Czy warto uczyć się obsługi darmowych programów graficznych?
Gimp, InkScape, Blender 3d. To one są zamiennikami Photoshopa, Illustratora , 3d Maxa . Pytanie tylko, czy nauka obsługi darmowego softu nie jest stratą czasu?
Rozruch
Poruszanie tego tematu nie miałoby najmniejszego sensu, gdyby nie to że:
1. Istnieją ludzie, którzy nie czują obowiązku pracowania z darmowym oprogramowaniem, chociaż pracują zarobkowo używając pirackiego oprogramowania.
2. W krajach lepiej rozwiniętych ekonomicznie istnieją użytkownicy, którzy tworzą prace graficzne w darmowym oprogramowaniu i jeszcze się z tego cieszą.
Przesiadka jest gładka?
Nieważne jest to, czy zamienia się darmowego Gimpa na odpłatnego Photoshopa (czy odwrotnie). Zostają umiejętności tworzenia, zasady projektowania, zostaje warsztat.

Podobny problem z rozeznaniem w samej obsłudze będzie też przecież towarzyszył zmianom pomiędzy dwoma rozwiązaniami odpłatnymi, przestawianiu się z Photoshopa na Fireworksa, Illustratora na Corela, inDesigna na Quarka, Cinemy 4d na 3d studio.
Sam darmowy soft graficzny w CV
Znalezienie ogłoszenia o pracę, w którego wymogach znajdują się umiejętności obsługi programów Gimp, InkScape, Blender 3d graniczy z cudem.
Podstawą jest umiejętność obsługi komercyjnego pakietu Adobe, ewentualnie Corela.

Stąd, jeśli umiejętność obsługi darmowych odpowiedników oprogramowania do tworzenia grafiki 2d i 3d nie widnieją w Twoim CV obok powszechnie używanych komercyjnych rozwiązań, to ze znalezieniem pracy może być problem.
Od każdej reguły są wyjątki. W niektórych przypadkach umiejętność obsługi Gimpa, InkScape’a może być premiowana. Kiedy?
Przykłady:
Jeśli firma, w której starasz się o etat zajmuje się wyłącznie programowaniem. Tam, gdzie prace graficzne, to sprawy marginalne. Wciąż można znaleźć takie firmy. Pytanie tylko na, ile i jak długo będziesz tam przydatny i, czy poważnie będzie się podchodzić do Twojej pracy?
Drugim z przykładów może być obsługa graficzna sklepu internetowego. Tu na zakupie płatnego pakietu oprogramowania można zaoszczędzić, gdyż prace opierają się o kadrowanie zdjęć i przygotowywanie drobnych grafik reklamowych do sieci, na potrzeby sklepu.
Pytanie tylko, czy interesuje Cię tego typu zatrudnienie? I czy warto liczyć na wyjątki, które zdarzają się rzadko?
W jakich przypadkach warto uczyć się obsługi darmowych programów graficznych do tworzenia grafiki rastrowej, wektorowej i grafiki 3d?

1. Kiedy pracodawca od nas tego wymaga (patrz przypadki powyżej).
2. Kiedy nie mamy zamiaru zarabiać na tworzeniu grafiki („mama kup mi Photoshopa, tata ja chcę 3d Studio”). Tylko kto tak na dobrą sprawę zna przyszłość?
3. Kiedy nie ma się legalnego oprogramowania i trzeba poczekać z zakupem płatnych programów.
4. Kiedy równocześnie uczymy się obsługi darmowego i płatnego softu graficznego. Kiedy ucząc się obsługi darmowego programu do tworzenia grafiki komputerowej nie zaniedbamy pracy w odpłatnym programie graficznym.
5. Kiedy używanie darmowego oprogramowania nie przeszkadza nam w procesie pracy. Np. kiedy nie oddajemy plików źródłowych, kiedy bez problemu możemy edytować materiały nadesłane, kiedy nie ma barier odnośnie rozszerzeń plików (import, edycja, eksport).
6. Kiedy nasza działalność jest wąsko wyprofilowana do tworzenia albo grafiki wektorowej albo rastrowej albo 3d, wtedy możemy zaoszczędzić na zakupach.
Przykłady:
Jeśli tworzymy wizualizacje 3d, to najważniejszy będzie dla nas soft 3d. Postprodukcję możemy przecież robić w Gimpie.
Jeśli zajmujemy się tylko grafiką 2d i od święta potrzebujemy wesprzeć się literami 3d, abstrakcyjnymi renderami, to możemy je przygotować w darmowym Blenderze 3d.
