowe spotykają się i projekt zostaje zawieszony bo nikomu w sumie się nie podoba. Z tego co wiem kolega wytrzymał tak parę lat aż w końcu zmienił profil.
Kiedyś byłem przydzielony z mojej firmy do zaprojektowania opakowań na serki topione pewnej firmy. Koszmar projektowanie wzorów trwało kilka miesięcy, po czy, okazało się, że firma równolegle współpracowała jeszcze z trzema innymi firmami. Urządzili sobie konkurs plastyczny
Byłem przydzielony na wyłączność.
Z pewnością jak trafi się do dobrej firmy to jest ok. Co mogę powiedzieć alternatywą dla znużonych może być dtp jak i łamanie. Przy łamaniu bywa naprawdę nudno i czasem mocno nerwowo, ale uniknie się komentarzy typu „co pan mi tu zrobił, mój syn zrobił by to lepiej”…
10.5.2011
Fajnie jest poczytać o pracy grafika z innej perspektywy. Ciekawy artykuł. Właściwie wszystko opiera się o zdjęcie presji ze strony klienta. Pewnie i praca w fabryce ma swoje minusy, tam człowiek jest jak mała myszka. Ale tutaj jest mowa o zaletach więc nie będę się rozkręcał:)
10.6.2011
@Patrycjusz Brzeziński, praca na etacie w fabryce ma swoje plusy i minusy. Prowadząc działalność usługową nie zawsze człowiek wie co jest na zdjęciu jakie dostarczył klient, do czego to służy, jak to działa. Pracując w firmie produkcyjnej takich sytuacji nie ma.
10.6.2011
@deryl, dokładnie. Odpadają te szopki z klientami. Ja wiem, że mogą być jakieś problemy wew. w firmie prod., ale w agencji one też są i na dodatek są też te jazdy z klientami.
10.6.2011
@Piotr Nasze Ulotki, nim większa firma produkcyjna i bardziej nowoczesna, tym bardziej nadmuchane będą te relacje, polecenia itd. Słowem, wymagania będą bardzo mocne.
To o czym wspominasz to czysta prawda. Z drugiej strony stwarza to szansę na zahartowanie się. W końcu szef jest pierwszym klientem (potem są klienci jego firmy). W rzeczywistości freelancera, małej agencji nie ma się styczności z wielkimi firmami. Siedząc w takim gnieździe na etacie człowiek odbiera niezłą szkołę życia.
Dtp, łamanie to fajne zajęcia. Wiesz, tak już prywatnie. Zaobserwowałem, że po trzydziestce męczą mnie te kreatywne szarpaniny. Wolę spokój, rutynę. Chociaż w tego rodzaju zajęciach nie można pozwolić na uśpienie czujności oka.