7. Kiedy w naszej działalności prace graficzne są pracami szczątkowymi.
8. Na wszelki wypadek, z czystej ciekawości i z pasji.
Jest tu ktoś, kto pracuje w Gimpie, inkScapie, Blenderze 3d?

Co jakiś czas w galeriach graficznych pojawiają się świetnej jakości prace przygotowane w darmowych programach graficznych. I tak, obecnie zachwycający jest np. poziom prac tworzonych w darmowym Blenderze 3d.
Utalentowani twórcy budzą zachwyt wśród użytkowników skoncentrowanych wokół darmowego softu. Po co płacić, skoro coś o tak samo wysokiej jakości można wykonać w darmowym oprogramowaniu?
Otóż tak jest nie do końca.
Fani darmowego softu są skazani na przeżywanie rozczarowań
1. Twórcy, na których zwrócone są oczy społeczności w przeważającej części i tak decydują się na zakup komercyjnych rozwiązań.
Młodzi członkowie społeczności, dla których najbardziej utalentowani twórcy są wzorami do naśladowania mogą to postrzegać nawet jako zdradę. W zasadzie sami twórcy przywykli już do tłumaczenia się z takich zmian. Zazwyczaj powiadają, że wymusili to na nich klienci.
2. Użytkownicy darmowych rozwiązań nie mogą wnosić reklamacji i wymagać czegokolwiek od twórców tych rozwiązań.
3. Wysokiej jakości szkolenia są odpłatne, podobnie jak wiele rozszerzeń dla darmowego oprogramowania.
Paradoksalnie, to użytkownicy odpłatnego oprogramowania mają szerszy dostęp do nieodpłatnych rozszerzeń, zasobów graficznych i szkoleniowych o wysokiej jakości. Dzieje się tak dlatego, że są to pakiety powszechnie przyjęte za standard w pracy twórczej.
Starzejąca się społeczność darmowych zamienników softu graficznego

Darmowe programy graficzne mają swoich wielkich zwolenników i przeciwników. W zasadzie użytkownicy darmowego softu wojują z użytkownikami odpłatnych rozwiązań, podobnie jak zwolennicy pecetów ze zwolennikami maców.
Twórcy komercyjnego oprogramowania potrzebują naszych pieniędzy. Twórcy darmowego oprogramowania potrzebują nas (i dotacji).
Od płatnych rozwiązań i firm je oferujących możemy czegoś wymagać. Wyrażając swoją wdzięczność za darmowe rozwiązania, wnosząc dotacje w ich rozwój, możemy się poczuć oszukani, bo nic nie jest zagwarantowane. Można tu gdybać bez końca.
Nie ulega, jednak wątpliwości to, że darmowe rozwiązania w postaci programów potrzebują napływu młodych, energicznych i uzdolnionych ludzi, którzy będą przedłużać życie samych rozwiązań, testować je i użytkować.
Żeby, to lepiej zrozumieć trzeba wykroczyć poza schemat programów, o których tu mowa i zerknąć na WordPressa, który wciąż zyskuje użytkowników za sprawą adoptowania nowoczesnych rozwiązań. Inne CMSy tracą użytkowników, bo ich społeczność i twórcy są coraz starsi i z mniejszą elastycznością podchodzą do adoptowania nowości technologicznych.
Jeśli darmowego oprogramowania używa się bez kompleksu niższości, to wszystko da się zrobić i nie powinno być większych barier. Nie zmienia, to faktu, że odpłatne pakiety wypada znać, w szczególności, że nigdy nie wiadomo czy nie będziemy musieli uzależnić się od pracodawcy.
Można spotkać się też ze słowami pogardy dla darmowego softu ze strony posiadaczy odpłatnych programów graficznych. Dziwne, że nie przeszkadza, im wspomniany WordPress.
fot. eponas-deeway, HeskinRadiophonic, Ageanpan, Benjigarner, nirak, 4evermiku, desiitaly
Powiązane artykuły:




33 komentarzy
12.31.2011
Ja sporo pracowałem na InkScape, wtedy kiedy jeszcze wektorami się interesowałem. Po co mam wydawać kolejne 2000zł, skoro jest darmowy soft do nauki podstaw. I bardzo fajny, bo potem, kiedy przechodziłem do Illustratora, wiedziałem sporo rzeczy, miałem podstawy i pojęcie o zachowaniu ścieżek, czułem czego można się spodziewać.
Zresztą, nie narzędzie się liczy. Ktoś może robić świetne projekty czy logotypów, stron czy czegokolwiek na laptopie za 999zł, a inny może nie umieć skleić dwóch fotek na monitorze EIZO podpiętym pod PCta za kilka tysięcy. Tak samo tutaj, jeżeli masz pomysły i mniej więcej pojęcie (nabyte choćby z upartego klikania i poprawiania samego siebie – z samodyscypliny po prostu), możesz pracować na czym chcesz. Przynajmniej ja tak uważam.
Ja pracuję na Windowsie 7, na Photoshopie i NetBeans. Mój znajomy programista, na Windowsie XP, który niewątpliwie jest tańszy, na Notepadzie++ i Photoshopie 7 do cięcia. Jeszcze inny programista ma jakąś dziką dystrybucję Linuxa z edytorem przypominającym konsolę. Czy któryś z nas jest gorszy, jeżeli zlecenia są kończone w terminie i z zachowaniem jakości? Książka napisana w kilku zeszytach różni się dla wydawcy od takiej zapisanej w formacie docx z Worda 2010?
12.31.2011
Jeśli chodzi o profesjonalną pracę z grafiką, to niestety pakiet Adobe nie ma sobie konkurencji (Corel w pewien sposób za nim dąży, ale IMO ma wiele braków). Jeśli natomiast grafika to tylko hobby (i też zależy co się robi) to Gimp i InkScape powinno wystarczyć. Gimp niestety wciąż ma wiele braków. Dzisiaj na próbę zainstalowałem najnowszą wersję i… były problemy z piórkiem. Niby kursor chodził, ale w ogóle nie rysował. Nie chciało mi się szukać przyczyny, więc wywaliłem.
Nieco inaczej jest z Blenderem (przyznaję, że jestem jego wielbicielem, chociaż 3D to tylko drobny dodatek do mojej pracy). Poza innym (na początku trudnym do nauczenia) intrefejsem, nie odbiega możliwościami od wielkich komercyjnych pakietów. Wydaje mi się, że jego mniejsza popularność wśród profesjonalistów wynika z dwóch rzeczy:
1. Podejście „jak darmowe to musi być lipne” i lepiej wydać kilka tys. $ na 3D-Studio.
2. Kompatybilność z resztą świata, zwłaszcza jeśli pracuje się w zespole, który uzywa softu komercyjnego
Na szczęście coraz więcej osób docenia Blendera a każda nowa wersja to naprawdę solidny krok do przodu.
Ale poza wymienionymi jest cała masa innych darmowych lub bardzo tanich programów (nie tylko graficznych). Ich główną zaletą (poza ceną) jest brak konieczności instalowania (portable). Dzięki temu można je odpalać z pendriva i nie trzeba przeinstalowywać w przypadku zmiany OS.
12.31.2011
„Od płatnych rozwiązań i firm je oferujących możemy czegoś wymagać. ”
Czego możemy wymagać?
12.31.2011
Blender się rozkręca i jest warty uwagi. Świetny soft. Polecam wszystkim.
1.1.2012
Myślę, że nie ważne jest oprogramowanie, a umiejętności. Wszystko zależy od potrzeb grafika. Ale z całą pewnością warto znać gimpa, inkscape czy blendera. Okazuje się czasami że gimp lepiej sobie radzi z danym zagadnieniem niz np photoshop (korekcja zdjec z rybiego oka) ;]
1.1.2012
@Patrycjusz – umiejętności umiejętnościami, ale jak sam zauwazyłeś, wszystko zależy od potrzeb. Żadne umiejętności nie pomogą, jeśli dany program nie ma jakiejś funkcjonalności. Niby są jakieś pluginy do GIMPa obsługujące CMYK, ale w życiu bym mu nie zaufał przygotowując zdjęcia do druku. Tak samo jak nic poważnego nie przygotowałbym w Inkscape. Ale zgadzam się, że każdy program ma jakieś funkcje czy filtry, których nie posiadają inne. Wiele lat temu preferowałem Pain Shop Pro (jak jeszcze nie był Corela) od Photoshopa, bo miał kilka fajnych filtrów. Corel ma IMO lepszą obsługę krzywych niż AI. Bardzo ciekawym programem jest Xara Xtreme. Niedroga, ale skierowana raczej do ilustratorów, chociaż to program wektorowy.
W zestawieniu zbrakło jeszcze odpowiednika InDesigna, jakim jest darmowy Scribus (program do składu). Bardzo ciekawa pozycja i swego czasu zastanawiałem się czy go bliżej nie poznać (zanim właśni kupiłem pakiet Adobe). Podobno są osoby, które sporo w nim robią i oddają do druku. Ale osobiście ja bym zaryzykował składając coś dla siebie, czy znajomych (niekomercyjnie). Ale przygotowując zestaw folderów czy katalogów dla klienta (w dużym nakładzie) miałbym stracha
1.1.2012
@Tomek Buszewski, do uciążliwości przy przesiadkach pomiędzy oprogramowaniem o tym samym przeznaczeniu poza
przyzwyczajeniem się do interfejsu należą też takie rzeczy jak odszukanie najwartościowszych zasobów i rozszerzeń, odszukanie miejsc w sieci gdzie skupieni są ludzie, którzy udzielą nam odpowiedzi w razie problemów. To swoje trwa.
Nie wiedziałem, że używałeś inkScape.
Programiści mają prościej, jeśli o oprogramowanie chodzi. Dlatego tutaj nie poruszałem ich działki. Chociaż i w ich przypadku może pojawić się problem. Np. jeśli zajmują się cięciem. Tutaj też klienci potrafią dostarczyć plik zapisany w najnowszym ps, ie, a jak ktoś ma stare wersje to jest problem.
1.1.2012
@Andrzej, wymieniłem 3 najpopularniejsze darmowe odpowiedniki. Jeśli o mnie chodzi to na Ubuntu do prostych prac i z powodzeniem wykorzystuję Gimpa. Blendera bacznie obserwuję i jestem w szoku. Właściwie swoje zainteresowanie społecznościami bardzo ostro przesuwam w stronę Blendera.
Z płatnego softu do grafiki wektorowej wolałem Corela. Nie jestem w stanie wyjaśnić dlaczego lepiej mi się w nim pracowało. Na początku swojej ścieżki nie lubiłem Photoshopa. Wolałem Photo Painta. Ale jak już się do PSa przekonałem to mi się już nigdy nie odwidział.
1.1.2012
@DeepInvader, dotknąłeś akurat fragmentu, który pozostawiłem, a który miał rozwinięcie w pierwotnej wersji tego tekstu. Czego możemy wymagać? Utrzymania wysokiej jakości oferowanych produktów. Głównie tego. A tego się nie czuje, bo widocznie firma na 100% dobrze wykonuje swoją robotę i nie ma podstaw do marudzenia.
Z artykułu usunąłem wzmiankę o dominacji Adobe. Niezadowolony klient nie ma tu zbytnio gdzie odpłynąć, bo zostaje mu albo Corel albo darmowy soft. W przypadku Adobe najbardziej dotkliwa może być polityka cenowa. Jedyne co dobrego wynika z monopolu Adobe to to, że istnieje gwarancja istnienia tej firmy w przyszłości. No chyba, że zdarzy się taki gniot jak w przypadku kryzysu gospodarczego, inaczej mówiąc ktoś wewnątrz firmy grubo się pomyli. Znacznie lepie sprawy się mają na polu softu do 3d, bo tu jest więcej producentów i większy rozstrzał cenowy.
1.1.2012
@deryl, a pamiętasz soft o nazwie Pixel, na który liczyliśmy, na którym dość fajnie się pracowało i który z tego co widać nie wypalił. To mógłby być taki budżetowy Photoshop.
Właśnie sprawdziłem co z tym Pixel Studio Pro. I niestety wygląda na to, że zdechł. Wielka szkoda, bo dobrze się zapowiadał i miał ciekawe opcje. I to jest właśnie ta niepewność jutra, również i w przypadku drobnych firm oferujących ciekawe budżetowe rozwiązania.
1.1.2012
@Patrycjusz Brzeziński, to jest bardzo fajne, że każdy soft ma jakiś mały plusik, jakiś efekt, którego nie ma konkurent. I w takim wypadku warto mieszać narzędzia, żeby tworzyć oryginalne, wyróżniające się prace.
1.1.2012
@Andrzej, Scribus swego czasu zbierał bardzo pochlebne recenzje. Nie wiem jak z nim jest na chwilę obecną, bo nie śledzę losu tego programu. W artykule zabrakło wielu programów i tych darmowych i płatnych. Wymieniłem tylko najpopularniejsze z darmowych.
Hmm, przyznam się szczerze, że też miałbym trochę strachu gdybym musiał oddać do druku coś wytworzonego w darmowym sofcie. No chyba, że robiłbym to u kogoś w firmie i takie by tam były narzędzia, a jednocześnie miałbym możliwość dopytywania i rozwiewania wątpliwości. Słowem miałbym ograniczoną odpowiedzialność.
O programiku Xara Xtreme słyszałem, ale nie miałem przyjemności go poznać.
1.1.2012
@Adam
Jeśli chodzi o Gimpa, to faktycznie na Linuxa jest on świetny (nie wiem, czy w ogóle ma jakąś alternatywę), bo był pisany właśnie pod ten system. Jednakże na Windowsa nie wygląda już tak fajnie. Dużą winę ponoszą za to biblioteki GTK, która IMO jest mocno niedopracowana pod Windowsem. Z tego powodu odpuściłem sobie kilka innych programów przenoszonych z Linuxa, gdzie swoją drogą działają wyśmienicie. Chyba właśnie tylko Blender doskonale się sprawdza na kazdym OS
Piszesz „Z płatnego softu do grafiki wektorowej wolałem Corela”.
Jest to faktycznie chyba najlepszy soft na początek. Ja też przez wiele lat byłem jego zwolennikiem, głównie ze względu na prostotę obsługi. Poznałem jego mocne i słabe strony a znając problemy, jakie może stwarzać podczas przygotowywania do druku, umiałem im zapobiec. AI jest dużo cięższy w obsłudze. Ale zakładając własną DG musiałem wybrać, na co chcę wydać kasę. Czasami się męczę z czymś długo, czasami brakuje mi kilku bajerów, które miał Corel, ale cóż. Trzeba z tym żyć
Do PhotoPainta podchodziłem kilka razy, ale nie dałem rady. Może dlatego, że Photoshopa już dobrze znałem. Za to do rysowania lubię i polecam tani japoński SAI Paint Tool. Niby przeznaczony głównie do Mangi, ale jak ktoś nie potrzebuje realistycznych pędzli, to jest to doskonały kawałek softu.
1.2.2012
To ja dwa zdania z punktu widzenia programisty:
Tutaj nie ma wyboru, bo większość grafików pracuje na PSie, a szablony kupowane w necie są zazwyczaj w PSD, więc do cięcia potrzebny jest PhotoShop. Kiedyś próbowałem używać GIMPa ale kilka razy potknąłem się na tym że przekłamał kolory, zrobił bajzel z grupami warstw (bez pluginów GIMP chyba nadal ich nie obsługuje) itd. I niestety muszę posiadać w miarę świeżego PSa, mimo tego że potrzebuję go tylko do otwarcia pliku i wycięcia kawałka grafiki. Ostatnio nawet odbiłem się na różnicy między PS CS3 a CS5 (pogubił strukturę warstw). NA szczęście grafik był pod ręką więc opanowaliśmy jak zapisywać pliki żeby były kompatybilne.
1.2.2012
Pamiętam jak uczyłem się na Gimpie. Taaa, to były moje początki, z grafiką, z drobnym retuszem zdjęć itp.
Ale w Gimpie nie mógłbym na dzień dzisiejszy pracować. Ma spore braki, w porównaniu do PS, ale nie jest zły. To program godny polecenia każdemu, kto zaczyna, bo jest darmowy.
Inscape – jakoś nigdy mi nie pasował. Kwestia gustu
A blendera widziałem w akcji. Jak i 3d studio. Jako, że z 3d mam niewiele wspólnego, to nie dostrzegłem różnicy
A więc, czy warto do CV dopisać szereg darmowych odpowiedników? Na pewno nie zaszkodzi, ale sensu nie widzę. Znać je wypada, choć trochę, ale w CV bym je pominął.
Pozdrawiam,
Paweł
1.2.2012
@Andrzej, z Gimpem na Windowsie dość często miałem problemy. Instalowałem go i wywalałem. Za to na Ubuntu używam go do prostych prac i nie mam problemów.
Hmm, może wolę Corela, bo w zasadzie to ja nigdy nie przepadałem za wektorami. Patrząc z perspektywy lat to chyba tylko 30% pracy robiłem w Corelu albo Ilustratorze.
A tego programu o jakim wspominasz (SAI PAINT TOOL) to przyznaję, że nie znam. Także dzięki Ci za wzmiankę, bo dowiedziałem się czegoś nowego. Muszę go obadać.
1.2.2012
@Borek, racja. W zasadzie można powiedzieć, że gdyby przyszedł plik graficzny wykonany w Gimpie to można by to uznać za dzień atrakcji.
Różne są akcje. Jak ktoś dysponuje płatnym softem to w zasadzie musi być on aktualny, żeby otwierać wszystko co nadsyłają klienci.
1.2.2012
@Paweł, w CV powinny być programy przyjęte za standardy, rozpoznawalne. Tak jak napisałeś, nikomu się krzywda nie stanie jak obok umiejętności obsługi Photoshopa w nawiasie umieści się zamiennik w postaci Gimpa itd.
Hmm… komercyjny soft musi niestety być w CV.
Nawet upraszczając wątek do pracy biurowej, tam podstawą będzie Office Microsoftu. A przecież są dobre alternatywy w postaci Open Office i Libre Office. Pytanie tylko jak wielu pracodawców o nich słyszało?
Z drugiej strony można też spojrzeć na systemy operacyjne. W zasadzie w naszej branży kandydatowi na pracownika wcale nie musi wystarczyć umiejętność obsługi Windowsa, bo w wielu miejscach pracuje się na „jabłuszkach”. Tak jest w przypadku stanowisk związanych z grafiką. W przypadku programistów trudno jest sobie wyobrazić, że w CV nie będzie wzmianki o Linuksie.
1.2.2012
Komercyjny soft musi być w CV.
Patrzę na prace delikwenta. Widzę co umie. Wiem, że program dla niego ściągnę za darmo z sieci. Czemu więc nie miałbym goi wziąć do zespołu? A to czy z czasem się przestawi na komercyjny soft ma znaczenie drugorzędne. Spora część plików/formatów jest kompatybilna.
Po co komercyjny soft, jeśli na darmowym praca powstaje od A o Z a Klient otrzymuje dokładnie to za co płaci.
O kompatybilność trzeba się martwić, gdy się jest podwykonawcą, gdy oddaje się, za dobrą lub niezbyt dobrą cenę, źródła, gdy dostaje się półprodukty do dalszej obróbki.
A jeśli już, łatwiej przeskoczyć z softu na soft niż nauczyć się od zera projektowania.
1.5.2012
Darmowe oprogramowanie i to komercyjne – temat rzeka. Jak zawsze jedni chcą być TRUE i będą do śmierci powtarzać, że liczy się tylko open source i freeware. Z drugiej strony sam nie widzę potrzeby wydawania fortuny na narzędzia adobe, kiedy darmowe oprogramowanie wystarcza. Dodam, że nie jestem grafikiem, a narzędzie graficznych używam, kiedy chce się pobawić, zrobić coś dla siebie, albo pociąć jaki design.
1.6.2012
@chris, nie wiem czy dobrze rozczytałem Twoją wypowiedź. Chodziło Ci o coś takiego:
Człowiek stara się o etat w firmie, w której używa się płatnych narzędzi, ma zadowalające umiejętności ale używa darmowych narzędzi. Pracodawca zatrudnia go i pozwala mu pracować na darmowym sofcie?
Co do drugiej części Twojego komentarza, to zgodzę się. Wszystko zależy do tego przez ile rąk przechodzi projekt i jakich narzędzi używa się po drodze. Gdyby grono było stałe i wszyscy używaliby takich samych narzędzi to problemów nie będzie.
Dużo osób może zaoferować swoje usługi taniej, kiedy pracują przy pomocy darmowego oprogramowania, bo zmniejszają się koszty prowadzenia działalności. Aktualizacje płatnych rozwiązań też swoje kosztują i trzeba to wkalkulować w ceny usług.
1.6.2012
@Piotr Bujok, płatny soft dobrze jest mieć dla komfortu pracy. Być może dzięki temu można zaoszczędzić sporo czasu, który jest cenny w przypadku, gdy narzędzia służą do komercyjnego projektowania.
Z drugiej strony, jeśli ktoś jest zawodowym fotografem, to czy potrzebne są mu wszystkie funkcje standardowego Photoshopa? Można zaoszczędzić decydując się na zakup okrojonej wersji.
1.7.2012
Gimp odstaje od photoshopa i to znacznie,
ale zobaczymy co przyniesie jego nowa wersja bo wiele się od niej oczekuje…
Blender jeśli chodzi o interface i możliwości jego dostosowania do aktualnie wykonywanej pracy (mapowanie, modelowanie, animowanie etc.) bije na głowę 3ds maxa.
Moim zdaniem to co trzyma blendera na uboczu rynku 3D to rendering,
jeśli v-ray byłby dostępny do blendera to myślę, że masa ludzi zrezygnowałaby z 3ds maxa.
Oczywiście dochodzą jeszcze kwestie przyzwyczajeń, brak odwagi do przyznania się, że wydanie kilkunastu tysięcy złotych na 3ds maxa było niepotrzebne itd.
Oczywiście Autodesk skutecznie przejął konkurencję typu moodbox (ciekawe czemu nie przejęli jeszcze Zbrusha), mayę i jest monopolistą na rynku 3D. Wszelka współpraca CAD – wizualizacje jest o wiele lepsza w płatnych pakietach. Osobiście nie znam ani jednego poprawnie współpracującego z plikami autocada programu CAD.
Stąd Blender jest rozwiązaniem dla dość wąskiej grupy odbiorców, nie zmienia to jednak faktu że jeśli chodzi o darmowy soft do grafiki to w porównaniu blender,inkscape,gimp Blender to inna epoka i śmiało może konkurować z komercyjnym 3ds maxem. Gimp, inkscape niestety w porównaniu do Adobe zostają w tyle.
1.7.2012
@Adrian, gratuluję Ci bloga i dziękuję za komentarz. Zgadzam się z tym co napisałeś.
Poprzednie wersje Blendera działają z V-Rayem. Projekt jest rozwijany i myślę, że z najnowszą wersją Blendera V-Ray również będzie działać. Nie znam tematu wnikliwie, ale wiem, że z Blenderem działa wersja dla „Majki”. I tutaj może powstać pewien problem, bo ja bym się nie zdecydował na zakup wersji dla Maya, gdyż w życiu bym nie inwestował w zakup tego programu. Nie dlatego, że mam jakiś awers tylko jeśli już interesuje mnie jakiś 3d soft (komercyjny) to jest to Cinema 4d. Więc decydując się na coś do renderingu musiałbym postawić np. na YafaRay.
Z drugiej strony fajnie byłoby „wyczuć” V-Raya już na Blednerze.
1.7.2012
fakt, jest rozwiązanie użycia v-raya w blenderze, ale wciąż nie jest to oficjalny plugin, tylko okrężna droga stosowana przez zapaleńców blendera
niestety nie przyglądałem się bliżej jak to działa w praktyce, więc trudno mi coś więcej powiedzieć w tym temacie (np. czy można renderować animacje v-raya, czy działają wszelkie v-rayowskie cuda typu mapy render-elements, kamera, v-ray sun etc.)
ale jak to mówią dla chcącego nic trudnego i każdy efekt da się osiągnąć na wiele sposobów, kwestia najpopularniejszej metody prób i błędów
1.7.2012
@Adrian, nie mam rozeznania w tak szerokiej skali. Mnie interesowały głównie wizualizacje architektury, które zostały stworzone przy użyciu Blendera z V-Rayem i mogę powiedzieć tylko tyle, że jakość jest w pełni profesjonalna.
1.7.2012
@Adam
Każdy normalny szef, widząc umiejętności kandydata oraz szacując korzyści z jego zatrudnienia, potrafi w jednej chwili dokonać szacunku ekonomicznego.
Przychodzi pracownik który ma wyczesane folio, dla którego soft nic nie kosztuje. Odrzucasz go, bo nie umie pracować na Adobe, 3dmaxie czy innym drogim sofcie?
Częstym błędem początkujących w biznesie jest przeliczanie kosztów oprogramowania w prosty sposób – muszę wydać X złotych. Tymczasem przy sprzęcie i oprogramowaniu powinno się wziąć pod uwagę czas amortyzacji oraz generowane przez nie przychody.
Oczywistym jest, że jak kupisz 3Dmax, a nie pracujesz w nim często, to będziesz odczuwał ten wydatek.
Ale są firmy, dla których jeden projekt zwraca z nawiązką koszty zakupu softu i stacji roboczej.
W perspektywie miesiąca czy dwóch, można więc napisać, że darmowy soft pozwala zaoszczędzić i oferować tańsze usługi. Ale w perspektywie 3-5 lat (średni wiek komputera w firmie), to są koszty niemal pomijalne… A mając na uwadze możliwość obrotu sprzętem i softem na rynku wtórnym, wpływ kosztu softu na ceny usług można pominąć. Naturalnie z wyjątkiem progu wejścia.
1.7.2012
@Adrian
Rynek wymusi powstanie wtyczek do Blendera. Nikt poważnie traktujący rynek 3D nie będzie miał odwagi by lekceważyć soft, który pomimo braku wsparcia ze strony dużych graczy, tak dynamicznie się rozwija.
Nie mogę się jednak zgodzić, że kupno komercyjnych aplikacji można nazwać błędem. Czasem to najefektywniejszy wybór.
Nie kupiłbym Lightwave’a, gdybym nie poznał tego softu w pracy. Zaczynając „od zera”, pewnie rozglądałbym się za czymś atrakcyjniejszym cenowo, może nawet bezpłatnym, kontynuacja jest jednak tańsza w końcowym rozrachunku…
1.8.2012
@Adam, a ja myślę, że jeśli już ktoś decyduje się na zakup płatnego softu to nie warto nabywać okrojonych wersji. Chyba, że ktoś ma wąską
specjalizacje i świetnie sobie radzi w danej dziedzinie, np. super rozchwytywany fotograf.
Realia są takie, że ludzie często chwytają się różnych zleceń np. tu sesyjka foto, tu stroniczka, tu plakacik. Taka branża.
Mam jeszcze parę pytań. Tak przy okazji.
1. Czy ktoś z Was odpalał Photoshopa na Ubunciaku?
2. Co do renderingu dla Blednera? Yafa, Lux Render?
3. Jeśli ktoś tu używa blendera to jakie jest wasze zaplecze sprzętowe?
1.8.2012
@deryl, w takim wypadku to jest sprawą oczywistą. Może trochę źle się wyraziłem, w tej akurat wypowiedzi chodziło mi o wspomnianą przez ciebie wąską specjalizację. Fotografia to drogi „sport”, tutaj liczą się fundusze na sprzęt umożliwiający wykonywanie zdjęć, Photoshop jest ważny, ale są rzeczy ważniejsze.
Odpowiedzi na pytania:
1. PS w wersji portable podobno działa dobrze z Ubuntu. Co do wersji to nie mam rozeznania, wcześniejsze wersje chodzą. Przy prostych praca może to zdać egzamin.
2. Ja bym postawił i postawię na YafaRay. Obserwuję forum tego rozwiązania, są tutki, są realistyczne prace, użytkownicy dzielą się ustawieniami.
3. A co nakręciłeś się?
1.8.2012
@chris,
Wszystko zależy od tego w jakim momencie bym się zdecydował na zatrudnianie pracownika i ile osób, na jakim poziomie by kandydowało.
Gdyby był nawał pracy i miałbym możliwość dokonywania wyboru pomiędzy pracownikami o przybliżonym poziomie to postawiłbym na takiego, który pracuje na pakiecie Adobe, bo w firmie używałbym tego pakietu i chciałbym, żeby grafik pracował „z marszu”. Niestety w takim wypadku to i przeze mnie przemawia łatwizna, bez chodzenia na kompromisy, bez zbytecznych problemów itd.
W zasadzie cały rynek pracy tak funkcjonuje. Można spojrzeć na stanowisko produkcyjne. Kandydatem na pracownika może być: osoba po szkole zasadniczej ale z doświadczeniem w innej pracy, po podstawówce ale z doświadczeniem potrzebnym pracodawcy, mogą też kandydować osoby ze średnim wykształceniem, studenci, ktoś z wyższym wykształceniem też może szukać zajęcia. Mając tyle do wyboru, wybiorę osobę, która pracowała na podobnym stanowisku, miała styczność np. z obsługą danej maszyny.
I odwrotnie, jeśli brakować będzie rąk do pracy i nie zgłoszą się ludzie z praktyką to będę zmuszony poświęcić się i przyuczyć do uprawiania danego zawodu osoby kandydujące. Bo? Nie mam wyboru.
Ale nie oznacza to, że ja nie rozumiem Twojego sposobu myślenia. Temat jest rozległy jak życie i nie da się tego ująć w komentarzu.
Zupełnie inaczej sprawy się mają kiedy np. planuje rozwój, stać mnie na zatrzymanie osoby mającej świetne umiejętności, ale nie obsługującej płatnych pakietów. To trochę abstrakcja, ale może się taka sytuacja zdarzyć. Więc, zatrzymuję i taką osobę, chcę ją mieć u siebie, zainwestować w nią, bo to przecież skarb.
Problem rozbieżności, odrzucania, premiowania różnego rodzaju umiejętności istnieje i będzie istniał. Jest wartościowanie. Doświadczam tego na własnej skórze i będę doświadczać.
Co do kalkulacji to też Cię rozumiem. Opisałeś to od strony prężnie działającej firmy, wolnego strzelca.
Ja piszę o firmach i o freelancerach, również i o tych, którzy nie mają sporo zleceń. Mam bardzo mieszane odczucia odnośnie branży, tego ile się tutaj zarabia itd. Myśli mi się kotłują, bo nie wiem przez pryzmat czego patrzeć, żeby mieć średnią. Ja nie wierzę np. w to, że wielu freelancerów może nazwać się full time freelancerami. Raczej biorą to co jest, mają spore przestoje. A w takim wypadku zakup płatnych pakietów bije po kieszeni, jest znacznym kosztem, o ile wolnych strzelców na dokonanie takiego zakupu stać.
W którymś z tekstów z 2010 roku pisałem o sytuacjach jakie omawiasz. Takie w których jedno zlecenie zwraca zakup programu a na kolejnym już się zarabia. I to jest piękne.
1.8.2012
@chris, z tego co pamiętam na stronie V-Raya była wzmianka o tym, że istnieje wtyczka umożliwiająca używanie tego rozwiązania z Blenderem. Myślę, że powstanie oficjalna wersja V-Raya dla Blendera. I tego użytkownikom Blendera życzę.
1.12.2012
Moim zdaniem, wszystko trzeba znać i używać tego co dla nas najlepsze
Najlepszego w Nowym Roku
(… z serii: ‘nigdy nie jest za późno na komentarz’ ;])